Marcin Palade, w pigułce, podaje przerażający Raport Najwyższej Izby Kontroli z lipca 2024 r. w którym przyjrzano się realizacji w ostatnich latach programu repatriacji Polaków ze wschodu do Rzeczpospolitej Polskiej. Danych tych niestety, nie znajdzie się w TV Republice, w Gazecie Polskiej czy innych piso- oraz ukro-lubnych szmatławcach.
Okazuje się, że po 1989 r. aż do 2024 (danych za rok 2025 jeszcze nie ma) Rzeczpospolita Polska zdołała sprowadzić do kraju zaledwie 9 % Polaków zamieszkałych w dawnej sowieckiej Rosji, głównie na przedwojennych Kresach polskich oraz w Kazachstanie. Oblicza się, że w tym czasie zamieszkiwało sam Kazachstan 125 tys. Polaków, z których przytłaczająca większość marzyła o powrocie do kraju. Niestety, zarówno postkomuniści jak i obóz “prawdziwych patriotów” – o którym gorzko mówi Palade, że “bardziej nienawidzą Rosji, niż kochają Polskę” nie zdobył się na nic, poza paroma pokazowymi “ułatwieniami” formalnymi dla starających się o przesiedlenie Polaków, pozostającymi jednak głównie na papierze i mającymi charakter propagandowy, gdyż nie towarzyszyło temu udawaniu realne wspomożenie tych programów środkami finansowymi na zasiedlenie, remonty domów do zamieszkania, opiekę medyczną, naukę języka, przyuczanie zawodowe itp. W tym samym czasie, z mniejszości niemieckiej zamieszkującej również Kazachstan i tereny Powołża (po likwidacji przez Stalina Niemieckiej Republiki Autonomicznej w 1941 r. ) i liczącej prawie 1 mln osób, zdołało DO DZIŚ wrócić do Niemiec 99 %!
Jednocześnie, w tak zwanej “wolnej Polsce” zdołano wydać w Tel Aviwie aż do dzisiejszego dnia w sumie ok. 100 tys, polskich paszportów, co czyni całkowicie jasną tę podmiankę ludności: usraelczycy, jak najbardziej! prosimy, prosimy do Polski! Na miejsce niechcianych a starających się wrócić do kraju Polaków
Słuchając tej przerażającej opowieści Paladego uświadamiamy sobie po raz enty, kto naprawdę rządzi nami – jacy “Polacy” jedynie z nazwy i polskojęzyczni, bo NIE CZUJĄCY po polsku. Gdyby mieli polskie serca, to na głowie by stawali, aby dopomóc rodakom. Za to, na przykład, wymowny wielce pan minister kultury Gliński, gorąco wzywając Polaków do “uczynienia wszystkiego, aby wzmocnić więź z rodakami mieszkającymi za granicą” (jednak o setkach tysięcy byłych zesłańców z II RP – ani słowa) przez dwie swoje kadencje nie znalazł ANI grosza, by realnie wesprzeć te programy, choć na pstryknięcie palcami znalazł 100 milionów na renowację cmentarza żydowskiego w Warszawie.
Palade podaje nazwiska tych renegatów, znów pchających się do władzy, a najwyraźniej noszących polskie nazwiska tylko od parady – głównie pis-owców, bo szczyt podań o powrót do Polski przypadł na okres ich rządów w Polsce. Jednak nie uczynili oni literalnie nic, aby umęczonych dekadami prześladowań rodaków objąć choćby w części takim programem repatriacyjnym , jaki w tym samym czasie bez mrugnięcia okiem wyszykowano od ręki dla rzekomych “uchodźców” z “objętej wojną” Upainy.
Oto lista hańby tych ministrów Spraw Wewn. i Administracji, głównie odpowiedzialnych za tę antypolską zbrodnię: Mariusz Błaszczak, Joachim Brudziński, Elżbieta Witek i Mariusz Kamiński.
A także nazwiska będących wtedy na urzędach ministrów Spraw Zagranicznych, winnych wspierania z urzędu tych programów, którzy jednak – też od 2017 r. – NIE UCZYNILI ABSOLUTNIE NIC w tej sprawie. To Witold Waszczykowski, Jacek Czaputowicz, Zbigniew Rau i jakiś nie wiadomo czym zasłużony Szymon Szynkowski, obnoszący się ze swym kuriozalnym wabikiem “vel Sęk”.
Na koniec – rzecz najtragiczniejsza. Wielu Polaków w Kazachstanie, widząc, że Polska ich nie chce – gdy tymczasem inne mniejszości dziesiątkami tysięcy opuszczały ziemię zesłania wracając do swych ojczyzn – przyjmowało ofertę przesiedlenia do Rosji, by choć w jakiejś części, opuszczając muzułmański kraj, wrócić do swego chrześcijańskiego rodowodu.
Hańba, hańba, hańba!


Brak słów. Jak szybko zapomnieliśmy o naszych Rodakach w okrutnym imperium sowieckim.
Antypolskie PiS zawsze miało takie tendencje. Przykład z 2021 r.
Zmiany w ustawie o repatriacji sprawią, że gminy nie będą przyjmować repatriantów. Po prostu nie będzie nas na to stać – alarmują samorządowcy,