Wojna światowa z pewnością by się przydała, prawda? Można wprowadzić wszelkiego rodzaju ograniczenia dla ludności, a także znaleźć idealny pretekst do opóźnienia lub odwołania normalnych wyborów. Czy postępowcy posunęliby się aż tak daleko, żeby uniemożliwić konserwatystom przejęcie władzy? Wszyscy wiemy, że tak.
◊
Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org
◊
Coś się zmieniło i wojna światowa o Ukrainę znów jest na tapecie
Od sześciu miesięcy oczy świata zwrócone są na wojnę w Iranie, podczas gdy najniebezpieczniejszy punkt zapalny na planecie był w dużej mierze ignorowany. Aż do momentu, gdy fala ukraińskich ataków dronów wywołała panikę na światowych rynkach oleju napędowego. Nagle wszyscy znów zaczynają koncentrować się na jednym…
Rosja jest drugim co do wielkości eksporterem oleju napędowego na świecie, po Stanach Zjednoczonych, dostarczając około 12% całkowitego globalnego eksportu (USA dostarczają 22% eksportu). Dla porównania, w normalnych warunkach przez Cieśninę Ormuz przechodzi tylko 10% globalnego eksportu oleju napędowego – a dostawy te pochodzą z siedmiu różnych krajów wydobywających ropę, w tym z Iranu.
Po zachodnich sankcjach rosyjskie dostawy oleju napędowego trafiały głównie do Turcji, Brazylii, Indii i Chin. Jednak ponieważ rosyjskie dostawy nadal krążyły na rynkach światowych, kraje te nie musiały czerpać paliwa z alternatywnych źródeł.
Warunki uległy zmianie, i to nie na lepsze. Ciągłe ukraińskie ataki dronów na rosyjskie rafinerie zmusiły Kreml do wstrzymania całego eksportu oleju napędowego i utrzymania dotychczasowych dostaw tego paliwa na potrzeby ludności i działań wojennych.
Jeśli chcesz wiedzieć, dlaczego ceny oleju napędowego tak mocno ucierpiały od lipca, to powodem są rosyjskie cięcia eksportowe. Ruch przez Cieśninę Ormuz od lipca systematycznie rośnie, zgodnie z niezależnym potwierdzeniem danych satelitarnych (każdy, kto korzysta wyłącznie z danych transpondera AIS, będzie miał zaniżone i niedokładne wyniki). To właśnie kwestia rosyjskich rafinerii spowodowała wybicie cen oleju napędowego w ostatnich miesiącach.
Z powodu całkowitego odcięcia rosyjskich źródeł, wiele krajów będzie musiało korzystać z usług innych producentów. Oznacza to, że tort się kurczy, ale każdy nadal chce mieć taki sam kawałek, jaki zawsze miał. Jeśli Stany Zjednoczone w odpowiedzi również wstrzymają eksport oleju napędowego, będzie to katastrofa dla rynków zagranicznych i doprowadzi do rzeczywistych niedoborów podaży (Europa mocno ucierpi; połowa importowanego tam oleju napędowego pochodzi ze Stanów Zjednoczonych).
W 2024 roku zastanawiałem się, dlaczego Ukraińcy wciąż atakują nietypowe cele, takie jak stacje radarowe wczesnego ostrzegania przed nuklearnymi zagrożeniami, zamiast atakować kluczowe zasoby, takie jak rafinerie ropy naftowej, aby powstrzymać rosyjską strategię wyniszczającą. Cóż, wygląda na to, że Ukraińcy w końcu to zrozumieli.
Rosyjska strategia wyniszczania była bardzo skuteczna w uszczuplaniu ukraińskich sił zbrojnych (do tego stopnia, że rekrutowali głównie mężczyzn po 40. roku życia), ale kluczową wadą powolnego przesuwania się linii frontu i przedłużającej się ofensywy jest to, że wymaga ona dużych zapasów zasobów. Ukraińskie ataki dronów mają niską skuteczność, ale jeśli wyślą tysiąc bezzałogowych statków powietrznych do ataku na rafinerię i kilka z nich się przedostanie, to i tak będzie to zwycięstwo w dłuższej perspektywie, ponieważ osłabi to mozolną rosyjską operację wyniszczania.
Administracja Trumpa zwróciła się do Ukrainy z prośbą o zaprzestanie ataków na rosyjskie rafinerie z powodu niestabilności rynków globalnych, ale Zełenski zignorował tę prośbę. Nic dziwnego, w końcu znaleźli taktykę, która działa.
Oczywiście, teraz reszta świata zmaga się z niedoborami oleju napędowego, podczas gdy rok temu nie było to problemem. Można by pomyśleć, że Europejczycy, szczególnie dotknięci podwyżkami cen paliw i energii, będą się spieszyć, żeby zakończyć wojnę. I być może wkrótce zainterweniują, ale nie w sposób, na jaki moglibyśmy liczyć…
Myślę, że można śmiało powiedzieć, że wojna na Ukrainie skończyłaby się dawno temu, gdyby nie ingerencja rządów europejskich, które wspierają Ukrainę i namawiają ją do NIEZAWARCIA porozumienia. Ostatecznie Rosja utrzyma Donbas, niezależnie od tego, czy Ukraina tego chce, czy nie. Jednak Zełenski nie chce się z tym pogodzić, więc wojna trwa znacznie dłużej, niż jest to konieczne.
Sytuacja staje się jednak o wiele bardziej niebezpieczna, gdy elity europejskie naciskają na rozpoczęcie działań na miejscu. Wydaje się, że chcą rozpocząć wojnę światową. Pomijając problem z zasobami oleju napędowego, który wyznacza harmonogram wojny dla obu stron, rządy europejskie zwiększyły ruchy wojsk na wschodnich granicach i zaczyna wyglądać na to, że szykują się do czegoś wielkiego.
Polska buduje rozległe okopy i fortyfikacje, wykorzystując niemieckich saperów, na granicy z Białorusią. Niemcy utworzyli na Litwie 5000-osobową brygadę pancerną, co jest pierwszym od 1945 roku stałym stacjonowaniem wojsk bojowych poza granicami kraju. NATO utworzyło 9. wielonarodową grupę bojową, która regularnie ćwiczy w Finlandii, niedaleko granicy z Rosją. Wiele krajów wysyła rotacyjne brygady na Łotwę, do Rumunii i Estonii. Nawet Kanadyjczycy wysyłają tam swoje wojska.
W ostatnich tygodniach doszło do wielokrotnego operowania myśliwców w Polsce i państwach bałtyckich z powodu domniemanej aktywności dronów lub samolotów w pobliżu przestrzeni powietrznej Sojuszu. Sojusznicy wstępnie rozmieszczają sprzęt i planują znacznie większe zapasy amunicji i zasobów w państwach frontowych. NATO opublikowało również obszerny plan awaryjny dla wschodniej flanki.
Odnotowano wzrost liczby komunikatów politycznych i dotyczących gotowości cywilnej skierowanych do obywateli. Polskie ostrzeżenia o możliwych ukrytych incydentach z udziałem dronów/pocisków rakietowych. Francuskie środki ochrony infrastruktury krytycznej po odprawach dotyczących ataków hybrydowych. Niemieckie planowanie pojemności szpitali wojskowych. Litewskie plany dotyczące dróg ewakuacji. Brytyjskie biuletyny dotyczące gotowości społecznej, w tym zalecenia dla ludności cywilnej dotyczące zaopatrzenia się w żywność i inne artykuły.
Nawet Szwajcaria rozsyłała komunikaty dla swoich obywateli dotyczące bezpieczeństwa i gotowości, wskazując na „pogarszającą się sytuację bezpieczeństwa” w związku z rozbudową sił militarnych.
Wszystko to można postrzegać jako postawę obronną, niekoniecznie planując bezpośrednie starcie z Rosjanami, ale pomyślmy przez chwilę, że Rosja ani razu nie zagroziła atakiem na cele europejskie lub NATO i konsekwentnie powtarzała, że jej jedynym interesem jest Ukraina. Mimo to Europa usunęła swoją strategię obronną “trip wire” (tzw. strategia potykacza -AC) i zastąpiła ją stałym frontem. Z pewnością wygląda na to, że przygotowują się na wydarzenie, które mogłoby sprowokować Rosjan do ataku na cele poza Ukrainą.
Jakie to byłoby wydarzenie?
Żeby było jasne, nie jestem wielkim fanem rosyjskiego rządu. Dowody wskazują na regularne operacje psychologiczne w USA i jest o wiele za wielu konserwatywnych wpływowych polityków, którzy całują Putina w tyłek. Mimo to, nie jestem też fanem Ukrainy ani Europy i podejrzewam, że elity UE z chęcią wywołałyby wojnę światową, gdyby uważały, że ujdzie im to na sucho.
Dlaczego? No cóż, oto moja teoria…
Europa była głównym celem trwającej dekadę operacji wymiany kulturowej. Masowa imigracja była wykorzystywana do podważania stabilności struktur gospodarczych i społecznych. Od lat ostrzegam, że ci migranci z Trzeciego Świata są importowani jako armia najemników, by kontrolować miejscową ludność i zapobiegać rebelii przeciwko przyszłym lewicowym programom.
Widzimy już potwierdzenie tego w Wielkiej Brytanii, gdzie migranci są włączani do sił policyjnych w celu stłumienia konserwatywnych demonstrantów.
Rzecz w tym, że ten plan inwazji wywołał ogromną kontrakcję europejskich patriotów w krajach takich jak Wielka Brytania i Niemcy. Partie antyimigracyjne i konserwatywne, takie jak Restore w Wielkiej Brytanii i AfD w Niemczech, odnoszą ogromne sukcesy w liczbie członków i wyborach. Oznacza to, że czas lewicowców/globalistów się kończy i muszą szybko coś zrobić, zanim stracą bezpośrednią władzę.
Wojna światowa z pewnością by się przydała, prawda? Można wprowadzić wszelkiego rodzaju ograniczenia dla ludności, a także znaleźć idealny pretekst do opóźnienia lub odwołania normalnych wyborów. Czy postępowcy posunęliby się aż tak daleko, żeby uniemożliwić konserwatystom przejęcie władzy? Wszyscy wiemy, że tak.
Mamy więc dwa działające zegary, których nie było na początku wojny na Ukrainie: zegar niedoboru oleju napędowego, szczególnie dla Europejczyków. I mamy lawinę ruchów konserwatywnych, a główne wybory odbędą się w latach 2026-2029.
Obawiam się, że lewicowcy pójdą na całość, by utrzymać władzę. Nie sądzę, żeby byli na tyle szaleni, by chcieć wojny nuklearnej, a być może Rosjanie również chcą jej uniknąć. Jeśli tak się stanie, rezultatem będzie rozległy konflikt obejmujący wiele regionów, który MOŻE przekształcić się w konflikt nuklearny, jeśli któraś ze stron poczuje się przegrana. Głównym celem elit UE na tym etapie byłoby wciągnięcie USA do konfliktu.
W każdym razie wstrząsy wtórne byłyby katastrofalne. Miejmy nadzieję, że konserwatywne i populistyczne ruchy w Europie zdołają wyrwać dywan spod swoich skrajnie lewicowych rządów, zanim sytuacja na froncie wschodnim ulegnie dalszej eskalacji.
_____________
◊
Więcej: Brandon Smith

Dodaj komentarz