Tusk przyznał niechcący, że niektórzy Niemcy są bardzo źli

Nie zmienia to oczywiście paradygmatu dzisiejszej ochlokracji: „polskość to nienormalność”, lecz jest wyrazem niepokoju i zatroskania o dalsze wspieranie środowiska nazywanego przez Stanisława Michalkiewicza „Volksdeutsche Partei”.

Na pewno nie można mieć pretensji do Donalda Tuska o użyte słowo “trochę”, tym bardziej, że podobnych przypadków z moralną i intelektualną dysfunkcją jest w KO zdecydowanie więcej niż “trochę”, a gwoli zobrazowania sytuacji możemy nawet użyć słowa – zatrzęsienie.

Funkcjonariusze partyjni z KO nie lubią AfD, co nie jest oczywiście powodem do potępienia, ale za to sympatyzują z niemiecką neokomuną praktykującą unijny faszyzm oraz wspierają, okradając Polaków, ukraiński banderyzm w skali większej niż „trochę”.

Niepokój wybitnego posteuropejskiego polityka, jakim jest bez wątpienia idol Olaków, jest uzasadniony. Powód do niepokoju mają również inne środowiska lewicowe. Tam, gdzie AfD ma wpływy, tam dotacje na lewicę w Polsce mogą zostać nadwyrężone lub skasowane. Na pewno nie wszystkie, bo przypomnijmy: nie jest to formacja przyjaźnie nastawiona do Polaków.

 

 

O autorze: CzarnaLimuzyna

Wpisy poważne i satyryczne