Spotkałem inteligentnego patriotę z PiS. Wnioski z rozmowy

Wnioski z rozmowy, a właściwie opis problemu. Mój znajomy nie jest wykształcony ponad własną inteligencję oraz posiada dużą, a konkretnie ponadprzeciętną wiedzę o historii oraz światopogląd kształtowany na wierze katolickiej, dlatego ewentualne złośliwe uwagi na ten temat będą spłyceniem sprawy i sprowadzeniem jej na poziom emocjonalny.

Wyznanie polityczne

Wspomniałem o „światopoglądzie kształtowanym na wierze katolickiej”, lecz jeszcze nie ugruntowanym ostatecznie czyli na tyle mocno, aby wyznanie polityczne nie dominowało nad wyznaniem katolickim.

Poglądy polityczne mojego znajomego są następujące:

  • Rządy PiS były czymś najlepszym od czasów II Wojny Światowej
  • Obydwie Konfederacje to chłopcy w krótkich spodenkach
  • Grzegorz Braun nadaje się do kabaretu
  • W polityce należy wybierać, to co jest możliwe, a nie to co najlepsze, a i tak najlepszą rzeczą jest PiS.

Spór na argumenty

Za każdym razem, gdy przytaczałem przykłady złej polityki PiS, która wybrukowała drogę szybkiego ruchu w stronę piekła, po której pędzi teraz Tusk, mój znajomy odpowiadał:

„Tak, ale musieli to zrobić”. Dlaczego – zapytałem. „ Bo im grożono”. Czym? „Zabiciem lub zabiciem rodziny”

To w takim razie, czy Tusk również jest usprawiedliwiony, bo przecież mogą mu grozić?

Okazuje się, że nie. Z Tuskiem jest inaczej, ale Kaczyński i Morawiecki mają nadany przez swoich wyznawców specjalny immunitet chroniący ich od odpowiedzialności „bo im grożono”.

I cóż tu mamy? Zwyczajny relatywizm i dwójmyślenie. Na koniec mój znajomy zaskoczył mnie pozytywnie przyznając, że najwięcej prawdy mówi… Grzegorz Braun… ale polityki tak się nie robi.

A ile ma być prawdy w polityce? Tyle na ile wróg, a w tym przypadku wróg śmiertelny, pozwala?

 

 

O autorze: CzarnaLimuzyna

Wpisy poważne i satyryczne