O rusofobii dla opornych słów kilka

Powyżej I część tekstu

Drugą część o rusofobi, onucyzmie oraz odnowieniu relacji z Rosją rozpocznę od ogólnych dywagacji na temat dobrych i złych przywódcach. Potem krótko będzie, czy w ogóle podejmować starania o przywrócenie normalnych relacji z Putinem i na koniec, jak to zrobić i po pierwsze, czy jest to możliwe w sensownej perspektywie.

Przywódcy

Założenie – Putin to człowiek zły, Putin to człowiek który kieruje się siłą, interesem Rosji i na nic innego nie zważa, idzie po trupach do celu.

No to popatrzmy na innych przywódców.
– Czym się kieruje Trump? Wygląda, że po pierwsze interesem Izraela a potem USA.  Interes Polski ma gdzieś o ile to nie stoi w kolizji z interesem USA. Trupy (np. w Iranie) to dla niego nie problem.
– Bibi Netanjahu – interesem Izraela, żydostwa. Reszta to goje czyli zwierzęta i chłam. Generalnie zbrodniarz, co oficjalnie stwierdzono. Morderca kobiet i dzieci.
– Joe Biden – jego podstawowym interesem było aby nie zlać się publicznie w portki. Prezentował politycznie interesy Deep State.
– Pani von der Leyen – realizuje interes globalistów, czasami sprzeczny z interesem Niemiec. Groźna marionetka stojąca na czele KE rozwalająca Europę zgodnie z szerszym planem.
– Kanclerz Friedrich Mertz – prezentuje interesy IV Rzeszy. Ostatnio dogaduje się z Ukrainą w sprawach militarnych, być może nie tylko. Warto przypomnieć sobie historię.
– Bush (młody i stary) – prezentował po pierwsze interesy globalistów, po drugie USA. W wojnie z Irakiem ukatrupił ok. 70 tys. cywilów. Zapewne były tam kobiety i dzieci. Przy nim Putin na Ukrainie to mały pikuś. Ale obronił demokrację, petrodolara i po 9/11 wprowadził Patriot Acts. Broni masowej zagłady nie znalazł ale złapał Saddama i łeb mu obciął.
– ….. itd.

Generalnie jedni warci drugich z tym, że Putin jakby mniej zależny od globalistów z ich pomylonymi pomysłami. Wygląda na pragmatycznego polityka.

Czy normalizować czy nie i co to oznacza?

Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie formułując przeciwną tezę to znaczy – nie normalizujemy i co z tego może wyniknąć. Zaprzeczając tej tezie może stanie się bardziej oczywiste, że jednak trzeba normalizować.
Nie „lubimy” Rosji, boimy się Rosji, pogardzamy Rosją, mamy historyczną „kosę” więc nie nawiązujemy relacji, trzymamy się od nich z daleka. Jedyne co wówczas trzeba zrobić, to wejść w sojusz z kimś, kto nam zapewni bezpieczeństwo. Wyjścia były dwa a teraz jest w zasadzie jedno – zgodzić się na projekt federalizacji narzucany przez EU i Niemcy (czyli kładziemy się na pleckach z rozstawionymi łapkami).
Na USA nie ma co liczyć bo mają teraz inne problemy i plany niż zajmować się porządkiem w Europie a w szczególności w Polsce. NATO staje się obecnie bardziej kółkiem dyskusyjnym niż siłą militarną.

Federalizacja Europy to likwidacja państw narodowych (czyli Polski też), uzależnienie od polityki Brukseli i Berlina co będzie mieć dla nas opłakane skutki. Twierdzenie, że EU można przekształcić w konfederację państw narodowych bez narzucania im ideologii jest dziecinne. EU została tak zaprojektowana i to co robi, to realizacja projektu a nie jakieś błędy i wypaczenia.

No więc nie normalizujemy. Z Putinem nie będziemy musieli gadać, zrobią to za nas inni tylko nie wiadomo czy w naszym interesie.
Czy taki scenariusz jest korzystny? Według mnie NIE. Jak ktoś ma inne zdanie i dostrzega logiczny błąd w rozumowaniu proszę o uwagi.

Więc normalizacja relacji z Rosją jest konieczna, natomiast pojawia się od razu kilka wątpliwości, np. jak tu normalizować kiedy przykładowo:
– rozbiory, zsyłki na Sybir
– operacja polska NKWD 1937-1938 (ok. 110 tys. ofiar)
– Pakt Ribbentrop-Mołotow
– Katyń 1940 (ok. 22 tys. ofiar) + czystki

Sprawę rozbiorów zostawmy na boku natomiast za czasów Sowietów i ZSRR według różnych źródeł liczbę ofiar wśród obywateli Polski, które można im przypisać, szacuje się na 400 – 500 tys.
Dla porównania Niemcy w II WŚ pozbawili życia ok. 6000 tys. obywateli RP (+ Ukraińcy ok. 200 tys.) a ubytek majątku narodowego oceniono na 39% stanu przedwojennego.

No i co z tego porównania wynika?
Z Niemcami mamy normalne (?) relacje, bo jak się twierdzi oni się zmienili i są w strukturach politycznych, które „temperują” ich zakusy.
Z kolei twierdzi się, że Rosja za panowania Putina nie zmieniła się i jest postrzegana jako ta, która chciałaby kibitkami wywozić nieprawomyślnych Polaków na Sybir lub strzelać w tył głowy i zakopywać w dołach z wapnem, no i wywieźć fabryki i surowce, i zaprowadzić „ruski mir”? Zgadzacie się? Pytanie retoryczne.

Jest jednak jedna poważna zadra – Smoleńsk 2010. Nie był to błąd pilota, to była poważna operacja międzynarodowa również z udziałem elementu polskiego. Rosja była w to uwikłana a epizod związany z identyfikacją zwłok w Moskwie i liczne przykłady bezczeszczenia ciał faktycznie utrudnia normalizację. Może jakimś siłom wewnątrz rosyjskiego establishmentu właśnie o to chodziło?

Jeszcze jedno wyjaśnienie – co znaczy teraz normalizacja?  Przy KOPISIe u władzy minimum to przyjęcie przez PKN listów uwierzytelniających rosyjskiego ambasadora Michno.

Jak unormować relacje RP – Rosja?

Po pierwsze Polsce powinno bardziej na tym zależeć niż Rosji. Skończył się świat jednobiegunowy, już wujek Sam nie rządzi a nawet zaczyna się układać z Putinem. Czy np. taki PiS z Kaczyńskim na czele wie co zrobić jak Trump z Putinem zawiąże jakieś porozumienie? Przecież dopadnie ich straszny dysonans poznawczy, który w najlepszym przypadku skończy się schizofrenią.

Faktem jest, że nie zgadzamy się z Rosją w kwestiach historycznych, ale można wymienić wiele innych narodów, z którymi się również nie zgadzamy, jak np. Czesi, Słowacy, Niemcy, Litwini, Ukraińcy ale to nie znaczy, że musimy być wrogami. Dojrzałe podejście polega na tym, że uznajemy, że są kwestie sporne, a mimo wszystko żyjemy tu i teraz.

Przykładowo co według piko powinno się zrobić :)
1.    Po pierwsze musi nastąpić zmiana w elitach władzy. Obecne są spalone.
2.    Rozmowy powinny toczyć się zakulisowo z udziałem pośrednika.
3.    Polska powinna zabiegać o pośrednictwo Chin.
4.    Jeżeli nie chcemy być landem eurokołchozowym to musimy mieć mocnego protektora w postaci Chin. Na USA nie ma co liczyć.
5.    Atutem w rozmowach z Chinami powinno być zaprezentowanie Polski jako ważnego ogniwa w Jedwabnym Szlaku.
6.    Bez protekcji Chin układanie się z Rosją będzie obarczone dużym ryzykiem.

Myślę, że mamy bardzo mało czasu, bo jak się Banderowcy dogadają z Wermachtem to będzie pozamiatane.

O autorze: piko