O szemranych początkach polskiej łże elity
Świetna gawęda historyczna Grzegorza Brauna o początkach polskiej łże elity w XVIII wieku
W tych dawniejszych czasach inteligencja, więc ta taka pseudoelitarność, właśnie sięgająca korzeniami XVIII, jak nie XVI wieku, czasów rewolucji protestanckiej.
XVIII wiek to jest ten inkubator polskiej inteligencji, jako łże elity, która dokonuje, nazwijmy to, właśnie wrogiego przejęcia, jak w podtytule mojej książeczki, tego przechwycenia stanu świadomości narodowej. No i to trwa do dzisiaj.
Chów wsobny polskich ćwierć inteligentów
Otóż to był chów wsobny. Polski inteligent jest, przepraszam za takie porównanie, jest mułem. To znaczy nie rozmnaża się. Można tylko nominować następnych ćwierć inteligentów na inteligentów…
Można tylko nominować następnych ćwierć inteligentów na inteligentów, ale oni nie będą mieli swoich kontynuatorów, dlatego że kontynuacja jest w liniach służbowych. W służbie cywilnej i służbie mundurowej. Mafie, służby i loże nominują wielkich mistrzów i jakichś tam małych czynowników, czynowniczków, oficerów w kolejnych generacjach.
Ale to nie jest rozwój naturalny narodu. To jest właśnie naród przechwycony. To jest naród, któremu przyprawiono głowę szereg razy.
Właśnie pierwszy raz na tę skalę to jest w wieku XVIII. Kiedy rodzi się ta pseudoelita, która rości sobie pretensje do monopolu. Rości sobie pretensje do roli dyktatorów wszelkich mód intelektualnych, politycznych, także filozoficznych, literackich, artystycznych.
Proces marszu przez instytucje
To jest w XX wieku Szkoła Frankfurcka i generalnie Eurokomuna realizuje filozofię i praktykę polityczną. Więc u nas wtedy w XVIII wieku te instytucje muszą dopiero powstać, żeby było przez to maszerować. Żeby ta powiedzmy protokomuna, ci rewolucjoniści różnej maści, żeby mieli etaty do obsadzenia.
Po to żeby z wysokości swoich etatów w instytucjach, których wcześniej nie było, a oni pierwsi wmówią Polakom, że te instytucje są w ogóle samą istotą polskości, narodowości i państwowości. Żeby z wysokości tych instytucji, tych krzeseł, foteli, fotelików, kanap, żeby dyktować narodowi w co ma wierzyć, w którą stronę ma iść, czy w prawo, czy w lewo.
Grzechy polskich ćwierćinteligentów
Demokratyzm, etatyzm, pacyfizm, modernizm, w odniesieniu do historii ojczystej insurekcjonizm, no i oczywiście “władca pierścieni”, czyli judeoidealizm, czyli „antyantysemityzm”. Jako dogmat, który wszystkie zbiera, wszystkie spina i wszystkimi rządzi.
______________________________________________
Dodaj komentarz