Będzie krótko o Konstytucji, którą teraz wycierają sobie buzię na zmianę ci i tamci. Rok temu pisałem o referendum konstytucyjnym a teraz drobne refleksje odnośnie kilku artykułów obecnej konstytucji, która w całości powinna być przeredagowana.
Poniższy tekst jest jednym z cyklu rozważań z 2017 o konstytucji, zamieszczonym na portalu naszsalon24.org, który zmarł śmiercią naturalną/tragiczną (po części czuję się odpowiedzialny za ten przykry przypadek poprzez zaniechanie).
Pierwsze rozważania były o preambule – jaka była we wcześniejszych konstytucjach i czy jest w ogóle potrzebna.
Oto tekst z 2017
Konstytucja – czego unikać w nowym zapisie i jakie wartości chronić
Obecna konstytucja z 1997 roku to efekt zgniłego kompromisu uzyskanego przez tzw. „Bandę czworga”, czyli ugrupowania lewicowe jak UNIA PRACY, farbowane nomenklaturowe lisy z SLD, PEESELOWCY którzy mają ciężką dolę chłopa w sercu, no i lyberałów spod znaku UNII WOLNOŚCI dowodzonych przez byłego towarzysza Balcerowicza z socjaldemokratami Kuroniem i Gieremkiem u boku.
Ze zgniłego kompromisu musi powstać zgniłek. Wymienię tylko kilka przykładów.
Art.2.
Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.
W państwie demokratycznym rekrutacja do władz następuje na podstawie powszechnego głosowania oraz kwestie sporne rozstrzyga się przyznając rację arytmetycznej większości.
W państwie prawnym respektuje się prawa, które wywodzą się z praw naturalnych, które mają gdzieś to co sądzi o nich arytmetyczna większość.
Sprawiedliwość społeczna nie została zdefiniowana ale musi być czymś innym niż sprawiedliwość skoro dodano do niej przymiotnik społeczna.
Stara rzymska definicja sprawiedliwości sformułowana przez Domicjusza Ulpiana głosi:
„Justitia est firma et perpetua voluntas suum cuique tribuendi”
„Sprawiedliwość jest to niezłomna i stała wola oddawania każdemu, co mu się należy”,
a co rozwinął w trzech prostych zasadach:
honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere
uczciwie żyć, drugiego nie krzywdzić, każdemu należne oddawać.
Jak widać sprawiedliwość społeczna jest po prostu jakąś formą niesprawiedliwości. To jak z różnicą pomiędzy krzesłem elektrycznym i krzesłem.
Jak widzimy Art.2. jest zestawem sprzeczności, bo państwo prawne u swoich podstaw nie może być demokratyczne i do tego urzeczywistniać niesprawiedliwość.
Art.20.
Społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej.
Zaczyna się już źle – mamy zamiast zwyczajnej gospodarki rynkowej społeczną gospodarkę rynkową. Stąd wynika mętność tego artykułu, jak bowiem może wyglądać „wolność działalności gospodarczej” przysługująca prywatnemu przedsiębiorcy, skoro jest on zmuszony do prowadzenia „dialogu” z tajemniczymi „partnerami społecznymi”, którzy mogą domagać się od niego „solidarności”?
Wygląda że „partnerzy społeczni” na podstawie art. 20 są uprawnieni do wiecowania nad decyzjami podmiotu rzekomo korzystającego z „wolności gospodarczej” lub nad decyzjami właściciela odnoszącymi się do przedmiotu własności, a to sprawia, że zarówno wolność, jak i własność są iluzoryczne.
Pojęcie własności jest klasycznie zdefiniowane jako:
pełne władztwo nad rzeczą, które przysługuje właścicielowi z wyłączeniem innych osób.
Jeżeli właściciel musi uzgadniać w „dialogu” z tajemniczymi „partnerami społecznymi” swoje decyzje co do przedmiotu własności to o pełnym władztwie nad rzeczą nie ma co mówić.
Klasyczna formuła mówi: “Nikt nie może przenieść na drugą osobę więcej praw, niż sam posiada”. Zasada ta chroni właściciela przed utratą rzeczy, jeśli ktoś nieuprawniony spróbuje ją przejąć (nemo plus iuris ad alium transfere potest quam ipse habet).
Zapisy art.20. są płynne, niejasne, niedookreślone. Użycie ich świadczy, że pod pojęciem własności prywatnej konstytucja rozumie coś innego oraz, że próbowano na siłę wstawić w ten artykuł pojęcia z dwóch różnych porządków.
Art.21.
1. Rzeczpospolita Polska chroni własność i prawo dziedziczenia.
2. Wywłaszczenie jest dopuszczalne jedynie wówczas, gdy jest dokonywane na cele publiczne i za słusznym odszkodowaniem.
Dlaczego nie zapisano, że konstytucja gwarantuje własność? Jest to mocniejsze stwierdzenie niż ochrona, która nie konieczne musi być skuteczna i której granice nie zostały sprecyzowane.
Ust. 2. oznacza, że to władza wykonawcza może decydować o wywłaszczeniu i o „słuszności odszkodowania”. Ten zapis sankcjonuje sytuację, że jest się sędzią we własnej sprawie.
Na tym zakończę ten tekst. Mam nadzieję, że przyszła konstytucja nie będzie zawierała takich zapisów jak wyżej przytoczone. Ze sprzeczności i niejasności w dokumencie prawnym regulującym działanie państwa nic dobrego nie może wynikać i nie wynika.
Można zadać zasadnicze pytania:
– czy w ogóle jest potrzebna konstytucja?
oraz
– czy potrzebny jest trybunał konstytucyjny?
W przypadku braku konstytucji oczywiście nie ma TK. Mamy przykład Wielkiej Brytanii, która jakoś funkcjonuje bez pisanej konstytucji.
Jest też przykład Szwajcarii, która ma Konstytucję ale nie ma Trybunału Konstytucyjnego i sprawnie działa.
W przypadku Polski uważam, że konstytucja powinna być aby jasno ustalać obszary funkcjonowania trzech władz by obywatele mieli chociaż minimalny zakres wolności.
Niech się te trzy władze żrą między sobą a nas zostawią w spokoju.
Obecna Konstytucja satysfakcjonuje posłów. Dzisiaj Sejm ustanowił rok 2027 Rokiem Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. w 30. rocznicę jej uchwalenia.
Wyniki głosowania nad tą uchwałą dają wiele do myślenia:
Za – 373
Przeciw – 30
Wstrzymało się – 35
Nie głosowało – 22
https://www.sejm.gov.pl/Sejm10.nsf/Glosowanie.xsp?posiedzenie=65&glosowanie=133
KO, PiS, PSL-TD, Centrum, Polska2050 i lewica prawie w całości głosowały ZA. RozwójPlus w większości się wstrzymał. Przeciwko była Konfederacja i KPP.
No to przez przypadek trafiłem z tekstem.
Mamy 30/408. Kiepsko.
Ja się tutaj odniosę do tego co moim zdaniem powinno, a nawet musi być w przyszłej Konstytucji, bo na korekty obecnych patologii to już szkoda czasu, gdyż to wyraźnie już wyrosło na węzeł gordyjski z którego korzyści kosztem ogółu czerpie tylko patokracja.
W państwie demokratycznym rekrutacja do władz następuje na podstawie powszechnego głosowania oraz kwestie sporne rozstrzyga się przyznając rację arytmetycznej większości.
Brakuje stwierdzenia, że wybory są spośród dowolnej ilości kandydatów spośród obywateli rozumianych jako ludzie faktycznie wolni i mający wystarczające walory moralne, a więc i mogących być być nie tylko tolerowanymi, ale i równouprawnionymi z narodem, którego państwo jest dobrem wspólnym i jednocześnie własnością niepodzielną i niezbywalną).
Brakuje też stwierdzenia, że w demokracji rozumianej ideowo, a więc i przyszłościowo, nie większość decyduje a konsensus wszystkich, a i to w jedności duchowej z przodkami i przyszłymi pokoleniami wspólnoty międzypokoleniowej narodu, którego państwo jest dobrem wspólnym i jednocześnie jego własnością niepodzielną i niezbywalną.
W państwie prawnym respektuje się prawa, które wywodzą się z praw naturalnych, które mają gdzieś to co sądzi o nich arytmetyczna większość.
Brakuje stwierdzenia że władze państwowe funkcjonują wewnątrz przestrzeni tworzonej przez to prawo, a więc i nie mogą mieć wpływu na tworzenie tego prawa. – Ma go mieć tylko naród, którego to państwo jest dobrem wspólnym, a jednocześnie jego własnością niepodzielną i niezbywalną.
Sprawiedliwość społeczna nie została zdefiniowana ale musi być czymś innym niż sprawiedliwość skoro dodano do niej przymiotnik społeczna.
Oczywiście tak. Dlatego bez precyzyjnej definicji, do tego spójnej z systemem wartości narodu, którego to państwo jest dobrem wspólnym, a jednocześnie i jego własnością niepodzielną i niezbywalną ten dodatek przymiotnika „społeczna” musi być pomijany.
Wynika to i z faktu, że „społeczna” dotyczy społeczeństwa, a ono nie ma określonej linii ideowej bez której nie ma mowy o sprawiedliwości, która jest ideą i wartością duchową narodu którego państwo jest dobrem wspólnym i zarazem jego własnością niepodzielną i niezbywalną.
Stara rzymska definicja sprawiedliwości sformułowana przez Domicjusza Ulpiana głosi:
„Justitia est firma et perpetua voluntas suum cuique tribuendi”
„Sprawiedliwość jest to niezłomna i stała wola oddawania każdemu, co mu się należy”,
Tak, to dobra definicja, ale tylko o tyle, o ile ci co stoją na jej straży są ludźmi ideowymi i moralnymi moralnością narodu, którego dane państwo jest dobrem wspólnym, i jednocześnie jego własnością niepodzielną i niezbywalną.
W szczególności nie może tutaj chodzić o prawa pozwalające twierdzić „należy mi się, choćby po trupach”, bo i tym od których miało by się to należeć, też należy się oddanie im tego, co im się należy”.
W ogóle trzeba wykluczyć ze sprawiedliwości wszelkie prawa, bo to sprawiedliwość jako pośrednia wartość między naturą, a prawem jest wartością ważniejszą jak prawo. To prawo jej ma ma służyć, a nie ona prawu.
a co rozwinął w trzech prostych zasadach:
honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere
uczciwie żyć, drugiego nie krzywdzić, każdemu należne oddawać.
Tu można dodać, że uczciwie żyć to przede wszystkim w zgodzie z prawdą jedyną i naturą ludzką, w tym z prawością.
Drugiego nie krzywdzić, to i podlegać tolerancji, a żeby podlegać tolerancji to i rozumieć dobro i zło tak jak i naród, którego dane państwo jest dobrem wspólnym i jednocześnie jego własnością niepodzielną i niezbywalną, oraz stosować to w praktyce swoich wyborów, decyzji i postępowań w całej przestrzeni życia publicznego państwa.
Samo „należy się” według tej łacińskiej definicji oczywiście musi dotyczyć tego, czemu ma służyć sprawiedliwość, a więc zwłaszcza naturze ludzkiej i wspólnotowej narodu, którego dane państwo jest dobrem wspólnym i jednocześnie jego własnością niepodzielną i niezbywalną, moralności, człowieczeństwu dojrzałemu i ludzkim świętościom.
Jak widać sprawiedliwość społeczna jest po prostu jakąś formą niesprawiedliwości. To jak z różnicą pomiędzy krzesłem elektrycznym i krzesłem.
Jak widzimy Art.2. jest zestawem sprzeczności, bo państwo prawne u swoich podstaw nie może być demokratyczne i do tego urzeczywistniać niesprawiedliwość.
Oczywiście słuszne uwagi.
Co do spraw własności, to rzeczywiście przymiotnik „społeczna” wprowadza tu fałsz wieloznaczności, który rozmywa znaczenie słów i zwrotów.
Sam termin „własność” obejmuje w praktyce również posiadanie i prawo do własności (które faktycznie jest prawem, a nie własnością, a więc uznać trzeba własność za już ukradzioną przez tych, którzy przyznają ludziom to prawo. Czas więc skończyć z fikcją „prawa do własności”).
– Za tym kryje się już przynajmniej zamiar faktycznego rabunku własności.
– Jednocześnie grozi tu i rabunek własności niepodzielnych i niezbywalnych narodu, którego jest dane państwo, a nadto i własności prywatnej, i nawet posiadania, które jest ze swojej natury na wyłączny użytek posiadacza, a jako takie ze swojej natury już żadnym podatkom nie podlega, chyba że lokalnym, ściśle związanym z konieczną infrastrukturą lokalną.
– A tutaj sprawa jest bardzo pilna, bo podobno Tusk już coś majstruje z podatkiem katastralnym, który mógłby dotyczyć i domów czy mieszkań przeznaczonych do bezpośredniego zamieszkania posiadaczy, co by było zbrodnią.
Co do przyszłej konstytucji państwa to też mam uwagę. Konieczny jest do niej aneks w postaci precyzyjnych, jednoznacznych definicji słów i zwrotów używanych w niej i aktach prawnych które się na nią będą powoływały.
– Na tyle precyzyjnych, aby już nikt nie potrzebował do ich jednoznacznego rozumienia czyichkolwiek interpretacji, i aby nikt się nie ośmielił pod groźbą kar najwyższych ich podmieniać i w podmienionych znaczeniach propagować, bo za tym zawsze grożą destrukcja i zbrodnia.
To musi być znacznie obszerniejsze jak „Niech prawo zawsze prawo znaczy, a sprawiedliwość, sprawiedliwość”.
Dzisiejsza uchwała jest według mnie potworną brednią. Taki jest właśnie poziom tych ludzi.
1. Podkreślono, że „jednym z fundamentów konstytucji jest idea wspólnoty wszystkich obywateli Rzeczypospolitej, niezależnie od różnic politycznych, światopoglądowych i religijnych”. „Znalazła ona wyraz w preambule konstytucji, odwołującej się do obywateli Rzeczypospolitej: »zarówno wierzących w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielających tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzących z innych źródeł«”
Idea wspólnoty na takim fundamencie jest fikcją ;nie można wywodzić takich samych wartości z rożnych sprzecznych ze sobą źródeł, bo pojmowanie wartości jest inne albo udawane. Piszę o tym co jest w praktyce.
2. “…przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło jego wolności i praw. Ochrona praw człowieka i obywatela stała się fundamentem i celem konstytucji, co wyznaczyło rolę i kierunek działalności państwa” – zaznaczono
“godność człowieka stanowi źródło jego wolności i praw”? Drugi człon to fikcja
3. kolejna brednia: „trzydzieści lat obowiązywania konstytucji potwierdziło jej znaczenie jako trwałego fundamentu demokratycznego prawa”.
„Jej postanowienia stworzyły ramy rozwoju wolnej i suwerennej Rzeczypospolitej, umocnienia jej bezpieczeństwa oraz pełnego uczestnictwa Polski w Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej. Wobec współczesnych zagrożeń przypominają również o obowiązku Rzeczypospolitej strzeżenia niepodległości, nienaruszalności swojego terytorium oraz zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom”
Praktyka jest zupełnie inna uchwała pochwala kolejne cyrografy w ramach antypolskiej i antyeuropejskiej unii, a wspomniana niepodległość jest fikcją.
UCHWAŁA ZATWIERDZIŁA SYMULAKRUM JAKO RZECZYWISTOŚĆ
„2. “…przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło jego wolności i praw. Ochrona praw człowieka i obywatela stała się fundamentem i celem konstytucji, co wyznaczyło rolę i kierunek działalności państwa” – zaznaczono
“godność człowieka stanowi źródło jego wolności i praw”?
Drugi człon to fikcja”
Pierwszy człon to też fikcja.
Godności jako ludzie mamy różne i zawsze oparte o naszą „swoją wolność”, a więc i wszelkie związane z nimi konsekwencji musimy ponosić sami, ale z jednym wyjątkiem – przyrodzonej i niezbywalnej godności osobowej osoby ludzkiej.
Ta godność ma szczególne znaczenie ze względu na jej istotny udział w naszym człowieczeństwem dojrzałym, i to nawet gdy tylko potencjalnie, bo jednak człowiek zawsze może się nawrócić ze złej drogi.
To szczególne znaczenie ludzkiej godności osobowej ma źródło w byciu dzieckiem Boga jedynego przez wszystkich ludzi.
– To dlatego ludzka godność osobowa ma nawet ochronę prawną. – Oczywiście nie chroni ona samych ludzi przed postępowaniem niegodnym człowieka, kiedy człowiek ma problemy z własnym sumieniem.
W sumie to tylko tacy ludzie stanową zagrożenie dla godności osobowej innych ludzi.
Poza tym tak, jak i inne ludzkie wartości duchowe dotyczące człowieczeństwa dojrzałego ludzka godność osobowa jest też częścią ludzkiego sumienia związanego z wyborami, decyzjami i czynami dotyczącymi innych ludzi.
Dlaczego piszę że i pierwszy człon w zdaniu: “godność człowieka stanowi źródło jego wolności i praw” też jest fikcją?
– Bo ludzka godność osobowa to już górna półka ludzkiego systemu wartości składających się razem na człowieczeństwo dojrzałe. – Wyżej od nich są już tylko ludzkie świętości, a nad nimi Bóg jedyny.
Każda z tych wartości im wyżej na skali wartości, tym jest ważniejsza, a te niższe są jej służebne.
Poniżej człowieczeństwa dojrzałego bezpośrednio są wartości duchowe związane z moralnością i życiem.
Poniżej nich wartości duchowe związane z prawością i naturą ludzką.
Dopiero poniżej nich mamy ulokowane nasze ludzkie i wspólnotowe wartości związane ze sprawiedliwością, w tym wolność.
Wolność ludzka należy do ludzkich cnót i tak jak godność osobowa jest nam przyrodzona. – “Do wolności powołał nas Pan”.
Wolność nie jest nam dana na nasz użytek, a więc dla korzystania z niej, głównie dla swawolenia, ale dla odpowiedzialnego z niej korzystania dla celów zarówno sprawiedliwości, jak i służenia wraz ze sprawiedliwością ludziom i ich wspólnotom ducha, przez bezpośrednią służebność wartościom ludzkim wyższego rzędu.
Tymczasem „konstytucyjne” stwierdzenie, iż “godność człowieka stanowi źródło jego wolności i praw” głosi nieprawdę, iż jakoby ludzka godność osobowa nam coś daje.
Ona nie jest dla korzystania z niej, a po to, abyśmy za jej sprawą sięgali człowieczeństwa dojrzałego.
Jest odwrotnie jak głosi „konstytucja” – to ludzką godność osobową – przyrodzoną człowiekowi i niezbywalną trzeba oddolnie wspierać. – Na jej rzecz być ofiarnymi, na jej rzecz pracować i walczyć, na jej rzecz się poświęcać.
– Na jej rzecz służebnie kierować cele swojej wolności.
Doskonale, że podsumowałeś tą uchwałę. Ja już nie miałam siły, wystarczająco mnie przygnębiło samo głosowanie.
W kontekście godności zadałem pytanie w celu pobudzenia do myślenia. Pisze Pan:
Jestem uczulony na nadużywanie tego pojęcia.
Wszystko zależy od rozumienia poszczególnych pojęć (m.in.godności i prawdy), ich hierarchii i wzajemnych relacji. Lewacy wypaczają ich znaczenie, traktując wybiorczo i relatywizują w zależności od tego kogo chcą pozbawić godności, a komu chcą ją przyznać w nadmiarze jako immunitet – nietykalność albo pobłażanie dla zboczeńców i morderców.
Przypominam:
“”Tymczasem „konstytucyjne” stwierdzenie, iż “godność człowieka stanowi źródło jego wolności i praw” głosi nieprawdę, iż jakoby ludzka godność osobowa nam coś daje”.
Jestem uczulony na nadużywanie tego pojęcia”.
To nie był koniec wypowiedzi – proszę przeczytać dalej, po czym wskazać, gdzie jest jakieś “nadużycie tego pojęcia”?:
” Tymczasem „konstytucyjne” stwierdzenie, iż “godność człowieka stanowi źródło jego wolności i praw” głosi nieprawdę, iż jakoby ludzka godność osobowa nam coś daje.
Ona nie jest dla korzystania z niej, a po to, abyśmy za jej sprawą sięgali człowieczeństwa dojrzałego.
Jest odwrotnie jak głosi „konstytucja” – to ludzką godność osobową – przyrodzoną człowiekowi i niezbywalną trzeba oddolnie wspierać. – Na jej rzecz być ofiarnymi, na jej rzecz pracować i walczyć, na jej rzecz się poświęcać.
– Na jej rzecz służebnie kierować cele swojej wolności”.
Poza tym to co do lewaków to się zgadzam. – To już szowinizm ideologiczny w ekspansji – oni żadnych zasad, ani zobowiązań nie respektują – wszystko co sobie uzurpują czy uroszczą ma być ich … choćby po trupach.- To już najwyższe odczłowieczenie, czyli satanizm.
Co do orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego to on w ogóle odnosi się do jakiejś “godności” nieokreślonej, najwyraźniej zredukowanej do wartości prawnych, a nie określających “przyrodzoną i niezbywalną godność człowieka”, jaką jest tylko ludzka godność osobowa.
W ogóle to jeszcze by trzeba się dowiedzieć dlaczego w ogóle ci sędziowie na ludzką wartość najwyższą wybrali godność, a nie np. wolę wolną czy świadomość, sumienie, czy pokój – a one wszystkie też się składają na człowieczeństwo, oraz dlaczego tak poniżyli prawdę (w tym ostatnim przypadku to ich pobudki wyglądają na satanistyczne).
Oczywiście prawda jest wartością najwyższą w tym sensie że bez niej nie istnieje żadna wartość ani ludzka czy wspólnotowa, ani polityczna, ani prawna – bo one wszystkie mają sens o tyle, o ile za swój fundament, czy swoje korzenie mają prawdę jedyną.
– Jest wartością najwyższą – bo prawda jedyna wprost prowadzi nas przez wszystkie ludzkie i wspólnotowe wartości duchowe, przez wszystkie właściwe i ofiarne działania, prace, walki i poświęcenia na rzecz innych ludzi i ludzkich wspólnot ducha, do Boga jedynego.
W 2017 w ramach dyskusji nad konstytucją rozważaliśmy czy preambuła jest ważna, czy w ogóle można ją pominąć. Zadałem wówczas takie pytania:
1. Czy z treści preambuły można wyprowadzić konkretne normy prawne?
2. Czy rolą preambuły jest tylko dostarczenie wskazówek interpretacyjnych części normatywnej konstytucji (określenie ducha konstytucji)?
3. Czy preambuła ma zakreślać ramy i normy które są zapisane w artykułach?
Niestety wayback machine nie odtworzyła tekstu dyskusji. Moja opinia – preambuła jest ważna, ustanawia ramy w których ma działać państwo i czemu ma ono służyć. Ma określać z czego są wywodzone prawa.
Początek Preambuły z 17.03.1921
W Imię Boga Wszechmogącego!
My, Naród Polski, dziękując Opatrzności za wyzwolenie nas z półtorawiekowej niewoli …
A obecna preambuła i konstytucja są siebie warte.
Kiedy dostaliśmy do domów projekt konstytucji, znajoma poprosiła mnie o opinię na jej temat, bo potrzebne jej to było do jakiegoś wykładu, czy audycji. No i siedziałam parę godzin, analizując ten najważniejszy dokument w państwie. Wyłączyłam wszystko, domownicy byli nieobecni. Tylko ja i projekt konstytucji. Napisałam swoją opinię, bardzo negatywną – nie nie jestem prawnikiem, jestem inżynierem, który lubi konkrety, a nie piiii…oły. A taka właśnie, mało konkretna, jest ta “nasza” konstytucja. Jaka ma być, skoro jej twórcą był Kwaśniewski z Kaliszem i ich prawdziwi mocodawcy?
Konstytucja powinna być zrozumiała dla każdego Polaka po szkole średniej, bo taka jest znakomita większość ludzi. Powinna jasno określać nasze prawa i obowiązki, i równie precyzyjnie obowiązki instytucji państwowych.
To nie jest dokument dla prawników! A tak jest napisany! Dlatego z czystym sumieniem i pełną świadomością zagłosowałam w referendum PRZECIWKO tej konstytucji. Tylko szaleniec, matoł, albo komuch mógł głosować za tym projektem konstytucji.
W obecnym sejmie po ostatnim głosowaniu widać, że obowiązująca komusza konstytucja podoba się “większości” sejmowej, bo przeciwko było tylko 30 posłów z różnych Konfederacji. Prawie taki sam był wynik głosowania za odebraniem G. Braunowi immunitetu w sprawie zgaszenia świec chanukowych w sejmie….
Mam nadzieję, że w kolejnych wyborach do sejmu, zredukujemy do zera liczbę posłów obchodzących Chanukę w polskim parlamencie.
Oto co się działo w sejmie na temat konstytucji. Same tytuły wiele mówią:
– Ostre słowa Czarzastego. “Albo jest z PiS-u, albo z Konfederacji, albo jest idiotą”
– Marszałek Sejmu nie chce zmieniać Konstytucji. “Nikt nas do tego nie przymusi”
No cóż, trudno wymagać od towarzysza Czarzastego, żeby forsował konstytucję w interesie Polaków. On jest od zupełnie innych zadań, co pokazuje od lat. Polski interes, to dla Czarzastego abstrakcja.
Może tylko dziwić fakt, że polscy politycy, polscy dziennikarze nie krzyczą równie głośno, że marszał polskiego sejmu działa w interesie obcych mocarstw, co powinno doprowadzić go przed Trybunał Stanu za zdradę.
ad Alina
Konstytucja Stolzmana miała wielu akuszerów i propagatorów. Choćby niejaki Zbig Brzeziński. Kto o tym dziś jeszcze pamięta?
Ja dokładnie pamiętam, że moi ś.p. rodzice zagłosowali za tą konstytucją sugerując się pozytywną opinią tegoż Brzezińskiego.
Nawiasem mówiąc, cała architektura polskiej transformacji “ustrojowej” miała więcej pomagierów polskojęzycznych o renomie światowej. Obok Zbiega należy też wspomnieć Jana Nowaka Jeziorańskiego.
On – i RWE pod jego kierownictwem przez lata promowało środowiska żydokomuny, różnych michników, torując im drogę do przejęcia władzy.
Byłem na spotkaniu z Jeziorańskim w 1983r w Toronto i dziś odczuwam niesmak.
Przybył na spotkanie z Polakami z kilkoma wielkimi pąkami swojej książki – Kurier z Warszawy, którą sprzedawał po 20 ówczesnych dolarów, gdzie cena przyzwoitego obiadu w polskiej restauracji wynosiła wtedy 5$. Rozeszły mu się te książki jak ciepłe bułeczki.
Sama książka – format kieszonkowy, wielkości dłoni, klejona. No, ale mieliśmy go wtedy za bohatera, a on bezwzględnie umiał spieniężyć ten swój status.
Na tym spotkaniu mówił tylko o Solidarności.
Kolejnym noblistą o autorytecie przebijającymwszystkie inne, który przyczynił się do ogłupienia Polaków był JP2.
I tyle w temacie. Nie mam zamiaru tego wątku rozwijać.
Sprawy z perspektywy kilkudziesięciu lat dla ludzi niemających klapek na oczach są oczywiste.
korekta: do dziś odczuwam niesmak.
JP II nie był noblistą.
Transformacja 89 roku to sprawa Władimira Kriuczkowa szefa KGB, Daniela Fried z Departamentu Stanu USA, David Rockefellera oraz Sachsa. To ojcowie transformacji.
Proszę nie mieszać do tego JP II, Regana i Margaret Thatcher.
Faktycznie, Papiez Jan Pawel II nigdy nie dostal Pokojowej Nagrody NObla,
ale byl nominatem do tej nagrody w 2003 roku. Wygrala wtedy iranska prawniczka
Szirin Ebadi.
Byl natomiast pomysl nagrodzenia Papieza posmiertnie,ale pomysl upadl z uwagi
na regulamin Fundacji..
Tak,znow jako szczegolarz..:)