Kogo, co należy tępić

Ostatnio zrobiło się głośno o zamiarze tępienia pszczół przez ministrę klimatu, której podobno chodziło „o ograniczenie hodowli pszczoły miodnej na terenach chronionych”, a to ze względu na to, że „dzikie zapylacze wymierają i musimy ten proces zatrzymać”. Podobno „propozycja ministerstwa opiera się na badaniach empirycznych”, a „krytyka tego projektu to fake news”. No cóż, zaufanie do tego, co mówią ministrowie o projektach mających doprowadzić nas do dobrobytu, jest zbliżone do zera. Stąd wyjaśnienia ministry wątpliwości nie zmniejszyły, tym bardziej że naukowcy twierdzą, iż od pszczół zależy nasze istnienie. I trudno się temu dziwić. Przez dziesiątki lat otumaniane społeczeństwo słyszało, i to od utytułowanych, że trzeba coś lub kogoś tępić, bo ma negatywny wpływ na środowisko. Tępiono stonkę ziemniaczaną, którą podobno zrzucali Amerykanie, aby niszczyć socjalistyczne rolnictwo. Tępiono podziemie niepodległościowe, bo zagrażało instalacji postępowego systemu, no i drażniło Wielkiego Brata. Tępiono tych, którzy nie akceptowali „etyki” nikczemnego postępowania, bez czego instalacja komunizmu nie miała szans na powodzenie. Szczególnie tępiono tych, którzy uczyli myślenia, i to krytycznego, bo tak wyuczeni mogliby doprowadzić do destrukcji bezmyślnego systemu. Tępiono nonkonformistów, bo system musiał się opierać na konformistycznych zgniłkach, których formatowano wśród elit, akademickich w szczególności. Niby dla podnoszenia poziomu kadr naukowych tępiono „podstarzałych” adiunktów, których wcześniej rekrutowano dla realizacji dostaw obowiązkowych dla „naszych” profesorów. Po zużyciu ich wymieniano, szczególnie jak stawiali opór w dostawach obowiązkowych czy też ich dostawy nie były wystarczające dla przewodniej, akademickiej siły narodu. A szkoda, bo Adiunkt (500SC) to środek do tępienia chwastów i można by ich wykorzystać (nie tylko metaforycznie) do oczyszczenia „zachwaszczonej” plagami domeny akademickiej. A dziś ministry walczą z pszczołami zamiast ze szkodnikami.

O autorze: Józef Wieczorek

W XX w. geolog z pasji i zawodu, dr, b. wykładowca UJ, wykluczony w PRL, w czasach Wielkiej Czystki Akademickiej, z wilczym biletem ważnym także w III RP. W XXI w. jako dysydent akademicki z szewską pasją działa na rzecz reform systemu nauki i szkolnictwa wyższego, założyciel i redaktor Niezależnego Forum Akademickiego, autor kilku serwisów internetowych i książek o etyce i patologiach akademickich III RP, publicysta, współpracuje z kilkoma serwisami internetowymi, także niezależny fotoreporter – dokumentuje krakowskie ( i nie tylko) wydarzenia patriotyczne i klubowe. Jako geolog ma wiedzę, że kropla drąży skałę.