Piękny i wielobiegunowy – Nowy Porządek Świata

ONZ, pomysł oligarchów, to partnerstwo publiczno-prywatne, w którym rządy narodowe sprowadzone są do roli partnerów, których zadaniem jest umożliwienie międzynarodowym korporacjom osiągnięcia tego, czego pragną. Najwyraźniej zbliżająca się wielobiegunowa globalna dyktatura będzie przyjemniejsza, gdy BRICS „odegra większą rolę” w dyktowaniu wszystkim, co mają robić, za pośrednictwem Rady Bezpieczeństwa ONZ. Brzmi kusząco, muszę przyznać.

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

Grafika: AI

 

Piękny wielobiegunowy nowy porządek świata

Wielobiegunowość oparta na BRICS uratuje nas przed Technokratycznym Państwem Ciemności, znacznie usprawniając proces wdrażania opresyjnego globalnego państwa inwigilacyjnego.

Będzie to wynikiem „poprawy globalnego zarządzania”. Tak przynajmniej wynika z dokumentu BRICS Outcome Document opublikowanego przez indyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych po ostatnim, pasjonującym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych BRICS.

Scentralizowana globalna dyktatura będzie szczęśliwszą, bardziej puszystą wersją nowego porządku świata, tyranią w ramach wielobiegunowego modelu BRICS, ponieważ będzie „bardziej sprawiedliwa, równa, sprawna, skuteczna, wydajna, responsywna, reprezentatywna, prawowita, demokratyczna i odpowiedzialna”. Fantastyczna wiadomość, niewątpliwie przyjęta z zadowoleniem przez tych, których Hrvoje Morić nazywa „multipolarystami” [Multipolaristas].

Choć dokument BRICS brzmi niczym najgorszy rodzaj globalistycznego szmelcu, jaki można sobie wyobrazić, należy pamiętać, że BRICS obiecuje nam „piękny, wielobiegunowy porządek świata, oparty na współpracy przynoszącej korzyści obu stronom”. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że ludzkość musi być pod jakąś scentralizowaną, kierowaną przez oligarchów globalną dyktaturą, która ją zniewala, aby ktokolwiek z nas miał szansę na „wygraną”.

Oczywiście, jeśli chcecie, to śmiało przedzierajcie się przez tę napuszoną propagandę BRICSu (link powyżej), ale mam nadzieję, że zaoszczędziłem wam czasu. Cytaty, którymi się podzielę, zostały opublikowane zbiorowo przez ministrów spraw zagranicznych BRICS – nie ja je wymyśliłem, choć być może chcielibyście, żebym to zrobił.

Kraje BRICS zamierzają wzmocnić „wielobiegunowość” poprzez przestrzeganie „Celów i Zasad Karty Narodów Zjednoczonych (ONZ) w całości”. Głównym celem Karty Narodów Zjednoczonych jest scentralizowanie globalnej władzy politycznej, przede wszystkim w rękach Rady Bezpieczeństwa ONZ, nad wszystkimi państwami narodowymi.

ONZ, pomysł oligarchów, to partnerstwo publiczno-prywatne, w którym rządy narodowe sprowadzone są do roli partnerów, których zadaniem jest umożliwienie międzynarodowym korporacjom osiągnięcia tego, czego pragną. Najwyraźniej zbliżająca się wielobiegunowa globalna dyktatura będzie przyjemniejsza, gdy BRICS „odegra większą rolę” w dyktowaniu wszystkim, co mają robić, za pośrednictwem Rady Bezpieczeństwa ONZ. Brzmi kusząco, muszę przyznać.

Kraje BRICS są w pełni zaangażowane w globalną technokrację — przepraszam, miałem oczywiście na myśli zrównoważony rozwój — ale obawiają się, że „obecne globalne wyzwania są złożone i powiązane ze sobą” i że ta globalnie powiązana złożoność może „utrudniać wzrost gospodarczy i zrównoważony rozwój”.

Rozwiązaniem tego problemu jest oczywiście uznanie „współczesnych realiów świata wielobiegunowego” i dążenie do „bardziej sprawiedliwego globalnego zarządzania”. To musi być prawdą, bo właśnie tego chce Światowe Forum Ekonomiczne, a któż mógłby się z tym nie zgodzić? Z pewnością nie ministrowie spraw zagranicznych państw BRICS.

Ministrowie BRICS martwią się również o „pokój i bezpieczeństwo”. Biorąc pod uwagę, że Iran jest państwem członkowskim BRICS, które właśnie zostało zaatakowane przez rządy USA i Izraela bez wyraźnego powodu, można by pomyśleć, że ta zbrodnia wojenna spotka się z gromkim potępieniem ze strony naszych wielobiegunowych wybawców z BRICS. Jednak, jak niedawno donosił Edward Slavsquat, wewnętrzna polityka BRICS oznaczała, że ​​faktyczne wystąpienie przeciwko podżegającym do wojny tyranom było nieco trudne. Dlatego delegaci BRICS postanowili nie wymieniać Iranu z nazwy, aby uniknąć kompromitacji.

Zamiast tego ministrowie spraw zagranicznych „wyrazili głębokie zaniepokojenie ostatnimi wydarzeniami w regionie Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej (MENA)” i zwrócili uwagę na „rozbieżne poglądy niektórych członków”.

Chociaż nie wspomniano konkretnie o ataku na Iran – z przyczyn dyplomatycznych, jak należy rozumieć – Kuba, Syria, Sudan i Liban otrzymały wyróżnienia. Ministrowie spraw zagranicznych państw BRICS podkreślili potrzebę „pokojowego rozwiązania konfliktu poprzez dialog”, „misji pokojowych ONZ” oraz „odbudowy i rozwoju po konflikcie” – jak na przykład w Strefie Gazy.

W odniesieniu do ludobójstwa w Strefie Gazy, ministrowie BRICS wyrazili zbiorowo swoje „poważne zaniepokojenie”. Podkreślili jednak, że niektóre państwa członkowskie BRICS „mają zastrzeżenia” co do państwowości Palestyny.

Zdecydowanie sprzeciwiając się ludobójstwu, politycy BRICS „zaapelowali o wdrożenie odpowiednich rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ i Rady Bezpieczeństwa ONZ”. Zauważyli, że dotyczy to również rezolucji RB ONZ nr 2803, która z zadowoleniem i poparciem przyjmuje zarówno „Kompleksowy plan” na rzecz pokoju w Strefie Gazy z 29 września 2025r., jak i późniejszą „Deklarację na rzecz trwałego pokoju i dobrobytu” z 13 października. To właśnie te rezolucje ONZ wykorzystuje administracja Trumpa, aby przekształcić cmentarzysko dzieci w Strefie Gazy w zliberalizowany plac zabaw dla korporacji międzynarodowych i miliarderów, w ramach specjalnej strefy ekonomicznej.

Popierając technokratyczną „pokonfliktową odbudowę” Gazy, ministrowie spraw zagranicznych państw BRICS ostatecznie zdecydowali się na powtarzanie tych samych frazesów, co każdy inny rząd – poza rządem izraelskim. Ministrowie BRICS opowiadali się za powrotem do „Państwa Palestyńskiego w granicach uznanych przez społeczność międzynarodową z 1967 roku”. No, w każdym razie w pewnym sensie.

Jasne! To im dopiero przyłożyli.

Spotkanie ministrów spraw zagranicznych BRICS w 2026 r. Źródło: LINK

.

Dystopijny „Pakt na rzecz przyszłości” ONZ, obejmujący „Globalny Pakt Cyfrowy i Deklarację przyszłych pokoleń”, nie powinien rujnować życia ludzi żyjących w krajach rozwiniętych.

Nie, nie, według BRICS, populacje „rynków wschodzących i krajów rozwijających się (EMDC), a także krajów najsłabiej rozwiniętych (LDC), zwłaszcza z Afryki, Ameryki Łacińskiej i Karaibów”, również muszą zostać zamknięte w cyfrowym Panoptikonie. Jaki sens ma globalne zarządzanie, jeśli nie wszyscy są przez nie kontrolowani?

Oczywiście, właśnie dlatego transnarodowa, kapitalistyczna oligarchia w ogóle wymyśliła wielobiegunowość. Ale odbiegam od tematu.

Podobnie jak rządy USA, Izraela i Wielkiej Brytanii – a także wszystkich innych państw członkowskich UE, państw członkowskich Five Eyes i Wspólnoty Narodów – rządy państw BRICS są zgodne co do tego, że „technologie informacyjno-komunikacyjne (ICT)” są kluczowymi czynnikami napędzającymi „wzrost społeczno-gospodarczy”.

Dlatego globalna „transformacja cyfrowa” musi ruszyć do przodu. Ponownie, Światowe Forum Ekonomiczne i jego partnerzy – tacy jak ONZ – muszą być gotowi na to, by kraje BRICS entuzjastycznie poparły Czwartą Rewolucję Przemysłową (4IR).

BRICS oferują piękną wielobiegunowość, a nie okropną, autorytarną siatkę kontroli technologicznej, którą obecnie oferują brzydkie zachodnie rządy i ich korporacyjni sponsorzy. Dlatego chwytliwy akronim Schwaba „4IR” nie znajduje się w leksykonie BRICS. 4IR nazywa się „Przemysł 4.0”, żeby nie było nieporozumień.

W globalistycznym żargonie BRICS całkowicie odrębna i wyjątkowa transformacja cyfrowa „Przemysłu 4.0” wymaga stworzenia prężnego ekosystemu start-upów dla firm technologicznych. Różni się to również całkowicie od inspirowanego mrocznym oświeceniem akceleracjonizmu oligarchów z Doliny Krzemowej, ponieważ ma ku temu powody.

Widać, że to nie to samo, ponieważ „cyfrowa infrastruktura publiczna wykorzystująca nowe technologie” będzie „miała na celu przyspieszenie wzrostu gospodarczego opartego na innowacjach”.

Ważne jest, aby zrozumieć, że wielobiegunowość pod przewodnictwem BRICS nadeszła, aby uratować nas wszystkich przed podstępnymi planami transnarodowych kapitalistycznych oligarchów. Nie jest to po prostu kolejny logiczny i od dawna planowany krok na drodze do wyobrażonego „nowego porządku świata”. A zresztą, nawet jeśli tak jest, wielu zwolenników wielobiegunowości twierdzi, że model „nowego porządku świata” Rhodesa/Milnera nie oznacza niczego poza tym, że służy jako ogólny termin dla globalnego zarządzania… A, i że globalne zarządzanie jest konieczne.

Wielobiegunowość ma charakter regionalny, a nie globalny.

Wielobiegunowy porządek świata ma na celu zapewnienie sprawiedliwości i zdrowej konkurencji regionalnej, promowanie pokoju oraz stymulowanie innowacji i lepszych międzynarodowych stosunków handlowych. Wielobiegunowość jest dobra, a każdy, kto twierdzi inaczej, po prostu promuje „Imperium Zachodnie” i prawdopodobnie jest zwolennikiem teorii spiskowych, i który uważa, że ​​wszyscy są w to zamieszani.

Rządy BRICS twierdzą, że budowane przez nie „środowisko ICT” będzie „interoperacyjne”. Wielobiegunowa transformacja cyfrowa Przemysłu 4.0 będzie „bardziej inkluzywna, dostępna, zrównoważona i interoperacyjna” niż cyfrowy gułag 4IR oferowany przez Imperium Zachodnie. Dzieje się tak, ponieważ, jak twierdzą ministrowie spraw zagranicznych BRICS, ich cyfrowy Panoptikon będzie oparty na „globalnie interoperacyjnych wspólnych zasadach i standardach”.

Globalnie interoperacyjne zasady i standardy? Interoperacyjne z czym?

IBM — rzekomo największa na świecie organizacja zajmująca się badaniami przemysłowymi — podkreśla, dlaczego „interoperacyjność”, zwłaszcza między systemami ICT, ma znaczenie:

Interoperacyjność jest możliwa dzięki stosowaniu wspólnych standardów, które definiują sposób formatowania i wymiany danych między systemami. […] Interoperacyjność jest ważna, ponieważ optymalizuje udostępnianie danych między oddzielnymi systemami informacyjnymi, co pomaga zapobiegać powstawaniu silosów danych, […] dzięki czemu można łatwo uzyskać dostęp do rozłączonych zestawów danych, aby osiągnąć wspólny cel.

„Globalnie interoperacyjny” oznacza globalny, nie regionalny.

Można to nazwać „wielobiegunowością”, jeśli się chce, ale sprawowanie globalnego nadzoru nad tym zunifikowanym, interoperacyjnym systemem cyfrowym w celu osiągnięcia „wspólnych celów” to scentralizowana kontrola nad systemem globalnym. W świecie, w którym wszystko – od udostępnianych informacji, przez zarządzanie globalnymi łańcuchami dostaw, po kontrolę międzynarodowego systemu finansowego i monetarnego – jest cyfrowe i interoperacyjne, a jedyne co „wielobiegunowość” sugeruje to globalna dyktatura.

Wielobiegunowość to chwyt marketingowy. Multipolaryści stworzyli fałszywą dialektykę, jak się zdaje w imieniu transnarodowych kapitalistycznych oligarchów. Sugerują, że jeden model globalnej dyktatury jest lepszy od innego. Zachęcają ludzi na całym świecie do zaakceptowania własnego zniewolenia w ramach globalnego, cyfrowego państwa nadzoru. Poważnie argumentują, że wielobiegunowa dyktatura jest lepsza. Ale multipolaryści powiedzieliby, że jestem tylko zachodnim imperialistą analizującym wszystko z mojej zachodniej perspektywy, winnym myślenia zero-jedynkowego i nie dostrzegającym potencjalnego piękna wielobiegunowej współpracy, na której wszyscy zyskują.

Uwypuklając miejsca, gdzie zapędziłem się zbyt daleko, ministrowie spraw zagranicznych państw BRICS dodają, że „wzmocnienie cyfrowego bezpieczeństwa finansowego” jest niezbędne dla lepszego wielobiegunowego globalnego zarządzania. Można to osiągnąć poprzez zacieśnienie „współpracy transgranicznej między organami celnymi, jednostkami wywiadu finansowego, organami ścigania, organami podatkowymi i organami nadzoru”. W tym celu rządy państw BRICS są gotowe do podjęcia działań i przejęcia „przewodnictwa MFW i Banku Światowego”.

Na szczęście wielobiegunowy porządek świata „wzmocni legitymację Grupy Banku Światowego jako lepszej, większej i skuteczniejszej instytucji finansowania rozwoju”. To oznacza koniec globalnej dyplomacji spod znaku pułapki zadłużenia, pomijając to, że nastąpi jej rozszerzenie i jeszcze większa centralizacja kontroli nad nią.

Rządy krajów BRICS z niecierpliwością oczekują pogłębienia „współpracy w zakresie globalnych inicjatyw zdrowotnych, w tym w ramach Światowej Organizacji Zdrowia (WHO)”. Kraje BRICS wydają się być bardzo zainteresowane „Porozumieniem pandemicznym WHO” i mają nadzieję, że „Centrum badawczo-rozwojowe ds. szczepień BRICS” będzie mogło skutecznie przyczynić się do walki z kolejną globalną pandemią, będąc efektem współpracy sektora publicznego i prywatnego.

Ulgę przynosi zatem fakt, że cała ta opresyjna, globalna technokratyczna tyrania „zapewni wszystkim promocję i ochronę demokracji, praw człowieka i podstawowych wolności”. Dzieje się tak, ponieważ w przeciwieństwie do zachodnich rządów, które głoszą dokładnie te same propagandowe bzdury, wielobiegunowy nowy porządek świata pod przewodnictwem BRICS stawia „ludzkość i ludzi w centrum”. To pozostawia ludzkości – obecnie kierowanej przez multipolarystów – swobodę w promowaniu wielobiegunowego nowego porządku świata. Lub, jak to ujęli ministrowie spraw zagranicznych BRICS, „kontakty międzyludzkie” mogą wzmocnić „głos na rzecz większej reprezentacji BRICS w globalnym zarządzaniu”.

Na świecie jest parę osób, które nie są jeszcze do końca przekonane, że piękny, wielobiegunowy porządek świata jest aż tak atrakcyjny. Co więcej, niektórzy posuwają się nawet do publicznego kwestionowania, po co nam w ogóle jakikolwiek porządek świata kierowany przez oligarchów. Bez obaw! Rządy BRICS mogą położyć kres tym nonsensom.

Obawiając się, że „promowanie współpracy BRICS” może spotkać się z pewnym sprzeciwem, ministrowie BRICS twierdzą, że „wyzwania wynikające z i w obrębie sfery cyfrowej” można pokonać. Przyjmując „kompleksowe, zrównoważone i obiektywne podejście” do „bezpieczeństwa” informacji oraz wdrażając „globalnie interoperacyjne wspólne zasady i standardy”, rządy BRICS są przekonane, że poradzą sobie z plagą tego, co uznają za „dezinformację [i] mowę nienawiści”.

Uff, w końcu lepsza globalna cenzura! Może jednak piękny, wielobiegunowy, nowy porządek świata jest kuszący.

Co o tym myślicie?

_______________________

The Beautiful Multipolar New World Order, Iain Davis, May 25, 2026

Warto porównać:

“Wielobiegunowy” świat, czyli państwo sieciowe albo metamorfozy “wybranych”

____________

„Wielobiegunowość” czyli globalna franczyza starego systemu kontroli
Dwa duże zespoły, wyznające niemal identyczne ideologie i wykonujące rozkazy tych samych niewybieranych władz, zaciekle walczące o najmniejszy skrawek gruntu. Spowodują wyborcze bitwy, opierając się na różnicach w ikonografii, frazeologii […]

____________

„Pakt na rzecz przyszłości” czyli jak zdominować masy
Język jest bezpośredni i jednoznaczny: „Rada Bezpieczeństwa poinformuje wszystkie kraje, że jej cierpliwość dotycząca populacji dobiegła końca” i że „wszystkie kraje mają coroczne kwoty do ZREDUKOWANIA” – kwoty, które będą […]

____________

Więcej: akceleracjonizm | interoperacyjność | wielobiegunowość

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!