Transkrypcja wykładu: Kontekst historyczny objawień MB Królowej Korony Polski w 1877 roku w Gietrzwałdzie

Wykład Janusza Górzyńskiego podczas konferencji w Szozdach u ks. prof. Tadeusza Guza 30.05.2026 r.

Przyjdź Duchu Święty przez potężne wstawiennictwo Niepokalanego Serca Maryi.

Kiedy mówimy o Gietrzwałdzie, często spotykamy się z takimi bardzo delikatnymi opisami Matki Bożej, która się pojawia, poucza, wzywa do modlitwy.

A ja w tym momencie chciałbym Państwa zachęcić do indywidualnych studiów nad tą epoką, albowiem widzimy wyraźnie, że Matka Boża zjawiając się w Gietrzwałdzie na ziemiach świętej Warmii, czyli tych ziemiach, które nawet w czasach państwa krzyżackiego należały do polskich biskupów i i należały również do polskiego króla, bo przed rozbiorami ta część Warmii to były Prusy Królewskie, a więc mamy do czynienia z ziemią wyjątkowo polską, ale także ze społecznością, która składa się z Polaków i katolików.

I Matka Boża w tym okresie, kiedy przychodzi do Gietrzwałdu, pomimo że jest bardzo subtelna, przemawia całą mocą autorytetu swej władzy pochodzącej z nieba i to demonstruje poprzez zjawienie się na tronie jako władczyni, w asyście aniołów. z regaliami.

Także otrzymuje od aniołów dzieciątko Jezus i potwierdza, że jest Theotokos, Matka Boża.

Czyli już w pierwszych dniach mamy główną manifestację  tego najdłuższego dialogu, który się będzie odbywał między niebem a ziemią.

Matka Boża przychodzi w momencie, gdy zastajemy świat w wielkiej przebudowie, gdy siły antychrystyczne, masońskie wypowiadają wojnę staremu porządkowi. Mamy do czynienia z całą sekwencją wydarzeń, które w dużym skrócie możemy powiązać z prowokacją styczniową, która przerodziła się w insurekcję Polaków w czasie powstania styczniowego. Mamy z tym do czynienia jako zjawiskiem, które było wymierzone w polski naród, w polskie elity, ale w szczególności w polski kościół, kościół katolicki. W Kościół, pomimo rozbiorów dokonanych przez rozbójników, którzy pozwolili sobie na to, że ten akt rozbójniczy wykonywali w imię Trójcy Przenajświętszej. To tak odnośnie właśnie powołania się na rzeczy najświętsze do niecnych celów.

Bóg żyje w wieczności i w związku z tym nie musi odliczać długich lat, tak jak my tutaj pielgrzymi na ziemi. Czas rozbiorów to był okres 123 lat, ale dla Pana Boga to jest chwila.

W tym okresie, w okresie tej pokuty, w roku 1877 zastaliśmy Polskę, która została rozgrabiona nie tylko jako struktura uzależniona od rozbioru, od rozbiorców, ale także przez nich ograbiona, zwłaszcza przez Moskali, ale także Moskale jak i Prusacy z pełnym impetem uderzyli w kościół, przejmując jego majątki, dokonując kasaty zakonów.

Doprowadzono do takiej sytuacji na terenie Królestwa Kongresowego, czyli  zaboru carskiego, gdzie mieliśmy sytuację, że nawet nie było ani jednego biskupa. Nie tylko byli zsyłani na Sybir, jak arcybiskup Feliński, ale także w drodze na Sybir byli truci, mordowani jak biskup Lewandowski.

Na skutek umowy Alvenslebena, która mówiła o wspólnym pacyfikowaniu Polaków przez carat i Prusaków, te działania antypolskie były koordynowane. A więc kasaty, które odbywały się w zakonie rosyjskim, te same kasaty działy się również w zaborze pruskim i tak samo eliminowane były na różne sposoby polskie elity z życia narodu, które to elity były zarazem protektorami Kościoła Bożego.

Nie chciałbym tutaj tego tematu za bardzo rozwijać, tylko zatrzymać się na tym, że mieliśmy do czynienia z sytuacją walki z językiem polskim, z polskością. Byliśmy wywłaszczani. Kościół był rabowany i zmuszony do milczenia. To na ziemiach polskich.

Ale takie działania wrogie w stosunku do katolików miały miejsce prawie w całej Europie. Wiemy, że tuż zaraz po powstaniu styczniowym doszło do wojny przeciwko Duńczykom. I tu chciałbym zwrócić uwagę jak byli wykorzystywani Polacy, bo często się pojawiają politycy w Polsce, którzy mówią o tym, jaką daninę krwi płaciliśmy na skutek podjętych insurekcji, ale nie mówi się o tym, ile płaciliśmy krwi poprzez to, że choćby polskiego chłopa, ale nie tylko, rekrutowano do armii zaborczych. Tak naprawdę to Dania była podbijana siłą polskiego chłopa i Bismarck bardzo chwalił polskich chłopów za bezwzględną walkę, która przyczyniła się do sukcesu. Duńczykom odebrano Schleswig-Holstein.

Chwilę potem, kiedy rozgrywała się wojna o Zjednoczenie Niemiec, zdecydowano według jakiej koncepcji miało się to Zjednoczenie Niemiec odbywać. A cały czas na terenie Niemiec mieliśmy do czynienia z dwoma tendencjami. Jedna tendencja, to była koncepcja stworzenia wielkich Niemiec w oparciu o Austrię, Habsburgów, czyli to była koncepcja zjednoczenia pod supremacją katolicką, ale ta koncepcja przegrała z koncepcją masońską, gdzie wykorzystano heretyckie Prusy do tego, aby wykonać tak zwany projekt mniejszościowy. Czyli projekt  Zjednoczenia Niemiec z pominięciem Austrii, gdzie Bismarck rozprawiał się ze wszystkimi władcami katolickimi na terenie Niemiec. A Niemcy w ramach Rzeszy to było przeszło 300 państw takich jak Bawaria, mniejszych księstw, miast, które miały charakter katolicki, bo były też miasta takie stricte biskupie. To wszystko stało się po przejęciu władzy przez Bismarcka i ogłoszeniu Kulturkampfu.

Celem dla tych pruskich elit, które zdominowały Rzesze i powołały takie ahistoryczne cesarstwo niemieckie. Ale zanim do tego doszło, trzeba było się rozprawić właśnie z Austriakami w wojnie błyskawicznej i w bitwie pod Sadową. Niemcy wykonali pierwszy taki w Europie blitzkrieg, który umożliwił rzucenie na kolana Austriaków.

Bismarck w swoim projekcie miał zhołdowanie Austrii jako Austrii i bardziej mu zależało na podporządkowaniu całego cesarstwa austro-węgierskiego niżli na zdobywaniu na gruncie tego państwa jakichś zdobyczy terytorialnych.

I trzeba pamiętać, że w tej wojnie po stronie pruskiej walczyło mnóstwo polskich chłopów i tak samo było po stronie austriackiej. Robiono z nas po prostu takich gladiatorów. Byliśmy gladiatorami dla naszych rozbiorców.  Tej daniny krwi, która była przelewana właśnie poprzez to, że Polaków przymusowo werbowano do wojska, tak naprawdę dobrze do dnia dzisiejszego nie policzono, a była to danina naprawdę wielka. Do armii carskiej, jak werbowano żołnierza, to były to całe dekady, które trzeba było odsłużyć. Rzadko kto z takiej służby wracał, a bardzo rzadko wracał bez poważnych kontuzji. I to była taka rzeczywistość, gdzie my jako naród praw specjalnie nie mieliśmy, a musieliśmy już obserwować w jaki sposób jest zwalczany kościół katolicki w całej Europie.

W momencie kiedy są prowadzone te projekty obliczone na zjednoczenie Niemiec, Bismarck przy pomocy słynnej depeszy emskiej przeprowadza błyskawiczną wojnę przeciwko Francuzom. Cesarz Napoleon się po prostu pośpieszył, źle przygotował do tej wojny, uniósł się honorem, został rozbity przez Prusaków. Dywersja masońska już we Francji działała. Zrobili im jeszcze przy okazji Komunę Paryską. Co ciekawe, wielu z tych Czerwonych, którzy walczyli w czasie powstania styczniowego w Polsce, to również znaleźli się w czasie Komuny Paryskiej. Zginął tam między innymi generał Jarosław Dąbrowski. W okolicach Dijon zginął generał Hauke-Bosak.

Tak że widzimy, że ta brać masońsko-rewolucyjna działała dla swojego projektu w Europie, a projekt katolicki słabł. Kiedy to Prusacy obalili Napoleona, doszło do takiej sytuacji, że Żydzi i masoni przejęli władzę we Francji i jak to zwykle, kiedy przejmują władzę, rozpoczęli wielki rabunek kościoła i drenowanie także kieszeni zwykłych obywateli.

W tym samym momencie niejako rozgrywa się inny projekt masoński, czyli zjednoczenie Italii. A zjednoczenie Italii łączyło się ostatecznie ze zniszczeniem państwa kościelnego, które zafunkcjonowało jako państwo w środkowych Włoszech dzięki darowiźnie pepinowej, gdzie król Pepin Krótki przekazał następcom świętego Piotra  we władanie ziemie środkowej Italii.

I w tym właśnie momencie, w tychże czasach, kiedy Matka Boża się zjawia w Gietrzwałdzie, mamy właśnie do czynienia z pojawieniem się państw heretyckich, bardzo brutalnych. Z deklaracjami politycznymi, jak w przypadku Cesarstwa Niemieckiego, gdzie Bismarck mówi, że oni będą realizować politykę dzięki krwi i żelazu, czyli będą działać w pełni brutalnie z pominięciem moralności, a katolickiej w zupełności, no bo to byli heretycy, a więc normy katolickie ich mało co obowiązywały. A chętnie je po prostu – jak wiadomo w czasach Kulturkampfu – zwalczano. Ustawy majowe Bismarcka spowodowały to, że księża musieli składać przysięgę państwu niemieckiemu, że będą niejako urzędnikami państwowymi uzależnionymi od supremacji państwa nad kościołem. A wiemy, że od samego początku problem z Niemcami polegał na tym, że toczyła się wojna o inwestyturę w Europie. Czy miecz ma rządzić duchem, czy duch mieczem?

Papieże mężnie bronili supremacji sił duchowych nad fizycznymi. No, ale tu przyszedł właśnie ten moment, taka sytuacja, gdy masoni rugowali katolicyzm. Papież stał się więźniem Watykanu. Wielki papież najbliższego pontyfikatu, błogosławiony Pius, który zasłynął jako pogromca liberalizmu doczekał się tego, że zlikwidowano mu państwo, ale jeszcze na dodatek został pod przymusem zlikwidowany, można tak de facto powiedzieć, pierwszy sobór watykański. Generalnie chodziło o to, że biskupi niemieccy, którzy zjechali z soboru już potem nie mogli do niego wrócić. A w związku z tym, że padła Austria, padła Francja, które ochraniały państwo kościelne, już nie było tych garnizonów, które ochraniały papieża.

I Matka Boża przychodząc do Gietrzwałdu, zjawiając się z nieba jako władczyni, prezentuje się nie tylko jako król, królowa, ale w tym momencie wypowiada się także z pozycji autorytetu wiary, bo w Gietrzwałdzie – można powiedzieć – w pewien sposób  potwierdza dogmat pierwszego soboru watykańskiego, który mówi o nieomylnym nauczaniu papieża. Wtedy modernizm nie powodował aż takich spustoszeń jak dzisiaj i  większość księży była wiernych papieżowi. A więc kiedy Matka Boża zwraca się do dzieci, że należy się słuchać księży, no to trzeba się słuchać tych księży, którzy są podlegli władzy papieskiej.  Czyli potwierdza ten dogmat. Wiemy także, że potwierdza dogmat Niepokalanego Poczęcia.

Ale Matka Boża jako ta królowa na terenach, gdzie mowa polska jest zwalczana, zakazywana, gdzie naród polski podlega procesom rusyfikacji, germanizacji i niejako jest skazany na wyginięcie albo znaczne osłabienie, to Matka Boża pojawia się właśnie w miejscu, które należało do polskiego króla i pojawia się w miejscu, gdzie opodal znajduje się i Grunwald, i znajduje się w miejscu, gdzie znajduje się opodal Królewiec. To jest 80 km od Gietrzwałdu.

A w Królewcu wydarzyła się rzecz, którą moglibyśmy określić skandalem politycznym i poważnym aktem uzurpacji. Albowiem Prusy Książęce były zhołdowane polskiemu królowi, i wiemy, że w czasach potopu szwedzkiego Prusy wystąpiły zdradziecko po stronie Brandenburczyków, Szwedów, po stronie Rakoczego. I także do tej wojny przeciwko katolickiemu państwu przyłączył się również Chmielnicki. I cała ta operacja była poprzedzona jeszcze potopem moskiewskim. Celem było zniszczenie właśnie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, która była jednym z filarów całej architektury Christianitas w Europie, bo tak naprawdę to były dwa główne filary, Słodka Francja i Najjaśniejsza Rzeczypospolita.

I w tym samym czasie, kiedy dokonywano rozbiorów Polski, także Francuzom zgotowano rewolucję francuską i przeprowadzono Golgotę Kościoła. Dlatego warto patrzeć na historię poprzez te wszystkie powiązania.

Czyli Matka Boża w tym momencie, kiedy pojawia się w Gierzwałdzie, odnosi się do wydarzenia, które miało miejsce w Królewcu. A w Królewcu wydarzyło się to, że buntownik, czyli lennik polskiego króla podniósł rękę na Rzeczypospolitą. Ale czy tylko na Rzeczypospolitą?

No, bo po ślubach lwowskich, kiedy intronizowano Najświętszą Marię Pannę Królową Polski, to mamy prawo twierdzić, że również podniósł rękę na własność Najświętszej Marii Panny. Tak.

Co więcej, wiemy dalej z historii, że tenże zbuntowany lennik po różnych perypetiach dziejowych stał się głównym inspiratorem rozbiorów pierwszej Rzeczypospolitej, czyli dopuścił się zamachu na własność polskiego króla. No, ale najważniejszym królem Rzeczypospolitej jest Najświętsza Maria Panna. Ponieważ tego typu akty – może być tak – rodzą różne kontrowersje, kiedy mówimy o intronizacji, to ja mam taką hipotezę, że ludzie mogą te akty lekceważyć, ale niebo o nich pamięta i tych aktów nie lekceważy.

Stąd właśnie zjawienie się Matki Bożej w Gietrzwałdzie jako królowej, na terenie, jeszcze raz powtarzam, Prus Królewskich i blisko Królewca. A w tym Królewcu wydarzyło się to, że właśnie Prusacy, którzy dopuścili się w trakcie rozbioru kradzieży w imię Trójcy Świętej, rozszarpując państwo polskie, to w czasach Kulturkampfu na dodatek jeszcze prowadzili wojnę przeciwko Kościołowi katolickiemu.

Mamy do czynienia z kumulacją zbrodni. A wiemy także, że w tym Królewcu właśnie lennik, który tego nie powinien zrobić, koronował się na króla Prus i z tych właśnie uzurpatorów pruskich potem wyrosną cesarze Cesarstwa Niemieckiego, które było bytowością niehistoryczną, ale projektem politycznym, który nie był zakorzeniony w żadnej tradycji.

I w całej tej sytuacji Matka Boża pokazuje, bo tutaj są ważne wszystkie gesty, które należy interpretować i miejsca. Tak, przynajmniej ja to robię, że te wszystkie szczegóły są bardzo istotne, bo nawet jak Matka Boża czegoś nie werbalizuje, to wyraża to, jak dzisiaj mówimy, językiem ciała. Tak, wyraża to swoim gestem, wyraża to poprzez swój image, czyli poprzez to, że jest władcą, poprzez to, że ma regalia i występuje z pozycji autorytetu władzy, świętości i mądrości.

Czyli mamy do czynienia z sytuacją wyjątkową, gdzie Matka Boża upomina się w ten sposób poprzez tą manifestację o prawa do życia narodu i także kościoła.

W trakcie zjawienia się w Gietrzwałdzie Matka Boża mówi, że dzięki poprawie życia i konsekwentnej modlitwie różańcowej, a wiadomo, że msza święta jest ważniejsza, jak Matka Boża powiedziała, niż różaniec, ale jedno i drugie musi być realizowane, księża zostaną, księża powrócą do kościołów i papież nawet doczeka wolności kościoła.

Czyli Matka Boża występuje tam jako królowa i osoba o najwyższym autorytecie, która daje projekt wyzwolenia kościołowi, a w związku z tym, że Polacy żyją w kościele, to mamy prawo również suponować, że w ten sposób wyzwala również nas Chrystus jako naród, bo do wolności wyswobodził nas Chrystus.

I teraz, teraz spójrzmy sobie, że jak mało jest literatury na ten temat, która by w ogóle podjęła kwestię analizy tych wszystkich wypadków, tej całej sytuacji, która między innymi powoduje pewien fenomen, a tym fenomenem szczególnym jest to, że w różnych okresach powstań narodowych szlachta, zwłaszcza ta, która była lewoskrętna, próbowała kokietować chłopstwo, dawała dużo obietnic, zniesienia pańszczyzny i tak dalej, ale chłopi jakoś tak niespecjalnie dowierzali tym projektom.

A po zjawieniu się Matki Bożej w Gietrzwałdzie mamy właśnie do czynienia z tą sytuacją, że poszerza się baza narodu polskiego.

Naród polski to już nie tylko szlachta, która już po powstaniu styczniowym była szczątkowa, ale jeszcze była. Narodziło się nowe mieszczaństwo, ponieważ spauperyzowana szlachta trafiła do miast i etos szlachecki wprowadziła do życia mieszczan, wytwarzając pewien fenomen w Europie, pewien charakterystyczny dla Polski typ inteligenta, czyli mieszczanina, który miał cenzus szlachecki.

I wreszcie pojawia się kwestia chłopstwa, które zaczyna się identyfikować poprzez religię i z narodem, a potem jak wiemy będzie stanowić bazę polskiej armii, która będzie odzyskiwać niepodległość, kiedy się będzie wybijać II Rzeczypospolita.

Czyli możemy powiedzieć, że Matka Boża w Gietrzwałdzie, gdzie jej kult jako królowej nie wiedzieć czemu jest zwalczany. Ale myślę, że to ksiądz wyjaśni, że jest wielu autorów piszących książki poświęconych wydarzeniom w Gietrzwałdzie w roku 1877, ale do kwestii zjawienia się Matki Bożej jako królowej podchodzą bardzo lekceważąco, skupiając się na rzeczach istotnych, ale w tym wszystkim jednak drugorzędnych.

I trzeba zwrócić uwagę, że Matka Boża w Gietrzwałdzie wybierając sobie dzieci w okresie katechizacji niejako staje się także wielką katechetką. Wymienia grzechy polskiego narodu i mówi, jaką one są przeszkodą dla uzyskania zbawienia i tu wymienia pijaństwo. A nasi zaborcy w sposób szczególny byli nakierowani na to, aby naród polski rozpijać. Inny taki szczególny grzech, który się pojawia i Matka Boża powtarza, że ludzie zbawienia w ten sposób grzesząc nie osiągną, to są kłamstwa, zwłaszcza kłamstwa sądowe, czyli pewien rodzaj grzechów, z którymi się Polacy muszą zmierzyć, które muszą po prostu z przestrzeni swoich relacji usunąć.

I wiemy, że potem przychodzi taki moment po tych zdarzeniach, kiedy następuje taki katolicki renesans, kiedy to pojawia się wielu księży, którzy także wykonują pracę u podstaw, jak chociażby ksiądz Adamski w Wielkopolsce, który był patronem wszystkich spółek zarobkowych. I on tworzy hasło „swój do swego po swoje” i uczy Polaków, że wy żadnego dobrobytu nie zdobędziecie, jeżeli nie będziecie między sobą szczerzy, lojalni, prawdomówni oraz jeżeli nie będziecie po prostu wykonywać swoją pracę na chwałę Bożą bardzo solidnie. I doszło do takiej sytuacji, że Polacy na terenie Wielkopolski właśnie dzięki odrodzeniu moralnemu pokonali, wygrali wojnę gospodarczą z Niemcami i z Żydami. Żydzi się po prostu przed wybuchem powstania wielkopolskiego w liczbie kilkudziesięciu tysięcy wynieśli i tym samym Prusacy i Niemcy utracili po prostu licznych szpiegów, którzy dobrze Polaków inwigilowali. To była spora strata. Oni się potem do tego tak dobrze nie mogli przygotować jak wcześniej, kiedy mieli rozeznanie tej sytuacji i kiedy Żydzi byli wykorzystywani także do masakrowania Polaków, jak chociażby w Buku po Wiośnie Ludów, gdzie Żydzi się w sposób szczególny znęcali nad Polakami.

Powstanie wielkopolskie to była po prostu operacja przeprowadzona przez naród, który się przygotował logistycznie przez całe dekady do tego, aby być sprawnym organizmem. I co się takiego musiało wydarzyć, że o tych dziełach księdza Adamskiego, księdza Wawrzyniaka i innych dzisiaj Polacy niewiele pamiętają? O Adamskim prasa niemiecka pisała, że to jest prawdziwy król Polaków, a potem był w drugiej Rzeczypospolitej biskupem katowickim.

Czyli Matka Boża uczy Polaków życia i roztropnego wojowania i uczy tego, że Polacy mają realną władzę i nawet wtedy, gdy są w ucisku, mają narzędzia, dzięki którym mogą się wyzwolić. A droga do wyzwolenia jest bardzo prosta. Honorat Koźmiński mówi: “Nad podziw prosta”. Matka Boża wiele od was nie wymaga. Życia sakramentalnego i wytrwałej modlitwy różańcowej i unikania grzechów.

Ale proszę Państwa, temat gietrzwałdzki jest naprawdę tak bogaty i ten kontekst historyczny przeogromny, że moglibyśmy tutaj opowiadać o tym i opowiadać. Ale ja Państwu tylko mówię o tym wszystkim, by wskazać, że Matka Boża jest bytowością realną.

To jest byt realny, który wkracza w historię i nam w naszej historii, nie tylko w momentach takich jak cud nad Wisłą, pomaga, ale pomaga każdego dnia.

Proszę państwa, sam upadek wszystkich naszych trzech rozbiorców, notabene przepowiedziany także w różnych sytuacjach podczas spotkań mistyków, czy to ze świętymi, czy z Panem Jezusem, czy z Matką Bożą, ale także przepowiedziany w takiej profetycznej wypowiedzi błogosławionego Piusa IX, który zachęcał właśnie Polaków do wytrwałej i organicznej pracy i obiecał, że ci, którzy dopuścili się wielkich zbrodni na katolickim narodzie polskim, niszcząc katolickie państwo, oni zapłacą za to wysoką cenę. No i ostatecznie wiemy, że zapłacili. Rodzina carska zginęła. Nawet taka szlachetna postać jak błogosławiony Karol X cesarz, ostatni cesarz. No umarł także w takich nieciekawych sytuacjach na Maderze. Prusy także jako państwo jeszcze będą przez jakiś czas wpływać na Niemcy, ale wiemy dzisiaj ostatecznie, że tego państwa nie ma. Może jeszcze istnieje jego jakiś duch, ale realnie go tam już nie ma. Realnie go już nie ma w tych miejscach, gdzie te Prusy funkcjonowały i nam zagrażały.

Ja zachęcam Państwa do czytania katolickich autorów i publicystów, którzy zastanawiali się nad fenomenem wskrzeszenia II Rzeczypospolitej. I oni badając tą sytuację, która wykazywała, że runęły trzy państwa zaborcze naraz, to było politycznie nie do przewidzenia.

I stąd arcybiskup Teodorowicz i jemu podobni mówili, że jedynym architektem, jedynym architektem i sprawcą odrodzenia Polski była Opatrzność. Tu mamy dowód na to, jak Opatrzność czuwa nad dziejami.

Jeszcze chciałem Państwu zwrócić uwagę na jedną ważną rzecz i też się zastanowić i objąć to refleksją, dlaczego to tak się wydarzyło. Gietrzwałd, który od razu błogosławiony Pius IX ocenił jako coś wyjątkowego w życiu narodu polskiego i kazał Polakom tenże Gietrzwałd nazywać polskim Nazaretem i powtarzać za świętą Elżbietą: „Skądże nam to, że Matka naszego Pana przychodzi do nas?”.

Można sobie zadać pytanie, ilu księży w Polsce w taki sposób reflektuje, ilu świeckich się tym przejmuje? A Honorat Koźmiński nie tylko swoją refleksją, swoją refleksją ogarniał ten problem, ale co więcej dochodził do takich wniosków, że tą ziemię trzeba całować z uwagi na to, że chodzi po niej Błogosławiona Dziewica.

I teraz jeszcze może takie jedno ważne słowo. Zobaczcie państwo, odradza się II. Rzeczypospolita, ale my jako Polacy, pomimo że Opatrzność nam pomaga, odzyskujemy część terenów z obszaru Pierwszej Rzeczypospolitej, ale Gietrzwałd, który przez Honorata Koźmińskiego był nazywany duchową stolicą Polski, znalazł się w granicach państwa niemieckiego, ponieważ Polacy przegrali tam plebiscyt. I mamy do czynienia z sytuacją taką, gdzie mamy Polskę niepodległą, mamy tą drugą RP, ale duchowa stolica Polski znajduje się poza granicami Polski.

Teraz spójrzcie Państwo na to wszystko jeszcze oczami może Najświętszej Marii Panny, która ma swój projekt, bo my w czasie II wojny światowej utraciliśmy potrzebną siłę do tego, aby państwo polskie restaurować jako byt niepodległy i zadecydowali o nas, o naszych losach mocarze, ale zadecydowali w taki sposób, że Gietrzwałd znalazł się w granicach PRL-u, czyli dzisiejszego państwa. Przecież myśmy nie prowadzili żadnej wojny o Gietrzwałd. Czy to Matka Boża zrobiła?

Patrzmy jeszcze poprzez pryzmat tego, że my możemy lekceważyć akty intronizacji i przez te akty intronizacji tracić konsekwencje, bo wargami jesteśmy ortodoksami, ale nasza postawa nie potwierdza, że jesteśmy ortopraktami.

A takie usprzecznienie potem dużo kosztuje, dużo kosztuje po prostu naród. A jeszcze jak do tego dochodzą sytuacje, o których w poprzednim wykładzie ksiądz profesor powiedział, że Polaków stać było na to, że zaprosili sekty z całej Europy. One zasiały nie tylko błędy, ale przyniosły także idolatrię. A z Pisma Świętego wiemy, że wielkie państwo Salomona upadło właśnie dlatego, dlatego zostało podzielone i północ została zniszczona, ponieważ pojawiły się tam ciężkie grzechy idolatrii, bo król Salomon miał za żony księżniczki z okolicznych państw, które przyniosły satanizm do jego kraju.

Także jeszcze tylko na koniec powiem to. Matka Boża, kiedy była intronizowana we Lwowie, została Królową Korony Polskiej, ale także zostały jej oddane na własność wszystkie księstwa przez króla Jana Kazimierza. Wielkie Księstwo Litewskie, Księstwo Ruskie, pruskie i tak dalej.

I teraz jest pytanie następujące. Czy Matka Boża jest tylko Królową Korony Polskiej, czy królową Najjaśniejszej Rzeczypospolitej? I czy my także nie mamy obowiązków w stosunku do tych zagubionych naszych braci, z którymi żyliśmy w pierwszej Rzeczypospolitej, ażeby ich skatolicyzować?

I czy w przyszłości Gierzwałd nie powinien być nie tylko sanktuarium narodowym, ale może także sanktuarium międzynarodowym?

I dlatego ta ziemia gietrzwałdzka jest ważna i inwestycje, które tam powinny powstawać, powinny być na chwałę Najświętszej Marii Królowej Polski i Trójcy Świętej, a w szczególności Jezusa Króla Polski, bo to właśnie od Królowej dochodzimy do jej Syna, naszego Króla.

Dużo ma w tym zakresie do zrobienia teologia. ale także historiografia i także my wszyscy Polacy. Ale puentę to postawi ksiądz profesor.

O autorze: Rebeliantka

Bona diagnosis, bona curatio. Bez Boga ani do proga. Zna się na zarządzaniu. Konserwatystka. W wieku średnim, ale bez oznak kryzysu. Nie znosi polityków mamiących ludzi obietnicami bez pokrycia (fumum vendere – dosł.: sprzedających dym).