Nie zmienia to oczywiście paradygmatu dzisiejszej ochlokracji: „polskość to nienormalność”, lecz jest wyrazem niepokoju i zatroskania o dalsze wspieranie środowiska nazywanego przez Stanisława Michalkiewicza „Volksdeutsche Partei”.
Na pewno nie można mieć pretensji do Donalda Tuska o użyte słowo “trochę”, tym bardziej, że podobnych przypadków z moralną i intelektualną dysfunkcją jest w KO zdecydowanie więcej niż “trochę”, a gwoli zobrazowania sytuacji możemy nawet użyć słowa – zatrzęsienie.
Funkcjonariusze partyjni z KO nie lubią AfD, co nie jest oczywiście powodem do potępienia, ale za to sympatyzują z niemiecką neokomuną praktykującą unijny faszyzm oraz wspierają, okradając Polaków, ukraiński banderyzm w skali większej niż „trochę”.
Niepokój wybitnego posteuropejskiego polityka, jakim jest bez wątpienia idol Olaków, jest uzasadniony. Powód do niepokoju mają również inne środowiska lewicowe. Tam, gdzie AfD ma wpływy, tam dotacje na lewicę w Polsce mogą zostać nadwyrężone lub skasowane. Na pewno nie wszystkie, bo przypomnijmy: nie jest to formacja przyjaźnie nastawiona do Polaków.



Opinie lewackiej mendy zwanej “Słoneczkiem Peru” nie mają żadnego znaczenia dla przyzwoitego człowieka. To tak, jakby brać sobie do serca jadowite podszepty Belzebuba. Gadzi język, robaczywy mózg. AFD jest dla Polski (kraju, nie postubeckiego państwa) i Polaków cenne jako taktyczny sojusznik (wróg mojego wroga…) w rozwaleniu UE i rozwaleniu samych Niemiec. Im więcej zamieszania i chaosu TAM, tym lepiej dla nas. Ja tak kocham Niemców, że życzę im, by było kilkanaście państw niemieckich. Złego słowa bym nie rzekł gdyby było ich 1789-jak w końcu XVIII wieku. Więcej w tym przypadku oznacza lepiej.
No i taki rozsądny komentarz wystarcza mi jako satysfakcja w ramach nagrody za to, że musiałem, pomimo obrzydzenia, obrobić ten tuskowy wątek.
Tak to rozsądny komentarz.
Wspomnę ś.p. Zbigniewa Modrzejewskiego, który w odróżnieniu od znafców (pisownia zamierzona) w Niemczech mieszkał przez kilkadziesiąt lat ,zresztą zmarł w Berlinie, a który to wielokrotnie powtarzał, że Niemcy są poddawane takiemu samemu procesowi rozkładu i dezintegracji w każdym aspekcie jak inne kraje Europy i nie mógł wyjść z podziwu (czy raczej irytacji) jak różni publicyści (eg. Stanisław Michalkiewicz) mogą opowiadać aż takie brednie na temat Niemiec.
Tak…AfD jest JEDYNĄ partią proniemiecką i dlatego tałażysz Tusk sra po nogach.
Nie no…to rzeczywiście straszne.
Czy dla wszystkich tak zasłużonych “polskich” polityków i funkcjonariuszy starczy samolotów ewakuacyjnych ?
I plecaczków ucieczkowych…
pi-news.net