Pozytywna droga Polski. Kojarzy się ładnie, prawda? Coś pozytywnego, znaczy pozytywna. Trzy elementy: pozytywna droga Polski. No, i teraz trzeba rozwikłać, co to znaczy, krok po kroku, ale od tyłu. Polski, czyli to dotyczy Polski. Ale pytanie, co to jest Polska? No, bo tu się okazuje, że współcześni ludzie mają problem ze zidentyfikowaniem siebie i z określeniem, co to jest Polska i co to znaczy. Ale to nic nowego, bo kiedyś też tak było. W XVIII wieku też tak było. Właściwie cały czas tak jest. Myśmy się przyzwyczaili do tego, że Polska to jest państwo narodowe. Taki luksus mieliśmy. Teraz już trochę się to zdewaluowało, bo Polska jest miejscem, gdzie przybywają ludzie z różnych krajów.
◊
Jak ocalić Polską tożsamość? – Bartosz Kopczyński
◊
Więcej: Bartosz Kopczyński
________
To ‘debiut’ p. Bartosza na YT. Tym razem z własnym kanałem.
Zamęt w umysłach jest tragiczny…to diagnoza prawdziwa.
Jak zmobilizować mieszkańców Polski do myślenia i działania i czy to jest możliwe…raczej wątpię.
To bowiem wymaga sytematycznego,osobistego wysiłku ,rezygnacji z wygody, wypracowania cnót …a na to P.Bartosz nie ma wpływu.
Tak czy owak to dobry,prawy Polak!
Szacunek!
Super.
Niech modlący się blogerzy tu komentujący posłuchają ze zrozumieniem.
Tiaaa.
Wiem, że pan Bartosz Kopczyński bywa tu u nas.
Może więc jego wystąpienie, szczególnie od 28:00, jest pewnego rodzaju suplementem do mojej nieco ostrej ze strony Pokutującego Łotra wymiany zdań.
Jak by nie było dziękuję za wsparcie.
Kopczyński rzeczywiście zwraca się ogólnie do tych, którzy się modlą i nic nie robią w sensie braku czynów. Tak to widzi z punktu widzenia osoby aktywnej. Nie zwraca się do tych, którzy się nie modlą i również nic albo jeszcze mniej robią – dlaczego?
Być może dlatego, że ta kategoria jest jeszcze “gorsza” w sensie braku rozumienia czegokolwiek.
Problemem jest bezmyślność. Większość społeczeństwa nie myśli, a to co się pojawia u nich w głowach to bezrefleksyjna reakcja na bodziec z symulakrum. Najpierw jest formacja -intelektualna i duchowa, a potem reakcja w sensie czynów.
Jak może przeciętny tępak zamknięty w bańce informacyjnej zareagować prawidłowo skoro nie zna faktów, nie zna znaczenia słyszanych słów, nie zna prawdy, a jak się dowiaduje cokolwiek to chowa się głębiej w bagnie. Karoń przecież podkreślał, że brak znajomości znaczenia pojęć jest kluczowym problemem.
Znając PŁ wiem, że przez wiele lat był aktywny w sensie braku bezczynności, a został wywołany w celu zmaterializowania przeciwnika, ale to nie on, proszę mi wierzyć, nim jest.
Mam nieprzyjemne doświadczenia z katolikami bezmyślnymi i bezczynnymi, pisałem przecież o tym. Są to ludzie pogrążeni w inercji umysłowej, żyjącymi złudzeniami. Tak więc problem istnieje i jest bardzo poważny. Sam słyszałem na swój temat, że jestem “nienormalny i pogrążony w nienawiści, który chce wszystkich zabijać”.
Niech modlący się blogerzy tu komentujący posłuchają ze zrozumieniem
Pańska drwina z religijnych blogerów Legionu jest na poziomie pani Gozdyry z tv polsat. Gratuluję wysokich inspiracji. Ze swej strony radzę mniej oglądać tego typu mediów, a więcej czytać rzeczywiście pożytecznych lektur, na przykład “Żywoty Świętych” Piotra Skargi. Dawniej bywały one w każdym polskim domu, toteż inne mieliśmy społeczeństwo i takie dowcipkowanie z religii jak Pańskie nie uchodziło.
zwraca się ogólnie do tych, którzy się modlą i nic nie robią w sensie braku czynów
Czy „brakiem czynów” jest prowadzenie latami kół modlitewnych np. męskiego różańca, na który co tydzień od lat wiernie przychodzą wytatuowani od stóp do głów Rycerze Maryi, żaden z Was nie chciałby ich spotkać w ciemnej uliczce. Ale to właśnie niejedni z nich przeżyli olbrzymie przemiany duchowe w więzieniach a i potem jeżdżąc za własne uciułane grosze po Częstochowach, Warszawach, Lublinach i dzieląc się swą walką wewnętrzną z demonem – walką wygrywaną – choć wróżono im kamień młyński i sznur… czy to jest “brak czynów”?
Niechby każdy z tych nawoływaczy do działania przeszedł choćby pół kilometra ich drogą nawrócenia – boso po ostrych kamieniach nałogów, tkwienia w strukturach okropnych grzechów, które gołymi rękami, wbrew wykolejonemu środowisku, musieli samotnie i „tylko” z Różańcem zdemontować, rozsadzić – to mógłby mówić jak równy z tymi herosami walki z rzeczywiście najpotężniejszym wrogiem, jakiego mamy, i przy którym tfusek, błazen kijowski czy ryż0włosy klaun z Waszyngtonu to karły.
Ale to są rycerze cisi, nie szukający rozgłosu w mediach, nie pchają się na targi książki „wolnościowej”, bo niejeden z nich czyta powoli i poruszając wargami, a zresztą książki te są przecież w większości zmodernizowanymi kompilacjami wiedzy, jaką w Polsce mamy od czasów samizdatu solidarnościowego, wykładanego na straganach począwszy od 2 połowy lat 1970tych przed co drugim kościołem. .
Smutno mi o tym pisać, bo widzę, że znów tryumfuje gadanina powstańcza przeciwstawiana “jakimś tam objawieniom” jakiejś “pastereczki z Siekierek”. No i zginęło milionowe miasto, choć Maryja wołała, aby broń zamienić na różańce, a „ona reszty dokona”. A swej skuteczności w działaniach – także tych ziemskich, nie nadprzyrodzonych – dowiodła choćby podczas Wiktorii wiedeńskiej, czy bitwy 1920 roku.
Jednak skuteczna walka różańcem wymaga pokory i codziennej wytrwałości, i to nie jest trenowanie dykcji przed kolejnym występem przed kamerą… Jedynym politykiem, czy raczej powiem szerzej – wybitnym katolickim intelektualistą, umieszczonym w diabelskim brzuchu polityki, który rozumie tę olbrzymią skalę walki – przede wszystkim duchowej – jaką stawia przed nami Bóg, zdaje się być dzisiaj jedynie Grzegorz Braun.
A czegóż to modlący się blogerzy tutaj komentujący nie rozumieją? Mógłby Pan skonkretyzować swoje zastrzeżenia i oczekiwania?
Nb. Matka Boża, która się objawiła w Gietrzwałdzie 149 lat temu, nie wzywała do kolejnego powstania czy innych podobnych czynów, tylko do nawrócenia, modlitwy (szczególnie różańcowej) i korzystania z łask sakramentalnych. Myliła się co do tego, co jest najważniejsze?
Swoją drogą, zastosowanie się do tych wezwań Matki Bozej, spowodowało ewidentne owoce w postaci ożywienia polskiej świadomości narodowej na Warmii i w pozostałych zaborach oraz podniesienie poziomu moralnego np. masowy rozwój ruchu trzeźwościowego.
Skutki społeczne Gietrzwałdu:
Ruch pielgrzymkowy zjednoczył rozbite granicami społeczeństwo. Tylko w 1877 roku ubogą Warmię odwiedziło ok. 300 tysięcy wiernych ze wszystkich części dawnej Rzeczypospolitej. Wspólne spotkania na modlitwie budowały silne poczucie ogólnonarodowej wspólnoty i solidarności.
Wezwanie do trzeźwości padło na bardzo podatny grunt, gdyż pijaństwo było wówczas ogromną plagą społeczną wśród ubogiej ludności rolniczej. Powstające masowo bractwa trzeźwościowe odmieniły obyczajowość całych wsi i miasteczek, przynosząc realną poprawę sytuacji materialnej i moralnej wielu rodzin.
Ponieważ orędzie Maryi przekazane zostało w języku polskim (gwarze warmińskiej), obudziło to ogromny głód polskiego słowa pisanego. Rok po objawieniach, z inicjatywy Andrzeja Samulowskiego, otwarto w Gietrzwałdzie pierwszą polską księgarnię na Warmii. Ludzie masowo uczyli się czytać po polsku z modlitewników i książeczek różańcowych, co bezpośrednio uderzyło w pruską politykę germanizacyjną.
Aktywizacja kulturalna i narodowa (Wzrost Elit): Wydarzenia te dały bezpośredni impuls do narodzin nowoczesnego ruchu polskiego na Warmii. Powstawały polskie stowarzyszenia, chóry, a w niedługim czasie zaczęła ukazywać się legendarna „Gazeta Olsztyńska”. Gietrzwałd ukształtował nowe pokolenie lokalnych, świadomych działaczy społecznych.
Pod wpływem wydarzeń gietrzwałdzkich o. Honorat Koźmiński założył Zgromadzenie Służek NMP Niepokalanej – organizację zrzeszającą kobiety, które bez habitów, w ukryciu, prowadziły tajne nauczanie, szerzyły wiedzę i wspierały edukację na wsiach.
Dziękuję za obszerny i jakże potrzebny wpis. Pisząc w swej nocie o dokonaniach “przyrodzonych”, ziemskich, Maryi chciałem też wspomnieć o Gietrzwałdzie. Ale Pani zrobiła to lepiej ode mnie. Pozdrawiam.
@ pokutujący łotr
Dziękuję za miły komentarz i wzajemnie pozdrawiam.
Nie zrozumiał Pan co napisałem a z uszczypliwością na poziomie Gozdyry to pudło.
Radzę jeszcze raz odsłuchać od 39 minuty.
Nie wiem co Pan robił/robi. Ja prowadzę niewielką firmę i jak coś zawalę to żadne modły nie pomogą. Trzeba się wziąć i zrobić/naprawić.
Państwo to też firma tylko większa i bardziej złożona.
Korekta – od 28 minuty
Ja prowadzę niewielką firmę i jak coś zawalę to żadne modły nie pomogą
Ja też od wielu lat prowadzę firmę i zawsze dzień pracy zaczynam i kończę modlitwą. Nawet wracając, razem z kierowcą odmawiamy różaniec. I jakoś, dzięki Ci Boże, nic się nie wali.
Po prostu jest Pan po prostu wzorowym menadżerem i ma dobrych pracowników.
Jednak proszę Pana Boga nie mieszać do swoich ziemskich biznesów. Po prostu nie wypada.
Więc uważa pan, że nie powinienem mieć krzyża na ścianie w swoim gabinecie? I nie powinienem modlić się o zdrowie swoje, swej rodziny, swych współpracowników i klientów? Bo to są “ziemskie byznesy”? Coś chyba zabrnął Pan w nie tę uliczkę. Skończmy lepiej. Pozdrawiam.
“
”
Stawia Pan pytanie z tezą, że ja coś tam uważam. Ja nic nie napisałem co powinien Pan wieszać w swoim gabinecie. Widzę że jest problem w odróżnieniu spraw zawodowych od poszanowania bliźniego swego i modlitw za zdrowie i szczęście.
Pisze Pan jak rasowy propagandzista, przypisując mi twierdzenie, którego nie wyraziłem a potem z nim bohatersko walczy.
Brzydkie zachowanie jak na praktykującego katolika. Przy najbliższej okazji proszę się z tego wyspowiadać.
Przepraszam, że się włączam, ale mam wrażenie, że Pan przypisuje wszystkim modlącym się tzw. eskapizm duchowy, czyli uciekanie w modlitwę przed rozwiązywaniem realnych problemów.
To się może zdarzać, ale to nie ma nic wspólnego z teologią katolicką. Warto przypomnieć znane zasady mówiące o tym, że modlitwa i działanie są nierozerwalne:
Zasada św. Ignacego Loyoli: „Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj tak, jakby wszystko zależało od ciebie”.
Zasada Ora et labora (Módl się i pracuj): Tradycja benedyktyńska jasno wskazuje, że praca i działanie w świecie są przedłużeniem modlitwy.
A więc nie tylko modlitwa, ale i działanie NIE bez modlitwy.
Modlitwa kształtuje sumienie, wzmacnia siły duchowe, pomaga rozeznawać, co jest dobre, a co złe. Podczas modlitwy poznajemy Boga osobowego, a “kto z kim przestaje takim się staje”.
Ps. Poza tym Bóg pomaga modlącym się, co nie oznacza spełniania zachcianek.
W ramach rozwiązywania problemów poznawczych polecam historię frankizmu w Polsce. Opisuje ją Krzysztof Zagozda w dziele “Jakub Frank, człowiek który otruł Polskę”. Na kanale yt treść jej czyta Tomasz Zawadzki.
O tym, że judaizm nie jest jednolity, zawiera różne nurty religijne, mające wpływ na WSZYSTKIE dziedziny życia, nie tylko w Polsce, nie miałam do niedawna pojęcia.
—
Żeby móc odnaleźć swoją tożsamość, trzeba mieć orientację z jakimi wartościami się identyfikujemy. A odnaleźć się można jedynie przez ustalenie DEFINICJĄ ważnych dla człowieka pojęć.
Od minuty 11.20 : słów kilka o języku ezoterycznym…
Czyli o zamianie znaczenia słów, pojęć. O katastrofalnym wpływie pewnych nurtów w literaturze romantycznej. Mowa o Szachinie, którą Jakub Frank zastąpił Matkę Boską, twierdząc, że Szachina została ukryta pod obrazem Matki.
(w poprzednim czytaniu była mowa o znaczeniu jednorożca – tak często obecnie widywanego jako zabawka czy postać w bajkach dla dzieci.)
—
Panowie @ Piko i @ PŁ bardzo cenię Wasze MERYTORYCZNE uwagi i jest mi przykro kiedy widzę, że inwestujecie energomaterię na słowne przymówki.
Pana @ Piko rozumiem o tyle, że identyfikuję się z postawą : pomóż sobie niebożę a Pan Bóg ci dopomoże.
Wiem, że na problemy, które mnie/innych dotykają, zasłużyłam/li. Dura lex – sed lex.
Jestem w stanie tylko dziękować za to Bogu, że jeszcze żyję, ROZUMIEM konsekwencje swoich działań i nie mylę ich z przyczynami.
I chwała Bogu.
O ile pamiętam jest Pan z poznańskiego ?
Tak więc to region o pięknej tradycji pracy organicznej vide ks.(sic!) Piotr Wawrzyniak na przykład.
A i tak bez Powstania Wielkopolskiego (nb. jedynego udanego powstania) się nie obyło.
Już się tłumaczę.
1. Sytuacja dziś jest nieporównywalna z czasami kiedy były objawienia gietrzwałdzkie. Zeświedczenie społeczeństwa, czy się to podoba czy nie, ma miejsce. Po części winna sama hierarchia KK.
2. Stanowisko KEP i Kurii Olsztyńskiej w sprawie Gietrzwałdu:
– “nigdy nie zajęły oficjalnego stanowiska w sprawie planowanej budowy centrum logistycznego firmy Lidl w Gietrzwałdzie. Zarówno centralne władze Kościoła w Polsce, jak i lokalna archidiecezja warmińska konsekwentnie wstrzymywały się od zabierania głosu w tym sporze, nie wydając żadnych formalnych komunikatów popierających ani potępiających inwestycję. Brak oficjalnego zaangażowania hierarchów wywoływał nawet momentami krytykę ze strony radykalnych grup protestujących, które zarzucały Episkopatowi bierność”. (za PCH24)
3. Nie mam nic przeciwko modleniu się, natomiast nie jest to warunek wystarczający aby coś się zmieniło na lepsze.
4. Znam mocno praktykujących katolików z brakiem pomyślunku a nawet zdrowego rozsądku.
5. Pani akurat łączy praktykowanie wiary i działalność w mediach (jak rozumiem). Czy jeżeli ktoś pisze z sensem o sprawach Polski a nie chodzi regularnie do kościoła i nie nawołuje do modlitwy to jest nieważny, jego działalność funta kłaków niewarta?
6. Czy nie należałoby się poznać w realu? W czasie blogerskiego śledztwa na salonie24 odnośnie 10.04.2010 zorganizowałem u siebie w domu spotkanie dla tej grupy blogerów. Było ok. 17 osób, potem jeszcze były poprawiny.
Osobisty kontakt tylko może pomóc każdej sprawie (w wieloraki sposób). Czym innym jest wymiana komentarzy a czym innym dyskusja w realu.
7. Pewnie wychodzę na jakiegoś antychrysta, miłośnika Gozdyry i TVN. A ja po prostu uważam jak Kopczyński, że ważne jest zarówno Fides jak i Ratio z tym że bez ratio to można zejść do katakumb i tam prosić o zmiłowanie Pańskie.
Ad 1/ Mamy – zdaniem Abp. Sheena – czwarty wielki kryzys w Kościele. Polecam jego ocenę sytuacji:
Ad 2/ Chyba już wiem, dlaczego. Gdy zbiorę całość materiałów, napiszę o tym. A tymczasem:
Ad 3/ Tak właśnie stanowi teologia katolicka. Te znane zasady, wymienione poniżej, mówią o tym, że modlitwa i działanie są nierozerwalne:
Zasada św. Ignacego Loyoli: „Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj tak, jakby wszystko zależało od ciebie”.
Zasada Ora et labora (Módl się i pracuj): Tradycja benedyktyńska jasno wskazuje, że praca i działanie w świecie są przedłużeniem modlitwy.
Ad 4/ Są tacy. To tzw. eskapiści duchowi.
Ad 5/ Kto tak mówi? Na tym portalu nie zauważyłam.
Ad 6/ Chętnie bym się spotkała w realu, ale na razie przeszkadzają mi problemy z kręgosłupem. Starość nie radość, niestety.
Ad 7/ Przecież się z tym zgadzamy.
Dzięki za wyważony i rozsądny komentarz. Obiecuję miarkować się w swoich komentarzach choć czasami trudno.
proszę Pana Boga nie mieszać do swoich ziemskich biznesów.
Ponownie cytuję Pańską ogólną tezę, która polegała na argumentacji “od mniejszego do większego” (a minori ad maius). Moja zaś teza była jej kontynuacją odwrotną: a maiori ad minus. Czyli wzbogacenie o szczegóły Pana ogólnego stwierdzenia (zadałem pytanie: czy Pański zarzut obejmuje obecność krzyża w moim gabinecie).
Lecz nie respektuje Pan tych zasad logicznej argumentacji, stąd wyjątkowo paskudny akt “unieszkodliwienia” rozmówcy przez nazwanie go “propagandzistą” i na koniec odesłanie do konfesjonału. Proszę nie posuwać się do tego. Nie Pan jest powołany do rozstrzygania o sprawach mego sumienia.
Niektóre słowa padają na wyrost i nieadekwatnie. Ziemskie biznesy mogą być prowadzone na Chwałę Bożą. Chrystus pochwalał ludzką przedsiębiorczość, przypominając o hierarchii czyli o największym skarbie w Niebie.
Powtarzam po Rebeliantce:
Zasada św. Ignacego Loyoli: „Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj tak, jakby wszystko zależało od ciebie”.
Poza tym, jak widzę, wiele spraw leży odłogiem, Panie i Panowie. Wojna trwa z zaangażowaniem ciała i krwi naszych wrogów. Pomimo, że pierwszy front to:
Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich.
Ile jest fides, ile jest ratio, z naszej strony, na tych frontach?