Już przy 10% frekwencji, także przy minimum 19 partiach o podobnej sile wchodzących w skład Sejmu, system Bestii miałby potężne problemy z uzasadnieniem własnego istnienia. Przy ponad 30 partiach o zbliżonym znaczeniu system nie będzie w stanie funkcjonować. Do Sejmu nie weszłaby w takim przypadku żadna partia. A wybory należałoby w nieskończoność powtarzać.
◊
Frekwencja wyborcza
Często spotykamy się z poglądem, że frekwencja wyborcza nie ma znaczenia.
Nie ma, ponieważ „oni” — politycy — tak czy inaczej zrobią z wyborami, co zechcą.
Rząd utworzą, po czym będą polskim obywatelom szkodzić.
Utworzą go przede wszystkim po to, by dalej kraść.
Ewentualnie po to, żeby ułatwić naszym kolonizatorom niezakłócony w żaden sposób rabunek.
Krótko mówiąc — będą robili, co zechcą.
Bez względu na liczbę osób fatygujących się podczas najbliższych wyborów parlamentarnych do miejsc głosowania.
Przyjrzyjmy się w takim razie tego typu opinii bliżej.
Dokładnie 1 głos
Wyobraźmy sobie, że jedna osoba, jeden obywatel III RP, wybierze w nadchodzących wyborach parlamentarnych zaledwie jednego posła.
Zgodnie z obowiązującą Konstytucją więcej nie może.
Załóżmy więc, że frekwencja wyborcza podczas najbliższych wyborów będzie wynosiła dokładnie 1 głos.
Jeden, jedyny oddany w skali Polski.
Czyli że do urn uda się niezwykle wręcz znikomy procent osób uprawnionych — bo jedna osoba.
Nie jesteśmy pewni, czy jeden poseł może w takiej sytuacji wybrać kogokolwiek na stanowisko premiera.
I czy pojedynczy obywatel mógłby przegłosować wotum zaufania dla rządu?
Czy jeden poseł faktycznie może stanowić w Sejmie kworum?
Dokładnie 460 głosów
Wyobraźmy sobie teraz inny przypadek.
Liczba obywateli biorących udział w głosowaniu w całej Polsce wynosi dokładnie 460.
Dodajmy założenie, że każdy z głosujących zagłosuje na kogoś innego.
Ale również, że przyszli posłowie będą reprezentowali 19 partii politycznych, podzielonych w przyszłym Sejmie na 19 klubów poselskich.
Pytanie brzmi: kto z owych 460 posłów — z których każdy wybrał prawdopodobnie siebie — miałby w opisanej sytuacji otrzymać od Prezydenta misję tworzenia rządu?
Kto, skoro Prezydent otrzyma 19 klubów poselskich do wyboru?
I wszystkie o podobnej liczebności.
Czym różni się klub poselski 24-osobowy od klubu poselskiego 26-osobowego?
Zatem:
Czy 10 partii, reprezentujących większość sejmową, będzie w stanie się ze sobą dogadać?
Czy utworzą rządzącą koalicję?
Czy uzgodnią jakikolwiek program?
Czy wybiorą przyszłego premiera?
I nawet jeżeli w końcu się dogadają — czy taki rząd będzie stabilny?
Wreszcie — czy będzie traktowany przez obywateli poważnie?
666 partii startujących do Sejmu
Można tego typu rozważania rozszerzyć.
Od jakiej liczby osób biorących udział w głosowaniu i przy jakiej liczbie partii politycznych aspirujących do stanowisk w Sejmie III RP gremium poselskie mogłoby być traktowane przez obywateli polskich serio?
Sprawdźmy to na liczbie 1000 obywateli chętnych do wzięcia czynnego udziału w głosowaniu.
Następnie na liczbie 2000 chętnych.
W pierwszym przypadku na każdego posła wypadałyby średnio 2 głosy, dzięki którym znalazłby się w Sejmie.
W drugim — zaledwie 4 głosy.
Na każdego posła głosowałaby zatem wyłącznie jego kochanka z koleżanką, ewentualnie najbliższa rodzina.
Nikt więcej.
I to by wystarczyło.
Liczba partii politycznych startujących w wyborach może też wynieść 666.
Jest to teoretycznie możliwe przy szczególnej szczodrości obywateli w szafowaniu własnymi podpisami na listach poparcia dla startujących partii.
Co wtedy?
Otóż do Sejmu w takich wyborach mogłoby się dostać — w związku z 5-procentowym progiem wyborczym — ponownie zaledwie 19 partii politycznych.
Każda z nich utworzyłaby około 24-osobowy klub poselski.
Koalicja rządząca liczyłaby wówczas minimum 10 partii, rozwiązując po drodze dokładnie te same problemy z tworzeniem rządu, co poprzednio.
Konieczność rozproszenia partii politycznych obecnych w Sejmie
Rozważania powyższe prowadzone były wyłącznie w celu uświadomienia naszym Czytelnikom znaczenia frekwencji wyborczej oraz rozproszenia składu Sejmu na jak największą liczbę partii.
Szczególnie podczas spektaklu organizowanego nam w ramach tzw. wyborów.
Tych do parlamentu — zgodnych z aktualnie obowiązującą ordynacją wyborczą oraz Konstytucją.
Nie bójmy się zatem rozproszenia głosów.
Także frekwencja zdecydowanie ma znaczenie.
System polityczny Bestii sypie się, gdy frekwencja wyborcza znika.
Już przy 10% frekwencji, także przy minimum 19 partiach o podobnej sile wchodzących w skład Sejmu, system Bestii miałby potężne problemy z uzasadnieniem własnego istnienia.
Przy ponad 30 partiach o zbliżonym znaczeniu system nie będzie w stanie funkcjonować.
Do Sejmu nie weszłaby w takim przypadku żadna partia.
A wybory należałoby w nieskończoność powtarzać.
Z wielką korzyścią dla obywateli.
Konieczność zmiany Konstytucji
To dlatego — między innymi — Konstytucję należałoby zmienić.
Zaproponujemy taką, w której każda frekwencja doprowadzi do wyłonienia stabilnego rządu, efektywnie działającego Zgromadzenia Narodowego oraz do niezwykle rozsądnego i sprawnego stanowienia prawa.
Zaproponujemy system pozbawiony partii politycznych.
_________________
Frekwencja wyborcza, Salon Ludzi Wolnych, 2026-05-19
◊
Więcej: Salon Ludzi Wolnych

Dodaj komentarz