Silny głos wsparcia z Niemiec „Tylko orientacja europejska może uratować Polskę”

AIX

 

Po nieudanej próbie zjednoczenia Europy w pierwszej połowie XX wieku siły demokratyczne dokonały ponownego przeglądu „wartości”, które mogłyby posłużyć jako paliwo do walki o „lepszą przyszłość”. W Niemczech zrezygnowano z nazizmu na rzecz antykultury wyhodowanej w Szkole Frankfurckiej, doprawiając ją ponadczasowymi „wartościami Talmudu”, co dobitnie podkreśliła niedawno przewodnicząca KE, Ursula von der Leyen.

Wszystkim, którzy już na początku poczuli się zawiedzeni lub nieco skrępowani użytym przeze mnie zwrotem „siły demokratyczne” zalecam cierpliwość. Nie od razu „Wieżę Babel” zbudowano… gwoli ścisłości – nigdy, a stało się to z winy “skrajnej prawicy”, ale jeżeli ktoś chce może użyć zwrotu „demokracja bezdemokratyczna” – to najwyższy stopień iluminacji budowniczych. Jeżeli komuś to nie pasuje niech spróbuje bardziej wyrazistego określenia, na przykład: „walcząca”. Od razu wzrasta, czasem nawet lawinowo, liczba osób zaangażowanych i pochłoniętych w sposób ostateczny.

Po tej krótkiej rozgrzewce, przechodzimy do sedna…

Orientacja „europejska”. Echo z Niemiec

Nikt od Was nie wymaga niczego, co by się nie dało pogodzić z Waszą godnością i z Waszym poczuciem narodowym. Warto jednak, abyście wciąż pamiętali o tym, że jesteście Polakami i że kultura polska jest kulturą zachodnią, związaną nierozerwalnie z duchem i tradycją historyczną całej Europy. […] Tylko orientacja europejska może uratować Polskę.

Od czasu wydrukowania tych słów, autoryzowanych przez samego niemieckiego ministra propagandy – Josepha Goebbelsa, siły postępu lub jak ktoś woli „siły wrażego podstępu” dokonały wnikliwej dywersyfikacji przekazu. Na Ukrainie odrestaurowano neonazizm, a w Polsce awangarda ochlokracji wybrała wydobytą z samego dna antykultury, qrwofilię. Byłbym oczywiście niesprawiedliwy, gdybym nie doceniał roli agentury i jurgieltu, ale akurat te zjawiska (prócz przypadków rosyjskich) są wystarczająco dopieszczone przez polskojęzyczne media.

Faszyzm, nazizm i niebezpieczna prawda

Aby unaocznić realność zarysowanych zjawisk oraz strach przed prawdą, posłużę się najświeższym przykładem:

Uważam, że ten pomysł, żeby film Wołyń pokazywać w zachodnich stolicach jest bardzo nieroztropny,  bo to dokładnie gra po linii rosyjskiej propagandy, że w Kijowie jest faszystowski reżim, Ukraińcy to faszyści. (…) moim zdaniem to jest bardzo nieroztropny pomysł, żeby tego typu przekaz wzmacniać. Uważam, że nie jest dobry moment na upowszechnianie wiedzy o tym ludobójstwie

Autor wpisu, Bob Gedron komentując wywód pani Wojciuk o faszystach, poprawia absolwentkę szkoły relatywizmu, precyzując: “Ukraińcy to naziści, potomkowie okrutnych ludobójców. Banderyzm to odmiana nazizmu”.

Grafika pochodzi z artykułu na portalu kresy.pl

 

O autorze: CzarnaLimuzyna

Wpisy poważne i satyryczne