W kolejnym odcinku “Na bieżąco” Leszek Żebrowski ocenia aktualną sytuację w kraju. Mówi o konieczności jak najszybszego rozliczenia obecnej władzy z kłamstw i afer. Postuluje także, by przed wejściem do Sejmu sprawdzać m.in. trzeźwość posłów oraz radzi im, żeby dbali o siebie, to znaczy myli się od czasu do czasu i wyglądali przynajmniej schludnie. Leszek Żebrowski wyjaśnia również, dlaczego prezydent Karol Nawrocki to teraz nasz ostatni bastion.
◊
NA BIEŻĄCO. KOMU PRZESZKADZA KAROL NAWROCKI? | CZAS NA ROZLICZENIA. LESZEK ŻEBROWSKI
◊
Więcej: Leszek Żebrowski
Szansa?
Źródło: https://www.facebook.com/krystyna.gorzynska.3/posts/pfbid03guhrtXyW8W7MZJFB9KvTrRM67BcJbzDJpP4n6CCGjkgp6RFcwqdx3wK654MkQCal
A wie Pani co to jest polska ruletka. To załadowanie w bębenku rewolweru pięciu nabojów, i pozostawienie jednej komory pustej. Bo któż to dał gwarancję, że przyśpieszone wybory zostaną wygrane przez opcję antytuskową (antyeuro).
Oczywiście, że mam takie wątpliwości. A jaka konkluzja? Tkwić nadal w status quo? Czy podejmować jakieś działania? Jakie?
Dlatego ta szajka złoczyńców od początku hodowała i nadal hoduje sobie swój własny “kościół” wyznawców przekrętu i zbrodni, którzy w ogień pójdą za swymi idolami będącymi u władzy. Jest to zbiorowisko geszefciarzy z dużych i mniejszych miast, rodzime lub niepolskie bydło, czujące się tu jak po 1939 roku: w nieźle urządzonym, choć zrabowanym prawowitym właścicielom mieszkaniu. Jest to stałe 30% społeczności pieszczotliwie przezywane “silniczkami” i zawsze ślepo głosujące za Tfusek und sein Kommando, obojętnie jakie jeszcze przekręty i zbrodnie przeciw państwu i moralności publicznej miałoby ono popełniać. Przypuszczalnie tej stercie odpadków społecznych nie przeszkodziłoby nawet, gdyby każdy z tych zdeformowanych moralnie stworów (ale i fizycznie, bo coraz bardziej ta ohyda wypełza im na oblicza) żył ze swoją papużką i zjadał niemowlę na śniadanie. W takim to polin dziś żyjemy, dlatego naiwną mrzonką zdaje mi się próba “odbudowania Polski” (z czego? z tej zgnilizny jej 30 % i z duchowej martwoty pozostałych prawie 70-ciu?) jaką snuje np. MTCH. Jedynym bowiem ratunkiem i odrodzeniem narodu będzie wielki wstrząs, po którym ta zgnilizna odpadnie od goleni i innych kości, by uratowała się reszta, która pozostanie do odnowy. Taki wstrząs może Polsce darować, jako ostateczny akt Miłosierdzia, jedynie Bóg Wszechmogący, za wstawiennictwem naszej Matki i Królowej. Ona dobrze widzi, co się dzieje w jej Królestwie z jej dziećmi i jaki jest możliwy ostatni ratunek.
Nikt nie wie, jaka opcja ratunku zostanie wybrana, ale od czasu Potopu możemy się spodziewać niejednego. Dlatego – podobnie jak wzywała Maryja w objawieniach siekierkowskich – rozsądniej jest przygotować się duchem, odmienić swe życie modlitwą i nawróceniem do Boga siebie, a także swego otoczenia, na które mamy wpływ, i raczej na to spożytkować siły i tę jeszcze tlącą w ostatnich Polakach nadzieję, niż na gromadzenie broni po piwnicach czy jakieś kolejne “przebudowy społeczne” pod dowództwem kolejnej elity, w rodzaju akcji pana Marka et consortes (nie potępiam ich, bo w jakimś doraźnym zakresie są pożyteczni).
Jednak to, co prawdziwie wielkie i skuteczne, nadejdzie jedynie za sprawą cudu. Inaczej już się nie da. Piekło oszalało i wypuściło na nas wszystkie swoje regimenty.
Ujmę to tak.
W 2030 roku mijaja dwa milenia od Golgoty i Anastasis. Nie mozna wykluczyc, ze to dobra okazja do przeprowadzenia resetu z szydercami i wiarołomcami oraz jawnymi wyznawcami satanizmu. Czyli apogeum Czasu Apokalipsy jeszcze przed nami.
Reset nastąpi za lat kilka. Jak wielu wytrwa do tego momentu?
@ pokutujący łotr
Tak. “Bez Boga ani do proga” mówi staropolskie hasło, a Polacy w większości o nim zapomnieli. Chyba jednak następuje w wielu parafiach religijne i społeczne ożywienie i oby tak dalej. Nawet coraz większa liczba miejscowości podejmuje próby odwołania nieudolnych i skorumpowanych władz samorządowych
Bez nawrócenia w wielu rodzinach nie będzie zrozumienia dla konieczności walki o prawa narodu. Zdemoralizowana władza, jeśli nie napotka oporu w postaci “katolickiego obywatelstwa”, będzie miała coraz większą swobodę działania.
Z tego powodu nie wierzę w żadne bierne bojkoty. Często bierność jest tłumaczona potrzebą zyskania czasu na przygotowanie się do obrony, jednak w praktyce agresor w tym samym czasie rośnie w siłę i zdobywa nowe zasoby.
Solidarność, akcje samopomocowe i potencjał odstraszania w postaci dokumentowania i piętnowania nadużyć wladzy, to coś więcej niż świadomość zła i krzywdy.
A propos akcji MTCH. Odzew jest znikomy, co raczej nie zaskakuje. Tak wynika z materiałów na FB. Szkoda, że organizator trwoni swoją dotychczasową – w sporej mierze pozytywną – rozpoznawalność.
https://www.facebook.com/reel/899247203003236
Solidarność, akcje samopomocowe i potencjał odstraszania w postaci dokumentowania i piętnowania nadużyć władzy, to coś więcej niż świadomość zła i krzywdy.
Absolutnie zgadzam się z Panią. Dodam też, że wiedza o tym, jakie straszne mechanizmy kryją się za naszą obecną sytuacją i jaka potęga Zła jest przeciw nam, jak również przekonanie, że jedynie Bóg Wszechmogący jest władny stawić temu skuteczną tamę – nie zwalnia każdego z nas z obowiązku robienia WSZYSTKIEGO co tylko możliwe, by się temu złu sprzeciwić lub je osłabić. W każdej chwili naszego życia, i w każdym przejawie jego (Zła) aktywności – choćby, a może zwłaszcza w małym zakresie osobistego oddziaływania. Z tej aktywności sprzeciwu będziemy rozliczeni.
Wszechmocny na Sądzie zada nam wprost pytanie: Co uczyniłeś? Kiedy i jak zabrzmiało twoje Nie?
Reset nastąpi za lat kilka. Jak wielu wytrwa do tego momentu?
Recepta na przetrwanie jest stara jak chrześcijaństwo. Modlitwa, przemiana życia, stan Łaski, Sakramenty.
Mądry Pan człowiek jest, niemniej reset nastąpić musi szybciej, bo najwidoczniej, najpóźniej w 2030 roku odbędzie się spektakl, po obejrzeniu którego wszystko się zmieni.
Zabawa polega na tym, aby:
a) wybić bydło w zakresie, w którym się da, w skuteczności,
b) w pozostałym zakresie, tak odurnić i zaczarować niedobitków,
aby uwierzyli w nowy świat, z Niebios.
I wszystko wskazuje na to, że ten proces, skutecznie zostanie przeprowadzony.
Ot, co?!
Nie podzielam optymizmu.
Gdybym był z nim, szanowałbym akademię, a w szczególności archeologów.
Zostaniemy, z powrotem zagnani do zagrody, z uzasadnieniem wyroku, który sprowadzi się do powielenia sentencji, innymi słowami. Nie dorośliście, np. “do prawdy o Smoleńsku”.
w pozostałym zakresie, tak odurnić i zaczarować niedobitków, aby uwierzyli w nowy świat, z Niebios.
No to jasno Pan napisał, co sądzi o tych, którzy wierzą w Objawienie św. Jana i obietnicę Bożą o nowym Niebie i Nowej Ziemi. “I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły” (Ap 21:1)
Czyli Pan tej wiary nie podziela, zaś tych, którzy są innego zdania, według Pana poddano “odurnieniu i zaczarowaniu”?
Czy Pan jest pewien, że zawsze wie, co pisze?
Wiem, że poruszyłem trudny temat, ale wiem, że była Arka Noego.
Nieprawdaż?
Czy, w tym obszarze ma Pan coś twórczego, do powiedzenia?
ps “Niebios” nie wziąłem w cudzysłów.
No tak, teraz to już, li tylko łopatologia.
Proszę wybaczyć.
Nie jest to “trudny temat” a tylko Pańska interpretacja jest niejasna i powikłana myślami, które jakby gonią nieprzytomnie jedne po drugich pod czaszką, a Pan daje tylko niektórym wyjrzeć na powierzchnię i niekoniecznie tym, którym warto. Nie bardzo też wiem co ma do tego Arka Noego. Owszem, ona była ratunkiem dla wielu, którzy wierzyli. Ale jak to się ma do Pańskich splątanych z niewiarą interpretacji nastania nowego Nieba i nowej Ziemi? Nie wiem. Niestety, tylko tyle “twórczego” miałbym do powiedzenia “w tym temacie”.
pozostanę przy zdaniu, że resetu nie można wykluczyć
Z pewnością nie zaszkodzi.
Trzeba będzie Panu Bogu pomóc lub ,jeśli Pan woli, wykazać się gotowością i uczestnictwem tak jak w czasie Bitwy Warszawskiej to pewne.
Pan Kopczyński (za którym Pan czegoś nie przepada…wolno Panu) niedawno rozwinął trzy możliwe scenariusze dla Polski.
Temat nie wywołał szczególnego zainteresowania ani płomiennej dyskusji.
Nie to żebym oczekiwał, że P.T. Publiczność będzie się spierać czy karabin wyborowy Dragunowa jest bardziej użyteczny niż karabin Tor albo jaki kaliber jest najskuteczniejszy do rażenia celów żywych na odległość 500m i jaka optyka będzie najlepsza.
Nie.
Aż tak to nie.
Niemniej dobrze byłoby czasem nie zwalać wszystkiego na Pana Boga…
P.S.
Zauważyłem pewną prawidłowość. Otóż tematy konkretne takie jak ten w powołanym wpisie p. Kopczyńskiego, są z upodobaniem omijane przez P.T. Publiczność. Odzew jest znikomy. Natomiast powodzeniem cieszą się wszelkie tematy religijne , quasireligijne i te uściślające wiedzę na temat planów reseciarzy przy czym starannie omijane jest meritum ,że oto ich głównym celem jest wymordowanie większości ludzkości.
Zastanawiające jest to wielce.
Czy to dbałość o bezpieczeństwo w sieci, obawa konsekwencji?
Pragnienie bycia wzorową i żarliwą opozycją w kuchni przy herbatce z szarlotką ?
A może pisanie kredą na chodniku vel trotuarze jako metoda robiąca kolosalne wręcz wrażenie na tzw. rządzicielach i ich służbach ?
Przyznam się nie wiem…
Bulba.
Re:
Otóż tematy konkretne takie jak ten w powołanym wpisie p. Kopczyńskiego, są z upodobaniem omijane przez P.T. Publiczność. Odzew jest znikomy. Natomiast powodzeniem cieszą się wszelkie tematy religijne , quasireligijne i te uściślające wiedzę na temat planów reseciarzy przy czym starannie omijane jest meritum ,że oto ich głównym celem jest wymordowanie większości ludzkości. Zastanawiające jest to wielce.Czy to dbałość o bezpieczeństwo w sieci, obawa konsekwencji?
————–
Niech Pan nie bredzi, tak muszę powiedzieć. Legion ma w swym tytule wielkiego świętego Patrona i chyba to wystarczająco określa jego charakter. Nie jesteśmy portalem stworzonym dla Chłopców z Lasu czy Chłopców ze Starówki, mam nadzieję, że to zrozumiała metafora, choć również oni z całym szacunkiem są tu mile widziani. Ale aspekt religijny, który tak Pana drażni, jest częścią naszego oddychania i krwioobiegu. Jeśli się on nie podoba, to drzwi otwarte do innych portali, np. Racjonaliści.pl, tam czekają szeroko otwarte ramiona i nikt “sprawami kościółkowymi”, jak lubią oni nazywać zagadnienia eschatologiczne, nie będzie nikomu zawracał głowy.
Zaś co do stawiania oporu “przy herbatce z szarlotką”, to Legion od samego początku istnienia, czyli od czasu okołosmoleńskiego aż po kowidowy i obecnie – zarówno jego założyciele, kierownictwo jak i blogerzy – dali wystarczająco dużo i nadal dają dowodów na niezależność i odwagę, aby nie musieć się opowiadać jakimś niewczesnym kontestatorom. To samo dotyczy równie głupawej a zarazem obraźliwej supozycji o naszej rzekomo walce przy pomocy “pisania kredą po chodniku”. Radzę wciąć środek uspokajający, może starczy melisa, zanim przystąpi Pan do kolejnych uwag o działalności Legionu.
Zaczyna Pan z grubej rury vel armaty.
Otóż wg Pana ja bredzę.
Potem już z górki.
Cóż.
Po tylu latach Pańskie uwagi nie są ani miłe ani taktowne ani wyważone ani na miejscu tym bardziej, że skierowane do mocno starszego pana.
Myślałem ,że poznaliśmy się trochę lepiej.
Pańskie wybuchy,ilość osób do których ma Pan zasadnicze zastrzeżenia rośnie i to dosyć szybko.
Nieszczególnie zrozumiał Pan treść mojego wpisu ani jego intencje.
Bywa.
szacunek
z.
Nieszczególnie zrozumiał Pan treść mojego wpisu ani jego intencje.
A co tu rozumieć. Napisał Pan explicite. Ja tylko cytowałem Pana słowa. Każdy może przeczytać.
Rozumiem Pańską irytację i dopowiem tak: wielu z nas się zżyma, że nie ma husarii ani żołnierzy wyklętych oraz na to, że jest nikły odzew na to lub na to, na rzeczy ważne, ale to nie wina linii programowej, bo najpierw duchowa formacja a potem reakcja.
Jesteśmy zalewani falą zombies. A my przecież bazujemy na tradycji katolickiej z karą śmierci i walką zbrojną, którą Kościół zawsze dopuszczał – pisaliśmy o tym niezliczoną liczbę razy, bazując również na zdaniu współczesnych kapłanów. Piętnujemy fałszywe miłosierdzie i inne modernistyczne herezje.
Zawsze powtarzam: myślą, mową, modlitwą i czynem. Aktualnie, właśnie do żadnej z wymienionych aktywności polskie społeczeństwo nie jest zdolne poza świętą i niezłomną resztą. Niech każdy robi swoje czyli to, do czego został stworzony w miarę swoich możliwości.