Wciąż nie doceniamy diabła, ani tego, że działa on na długą metę. Jeden z mniej znanych Ojców Kościoła, Efrem z Edessy (306 – 373), spostrzegł już dawno, że działanie diabła cechuje „niewyczerpana cierpliwość, która pokonuje wszystko”. Diabeł rozumie, że ludzi trzeba wdrażać do kagańca pomału, tłumacząc im np. wytrwale i cierpliwie, że tak trzeba dla ochrony ich „godności” i „praw”. Według św. Efrema diabeł rozumuje o człowieku tak: „Kto wstydził się grzechu, tego pokonywało przyzwyczajenie. Powoli ustawiałem go sobie, aż wszedł w jarzmo, do którego tak się włożył, że zrzucić je potem brakło mu już woli”.
Doceńmy głębię tej myśli. Czego zabrakło temu w jarzmie? Nie siły, bo tę dalej miał; woli zabrakło, już mu się nie chciało. Pokonało go przyzwyczajenie.
Diabeł ufa, że dzięki jego niewyczerpanej cierpliwości rzecz się uda. Zobaczymy. Nadzieja nasza w tym, że jest w świecie jeszcze cierpliwość inna, która też miele powoli – i która tamtą przetrzyma. Na razie jednak tuzy naszej jurysprudencji robią co mogą, by zburzyć odwieczną świadomość prawną narodu, a na jej miejscu postawić swoją nową, lewoskrętną wieżę Babel.
Złowroga to wieża, a jej zręby już widać. Stoją i czekają: na nas czekają. /Ksenofobia i wspólnota… Wydanie II poszerzone/
Antydiabelstwo – myślozbrodnia wpisana do kodeksu karnego przez lewicę
Mało kto zdaje sobie sprawę, że antydiabelstwo postrzegane jako postawa wierności etycznym, filozoficznym i prawnym korzeniom cywilizacji łacińskiej, wierność wyrażona myślą, mową, pismem i uczynkiem podlega aktualnie sankcji karnej. Jest to największa zdobycz Antychrysta występującego pod szyldem „ochlokracji walczącej”.
Określenia diabelstwo, a tym samym antydiabelstwo są na ogół coraz mniej rozumiane, podobnie jak pojęcie grzechu. Pojęcia te występują najczęściej w antykulturze, w formie satyrycznej, uderzając w religię, tradycję, rodzinę oraz w każdy przejaw normalności sprzyjającej stabilność i bezpieczeństwu narodowej wspólnoty.
Przeciw prawdzie
Jedną z pierwszych dewastacji aksjologicznych było podporządkowanie prawdy innym pseudowartościom. Przygotowało to grunt pod dalszy trujący zasiew.
Cytat z Bogusław Wolniewicz “O pojęciu kłamstwa i zasadzie prawdomówności“:
“Prawda ma podlegać awatarowi „godności”, on nią zawiaduje. Polski Trybunał Konstytucyjny obwieścił w grudniu 2006 r. ustami swojego przewodniczącego, sędziego Jerzego Stępnia, taką oto zdumiewającą nowość: „Myśmy w swoich orzeczeniach powiedzieli, że najwyższą wartością jest godność, a nie prawda. […] Prawda nie jest w naszym porządku konstytucyjnym najwyższą wartością”. (Por. T. Sommer: Wolniewicz – Zdanie własne. Warszawa 2010, s. 207.) Animuszu przeciw prawdzie dodała sędziemu Stępniowi zapewne owa Karta, a może też ów Manifest, bo wątpliwe, by tę nową zasadę wymyślił sam; choć nie wątpimy, że faktycznie i on, i cały ten lewoskrętny Trybunał zasadę tę stale realizował i dalej realizuje. W wyjaśnieniu przewodniczącego TK RP znalazła wyraz nowa zasada: zasada „humanistycznej” prawdomówności. Jak widać, brzmi ona tak: (H) Należy mówić prawdę, chyba że nie służy to godności człowieka. Gdy więc nie służy, wolno mówić nieprawdę, albo prawdę tłumić – wedle uznania”.
Dalej prof. Wolniewicz pisze:
“Zasada H (humanistyczna) miesza godność człowieka z jego reputacją – z jego wizerunkiem społecznym. Jak prawda miałaby szkodzić czyjejkolwiek godności? W przeciwieństwie do fałszu, prawda zgadza się logicznie z każdą inną prawdą. Zatem nie zgadzać się może tylko z jakimś fałszem, czyli tutaj z czyjąś podrabianą godnością. Szkodzi wtedy jedynie atrapie godności, jaką jest fałszywa reputacja takiego osobnika”.
Reputacja zboczeńców, migrantów i lewaków
Nie każdy zboczeniec, migrant lub lewak jest przestępcą, lecz nadreprezentatywność w policyjnych statystykach, jawnie manifestowane skłonności oraz nieludzkie czyli diabelskie okrucieństwo na przestrzeni ostatnich lat, zszargały im reputację, powodując narastający sprzeciw wobec polityki “inkluzywności”, a także potępienie popełnianych notorycznie zbrodni.
Gwałty, tortury i okrutne zabójstwa popełniane na dzieciach i osobach dorosłych oraz dzieciobójstwo w łonach matek, w trakcie porodu lub po urodzeniu, zasługują na miano diabelstwa.
Jak lewica nazywa antydiabelstwo?
Istnieje kilka dyżurnych słów używanych przez lewicę na określenie antydiabelstwa.
W formie fałszywych oskarżeń: faszyzm, rasizm, antysemityzm, homofobia (absurdalny neologizm).
Używane są także słowa, które opisują etycznie słuszną postawę, ale traktowane są przez system jako coś złego. Są to:
Ksenofobia – postawa ochrony granic wspólnoty oraz różne stopnie reakcji obronnej w sytuacji eskalacji zagrożenia.
Nacjonalizm słusznie stawiający interes własnego narodu przed cudzym.
Ostatnim określeniem jest „mowa nienawiści” czyli krytyka zła moralnego albo połączenie przyczyny ze skutkiem np. migracji ze wzrostem przestępczości.
Ksenofobia. Przypadki na X
Prawie codziennie, głównie na platformie X, spotykam polityków i komentatorów, którzy używają słów w sposób niewłaściwy, myląc ich prawdziwe znaczenie ze znaczeniem fałszywym – narzuconym przez lewicę i skojarzonym dodatkowo z fikcyjnym desygnatem. Bardziej inteligentni robią to specjalnie, ze świadomością popełnianej manipulacji.
Na ogół nie rozmawiam z degeneratami, ale od czasu do czasu zdarza mi się ustosunkować do komentarzy osób nieidealnych, lecz uchodzących za „normalne” czyli za osoby myślące logicznie – potrafiące skomentować rzeczywistość bez ulegania presji lewicowej poprawności.
Jedną z takich osób jest Łukasz Warzecha, który mając „za uszami” list szesnastu, zamieszcza na ogół sensowne komentarze. Niestety, zauważyłem, że pochwalił się nienajgorszym felietonem na PCh24.pl w którym jednak powielił lewicowy fałsz dotyczący ksenofobii.
Gwoli większej precyzji opisu zacytuję fragment artykułu Jana Zubelewicza, w którym wyjaśnił m.in. związek ksenofobii z ojkofilią.
Sprzężenie ojkofobii z ksenofilią oraz ojkofilii z ksenofobią
Określenie „detradycjonalizacja” można by zastąpić terminem ojkofobia. Drugą stroną tego zjawiska jest ksenofilia. Roger Scruton (Ojkofobia i ksenofilia, „Arka” 1993, nr 4, s. 8) napisał:
Obrońca „wielokulturowości” znajduje się w stanie buntu przeciw ustalonemu porządkowi: cierpi na patologiczną „ojkofobię”, nienawiść do swojego domu, chorobę szeroko rozpowszechnioną wśród intelektualistów od czasu Oświecenia. […]
Jednocześnie kultywuje rozwiązłą „ksenofilię – wybieranie obcych kultur w supermarkecie postmodernizmu i zabawę nimi, tak jak dziecko bawi się przerzucaniem kanałów w odbiorniku telewizyjnym.
Podobnie jest w przypadku ojkofilii i ksenofobii: ojkofilia jest sprzężona z ksenofobią. Jeżeli rośnie ojkofilia, to rośnie też ksenofobia i odwrotnie.
Ksenofobia jest pewnym uczuciem – pisali Z. Musiał, B. Wolniewicz (Ksenofobia i wspólnota, Komorów 2010, s. 26) – pewnym sposobem odczuwania. Otóż sposób ten jest psychologicznie, socjologicznie, a być może nawet biologicznie sprzężony z uczuciem innym, które pozwoliliśmy sobie kiedyś określić mianem o j k o f i l i i, definiując ją jako przywiązanie do domu rodzinnego i ziemi ojczystej: […]. Ksenofobia i ojkofilia są jak dwa połączone naczynia: nie można zmienić poziomu w jednym, nie zmieniając go automatycznie w drugim. /Jan Zubelewicz/
– ojkofobia + ojkofilia
<————————————0————————————–>
+ ksenofilia – ksenofobia



Jeszcze jeden cytat:
Lizbońskiej „Karcie praw” można by łatwo nadać stylizację starotestamentową. Pokażemy to w formie parafrazy prawdziwego Dekalogu, ufając zarazem, że zbożny cel usprawiedliwi takie użycie tych uświęconych wiarą formuł. Nowemu dekalogowi można by np. przydać kształt taki:
– Jam jest Trybunał twój, którym cię wywiódł z ziemi
dyskryminacji i rasizmu.
– Nie będziesz miał trybunałów cudzych przede mną.
– Nie będziesz się odwoływał do Trybunału swego
nadaremno.
– Pamiętaj, abyś dzień Holokaustu święcił.
– Czcij obcych i odmiennych, aby ci się dobrze powodziło na ziemi.
– Nie zabijaj zabójcy.”
I tak dalej podobnie.
__________________________
Nowy dekalog musi też mieć nowego Jahwe, który powie swemu ludowi: „Słuchaj, Izraelu, Pan twój jeden jest”. I nowego Jahwe już mamy, naturalnie w stosownie unowocześnionej postaci. Jest nim po prostu Europejski Trybunał Sprawiedliwości
w Luksemburgu, oraz jego sędziowie – te, jak by rzekł Bolesław Prus, „chodzące obrazy Boga na ziemi”.
Od orzeczeń tego Trybunału nie ma odwołania. W szczególności to on jest naczelnym nadzorcą i wdrażaczem artykułu 21 owej „Karty praw”: artykułu dla niej kluczowego w swej kagańcowości. Proklamuje on „zakaz wszelkiej dyskryminacji”. Oto jego tekst in extenso, w tłumaczeniu uznanym przez nasze Ministerstwo Sprawiedliwości za kanoniczne:
„Zakazana jest wszelka dyskryminacja ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, pochodzenie etniczne lub społeczne, cechy genetyczne, język, religię lub światopogląd, poglądy polityczne lub wszelkie inne, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną”
Rodzi się tutaj pytanie: komu to wszystko ma być zakazane? Odpowiedź leży na dłoni: nam – bo to przecież prawo najwyższe, nowy dekalog.
Specjaliści od zarządzania percepcją działają na języku rozmywając znaczenie pojęć, np. nacjonalizm jest powoli utożsamiany z szowinizmem a poczciwa tolerancja z akceptacją.
A ja tak. Kiedy wrzucę coś z youtube to wyskakuje mi u góry zdjęcie kobiety, zapewne anonimowej, stworzonej przez AI, na potrzeby oferty usług wirtualnych “pracownic seksualnych”.
Być może wynika to z tego, że mój szpieg komputerowy widzi, że długo przebywam za granicą, a więc jest przestrzeń “tęsknot” do zagospodarowania.
Ale, co istotne, za każdym razem spoglądam w oczęta tych avatarów i widzę, że źrenice tych oczu stają się coraz bardziej trywialne, infantylne i prymitywne. Stopniowo.
DIABELSTWO W PRAKTYCE
Agencja AFP, powołując się na prezydenta Ceuty Juana Jesusa Vivasa, przekazała, że “w ostatnich dniach” do miasta przedostało się 60 tys. migrantów /Interia/
Miasto zostało zdewastowane, degeneraci mówią o rasizmie.
Dopust spada na Hiszpanię za rzezie tysięcy księży i zakonników, masowe rozstrzeliwanie katolików, zniszczenie tysięcy świątyń podczas bolszewickiej rewolucji 1936-37 r. I za obecne zlewaczenie hiszpańskiego społeczeństwa, czego korzenie tkwią w tamtej mentalności, która wykoleiła umysły pokoleń.
A głupota tego Sancheza to wypisz wymaluj nasze Wcisły, Kotule, Naleśniki. To jest jak widać ponadnarodowa jedność wszystkich lewackich matołów świata.
A tu kolejna rzecz dla lewicujących idiotek, które twierdzą, że:
“Polacy też gwałcom, a Polki nie zgłaszajom”
To są normalne skutki OBOJĘTNOŚCI na rządy lewaków. Facet przychodzi do domu i pewnie się dziwi, że lewicowa władza mu mówi- to nie jest twój dom. A ciekawe gdzie był ten facet jak cwaniaki socjalisty dochodzili do władzy? Kto wie czy to nie był jeden z takich “co siem politykom nie intersujom”, “co muszom zarabiać nie majo czasu by sie interesować kto i jak rządzi krajem” czerpał info z tamtejszych propagandówek itp styl życia i patrzenia na świat. Tacy ludzie budzą się (i to teź nie zawsze, jak są kompletnymi id…) jak już jest bardzo źle.
Przez kilka ostatnich dni zwracałem baczniejszą uwagę na wypowiedzi tzw. polityków i komentatorów w mediach. Jest tragicznie – wszyscy używają gadziego języka czyli, dla mniej kumatych, języka propagandowego lewicy.
– Degeneraci nagminnie o mowie nienawiści
– Zwolennicy PiS nie jesteśmy rasistami ani ksenofobami a na pytanie co jest złego w ksenofobii, która jest reakcją wspólnoty, reakcją zróżnicowaną od stopnia zagrożenia tejże wspólnoty, nic nie potrafią powiedzieć.
– w programie Ogórek -sama prowadząca mówi o oskarżeniach prawicy o… ojkofobię?
a lewaczka w studiu – “nie jesteśmy ojkofobami ani ksenofobami”.
– na grillu u Pinokia Wildstein bredzi o antysemityzmie i ukrainofobii
Sam odbiór mojego wpisu, komentarze pod nim, prócz komentarza Piko, świadczą o niezrozumieniu tematu.