Kij o jednym końcu

Zapewne niektórzy pamiętają naiwno-pięknoduchowską manierę „dialogu” z judaizmem, a ściślej z funkcjonariuszami  współczesnego judaizmu, promowaną dosyć mocno  w czasach episkopatu „Papieża – Polaka”. Zawierała się ona we frazie o „starszych bracia w wierze”, co w przekładzie z polskiego na nasze miało chyba oznaczać wskazanie nam właściwego miejsca w szeregu, czyli że to chrześcijanie, jako „młodsi z braci”, powinni odstąpić z roszczeń odnośnie uniwersalności swojej wiary.

Ma się rozumieć, że judaiści potraktowali tego rodzaju deklarację jako przyznanie im racji, a zatem nie mogła wchodzić w grę jakakolwiek wzajemność. Ilustracją powyższego jest pewien precedens, który swego czasu był dosyć szeroko nagłaśniany, a którego rozstrzygnięcie w sensie merytorycznym i religijnym po kilkudziesięciu już latach pozostaje aktualne. I zapewne takie pozostanie także  w przyszłości. Ono właśnie jest głównym tematem obecnej notki.

Jako wprowadzenie w temat zamieszczam krótki szkic biograficzny, który przedstawia głównego bohatera wspomnianego precedensu.

Oswald Rufeisen (z urodzenia: Szmuel Aaron Rufeisen) urodził się 29 stycznia 1922 r. we wsi Zadziele, k. Żywca. (Większa część tej miejscowości została zalana przez wody Zalewu Żywieckiego w 1966 r.,zaś pozostałą część przyłączono do wsi Moszczanica, która od 1976 r. została dzielnicą Żywca).

Wieś Zadziele na Żywiecczyźnie była bardzo biedna, podobnie jak cały ten region. Oswald spędził dzieciństwo i młodość w tradycyjnej rodzinie żydowskiej (czyli otrzymał żydowskie wychowanie). Miał siostrę, która zmarła w niemowlęctwie, oraz brata (Ariel). Rufeisenowie posiadali dom, a także odziedziczoną przez matkę karczmę, z której korzystali głównie tutejsi chłopi. W miejscowej szkole  Oswald był jedynym żydem.
[za Wiki: w 1888 r. wieś Zadziele składała się z 96 domów zamieszkałych przez 633 osoby, tj. 311 mężczyzn i 322 kobiety, których 25 było wyznania starozakonnego, a pozostali byli wyznania rzymsko-katolickiego]
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zadziele
Po ukończeniu szkoły podstawowej Oswald uczył się w państwowym gimnazjum w Żywcu (uczniowie żydowscy uczyli się oddzielnie, ich nauczał rabin). W latach 1934 –1939 rodzina mieszkała we wsi Zabłocie, dokąd przeprowadzili się z powodu zbyt opresyjnej sytuacji życiowej w poprzednim miejscu (głód, epidemia, nieurodzaj). Wobec trudnej sytuacji materialnej rodziny Oswald nie kontynuował nauki, lecz zaczął pracę jako mechanik. On sam oraz jego brat byli zafascynowani ideami ruchu syjonistycznego i aktywnie udzielali się w jego młodzieżowej formacji. Oswald przez dwa lata przygotowywał się do wyjazdu do Palestyny (alija),  m.in. uczestnicząc w obozach letnich.

We wrześniu 1939 r., po niemieckiej inwazji na Polskę, cała rodzina uciekła na wschodnie rubieże Polski. Jednak już 11 września rodzice postanowili wrócić do domu, aby nie być ciężarem dla swoich dzieci, a synowie otrzymali nakaz wyjazdu do Palestyny. Oswald miał wówczas 17 lat, a Ariel 15. Bracia dotarli do Lwowa, który niebawem dostał się pod władzę Sowietów. Toteż w  grudniu 1939 r. uciekli na Litwę i osiedlili się w Wilnie. W początkach 1940 r. otrzymali ostatni list od rodziców, w którym matka błagała ich, aby się nie rozdzielali. Rodzicom udało się dotrzeć do domu, ale nie mogli tam pozostać, ponieważ ziemie południowej Polski zostały zajęte przez Niemców, po czym deportowano ich administracyjnie do getto w Kalwarii Zebrzydowskiej. Według niepotwierdzonych doniesień zginęli w Auschwitz w sierpniu 1942 r. Młodszy brat Ariel dotarł do Palestyny ​​w kwietniu 1941 r.
(Sowieci wydawali zaświadczenia o prawie wyjazdu do Palestyny bez problemów i bez zwłoki żydom poniżej 18 roku życia).

Oswald pozostał w Wilnie, gdzie nauczył się szewstwa i pracował u szewca żydowskiego, nieodpłatnie pomagając przetrwać licznej rodzinie szewca. Cała ta rodzina została później zamordowana przez Niemców.

Od początku niemieckiej okupacji Wilna w czerwcu 1941 r. do końca sierpnia 1941 r. Oswald pracował jako szewc w miejscowym Gestapo (znał dobrze jęz. niemiecki). Wtedy zaczęły się łapanki na Żydów w celu ich eksterminacji. Oswaldowi udało się uciec i osiedlić we wsi Turec, gdzie nawiązał ciepłe relacje z mieszkańcami. Udało mu się zdobyć “aryjskie” dokumenty na nazwisko Joseph Oswald i wejść w role polskiego folksdojcza. Ukrywając swoją narodowość został urzędnikiem i tłumaczem policji w mieście  Mir. Otrzymał mundur policyjny oraz broń. W ten sposób został niemieckim policjantem w stopniu podoficera. W takim charakterze służył przez dziewięć miesięcy (aż do czasu zdemaskowania).

Oswald Rufeisen został zdradzony przez znajomego mu Żyda z getta i zaaresztowany. Przyznał się do swojej żydowskiej tożsamości szefowi niemieckiej żandarmerii, który był dla niego przychylny i pozwolił mu uciec. Uciekinier znalazł schronienie w domu zajmowanym przez katolickie zakonnice. Tam 25 sierpnia 1942 r. został ochrzczony i tam nadal się ukrywał.

W grudniu 1943 r. wstąpił do oddziału partyzanckiego braci Bielskch, w którym pozostawał do czasu wyzwolenia Białorusi latem 1944 r. Następnie krótko służył w oddziale milicji w mieście Mir. Pomógł zidentyfikować kilku okolicznych mieszkańców, którzy kolaborowali z nazistami.
W marcu 1945 roku Rufeisen wrócił do Polski, przeprowadził się do Krakowa i konwertował na katolicyzm. Przyjął święcenia kapłańskie i został członkiem Zakonu Karmelitów, przyjmując imię Daniel (dokładnie: Daniel Maria). W 1962 r. brat Daniel złożył wniosek o obywatelstwo izraelskie na podstawie Prawa Powrotu, ale spotkał sie z odmową. Jego apelacja również została odrzucona. Natomiast mógł wyemigrować do Izraela i uzyskać obywatelstwo izraelskie poprzez naturalizację. Przeniósł się do klasztoru karmelitów Stella Maris w Hajfie (Izrael) oraz pełnił funkcję proboszcza żydowskiej wspólnoty chrześcijańskiej św. Jakuba w kościele katolickim św. Józefa w Hajfie. Przywrócił chrześcijańską liturgię w języku hebrajskim. W miejscowości Naharijja (na płn. od Hajfy)  założył dom opieki dla osób , które pomagały żydom w trakcie II wojny. Zmarł w Hajfie w 1998 r.

Bardziej szczegółowa biografia Brata Daniela została  napisana przez wielu autorów.
Np. przez siostrę karmelitankę Marię Grażynę Zieleń OCD,
https://karmelgdynia.pl/o-nas/saga-rodziny-wojcickich/
która opisała jego historię w książce zatytułowanej „Alija. Daniel Oswald Rufeisen. Biografia”.
(poniżej link do recenzji)
https://dzieje.pl/ksiazki/alija-daniel-oswald-rufeisen-biografia
[Siostra Maria Grażyna Zieleń OCD jest absolwentką Uniwersytetu Śląskiego, wydziału filologii wschodniosłowiańskiej. W 1982 r. wstąpiła do Klasztoru Sióstr Karmelitanek Bosych p.w. Matki Bożej Wielkiego Zawierzenia w Gdyni (dzielnica Orłowo)]

oraz autobiografia napisana przez samego Brata Daniela:
O. Daniel Maria od Najświętszego Serca Pana Jezusa, karmelita bosy (Oswald Rufeisen):
Połknąłem haczyk Królowej Karmelu. Autobiografia.
Opracował i posłowie napisał Benignus Józef Wanat OCD.
Wydawnictwo Karmelitów Bosych, Kraków 2001.

Natomiast zasadniczym tematem niniejszej notki jest uzasadnienie organów państwowych oraz religijnych państwa Izrael w kwestii wydania odmowy uznania za żyda brata Daniela, czyli tzw. wychrzty (tj. etnicznego Żyda, który przyjął chrzest), w rozumieniu Prawa Powrotu (do Ziemi Obietnicy). Kwestia ta jest opisana w wielu publikacjach, w tym dostępnych również w internecie.
W niniejszej notce wykorzystałem tekst autorstwa Romana Gerszona opublikowany
w Literacka Jerozolima (wydanie elektroniczne, nr 28 z 2021 r.),  zatytułowany
Sprawa Daniela Oswalda Rufeisena  (przekład z wersji w jęz. rosyjskim).
https://журнальныймир.рф/content/delo-danielya-osvalda-rufayzena
oraz uzasadnienie Sądu Najwyższego państwa Izrael zawarte w rosyjskojęzycznej wersji publikacji „Menora”  (Jerozolima 2012 r.) pod red. Pawła Goldsztejna;
https://israel-law.com/daniel/
Jeszcze bardziej szczegółowe omówienie tej kwestii znajduje się na blogu  jerozolimskiego adwokata i notariusza, repatrianta ze Związku Sowieckiego (1988 r.) Zeew Farbera  (ZevFarber), prowadzonym w wersji rosyjskiej, hebrajskiej i angielskiej.

*****************************************

Z posiedzenia Najwyższego Sądu Państwowego

„Powód urodził się w Polsce w 1922 roku w rodzinie żydowskiej i został wychowany w wierze żydowskiej. W młodości działał w młodzieżowym ruchu syjonistycznym i jako imigrant-pionier przeszedł przez około dwa lata specjalne szkolenie, zanim osiedlił się w Polsce. W czerwcu 1941 r., po  z wybuchu wojny między Niemcami a Rosją, został uwięziony przez Gestapo, ale zdołał uciec. Po uzyskaniu dokumentów potwierdzających jego niemieckie, chrześcijańskie pochodzenie, rozpoczął pracę jako sekretarz i tłumacz w niemieckiej policji w mieście okręgowym Mir. W tym okresie potajemnie przekazywał Żydom informacje o nazistowskich planach i działaniach przeciwko Żydom. Gdy dowiedział się o planie zniszczenia getta żydowskiego, ostrzegł Żydów z miasta i okolic oraz zdołał dostarczyć im broń. Dzięki niemu wielu mieszkańców lokalnego getta zostało uratowanych i dołączyło do ruchu partyzanckiego; większość z tych, którzy przeżyli, mieszka obecnie w Izraelu. Później, w wyniku donosu, został przesłuchany przez policję i uwięziony, ale ponownie uciekł. Długo ukrywał się w klasztorze, ale przy pierwszej okazji dołączył do sowieckiej partyzantki. Podejrzewany przez partyzantów o szpiegostwo na rzecz Niemiec i skazany na śmierć, został jednak uratowany dzięki zeznaniom na swoją korzyść złożonym przez uchodźcę z getta w Mirze. Ostatecznie został odznaczony medalem za działalność partyzancką.
Podczas pobytu w klasztorze w 1942 r. powód przyjął chrzest, a w 1945 r. włożył habit mnisi w Zakonie Karmelitów, mając nadzieję na osiedlenie się w klasztorze Karmelitów w Polsce. Podczas wojny wyzwoleńczej w 1948 r. i później wielokrotnie zwracał się do wyższych władz o zezwolenie na emigrację do Izraela, ale jego prośbę uwzględniono dopiero w 1956 r.
We wszystkich kontaktach z polskimi władzami administracyjnymi podkreślał, że pomimo nawrócenia na chrześcijaństwo, nadal uważa się za Żyda, związanego sercem i duszą z narodem żydowskim. Wiza wyjazdowa wydana mu przez władze polskie administracyjne była tego samego rodzaju, co wiza wydawana wyłącznie Żydom emigrującym do Izraela i opuszczającym Polskę na stałe; z punktu widzenia kraju, który opuszczał, repatriował się do Izraela jako Żyd.

Skarga powoda opierała się na następujących argumentach:
1. Pojęcie „narodowości” nie jest tożsame z pojęciem „religii”, a Żyd ze względu na narodowość niekoniecznie jest Żydem ze względu na przynależność religijną.
2. Zgodnie z prawem talmudycznym Żyd jest uważany za syna Żydów.
3. Decyzja rządu, która stała się podstawą odmowy przyznania powodowi przez Ministra Spraw Wewnętrznych prawa do repatriacji, której uzasadnienie oparto na względach pozaprawnych, narusza  prawo i nie może być obowiązująca wobec powoda.
4. Odmowa przyznania przez Ministra Spraw Wewnętrznych prawa do repatriacji, uzasadniana  względami pozaprawnymi, narusza zarówno obowiązujące prawo, jak i prawa powoda oraz stanowi dyskryminację w stosunku do jego osoby.

W związku z powyższym sąd wydał postanowienie specjalne skierowane do Ministra Spraw Wewnętrznych, nakazujące mu stawienie się i przedstawienie sądowi powodów, dla których powodowi nie wydano zaświadczenia o repatriacji zgodnie z ustawą o powrocie oraz dowodu osobistego zgodnie z dekretem o rejestracji obywateli, gdzie w rubryce „narodowość” wskazano, że wnioskodawca był Żydem.

Pytanie postawione sądowi, w kwestii proceduralnej, brzmi następująco:
Jak należy interpretować termin „Żyd” w Prawie Powrotu? Czy obejmuje on również Żydów, którzy zmienili religię i przeszli na chrześcijaństwo, ale pragną postrzegać siebie i czuć się Żydami pomimo przejścia na obcą religię?

Po zakończeniu rozprawy sąd, po przedstawieniu uzasadnienia swojej decyzji, orzekł:

Powód, Oswald Rufeisen, znany również jako Ksiądz Brat Daniel, nie może identyfikować się jako Żyd ani jako Polak, ponieważ zrzekł się obywatelstwa polskiego przed wyjazdem z Polski.
W związku z tym zostanie wpisany do dowodu osobistego jako osoba bez obywatelstwa. Pole dotyczące obywatelstwa będzie puste i pozostanie niewypełnione. Sąd nie dostrzega w tym żadnej nieprawidłowości, ponieważ nie każdy, kto otrzymuje zaświadczenie, może wypełnić wszystkie jego pola, na przykład osoby bez przynależności religijnej pozostawiają pole „wyznanie” puste.”

****************************

SĘDZIA ZILBERG:
Są to fragmenty przemówienia sędziego Zilberga, przytaczające opinię tych sędziów,
którzy większością głosów orzekli, że uznanie Oswalda Rufeisena za Żyda jest niemożliwe.

W nawiasach kwadratowych zamieściłem przypisy, których nie było w oryginalnym tekście.

Ogromne trudności psychologiczne, z którymi borykamy się od samego początku tego niezwykłego procesu, w paradoksalnej sytuacji, potęgowane są głębokim współczuciem i wdzięcznością, jaką my, Żydzi, odczuwamy dla Oswalda Rufeisena – świętego brata Daniela stojącego przed nami. Przed nami stoi człowiek, który w mrocznych i burzliwych latach europejskiej katastrofy niezliczoną ilość razy ryzykował życie dla swoich żydowskich braci, prowadząc odważne operacje bezpośrednio z kryjówki nazistowskiej bestii. Czy naprawdę mamy odmawiać takiej osobie jej najgłębszego duchowego pragnienia: pełnej integracji z ukochanym narodem, stania się jego pełnoprawnym obywatelem, nie jako obcy emigrant, ale jako Żyd powracający do ojczyzny swoich marzeń? Ale głęboki szacunek, jaki odczuwamy, nie może stać się „miłością kosztem sprawiedliwości”; miłość ta nie może stać się podstawą do obraźliwego poniżania wszystkiego, co ucieleśnia pojęcie „Żyda”. Jeśli naprawdę zagłębimy się w omawiany problem, w jego wszystkich aspektach, dostrzeżemy, że brat Daniel w istocie prosi nas o to, byśmy przestali akcentować historycznie uświęcone znaczenie imienia „Żyd” i wyrzekli się wszystkich wartości duchowych, za które byliśmy zabijani codziennie przez wszystkie epoki naszego długiego wygnania. Chwała i majestat, które otaczały imiona wszystkich zelotów monoteizmu w średniowieczu, zblakną i staną się całkowicie nieodróżnialne, a nasza historia, przestając być konsekwentnie rozwijającym się freskiem, rozpocznie swoje odliczanie od epoki pierwszej emancypacji w czasie rewolucji francuskiej. Nikt nie ma prawa żądać od nas takiej ofiary, nawet ten, kto posiada tak wielkie cnoty, jak ten, który teraz przed nami stoi…

Jakie znaczenie przypisujemy pojęciu „Żyda” z konwencjonalnej perspektywy żydowskiej? Czy obejmuje ono również Żydów, którzy nawrócili się na chrześcijaństwo? Moim zdaniem odpowiedź na postawione powyżej pytanie jest prosta i jasna: Żyd, który nawrócił się na chrześcijaństwo, nie jest już nazywany „Żydem”. Nie będę tu rozwodził się nad religią ani nie będę przedstawiał się jako przedstawiciel konkretnego poglądu na pożądany dalszy rozwój narodu żydowskiego. Zdaję sobie sprawę, że poglądy na to, co jest pożądane, a co faktycznie możliwe w Izraelu, różnią się radykalnie i obejmują wszystkie odcienie szerokiej tęczy życia duchowego – od skrajnego ortodoksyjnego po zagorzałych ateistów. Jest jednak jedna rzecz wspólna dla wszystkich, których miejsce jest w Syjonie: nie oddzielamy się od naszej historycznej przeszłości i nie negujemy dziedzictwa naszych ojców. Nadal czerpiemy z tego samego źródła. Jego forma się zmieniła, połączenia się zmieniły, położono nowe rurociągi, zmieniono wnioski, ale nie zamykamy studni, bo bez nich będziemy tylko „wywłaszczeni i uciskani”. Głupiec mógłby nawet uwierzyć, że tworzymy tu nową kulturę: za późno! Naród, którego wiek mierzy się wiekiem ludzkości, nie może zacząć ab ovo, a nowa kultura kraju będzie w najgorszym razie jedynie nowym cyklem starej kultury. Narodowy bagaż izraelskiego Żyda może być taki czy inny – czy jest religijny, czy świecki, a może nawet antyreligijny. Ale czy tego chce, czy nie, jest historycznie związany z pępowiną judaizmu; judaizm karmi jego język i mowę, jego święta są świętami judaizmu; a giganci myśli i bohaterowie ducha, wśród nich spaleni hiszpańscy Żydzi i ci zamordowani w 1096 r., pielęgnują jego narodową dumę.

Czy w tym trójkącie istnieje „geometryczny środek” – ochrzczony Żyd? Co przyciągnie go do takiej narodowej perspektywy? Czy nie dostrzeże w innym odbiciu i nie odda innej czci kielichowi cykuty, który wypiliśmy do dna w mrocznych czasach średniowiecza? To nie jest niemożliwe. Brat Daniel będzie obrońcą Izraela; już to udowodnił i nie mam co do tego wątpliwości. Ale taki brat będzie kochany z zewnątrz – „brat daleki, tęskniący”; Nie jest on bezpośrednim uczestnikiem i nigdy nie będzie miał prawdziwego związku ze światem judaizmu. Wrażliwa i czujna postawa wobec izraelskich Żydów oraz szczere współczucie dla nich nie mogą zrekompensować braku wewnętrznej samoidentyfikacji i solidarności z nimi. Aby uniknąć nieporozumień, powiedzmy sobie:
Nie wdajemy się tu w spór z Kościołem katolickim i w żaden sposób nie utożsamiamy współczesnego Kościoła Jana XXXIII z biskupami średniowiecza. Byłoby podwójnie błędne sądzić, że przypisujemy bratu Danielowi, jako konwertycie, grzechy Mikołaja lub Pablo Christianiego, który nawrócił się na chrześcijaństwo w XIII wieku.
[Mikołaj – Nicolas Donin z La Rochelle; żyd, który przekonwertował na chrześcijaństwo w XIII w.
i prowadził kampanię przeciwko nauczaniu Talmudu;

https://old.ort.spb.ru/nesh/njs6/rabich6.htm
Pablo Christiani
był ochrzczonym Żydem z Montpellier. Po wstąpieniu do zakonu dominikanów próbował nawracać Żydów na chrześcijaństwo. Zmusił Rambana do debaty z nim w lipcu 1263 r. w pałacu królewski. W wyniku jego oszczerstw papież Klemens II nakazał konfiskatę Talmudu]
Jesteśmy przekonani, że nie zdradzi Izraela; potraktuje go z przyjaźnią i uprzejmością, przestrzegając przykazania: „Nie znieważajcie mojego Mesjasza i nie czyńcie krzywdy mojemu prorokowi”. Jednak osobista czystość i ludzka szczerość brata Daniela nie mają znaczenia w tym procesie. Pytanie, które się tu pojawia, brzmi, czy ma on prawo nazywać siebie „Żydem”. Na to pytanie jesteśmy zmuszeni odpowiedzieć przecząco.”

Sędzia Chaim Cohen (przegłosowany w stosunku 4 :1) wyraził zdanie odrębne:
– „Jeśli dobrze rozumiem mojego szanownego przyjaciela, sędziego Zilberga, uważa on, że ciągłość historii Izraela od strasznych dni przeszłości do chwili obecnej uniemożliwia nam uznanie kogoś za Żyda, jeśli przeszedł na katolicyzm, mimo że nie jest on już naszym zaprzysiężonym wrogiem. Nie mogę się zgodzić z takim rozumieniem ciągłości historycznej. Istotą postępu historycznego jest to, że czas i pojęcia, sposoby myślenia i wartości kulturowe ulegają zmianom, a tym ciągłym zmianom towarzyszy styl życia i prawo”.

Opinia sędziego Cohena nie znalazła poparcia ani wśród sędziów Sądu Najwyższego, ani też w społeczeństwie żydowskim.

****************

W ogóle nie interesuje mnie uzasadnienie strony żydowskiej, to ich problem i ich racje. Tekst ten zamieściłem z intencją, aby chrześcijanie nie ulegali żadnym złudzeniom. Ich religia traktowana jest jako obca, żeby nie napisać wroga, wobec współczesnego talmudycznego judaizmu. Ustępstwa w tej mierze, czyli uleganie iluzji, że możliwa jest jakaś  wspólna droga dla wyznawców uniwersalnego przekazu Jezusa Nazarejczyka oraz wyznawców własnego boga plemiennego, prowadzą jedynie do oddawania pola (także interpretacyjnego) przez chrześcijan.

*******************

ilustracja: wikimedia_public domain_Alexander Zick

O autorze: stan orda

lecturi te salutamus