Helena (ros. Jelena) Pustowojtowa, rosyjska pisarka i publicystka opublikowała, z datą 15.09. 2026 r. artykuł dotyczący interesującej kwestii, ostatnio nagłaśnianej w Kanadzie. https://dzen.ru/a/arGoYOJTdxT9oAJI
Kanada kojarzy się jako miejsce raczej odległe, ale okazuje się, iż w Polsce również napotykamy na podobną kwestię. I czy ktoś mógłby udzielić gwarancji, iż owa kwestia nie przybierze w naszym kraju rozmiarów przewyższających kanadyjskie?
Tekst przełożyłem z jęz. rosyjskiego, uzupełniając go o linki oraz własne przypisy umieszczone kursywą w nawiasach. Ponadto zmieniłem oryginalny tytuł na mniej aluzyjny oraz znacznie mniej enigmatyczny. Na końcu dodałem krótką informację o autorce.
***********
W dniu 8 września 2026 r. kanadyjski sąd uznał za zgodną z prawem likwidację funduszu imienia ukraińskiego byłego esesmana Jarosława Huńko (Guńka/Guńko) i zaznaczył, że wyrok ten może mieć wpływ również na inne fundusze utworzone pod egidą Uniwersytetu Alberty, nazwane na cześć esesmanów z dywizji znanej pod określeniem „Hałyczyna”. (tj. Galicja; 14. Ochotnicza Dywizja Piechoty SS).
Fundusz, utworzony w 2020 r. przy Instytucie Studiów Ukraińskich prestiżowego Uniwersytetu Alberty (University of Alberta z siedzibą w Edmonton, stolicy prowincji Alberta) dzięki darowiźnie rodziny ww. byłego esesmana, okazał się kontrowersyjny po wizycie prezydenta Zełenskiego w kanadyjskim parlamencie, podczas której 22 września 2023 r. uhonorowano tegoż weterana. W zachodnich mediach szybko rozeszło się zdjęcie młodego Huńko w mundurze Waffen-SS z karabinem automatycznym i w otoczeniu innych żołnierzy z tej formacji. Pod koniec II wojny światowej formacja ta przekształciła się w 1. Ukraińską Dywizję Ukraińskiej Armii Narodowej, co pozwoliło zamaskować powiązania tej jednostki z reżimem nazistowskim. Jednak po skandalu w kanadyjskim parlamencie komentatorzy zauważyli, że Zełenski, będący wnukiem bohatera Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, złożył hołd żołnierzowi z formacji, którą międzynarodowy trybunał wojskowy (Norymberga 1946) obarczył odpowiedzialną za dokonywanie ludobójstwa ludności cywilnej w byłych republikach sowieckich.
Ówczesny premier Kanady Justin Trudeau nie wzruszyłby się oburzeniem nawet kanadyjskich „Przyjaciół Simona Wiesenthala” i żydowskiej organizacji „B’nai B’rith”. Ale polski ambasador w Ottawie, Witold Dzielski oświadczył, że Warszawa nie toleruje wybielania nazistów, a ponadto rzecznik prasowy niemieckiego MSZ, Sebastian Fischer stwierdził, że incydent z uhonorowaniem w kanadyjskim parlamencie weterana dywizji SS „Hałyczyna” jest nie do przyjęcia. Dlaczego więc dla Niemiec, państwa które było kolebką faszyzmu, Huńko jest nie do przyjęcia, podczas gdy dla deputowanych kanadyjskiego parlamentu sprawa jego przeszłości nie jest ani żadną nowością, ani przeszkodą. Brytyjski dziennik „The Guardian” napisał, że „Kanada ma mroczną przeszłość związaną z nazistami, a ten skandal polityczny zmusza do ponownego przemyślenia sytuacji”.
Ciekawe jest zatem następujące zjawisko: jawna przychylność wobec nazistów w Kanadzie po II wojnie światowej nie znalazła jeszcze trzy lata wstecz okazji, aby zostać ponownie przemyślana, a obecność w tym kraju zbrodniarzy wojennych uważana była za sprawę niejednoznaczną, jak też jedynie domniemaną. Oznacza to, że od 1945 r. do 2023 r., czyli przez niemal 80 lat obywatel Huńko i jego koledzy z dywizji SS „Hałyczyna” nie byli uznawani za zbrodniarzy wojennych.
Podczas II wojny światowej ok. 4,5 miliona Ukraińców walczyło w szeregach Armii Czerwonej, a ok. ćwierć miliona – po stronie nazistowskich Niemiec. Po zakończeniu wojny walczący przeciwko Związkowi Sowieckiemu uciekali, gdzie tylko który mógł. Liczne ich tysiące schroniły się do Kanady, gdyż Ottawa przymykała oko na ich powiązania z nazistami. Niebawem po 1945 r. stosunki pomiędzy aliantami zaczęły się szybko ochładzać (więc dobrzy fachowcy mogli okazać się przydatni). I aż do skandalu z Huńko władze nie reagowały, że na największym ukraińskim cmentarzu w Kanadzie, w mieście Oakville, od 1988 r. stoi pomnik dedykowany pierwszej ukraińskiej dywizji SS „Hałyczyna”.
(St. Volodymyr Ukrainian Cemetery w Oakville; miasto nad jez. Ontario ok. 30 km na płd. od Toronto)
https://en.wikipedia.org/wiki/St._Volodymyr_Ukrainian_Cemetery
Z kolei w północnym Edmonton, na kamiennym cokole wznosi się odlane z brązu popiersie Romana Szuchewycza, w latach wojny organizatora masowych mordów na Wołyniu i we wschodniej Galicji. Władze miasta zdystansowały się od demontażu tego pomnika, oświadczając, iż „Pomnik znajduje się na terenie prywatnego cmentarza. Miasto nie bierze udziału w jego zarządzaniu ani działalności”. (teren wykupiony przez organizację Ukrainian Youth Unity Complex)
https://globalnews.ca/news/9990704/edmonton-ukraine-monument-nazi-history/
Tym samym pomnik R. Szuchewycza, wzniesiony przez weteranów Ukraińskiej Armii Powstańczej pozostaje na swoim miejscu.
Premier Kanady Justin Trudeau, przemawiając w Izbie Gmin w październiku 2023 r., stwierdził, że wszyscy parlamentarzyści „głęboko ubolewają” nad tym, że fetowali Huńko owacją na stojąco, choć „nie znając kontekstu”, oraz że „zszargało to pamięć o milionach ludzi, którzy padli ofiarą nazistowskiego ludobójstwa”. Ponoć powinien znać ten „kontekst” bodaj przewodniczący parlamentu, który tytułował nazistowskiego weterana „bohaterem”, za co został odwołany ze stanowiska. Amnezja historyczna, która dotknęła pozostałych fetujących deputowanych przerodziła się w poważny skandal polityczny i skłoniła do przeglądu dziedzictwa ukraińskiej diaspory w Kanadzie. Minister ds. imigracji Mark Miller przyznał:
„Kanada ma bardzo mroczną przeszłość związaną z nazistami. Był okres, kiedy nazistom łatwiej było dostać się do Kanady niż Żydom. Uważam, że musimy na nowo przemyśleć ten rozdział naszej historii”.
Jest jeszcze za wcześnie na ocenę zakresu, jaki będzie miała zasygnalizowana zmiana podejścia. Komisja ds. badania działalności zbrodniarzy wojennych w Kanadzie, utworzona w 1985 r., znana jako komisja Jules Deschênesa, próbowała ustalić, czy kraj nie stał się schronieniem dla zbrodniarzy wojennych i współpracowników nazistów. Jednak w ciągu minionych lat udało się sporządzić jedynie listę 240 domniemanych nazistowskich zbrodniarzy wojennych, „którzy mogli przebywać w Kanadzie”, z których większość spoczywa już pod krzyżem nagrobnym. Natomiast „zarzuty dotyczące zbrodni wojennych wysunięte przeciwko członkom dywizji SS „Hałyczyna” nigdy nie znalazły potwierdzenia” – stwierdzono w raporcie podsumowującym.
(Powołana w Kanadzie rządowa komisja śledcza pod przewodnictwem sędziego Jules’a Deschênesa (1923-2000) uznała w swoim raporcie z 1987 roku, że:
– Członkowie dywizji SS „Galizien” nie powinni być sądzeni zbiorowo za samą przynależność do tej formacji (z uwagi na specyficzne procedury weryfikacyjne rządu Kanady przy wjeździe);
-Żadnemu z żyjących w Kanadzie weteranów tej jednostki nie udowodniono wówczas przed tym organem indywidualnego udziału w zbrodniach wojennych;
Raport ten jest do dziś często przywoływany przez środowiska broniące dobrego imienia dywizji, choć spotkał się z krytyką organizacji żydowskich (m.in. Centrum Szymona Wiesenthala) za zbyt pobłażliwe potraktowanie kolaborantów).
https://www.sfdi.org/internationalistes/deschenes/
Niedawno kanadyjski historyk ruchów robotniczych i politycznych Douglas Nesbitt z organizacji Standing the Gaff odkrył w archiwum powojennego aktywisty politycznego z Ontario, Johna Hladuna (początkowo komunisty, a następnie antykomunisty), interesujący list.
https://queensu.academia.edu/DouglasNesbitt
https://standingthegaff.substack.com/p/john-hladun-in-the-soviet-union
https://standingthegaff.substack.com/p/john-hladun-and-the-police-state
https://standingthegaff.substack.com/
Oto treść ww. znaleziska:
„Klub „Kivanis” w Kingston do wszystkich osób, którym nie jest obojętna sprawa demokracji:
motto organizacji „Kivanis International” z 1951 r. brzmi: „WOLNOŚĆ NIE JEST ZA DARMO”.
My, członkowie klubu „Kivanis” w Kingston, nie tylko wierzymy, że wolność nie jest za darmo, ale także uważamy, że powinniśmy podjąć działania, aby ją chronić. Wszystkie środki, które zbieramy na cele charytatywne, są przeznaczane na rzecz naszej społeczności. W tym miesiącu sponsorujemy chór ukraińskich bandurzystów na Uniwersytecie Queen’s w Kingston we współpracy z lokalnym komitetem ukraińsko-kanadyjskim. Cały dochód z tego projektu zostanie przekazany na rzecz Ukraińsko-Kanadyjskiego Funduszu Pomocy, który pomaga osobom przesiedlonym w migracji i adaptacji jako pełnoprawni obywatele Kanady, a także wspiera Ukraińską Armię Powstańczą (UPA), która prowadzi aktywną działalność w Karpatach, robiąc wszystko, co w jej mocy, aby powstrzymać rosyjskich komunistów i podtrzymać ducha walki swojego narodu. Naród ukraiński od niepamiętnych czasów walczy o demokrację, taką samą jak w naszym wielkim kraju. Bez wątpienia ci ludzie, których nie da się podporządkować i z których w przyszłości wyrosną wielcy Kanadyjczycy, zasługują na wsparcie wszystkich obywateli. Dlatego wzywamy Państwa do udziału w tym koncercie i udzielenia tym ludziom wsparcia moralnego i finansowego, aby demokracja mogła trwać i rozprzestrzeniać się w najodleglej- szych zakątkach świata. William Weller, prezes klubu „Kiwanis” w Kingston.”
(Kingston, m-to w prowincji Ontario, na płn.-wsch. brzegu jez. Ontario nad rzeką Św. Wawrzyńca)
Niecały rok przed opublikowaniem tego listu liberalny rząd premiera Louisa Saint-Laurent’a zezwolił na imigrację do Kanady ukraińskich żołnierzy z formacji SS.
(Louis Saint-Laurent – premier Kanady z ramienia Partii Liberalnej w okresie od 15 listopada 1948 do 21 czerwca 1957)
Nie warto szukać w internecie adresu klubu „Kingston Kiwanis”, gdyż pod taką samą nazwą wyświetla się znacznie późniejsza podmiana, która oferuje „programy na rzecz poprawy zdrowia i bezpieczeństwa”. Natomiast prawdziwy klub (wymieniony w cytowanym liście) dowodzi trwałości ruchu banderowskiego w Kanadzie. To z Kingston grajkowie na bandurach wspierali banderowców w Karpatach, przez które od wiosny 1947 r. ci ostatni przedzierali się do amerykańskiej strefy okupacyjnej. Z Bratysławy można było dostać się do Wiednia oddalonego o ok. 80 km, a stamtąd do Bawarii, gdzie osiedlił się wraz ze swoimi kamratami Stepan Bandera. (…)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bandura
Doug Nesbitt natrafił w archiwum Johna Hladuna na dokumenty, które rzucają światło na przeszłość i dają pełniejszy obraz różnych, często sprzecznych sił, które kształtowały powojenną historię Kanady. Dokumenty te świadczą o tym, że od końca lat 40. aż do 1950 r. rząd Kanady zezwalał na imigrację kolaborantów nazistów z różnych krajów Europy, a przede wszystkim z Ukrainy oraz zachęcał do niej. Przytoczony powyżej „List otwarty klubu „Kiwanis” z Kingston stanowi przykład tego, jak „Komitet Ukraińców Kanady” (po 1989 r. Kongres Ukraińców Kanady) wykorzystywał wydarzenia kulturalne do zbierania funduszy na rzecz Ukraińskiej Armii Powstańczej, która stała się bojową częścią Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.
Wspomniany komitet to są „banderowcy”. Inna frakcja OUN – „melnikowcy” – współpracowała z nazistowskim SS, uzyskując wiosną 1943 r. zgodę Heinricha Himmlera na utworzenie ukraińskiej dywizji SS pod niemieckim dowództwem. UPA tworzyła podziemne komórki w ramach tejże dywizji w celu rekrutacji członków, a także uzyskania przygotowania wojskowego, doświadczenia bojowego, broni i wyposażenia. UPA brała bezpośredni udział w masowej eksterminacji dziesiątek tysięcy Żydów i Polaków w latach 1944–1946 na terytoriach należących obecnie do Zachodniej Ukrainy i południowo-wschodniej Polski.
Wydawałoby się, że są to od dawna znane fakty historyczne. Zostały one zgromadzone przez wybitnego ukraińsko-kanadyjskiego badacza, profesora (emeritus) Johna-Paula Himkę z Uniwersytetu Alberty, a przedstawione w książce „Ukraińscy nacjonaliści i Holokaust: udział OUN i UPA w eksterminacji ukraińskiej społeczności żydowskiej (1941–1944)”. https://en.wikipedia.org/wiki/John-Paul_Himka
W Kanadzie historia banderowców jest dokładnie wygłuszona, natomiast w to miejsce liczni członkowie, pochodzącej z Ukrainy półtoramilionowej diaspory, konsekwentnie „opiewają” chwałę banderowców.
3 września 2026 r. publicysta gazety Ottawa Citizen David Pugliese, specjalizujący się w problematyce obronności, poinformował o kolejnej sensacji: zapadł wyrok sądu w sprawie działań amerykańskich i brytyjskich służb wywiadu, mających na celu przesiedlenie nazistów do Kanady, tj. faktu, który Ottawa ukrywała przez prawie osiemdziesiąt lat.
Rząd federalny w Ottawie odmówił ujawnienia dokumentów zgodnie z ustawą o dostępie do informacji, twierdząc, że ujawnienie tych informacji zaszkodzi stosunkom pomiędzy USA a Kanadą w okresie utrzymujących się obecnie napięć. Sędzia Sądu Federalnego Simon Fothergill uznał, że twierdzenie to nie jest poparte żadnymi dowodami, toteż w postanowieniu z 1 września br. napisał:
„Samo stwierdzenie o utrzymujących się »napięciach« w stosunkach między Kanadą a Stanami Zjednoczonymi nie wystarcza do odmowy ujawnienia bardzo konkretnych informacji dotyczących prób przesiedlenia przez USA do Kanady osób podejrzanych o nazizm i kolaborację z nazistami po zakończeniu II wojny światowej” –
https://muckrack.com/david-pugliese
Po tym, jak władze Uniwersytetu Alberty ogłosiły zamknięcie fundacji Huńki w związku ze skandalem w parlamencie w 2023 r., jego syn Martin, złożył pozew przeciwko uczelni w sądzie prowincji Alberta. Sędzia Debra Jungwirth uwzględniła wniosek uniwersytetu o zaprzestanie działalności fundacji Huńko i zezwoliła na zwrot jej majątku dla krewnych. Uniwersytet Alberty posiada kilka innych funduszy o łącznej wartości 1,1 mln dolarów kanadyjskich, nazwanych na cześć osób związanych z dywizją SS „Hałyczyna”, czyli wydane orzeczenie powinno wpłynąć również na ich losy.
Czy zmiana podejścia ruszyła?
Ostatnią aktywną trzyosobową grupę OUN funkcjonariusze KGB zlikwidowali 14 kwietnia 1960 r. w obwodzie tarnopolskim (rejon Gaje Wielkie). Jednak ich spadkobiercy obecnie jasno pokazują, co może czekać Europę, jeśli „grajkowie-banduryści” nie zamilkną. Zarówno w Kijowie, jak i w Kanadzie, i wszędzie indziej.
*********************
Pozostałe linki (dla zainteresowanych
https://www.theprogressreport.ca/e17_edmontons_nazi_collaborator_statue
Nota o autorce:
Helena Aleksiejewna Pustowojtowa:
ur. 11.08.1954 г.w Kazachstanie. Ukończyła wydział dziennikarski na państwowym uniwersytecie Kazachskim w Ałma-Acie. Od 1993 r. miasto to nosi nazwę Ałmaty, a uczelnia: Kazachski Uniwersytet Narodowy im. Al-Farabiego.
(pozycja 166-177 w aktualnym światowym rankingu wyższych uczelni – QS World University Rankings).
W 1996 r., pełniąc funkcję zastępcy redaktora naczelnego gazety „Ekonomia dzisiaj”, zamkniętej przez władze z powodu opozycyjnego charakteru, została zmuszona do opuszczenia Kazach- stanu. Przez 12 lat mieszkała w Sydney (Australia), gdzie redagowała gazetę „Jedność” – pierwszą, istniejącą od grudnia 1950 r. rosyjskojęzyczną gazetę w tym kraju. W trakcie pobytu na emigracji aktywnie współpracowała z rosyjskimi serwisami internetowymi gdzie opublikowała liczne artykuły na temat języka, kultury, literatury i historii Rosji. W 2005 r. została przyjęta do Związku Pisarzy Rosji.
Po przyjeździe do Rosji w 2008 r. wydała w moskiewskim wydawnictwie AST Astrel zbiór opowiadań pt.: „Eukaliptusy pod śniegiem” – 2010 r.; w 2018 r. powieść „Zapach piołunu” (moskiewskie wydawnictwo „Wiec”) oraz w 2025 r. powieść „Gorzki smak obcej ziemi” – wydawnictwo „Cztery czwarte”. Mińsk (Białoruś).
Jest autorem licznych publikacji w czasopismach literackich i redaktorem działu krytyki literackiej internetowego czasopisma MOLOKO.
Mieszka we Włodzimierzu (miasto o 350 tys. populacji ok. 180 km na wschód od Moskwy).
https://www.ruspole.info/taxonomy/term/267
Dodaj komentarz