Odpowiadając tym, którzy nadal wierzą, że „covid” istnieje…

Spróbujmy sobie przypomnieć, jak smakował zdrowy rozsądek, gdy był czymś oczywistym, a nie tylko miłą niespodzianką. Przypomnijmy sobie, że ludzie chorowali na grypę przed covid-19, przed laboratoriami biologicznymi, przed Faucim, zanim jeszcze narodziła się cywilizacja. I niektórzy z nich przeszli ją naprawdę ciężko. I przypomnijmy sobie – i dr Nass – że gdyby ten sam tydzień przydarzył się jej w 2018 roku, określenie tego mianem wojny biologicznej lub wirusa genetycznie zmodyfikowanego byłoby uznane za kompletnie szalone.

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

Odpowiadając tym, którzy nadal wierzą, że „covid” istnieje…

Oficjalne stanowisko OffGuardian w sprawie tzw. „pandemii” covid – uzasadnione i udokumentowane w naszym cyklu „40 faktów” – jest takie, że nie istniała żadna nowa ani odrębna choroba, a wszystkie choroby oznaczone jako „covid” były wynikiem reklasyfikacji regularnych chorób endemicznych, zbiorczo znanych jako „choroby grypopodobne” (ILI).

Bez ponownego rozpatrywania sprawy w całości, można stwierdzić, że objawy „covid” są klinicznie nieodróżnialne od choroby grypopodobnej, współczynnik zgonów na „covid” jest podobny do współczynnika choroby grypopodobnej, a poza tym wystąpił całkowity statystyczny zanik grypy sezonowej podczas tzw. „pandemii”.

W ciągu ostatnich kilku dni doszło do konfliktu między nami a niektórymi sceptykami covid-19, którzy twierdzą, że covid-19 istnieje i – co więcej – został najprawdopodobniej stworzony w laboratorium.

Mówiąc dokładniej, starliśmy się z ludźmi, którzy twierdzili, że zostali zarażeni covid-19 i że to „coś więcej niż tylko grypa” – lub jakąś odmianą tych słów oznaczającą mniej więcej to samo.

Ale dlaczego? Na czym polega konflikt? I jak możemy pogodzić te dwa stanowiska?

Najpierw może powinniśmy zająć się słowami „tylko grypa”. Co oznacza „tylko grypa”? Grypa może być bardzo poważna. Można umrzeć na „tylko grypę”. Zabija ona setki tysięcy, a nawet miliony ludzi każdego roku.

Przepraszam, powinienem wyjaśnić – każdego roku z wyjątkiem lat 2020-2022.

Co roku (z wyjątkiem lat 2020–2022) ponad MILIARD ludzi zapada na przeziębienie, grypę lub jakąś odmianę sezonowej infekcji układu oddechowego, zbiorczo zwaną „chorobą grypopodobną”.

Nawet najzdrowszy dorosły z pewnością zachoruje w ten sposób kilka razy w swoim życiu.

Każdego roku jakaś część tych miliardów ludzi będzie „chorować tak ciężko jak nigdy przedtem”, będzie miała nietypowe objawy lub będzie cierpieć na długotrwałe zmęczenie po przebytym wirusie.

To są fakty znane od lat, a nawet od dziesięcioleci.

Każdy powinien porównać te fakty z własnym doświadczeniem bycia poważnie chorym.

Najgorsze, co mnie spotkało, to nagła, bardzo wysoka temperatura, całkowita utrata głosu (nie chrypka, po prostu nie mogłem w ogóle wydawać dźwięków i powrót do normy zajął mi kilka tygodni) i zmęczenie, które utrzymywało się przez wiele miesięcy.

Ponieważ przydarzyło mi się to w 2017 roku, to była jedna z tych rzeczy, które się po prostu zdarzają. Miałem grypę, która dała mi się we znaki w dziwny sposób. Każdy ma taką historię.

Gdyby przydarzyło mi się to w 2020 roku, prawdopodobnie pomyślałbym, że to jakaś nowa, szczególna choroba.

Ale to nie byłby dowód, tylko moja osobista anegdota, czasowo pokrywająca się z propagandą, podczas gdy miliardy podobnych anegdot już nie.

Kiedy opublikowałem to na X, zostałem rzucony na głęboką wodę następującymi słowami:

Czy naprawdę sugerujesz, że covid był oszustwem?

Generalnie nie przepadam za słowem „oszustwo”. Ale mówiąc najogólniej, covid BYŁ oszustwem. Wiemy, że fałszowali, pytanie brzmi, jak bardzo.

Wiemy, że fałszowali liczbę zgonów, zmieniając definicje,

wiemy, że fałszowali przypadki za pomocą wadliwych testów,

wiemy, że przesadzili z liczbą pacjentów w szpitalach, zmniejszając liczbę łóżek,

wiemy, że osadzili w mediach społecznościowych nieistniejące osoby, opowiadające anegdoty, które nigdy nie miały miejsca.

Każdy sceptyk przyznaje, że zjawisko covid-19 zawierało fałszywe elementy. Debata dotyczy jedynie ich ilości i intensywności.

Moim zdaniem twierdzenie, że zgony były fałszywe, przypadki były fałszywe, testy nie działały, ale choroba była prawdziwa, jest wysoce nielogiczne.

Wzmocnienie tego argumentu stwierdzeniem „Miałem covid-19, po prostu czułem się inaczej” staje się nieracjonalne.

W świecie medycyny młodych lekarzy uczy się, że „gdy słyszysz tętent kopyt, myśl o koniach, nie o zebrach”.

Oznacza to, że najczęstsze wyjaśnienie jest zazwyczaj prawidłowe, bez egzotycznych dowodów, nie zakładaj egzotycznych odpowiedzi. Medyczna brzytwa Ockhama.

A jednak jesteśmy otoczeni przez już wcześniej sceptycznie nastawionych ludzi, którzy upierają się, że nie tylko odgłos kopyt NA PEWNO NALEŻY do zebr, ale jednocześnie do zebr, które akurat nie różnią się od koni.

A wszystkie konie zniknęły.

„To nie była grypa, to była broń biologiczna stworzona metodą inżynierii genetycznej, która dawała takie same objawy i była tak samo śmiertelna jak grypa”.

„To nie koń, to duża brązowa zebra bez pasów.”

Włączając się do debaty, znana lekarka dr Meryl Nass opublikowała na SubStack artykuł zatytułowany:

Milczałam – chyba przez ostatni tydzień miałem tegoroczną wersję covid-19. Zamierzam to opisać, zwłaszcza dla tych, którzy nie wierzą, że on istnieje.

W którym szczegółowo opisuje swoją 7-dniową walkę z „covidem” i jego objawy…

  • Katar
  • (ostry) ból gardła
  • zmęczenie
  • gorączka
  • dreszcze
  • nudności i utrata apetytu
  • dezorientacja i mgła mózgowa

…te objawy oczywiście nie są charakterystyczne tylko dla covid-19. Nie są charakterystyczne dla CZEGOKOLWIEK. Każdy z nas miał jeden lub wszystkie z nich wielokrotnie.

To kiepski tydzień. Silne przeziębienie albo dość łagodna grypa. Sama dr Nass przyznaje, że to niekoniecznie był „covid”…

Jasne, może to nie był covid… Może to nie był koronawirus, a coś innego.

Cóż. Tak, rzeczywiście – być może, ale to tylko być może, była to jedna z ponad 200 rzekomo zidentyfikowanych infekcji wirusowych, które mogą wywołać silne przeziębienie.

Gdyby się tego trzymała, nie byłoby to aż tak dziwne.

Ale tego nie zrobiła. Nie. Ta rzekomo sceptyczna lekarka kończy swoją relację z tygodniowej choroby (podkreślenie nasze)…

…teraz nie ma powodu, żeby nie pytać, czy (również) został on zaprojektowany. Czy wirus, który mnie zaatakował, był naturalną mutacją wirusa covid? A może naturalną mutacją jakiegoś innego wirusa? A może nie? W jakim stopniu dżin broni biologicznej opuścił butelkę? Powinniśmy zadać to pytanie.

Na co jedyną rozsądną odpowiedzią jest – nie, Meryl, naprawdę nie powinniśmy w tych paranoicznych czasach i na podstawie absolutnie zerowych dowodów wszczepiać ludziom do głów idei, że ich zwykłe przeziębienia mogą być bronią biologiczną.

Jaki jest tego ostateczny cel? Bezkształtny strach dla samego strachu?

Czyż nie tego właśnie chcieli autorzy narracji o „pandemii”? Ludności żyjącej w strachu?

Spróbujmy sobie przypomnieć, jak smakował zdrowy rozsądek, gdy był czymś oczywistym, a nie tylko miłą niespodzianką. Przypomnijmy sobie, że ludzie chorowali na grypę przed covid-19, przed laboratoriami biologicznymi, przed Faucim, zanim jeszcze narodziła się cywilizacja. I niektórzy z nich przeszli ją naprawdę ciężko. I przypomnijmy sobie – i dr Nass – że gdyby ten sam tydzień przydarzył się jej w 2018 roku, określenie tego mianem wojny biologicznej lub wirusa genetycznie zmodyfikowanego byłoby uznane za kompletnie szalone.

Oszustwo związane z covid-19 opierało się na prostym algorytmie: weź zwyczajny sezon grypy i kłam na jego temat, aż stanie się przerażający.

Używanie tego jako podstawy do reinterpretacji przeciętnych doświadczeń życiowych jako nowych i groźnych tylko dlatego, że „masz jakieś przeczucie” na ich temat, oznacza uleganie tym kłamstwom i uleganie planom, z którymi walczymy od sześciu lat.

_______________

Replying to those who still believe “Covid” exists…, Kit Knightly, Sep 7, 2026

Więcej: C-19

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!