(…) trudno oczekiwać, żebyśmy byli szanowani jak wiele państw, nasi sąsiedzi obserwują to, co się dzieje od 30 kilku lat. Polska nie ma żadnej strategii. Znaczy, ogólnie to było tak wejść do NATO, wejść do Unii Europejskiej i nic nie robić. Będzie dobrze. Koniec. Pax Americana do końca świata. Do końca świata. W sumie jest dobrze. Będzie jeszcze lepiej. Polscy politycy są zwykle reaktywni. A to co w tym wszystkim jest najgorsze, to wielu sobie, mówię o tych czynnikach zewnętrznych, uświadomiło że polskiego polityka czy polskich polityków jest łatwo kupić. Są tak naiwni bardzo często, że można, że tak powiem, wysłać dowolny sygnał, dowolny komunikat, a on i tak w dużej mierze zostanie przekazany i to wiedzą dobrze Niemcy, wiedzą dobrze Ukraińcy, wiedzą dobrze Amerykanie, jeszcze parę innych krajów, które tutaj bardzo mocno operują na polskim odcinku. A większość polskich polityków co? No, jest tylko i wyłącznie pasem transmisyjnym, niestety to mówię z przykrością, interesów obcych krajów.
◊
Nikt się z nami NIE LICZY! Nie jesteśmy SZANOWANI! – Marcin Palade
◊
oraz
PRL była kolonią przemysłową w ramach kompleksu totalitarno-zbrojeniowego ZSRR
W 1989 r. została przemianowana na zasób kolonialny zachodu
Aktualny etap okupacji polega na wywłaszczaniu, przejmowania terenów i “aktywów” oraz eksterminacji “polskich Indian”.
Trudno oczekiwać, aby wrogowie Polaków mieli szacunek do tubylców, którzy sami wybierają współczesnych folksdojczów i szabesgojów na swoich karbowych.
Ktokolwiek mówi o odzyskaniu niepodległości jest oskarżany o sprzyjanie Rosji lub o próbę wyprowadzenia Polaków z unijnej klatki. Klasyczny “dom wariatów”.
Hm, to nie są żadni tam “polscy politycy”, tylko zgraja ćwierćinteligentów mianowana przez bliżej nieokreślone obce stolice. Bo nawet tego nie wiemy do końca, który szmaciarz komu służy. Dodatkowo, nie należy mówić, że “Polacy ich wybierają”, bo Polacy nie mają tu nic do gadania. Absolutnie każdy kandydat na posła został najpierw wybrany przez jednego z kilu “szefów partii”. I to oni, ci “szefowie” (podwieszeni pod obce i wrogie ambasady) wybierają sejm. Nie wyborcy, nie Polacy.
Zwykły Polak, jeśli by miał nawet 250.000 głosów, nie zostanie nawet szeregowym posłem, jeśli go uprzednio nie przyklepie jeden z “szefów”. Przypadkowe wyjątki od reguły nie są dowodem, że ludzie w Sejmie są “posłami”. Nikt ich nigdzie nie posłał.
Dlatego zmiana tego jest podstawowym postulatem Salonu Ludzi Wolnych