Widzisz, według danych CDC, ponad 38 milionów (czyli około 80%) corocznych chorób przenoszonych drogą pokarmową w USA jest określanych jako spowodowane przez „nieokreślony czynnik” – co oznacza, że nie mają oni możliwości ustalenia, która z wielu endemicznych infekcji lub pasożytów spowodowała objawy.
Ale TERAZ nowy test PCR oznacza, że CDC może wyjąć niewielką część z tych 38 milionów osób z grupy „nieokreślonego czynnika chorobotwórczego” i przenieść je na listę osób z „cyklosporozą”.
Nie ma nowej choroby, jest tylko nowe narzędzie diagnostyczne, które zmienia klasyfikację istniejących poziomów choroby.
◊
Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org
◊
„Lato z cyklosporą” – kolejna panika o NIC
Media przyznają, że nie ma problemu, ale i tak mówią, że trzeba się bać.
W zeszłym tygodniu opublikowaliśmy krótki artykuł opisujący nagłą falę wycofywania produktów ze sprzedaży i przypadków zatruć pokarmowych w Stanach Zjednoczonych.
Naszą dyskusję zakończyliśmy zadając kilka pytań, a najważniejsze z nich to:
Czy naprawdę jesteśmy świadkami wzrostu zatruć pokarmowych?
Odpowiedź brzmi: „nie”.
Każdego roku około 48 milionów Amerykanów zapada na jakąś formę zatrucia pokarmowego lub inną chorobę przenoszoną drogą pokarmową. Zdecydowana większość tych przypadków ustępuje samoistnie w ciągu około jednego dnia. Około 0,26% z tych pierwotnych 48 milionów (około 128 000) trafi do szpitala, a około 3000 z nich umrze.
Ten rok jest dość typowy – przynajmniej według publicznie dostępnych danych.
Co ważniejsze, liczby te są znacznie niższe od szacunków sprzed dwudziestu siedmiu lat, i to pomimo wzrostu liczby ludności.
NIE stwierdzono ŻADNEJ nietypowej ani podwyższonej aktywności chorób przenoszonych drogą pokarmową.
Skąd to wiemy? Bo media wciąż to powtarzają.
Właśnie to robi ten materiał z NBC.
Zaczyna się od nagłówka:
Dlaczego tegoroczne epidemie chorób przenoszonych drogą pokarmową spowodowały zachorowanie większej liczby Amerykanów
Ale potem, zaledwie trzy akapity dalej, dodaje:
Nie ma dowodów na to, że w Stanach Zjednoczonych odnotowuje się obecnie więcej przypadków chorób przenoszonych drogą pokarmową niż w latach ubiegłych.
W trzecim akapicie nazywają swój własny nagłówek kłamstwem i przyznają, że nie ma żadnego poważnego problemu, po czym piszą dalej w tym przerażającym tonie.
W rzeczywistości ich celowo nieuczciwy nagłówek odnosi się do konkretnego rodzaju choroby przenoszonej przez żywność – cyklosporozy – o czym wyraźnie napisano w podtytule:
Chociaż liczba ognisk choroby związanych ze skażoną żywnością jest porównywalna z poprzednimi latami, zakażeń cyklosporą jest więcej niż kiedykolwiek wcześniej.
Wygląda na to, że liczba zakażeń cyklosporą znacznie przekracza normę.
Dlaczego? Cóż, po wyjaśnienie sięgnijmy do tego artykułu z The Atlantic:
Liczba corocznych przypadków [cyklosporozy] z biegiem czasu powoli rośnie – od kilkuset w latach 2010. do kilku tysięcy na początku lat 2020. (Wynika to częściowo z szybszej diagnostyki: kiedyś oocysty pasożyta trzeba było znaleźć pod mikroskopem, teraz fragmenty jego DNA można zidentyfikować za pomocą szybkiego testu przesiewowego PCR).
Ach, testy PCR! To jak spotkanie starego znajomego, prawda? To wyjaśnia kilka rzeczy.
Widzisz, według danych CDC, ponad 38 milionów (czyli około 80%) corocznych chorób przenoszonych drogą pokarmową w USA jest określanych jako spowodowane przez „nieokreślony czynnik” – co oznacza, że nie mają oni możliwości ustalenia, która z wielu endemicznych infekcji lub pasożytów spowodowała objawy.
Ale TERAZ nowy test PCR oznacza, że CDC może wyjąć niewielką część z tych 38 milionów osób z grupy „nieokreślonego czynnika chorobotwórczego” i przenieść je na listę osób z „cyklosporozą”.
Nie ma nowej choroby, jest tylko nowe narzędzie diagnostyczne, które zmienia klasyfikację istniejących poziomów choroby.
Co brzmi bardzo, bardzo znajomo, prawda?
Wiemy – i NBC samo przyznaje – że w tym roku nie odnotowano większej liczby ognisk, zachorowań ani zgonów z powodu chorób przenoszonych drogą pokarmową. Nie dzieje się nic niezwykłego.
Jednak skupiając się na jednym konkretnym wskaźniku, udało im się przedstawić to, co normalne, jako nienormalne, a następnie napisali 2000 słów o potencjalnych przyczynach problemu, który, jak sami stwierdzili, tak naprawdę nie istnieje.
Wróćmy do artykułu z „The Atlantic”, z którego zaczerpnęliśmy cytat o PCR, ponieważ porusza on dokładnie ten sam temat, ale w nieco inny sposób.
Nagłówek brzmi:
Prawda o bezpieczeństwie żywności w Ameryce
Autor przyznaje jednak, że ten rok jest właściwie całkowicie normalny…
W zależności od tego, jak mierzymy liczbę ognisk chorób — czy na przykład poprzez dochodzenia FDA w sprawie chorób przenoszonych przez żywność, czy poprzez liczbę wycofanych z rynku produktów spożywczych — statystyki z 2026r. w dużej mierze pokrywają się z ostatnimi wydarzeniami historycznymi.
Ale czy twierdzenie, że nasza normalność zawsze była zła…
Ale bądźmy uczciwi: status quo w kwestii chorób przenoszonych drogą pokarmową nigdy nie był zbyt dobry. Według szacunków CDC z 2019 roku, Amerykanie cierpią (czasem nieświadomie) na co najmniej 9,9 miliona przypadków chorób przenoszonych drogą pokarmową każdego roku; ponad 50 000 osób trafia do szpitala, a około 1000 umiera.
I powinniśmy być wdzięczni, że nie jest gorzej…
Potraktujcie to jako pocieszenie i ostrzeżenie: nasze lato pod względem skażenia mogło być o wiele gorsze.
I musimy się zmienić póki jeszcze mamy czas…
Historia pokazuje, że niewiele nowych inwestycji w bezpieczeństwo żywności miało miejsce przed tragicznym wybuchem epidemii […] Wybuch bakterii E. coli w szpinaku pakowanym w torebki w 2006 roku, który spowodował setki zachorowań i 200 milionów dolarów strat w sprzedaży szpinaku, przyczynił się do uchwalenia Ustawy o Modernizacji Bezpieczeństwa Żywności. Teraz mamy lato z cyklosporozą.
Cały artykuł sprowadza się do stwierdzenia: „OK, to wszystko jest normalne… ale może normalność zawsze była przerażająca!”
A zauważyliście nawiązanie do zachęty inspirowania nowych działań? Czy to zapowiedź, jak myślicie?
W jednym z najbardziej obrzydliwych przykładów hipokryzji, jakie widziałem w tym roku, ktoś wylewa krokodyle łzy nad biednymi przedsiębiorstwami, na które to wpłynęło, i nad smutnymi, niedożywionymi ludźmi, którzy nie jedli warzyw…
katastrofa gospodarcza spowodowana spadkiem cen sałaty i fakt, że wielu konsumentów od miesięcy żyje w strachu przed jedzeniem zielonych liściastych warzyw, są haniebne.
…bez żadnej refleksji, że to nie żadna choroba stoi za „katastrofą gospodarczą” ANI strachem, ale ogólnokrajowe medialne relacjonowanie rzekomo nieistniejącego problemu przez bezwzględnych szarlatanów.
A te historie wciąż mają miejsce. Wycofanie mrożonego kurczaka Buffalo, białego ryżu, karmy dla zwierząt, a także mango i guacamole trafiły w ciągu ostatniego tygodnia na pierwsze strony gazet w całym kraju.
Biorą małe doniesienia medialne, które zazwyczaj pojawiają się w lokalnych gazetach lub na ostatnich stronach czasopism branżowych, i umieszczają je na czołowych stronach, aby stworzyć wrażenie lawiny paniki związanej z żywnością, podczas gdy w rzeczywistości panuje jedynie normalna aktywność.
Następnie w sekcjach z opiniami umieszczane są reakcje na ten iluzoryczny problem.
Eksperci zajmujący się salmonellą piszą felietony z poradami, Vox stosuje odwróconą psychologię i błaga, aby nie unikać sałaty tylko z powodu przerażającego „pasożyta biegunki”.
„Washington Post” uważa, że powinniśmy przestać marnować zasoby na uprawę sałaty. Johns Hopkins uważa, że mamy to zasłużenie i że te epidemie „ujawniły luki w systemie bezpieczeństwa żywności”.
W innych mediach przeszliśmy już od stwierdzania, że problem w ogóle istnieje, do przypisywania winy za coś, co nawet się nie wydarzyło.
CBS twierdzi, że to wina Donalda Trumpa. Forbes obwinia zmiany klimatyczne. Mother Jones i Wired idą w kierunku „dlaczego nie jedno i drugie?”.
Jesteśmy świadkami tej szalonej sytuacji – i proszę mi przerwać, jeśli brzmi to znajomo – całkowicie normalnego poziomu zachorowań, podczas gdy media coraz intensywniej próbują przedstawić codzienne życie jako coś innego i strasznego.
To wszystko, co wiedzą media. A może to wszystko, co potrafią.
A jaki jest cel końcowy?
Barbara Kowalcyk – ekspertka, z którą przeprowadzono wywiad w The Atlantic – twierdzi, że tegoroczne lato „wydaje się być początkiem kolejnej zmiany paradygmatu”.
Ale jaka jest natura tej rzekomej zmiany?
A może wzmożony nadzór nad łańcuchem pokarmowym?
A może bardziej rygorystyczne zasady licencyjne?
A może zakaz sprzedaży przydrożnej? Albo zakaz domowej uprawy warzyw?
Oczywiście, można by argumentować, że żywność hodowana w laboratorium z pasty drożdżowej i poddanego recyklingowi plastiku zawsze będzie wolna od patogenów, prawda?
Przypadkowo Światowa Organizacja Zdrowia [WHO] opublikowała na początku tego roku zbiór wytycznych dotyczących „wzmocnienia krajowych systemów nadzoru i reagowania na choroby przenoszone drogą pokarmową”.
Niezależnie od tego, w jakim kierunku potoczą się losy tej historii, cel pierwotny zostanie osiągnięty: ludzie coraz bardziej boją się tego, co jedzą.
Wyczarowali strach z powietrza za pomocą sztuczek retorycznych i manipulacji statystykami – jak zawsze – a teraz mogą skierować ten strach w stronę dowolnej „zmiany paradygmatu”, jakiej zapragną.
_______________
The “Cyclospora Summer” – Another Panic About NOTHING, Kit Knightly, Sep 4, 2026
◊

Dodaj komentarz