„Zawsze jest tak, że gdy Bóg zamierza upomnieć świat, przed wymierzeniem kary proponuje, z pewną obawą, ostatnią drogę ocalenia: Swoją Najświętszą Matkę. Jeśli zlekceważymy i odepchniemy ten ostatni środek ocalenia, wtedy nie będzie już dla nas ratunku.” s. Łucja z Fatimy
Podczas 2 Wojny Światowej, w sierpniu 1943 r. Matka Boża zaczęła objawić się w Warszawie na Siekierkach dwóm osobom: 13-letniej Władysławie Fronczakównie (później Papis) i 36-letniej Bronisławie Kuczewskiej. Bogurodzica chce, by ludzie mieli świadomość, że nieszczęście które im grozi, nie będzie „przejawem gniewu Boga wobec swego ludu, ale samozniszczeniem narodu poprzez grzech”.
Legalna aborcja w Polsce
9 marca 1943 r. po raz pierwszy w dziejach narodu zezwolono polskim kobietom na praktycznie nieograniczone „przerywanie ciąży”. Zrobili to hitlerowcy w czwartym roku okupacji, przy czym samym Niemkom było to nadal zabronione pod karą śmierci. Podczas okupacji, szczególnie w Warszawie, w obliczu ciągłego śmiertelnego zagrożenia życia wielu miało postawę „żyje się raz” i korzystało z każdej chwili życia. Konsekwencją takiego trybu życia były niechciane ciąże. Gabinety ginekologiczne podczas II wojny światowej nie próżnowały i od czasu ogłoszenia ustawy aborcyjnej, już nie w pokątnych gabinetach, ale oficjalnie w szpitalach i prywatnych klinikach można było przerwać ciążę.
Objawienia Matki Bożej w Warszawie
Dwa miesiące później, 3 maja 1943 roku, Matka Boża objawi się w Warszawie, mieście, któremu patronuje od 291 lat. Objawia się w osadzie Siekierki, mając nadzieję, że uchroni Warszawę od losu jaki jest udziałem żydowskiej dzielnicy miasta (16 lutego 1943 r. hitlerowcy wydali rozkaz likwidacji getta i wymordowania całej ludności). Z Siekierek widać kłęby czarnego dymu unoszące się z palącej się dzielnicy. W jakże innej scenerii ukazuje się Matka Boża [na Siekierkach]. Pojawia się na kwitnącym drzewie obsypanym białymi, słodko pachnącymi kwiatami. Mimo sielskiej scenerii słowa Bogurodzicy zapisane przez 13-letnią Władysławę Fronczakównę są poważne i brzmią złowieszczo:
„Módlcie się, bo idzie na was kara, ciężki krzyż. Nie mogę powstrzymać gniewu Syna mojego, bo lud się nie nawraca. Bóg nie chce ludzi karać, Bóg chce ludzi ratować przed zagładą. Bóg żąda nawrócenia”.
Dlaczego Warszawa miała być ukarana?
Skąd tak twarde słowa pod adresem warszawian? Otóż w okresie międzywojennym społeczeństwo polskie zaczęło coraz powszechniej lekceważyć prawa Dekalogu. Żony zmieniali politycy, wielu artystów prowadziło bujne życie erotyczne z wieloma partnerami, następowało coraz większe rozluźnienie obyczajów, również nie krępowano się związków jednopłciowych i biseksualnych. Konsekwencją rozwiązłego życia były niechciane ciąże, a co za tym idzie aborcje. Tuż przed II wojną światową Chrystus Pan zapowiedział Rozalii Celakównie: „Nastaną straszne czasy dla Polski. Polska ma być ukarana za to […], że naród odwrócił się od Boga, […] popełnia straszne grzechy i zbrodnie, a najgłośniejsze z nich są grzechy nieczyste”. „Moje dziecko, za grzechy: zbrodnię zabijania dzieci poczętych i rozpustę, popełniane przez ludzkość na całym świecie, ześle Bóg straszna karę. Sprawiedliwość Boża nie może znieść dłużej tych występków”.
Matka Boża prosi o modlitwę, ale jest to lekceważone
Maryja prosi o powszechną modlitwę, taką jak w pamiętnym sierpniu roku 1920, gdy do bram Warszawy dochodziła bolszewicka Armia Czerwona. Niestety, po 23 latach atmosfera w stolicy jest diametralnie różna i w niczym nie przypomina modlitewnej mobilizacji narodu z 1920 r.
Wydawało się oczywiste, że księża pełniący posługę na Siekierkach (…) upowszechnią te orędzia. Tak się jednak nie stanie. Lekceważenie objawień i brak współpracy duchowieństwa Kościoła [z władzami Państwa Podziemnego – przyp. PŁ] będą główną przyczyną niepowodzenia tej misji.
Wybuch Powstania Warszawskiego
1 sierpnia 1944 r. wybucha Powstanie Warszawskie. Młodych warszawiaków rozpiera chęć walki.
„Pomścimy wreszcie lata zgrozy / […] i egzekucje i obozy. / Dzielności naszej się poszczęści / Gdy Sprawiedliwy, Wielki Bóg / pobłogosławi naszej pięści”.
Nie zawierzono Powstania Warszawskiego Bogu ani Maryi
Bóg nie pobłogosławił pięści, ponieważ dowódcy akcji zbrojnej o to nie prosili. Nie było żadnego oficjalnego zawierzenia Powstania Warszawskiego Bogu, a tym bardziej Bogurodzicy, Patronce Warszawy.
Matka Boża przez 15 miesięcy poprzedzających wybuch Powstania Warszawskiego wielokrotnie powtarzała, że „jedynym sposobem na zakończenie wojny jest nawrócenie, modlitwa i pokuta”. Nic nie wspominała o „pięściach” i „butelkach z benzyną”. Natomiast młodzi warszawianie bezgranicznie ufali w „moc pieści” i swoje siły, i nie widzieli powodu, aby w swoje ambitne plany wtajemniczać Boga.
W roku 1944 nie pamiętano, że to co dzieli zwycięstwo od klęski, to nie moc oręża, przeważające siły, czy strategia nawet najgenialniejszych dowódców, lecz wola Boga. W roku 1920 (…) hierarchowie wraz z władzą świecką dokonali aktu poświęcenia Polski Najświętszemu Sercu Jezusowemu, a ludność w całej Polsce rozpoczęła gorące modlitwy w intencji Ojczyzny. [Natomiast] 1 sierpnia 1944 r. o godzinie „W” nastąpiło zderzenie młodzieńczego zapału i młodzieńczych wizji z realnymi możliwościami i brutalną rzeczywistością. Akcja zbrojna podjęta bez jej oficjalnego zawierzenia Bogu i Maryi, po dwóch miesiącach zakończyła się niewyobrażalną klęską. Warszawa została niemalże zrównana z ziemią, zginęło pół miliona mieszkańców.
Rok wcześniej, przed Powstaniem
[Druga wizjonerka] Bronisława Kuczewska na rok przed wybuchem powstania miała objawienie [w którym] „Maryja ukazała mi okropny widok Warszawy w czasie powstania. Widziałam masowe aresztowania, rozstrzeliwania, palące się domy Zobaczyłam też dom, w którym modliliśmy się. Matka Boża powiedziała mi, że ten dom będzie podlany benzyną i podpalony od dołu przez Niemców. W widzeniu widziałam, jak matki wyskakiwały z dziećmi z płonącego domu. Zaraz powiedziałam o tym widzeniu obecnym, ale nie chcieli mi uwierzyć. Huknęli na mnie, że opowiadam głupstwa, bo Niemcy będą się liczyć z nami”.
Prorocze słowa zostały zlekceważone. I oto co się wydarzyło z tym miejscem: „Kiedy po Powstaniu wróciłam do Warszawy, dom który miałam ukazany przez Matkę Bożą przy ul. Płockiej 25 – był spalony. W domu tym i sąsiednich zabito 300 ludzi. Ludzie mówili, że matki wyrzucały swoje dzieci przez okna, a za nimi same wyskakiwały. Dzisiaj widnieje w tym miejscu tablica pamiątkowa mówiąca, że zginęło tu ok. 300 osób”. [Chodzi najpewniej o rzeź Woli z początku sierpnia 1944 r., dokonaną przez oddziały niemieckich i ukraińskich zbrodniarzy pod dowództwem Reinefahrta – przyp. PŁ].
Obietnica Matki Bożej
W jednym z orędzi na Siekierkach w listopadzie 1943 roku, Matka Boża powiedziała przez W. Fronczakównę do Warszawian: „Jeśli wy jesteście ze Mną, to i Ja jestem z wami i NIC się wam nie stanie!”. Dowódcom Armii Krajowej, z pewnością nie brakowało bojowej odwagi, ale zabrakło wiary i zaufania aby Powstanie oficjalnie, przez ręce Bogurodzicy, powierzyć Bogu. Nie byli z Matką Bożą, dlatego [Jej] obietnica nie mogła zostać spełniona.
Gdyby orędzia Matki Bożej zostały przyjęte, gdyby podjęto powszechne modlitwy przebłagalne w intencji pokoju (tak jak w sierpniu 1920 roku), gdyby lud Warszawy zreflektował się i podjął przemianę życia, to losy Powstania z pewnością potoczyłyby się inaczej.
Ocalała Niniwa, której mieszkańcy posłuchali proroka Jonasza i nawrócili się, żałując za grzechy. Oni mieli zaledwie czterdzieści dni na zmianę postępowania, a warszawianie… prawie półtora roku.
Opracowano (z niewielkimi skrótami i poprawkami stylistyczno-literówkowymi – PŁ) na podstawie książki „Przepowiednie Maryi o losach Polski” Ewy J.P. Storożyńskiej i Józefa Marii Bartnika SJ (Wydawnictwo AA 2012 r.)
Pokutujący Łotr

Rzeczywiście nie da się zauważyć, że ludzie odpowiedzialni za państwo i naród jakby nagle byli w amoku i bezwoli. Z drugiej strony “judasze” działali z pełną mocą.
1. Zamach na Führera nie udał się.
2. Brygada Sosabowskiego została wyłączona z akcji W
3. Rozkaz wybuchu Powstania został wydany nielegalnie z pominięciem procedur
4. Wydaje się, że największym prowodyrem był Okulicki, najprawdopodobniej agent Sowietów
5. Po wybuchu nikt nie odważył się wydać rozkazu zaprzestania walk.
Wygląda to na spełnienie przepowiedni, która musi się dokonać do końca.
Chwała poległym.
właśnie wyją syreny…
ulubione święto PISu, czy oni nawołują do opamiętania i pokuty ?
Nie, im marzy się powtórka.
A tak BTW, czy zauważyliście Państwo, że walki nie prowadzi 3 pokolenie AKowców jak chce p. Michalkiewicz, bo cały ten tekst pokazuje, że AKowcy nie mogli nas uratować.
Walkę toczy 80-te pokolenie pobożnych ludzi.
Dziwnym trafem najbardziej aktywni w tej walce to ludzie związani z Tradycją. Braun , nielubiany przez Autora tego tekstu Kopczyński, ludzie z Magna Polonia, ekipa Ban Baya, prof. Dakowski, nie wiem jak p. Lisicki.
To oni ryzykują i stanowią jedyną liczącą się siłę.
Odmówmy wszyscy jedno Zdrowaś Maryjo.
Keep doing
Wiem, że ludzi, w tym dzisiejszych katolików, bulwersuje możliwość wystąpienia Bożego gniewu i kary. Dlatego, specjalnie dla nich wybrałem ten fragment:
Przyczyna i skutek. Znajomość przyczyn oraz przewidywanie skutków jest mądrością. Lekceważenie tej prostej zależności jest głupotą.
Bardzo ważny tekst!
Tak, Maryja uchyla tu tajemnicy “mechanizmu działania” Bożej Łaski. Jest tu bardzo widoczne – i niezwykle dramatyczne wobec grozy nadciągającej na miasto – jakie są “warunki progowe” by zadziałać mogła Boża łaska.
I warunków tych, w sposób wyjątkowo spektakularny, ze strony Polaków nie dotrzymano.
Ale czemu się dziwić. Jakże mogło wysłuchać upomnień jakiegoś chłopskiego dziecka dowództwo Państwa Podziemnego, zapatrzone w Londyn i w “aliantów”, pochłonięte tarciami zwalczających się frakcji, do tego rozdzierane obcą agenturą i umoczone po szyję we własnych grzechach, jak zmienianie wyznań i żon, jakże rozpowszechnione wśród elit wojskowych 2 RP. Co drugi z tych oficerów miał kolejną żonę albo zmieniał wyznanie. Jakże wśród takich “wiernych” mógł dokonać się cud Łaski.
Największym chyba błędem narodu było TOLEROWANIE takich grzesznych elit. Gdyby powstanie było skierowane przeciw nim (niekoniecznie zbrojne) zanim doszło do wojny, byłoby o wiele mniej krwi i cierpienia. A tak zdążyli rozbroić państwo, ustawić w głupich pseudosojuszach i po wykonaniu zadania zwiać przez Zaleszczyki albo ustawić się w nowej rzeczywistości. Tak kończy się najczęściej TOLEROWANIE grzesznej władzy.
Mocne słowa z https://babylonianempire.wordpress.com/2021/07/31/polacy-a-wlosi-4-czerwiec-1944-niewiarygodne-ocalenie-rzymu/
“Rok 1944: Podczas gdy bogobojni Włosi wymodlili ocalenie Rzymu – bezbożna polska hołota spowodowała zagładę Warszawy”
Jeden z komentarzy :Włosi mieli Papieża a Polska genialnego teoretyka i praktyka demon-kracji twórcę powstania w Warszawie churchill’a winston’a ( i jego przybocznych poliniaków), który po Teheranie pozbył się rękoma niemców, finów i ukraińców resztki ludzi mogących tworzyć elitę narodu. Końcowa egzekucja narodu dokonała się rączkami sowietów.
—
Teraz nie można liczyć nawet na papieża…
Wszystko fajnie, tylko o co tu chodzi, z tymi Finami? Nie kumam.
Nie wiem, kto prowadzi portal Uczta Baltazara, który Pani cytuje, ale głupi i obrzydliwy jest ten ich tytuł “Rok 1944: Podczas gdy bogobojni Włosi wymodlili ocalenie Rzymu – bezbożna polska hołota spowodowała zagładę Warszawy”.
Kocham kulturę włoską i lubię Włochów, ale to nie powód by nie pamiętać, że ci “bogobojni Włosi” którzy w 1944 r. modlili się na klęczkach o ratunek Rzymu przez cudowny obraz Maryi, tak jak padli na kolana, równie prędko z nich wstali i gdy już cud się dokonał, to sanktuarium Divine Amore zlokalizowane na dalekich południowych przedmieściach Rzymu, gdzie z centrum dojeżdża się przesiadkowo trzema autobusami, zaczęło pustoszeć. Byłem tam wielokrotnie, ostatnio z Adamem Człowiekiem w 2013 roku i w cichym kościółku byliśmy przez całe popołudnie jedynymi pielgrzymami.
Wcześniej, to nikt inny jak ci “bogobojni Włosi” dali światu najgorszą satanistyczną masonerię (karbonariusze, Carducci, Mazzini), której straszliwymi pochodami w Rzymie przeraził się święty Maksymilian Kolbe, dali faszyzm i 20-letni reżim Mussoliniego, od którego brał korepetycje Hitler a także najzajadlejszych komuchów (Gramsci, Spinelli) i najpotężniejszą obok Francji partię komunistyczną w Europie. Dziś Włochy słyną z bodaj najbardziej w Europie rozwiniętego kultu satanistycznego, działają tzw. kościoły satanistyczne w Turynie, Bolonii, Rzymie, w Citta di Castello w Umbrii tworząc sieć międzynarodową podlegającą kościołowi satanistycznemu La Vey’a w Kalifornii. W roku 2000, oficjalna strona internetowa miasta Rzym udzieliła gościny tzw. Czarnej Loży, propagującej “satanistyczną drogę poznania”. Niezły dorobek, jak na naród “bogobojny”…
A z plugawą kalumnią z drugiej części zacytowanego tytułu o “bezbożnej polskiej hołocie” która spaliła Warszawę, trudno w ogóle dyskutować. Przypomnijmy tylko, że pierwszą unicestwioną dzielnicą Warszawy była Wola – prawie całkowicie spalona i wymordowana przez niemieckich i ukraińskich zbrodniarzy już w pierwszych dniach Powstania. Taka to była ta “bezbożna polska hołota”…
Pytanie, jaki jest cel aby takie opinie rozpowszechniać bez komentarza, m.in. na katolickim Legionie. Niestety, nie mam możliwości, by autorowi tych słów na portalu Uczta Baltazara dać w pysk – i to z każdej strony.
Przyznam, że słowa
mnie zaskoczyły niemile.
Niestety, poziom mojej wiedzy i permanentny brak czasu nie pozwala mi na rzetelne analizy i podejmowanie dyskusji w wielu tematach.
(To na czym się znam, to biologia)
Liczyłam, że ktoś skomentuje zacytowany przeze mnie tekst – bardzo dziękuję za komentarz. Nie można zrzucać odpowiedzialności za skutki Powstania a tym bardziej obrażać Powstańców, którzy byli ofiarami.
Autor strony Uczta Baltazara prezentuje treści- wiadomości katolickie, głównie z Włoch, posiada silną osobowość i przekazuje informacje w sposób dość kategoryczny.
Niemniej można znaleźć na jego portalu wiele rzetelnych informacji z wydarzeń z Włoch i nie tylko.
Skoro jego specjalnością są Włochy, to można podejrzewać osobę duchowną. A to, co Pani pisze o jego obcesowym sposobie wyrażania poglądów (dość paskudną próbkę właśnie mieliśmy) może wskazywać na jakieś nieuporządkowanie wewnętrzne. Nie znam tego portalu, bo zniechęciły mnie negatywne o nim opinie osób, które cenię. No a po tym, co Pani zacytowała, tym bardziej będę go omijał wielkim łukiem. Nie obwiniam Pani bo sam jestem człowiekiem zapracowanym (i również moją dziedziną jest biologia człowieka i nauki przyrodnicze). A w sumie dobrze, że takie sprawy zostają ujawnione i odpowiednio sklasyfikowane. Trudno uwierzyć, że to Polak napisał. Pozdrawiam.
Ta strona to chyba tłumaczenia włoskich artykułów. Poznałem ją bo niektóre artykuły nie są chyba złe, można je spotkać na stronie Profesora Dakowskiego.
chiba nie i chiba tak
Poziom jest bardzo zróżnicowany i trzeba po prostu dobrze wybierać jeżeli już, ale po co międlić wciąż to samo, i na okrągło, gdy znamy prawdę?