Zacznę od opisu relacji Polski z Rosją a następnie przejdę do próby diagnozy, bo bez niej dyskusja o resecie/odnowieniu stosunków polsko-rosyjskich będzie mało produktywna.
Co mamy?
W zasadzie można powiedzieć, że stosunki dzisiaj prawie nie istnieją, zarówno w sferze dyplomatycznej, ekonomicznej, czy na gruncie naukowym. Mamy sytuację, że ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Moskwie jeszcze jest, ambasadora Federacji Rosyjskiej w Polsce chwilowo nie ma, jest mianowany, ale czy będzie to nie wiadomo.
Wielu sobie zadaje pytanie, czy na przykład nie dojdzie do stałego obniżenia poziomu stosunków dyplomatycznych. Momentami jesteśmy o krok od ich zerwania. Karol Nawrocki gdy był kandydatem na prezydenta odgrażał się, że je zerwie. Polskie konsulaty w Rosji zostały pozamykane w ramach retorsji za zamykanie rosyjskich konsulatów w Polsce. Generalnie stosunki polsko-rosyjskie są w stanie głębokiego zawieszenia, czy wręcz przerwania.
Utrzymanie relacji dwustronnych z państwem – zwłaszcza którego się nie „lubi” – jest konieczna i oczywista, szczególnie jeżeli to państwo jest mocarstwem, bliskim sąsiadem, ważnym graczem na arenie międzynarodowej, dysponentem surowców energetycznych. Jednak najbardziej znaczące siły polityczne w Polsce uważają, że obecny stan jest właściwy, oczekiwany i taki po prostu powinien być. Jest wręcz imperatywem moralnym, żeby tak było – czyli polityka wschodnia powinna być taka jakby Rosji w ogóle nie było, czyli stosunki polsko-rosyjskie mają pozostać de facto funkcją polityki innych graczy.
Ale przecież Rosja, czy nam się to podoba, czy nie jest ale polityków to nie interesuje. Lepiej żeby jej nie było. Co więcej, mamy do czynienia ze swego rodzaju licytacją czy konkurencją, kiedy to dwie główne siły polityczne z przystawkami zarzucają jedna drugiej, że ta jest zbyt prorosyjska w związku z tym niezależnie kto rządzi, każdy próbuje dowieść, że ta druga jest jakoś tam powiązana z Rosją. Anty rosyjskość jest też pałką, którą wali się w ugrupowania i osoby, które mają trzeźwe spojrzenie na relacje z Rosją.
Jeżeli to ma być polityką wschodnią Polski, to jest to szaleństwo i dramat.
A swego rodzaju kwintesencją tego sposobu (rusofobicznego) myślenia są wypowiedzi polskiego prezydenta Karola Nawrockiego podczas spotkania w Budapeszcie z Wiktorem Orbanem, który jest/był politykiem pragmatycznym co wydaje się niepojęte dla „naszych” „elit”, o merdiach nie wspomnę. Pragmatyczność polega na tym, że buduje się swoją pozycję na dobrych/poprawnych stosunkach z różnymi partnerami, na koncepcji wielowektorowości, bo nigdy nie wiadomo z kim będzie po drodze.
Ważne żeby interesy uwzględniały narodową korzyść.
U nas merdia na zamówienie polityków robią wszystko co możliwe żeby wykazać, że żaden poważny polski polityk nie może mówić inaczej niż nieustannie odcinać się, atakować i potępiać Putina i Rosję. No i co zrobił Karol Nawrocki? Zamiast odpowiedzieć, że spotyka się z kim chce, byle by to służyło polskim interesom, to oczywiście musiał wygłosić tę klasyczną formułkę, którą posługuje się cały czas od czasu kampanii wyborczej, którą posługuje się większość polskich polityków – Polacy nienawidzą Putina i drugie, że Putin jest zbrodniarzem i zagraża nam jak Bolszewicy w 1920.
Człowiek który był przez lata prezesem Instytutu Pamięci Narodowej, czyli należałoby założyć, że dysponuje wiedzą historyczną i wie czym byli bolszewicy w 1920 i czym jest dziś Rosja, mówi takie rzeczy. Trzeba mieć niezłą sieczkę w głowie by nie rozumieć, że bolszewicka Rosja miała po pierwsze globalny projekt podboju Europy (a potem świata) idąc po trupie Polski do Niemiec i dalej.
Po drugie – jaki niby projekt ogólnoświatowy reprezentuje w tej chwili Rosja Putina? Chce podbić kraje NATO jak musi się układać z Ukrainą żeby zrobić defiladę 9 maja?
Przecież merdia regularnie donoszą o tragicznej sytuacji ekonomicznej Rosji, o braku postępu na froncie, itd. a z drugiej strony straszą, że zaraz nas zaatakują. Czyli Putin nie skończył jednej wojny, jest słaby i zaraz rozpocznie kolejną. Jak widać decydenci w RP mają Polaków za idiotów i chyba się nie za bardzo mylą.
Dzisiejsza Rosja to nie bolszewia – z rosyjskich wystąpień i działań dyplomatycznych wynika rzecz dosyć banalna, czego w Polsce się nie rozumie. Dyplomacja rosyjska jest w tej chwili do bólu pragmatyczna. Nie ma u nich jakiegokolwiek myślenia ideologicznego w odróżnieniu od polityki realizowanej przez eurokołchoz czy przez opętanego Trumpa. Jest pewnym paradoksem, że państwo, którego Rosja jest w tej chwili prawnym spadkobiercą, czyli Związek Radziecki, prowadziło politykę skrajnie ideologiczną i w tej chwili Federacja Rosyjska prowadzi politykę skrajnie pragmatyczną, gdzie ideologię jakąkolwiek trudno byłoby znaleźć. No bo jaką? Komunizm? Faszyzm?
Jak Polska ma robić sensowną politykę z Rosją, jak Nawrocki, Kaczyński, Tusk, Sikorski codziennie udowadniają, że każdy kto ma odmienne zdanie od nich jest zwolennikiem Putina, ruską onucą? Nie ma takiej możliwości – w grę wchodzą wyłącznie emocje, stereotypy, nie ma nic racjonalnego, pragmatycznego, rozsądnego.
A polską racją stanu jest to, żeby nie mieć wiecznych wrogów, tylko żeby mieć państwa, z którymi się nie musimy kochać, nie musimy z nimi żyć blisko, ale musimy rozumieć ich interesy, a one muszą rozumieć nasze interesy, bo to nas buduje, to tworzy silną Polskę.
Dlaczego tak jest, z czego wynika ta anty rosyjska, wręcz rusofobiczna polityka głównych sił politycznych?
Jest kilka powodów. To nie jest polityka prowadzona przez suwerenne, niepodległe państwo, które ma na uwadze interes narodowy, jest to realizacja polityki globalistów, elit eurokołchozowych na odcinku rosyjskim. Oni mają interes w tym by nie było żadnych sensownych relacji Polska – Rosja. Mamy bać się Rosji. Im mniej utrzymujemy stosunków z Rosją i im bardziej kreujemy jej obraz wrogi w stosunku do Polski, tym nasza pozycja względem Waszyngtonu czy Berlina jest słabsza. I oto im chodzi.
Jesteśmy też narzędziem w realizacji celów tzw. zachodu względem Rosji a tym celem jest osaczenie, nacisk ekonomiczny i presja militarna. Właśnie to doprowadziło do agresji Rosji na Ukrainę a wcześniej konflikt w Gruzji. Zapewne z tego powodu Rosja nazywa (słusznie) Polskę pieskiem łańcuchowym zachodu.
Taka polityka z przyczyn historycznych jest akceptowana przez sporą część społeczeństwa dla którego antyrosyjskość to taki papierek lakmusowy na patriotyzm. Można by tu Romana Dmowskiego zacytować, który mówił, że w Polsce jest masa ludzi, którzy bardziej nienawidzą Rosję niż kochają Polskę. Obraz całości dopełnia ogólne poczucie wyższości względem Rosjan (głupie kacapy, ruski mir) jako odreagowanie na kompleks niższości względem zachodu.
Czy możliwy jest reset relacji z Rosją?
Pewnie w dłuższej perspektywie tak. Pokolenie?
W następnym tekście postaram się przedstawić jakie warunki uważam za konieczne do unormowania relacji Polska – Rosja. Może komentatorzy coś zaproponują?
Część II
Obecna zajadle rusofobiczna racja stanu ma finalnie doprowadzić do “konieczności” militarnego angażowania sie Polski w konflikt na Ukrainie. Polska jest bezpośrednim zapleczem dla celów NATO na Ukrainie (tzw. hubem), i rusofobia stanowi alibi dla naszych słupów politycznych “konieczności udzielania pomocy dla Ukrainy” w zakresach określanych w Waszyngtonie, Berlinie czy Tel Awiwie.
Czyli “musimy” tak działać, bo inaczej Moskal nie trylko dojdzie do Warszawy, ale pewnie az do Gibraltaru. Cgoc , póki co, nie bardzo hest w stanie dotrzeć do Dniepru.
Taki mix propagandowy ma oswoić tzw. obywateli, ze wojna z Rosja jest koniecznoscią i chodzi o to, aby z ta myśla sie pogodzili i uznali ja za oczywistość.
To jaka to co do zasady różnica w porównaniu z PRL-owska “geopolityką, która była fundowana na straszaku nienieckiego rewizjonizmu?
Miks rosyjsko ukraiński usprawiedliwia działania destrukcyjne rządów tych i poprzednich. Co prawda komponent ukraiński już tak nie działa na społeczeństwo jak na początku ale kto by się tym przejmował.
+
Ad “rsuofobia”… to dziś 08 maj polit-poprawnie w ue/usa oddzielony od wczorajszej rocznicy 09 maja na kremlino (81 -wsza rocznica zakonczenia 2-ej wojn św 1945 r)
Śmiechu warte …podtykane od “krągłegostolca89” same karakany/pyrtki. Tj. oscar/wychrzta czy wywrocki/nawrocony/przechrzta ( o tym np: A. Piwar) . A może “przystawki” z brązowym /przechrztą w tle itp ? (o tym np : Sławomir Zakrzewski). Należy zawsze pamiętać np: o roli “orwellowskiego o’brayena” (w”1984″) w medial scieku teraz przerozmaici “wolosciofffcy”…..Zatem wszyscy won z ich demonokracją i powrót do korzeni (tj do monarchii namszczonej /Konstantyn wielki =”pod TYM Znakiem zwyciężysz”) …A może jeszcze berGOGlio/prevost (przechrzty) = masoneria koscielna z rządową/świecką. Zatem sami wybprani i ich szabesgoje……A kto się z szanownych “obudzonych” obudził i zauważył ,ze prevosta berGOGlniętego wstawili na stolec antyvaticanum akurat na 80-tą rocznicę (dziś 08 maj – już 1 rok). Czyli w tzw . “swinto wyzwolenia” (08/09 maj 1945 r). Czyli na ich “masońskie swinto” podziału świata na wsch -myckowy bolszewizm (od “cichszegooceanu” do “nrd”)….i na zach myckowy liberalizm – londyn/wall street…A teraz to jeno ma być dokończenie ich masońskiego planu 3-ech wojen świat (“alberta pike’a”)..i potem będzie “raj” tj. “niebiańskiejerusalem” = nwo (komuna talmudyczna666) od “cichszegooceanu” poprze chrld (ma być tuzem wiodącym ) i już po cały “kolektywny zachód”.
Quis ut Deus !
Bardzo dobry, wnikliwy, niezwykle potrzebny artykuł. Czekamy na część II.
Chyba teraz już jest wystarczająco jasne, z której ambasady przyszedł przykaz, kto ma wygrać ostatnie wybory prezydenckie, czyli jak macie policzyć głosy, żeby było zgodnie ze zleceniem. Zoologiczny rusofob gwarantował przecież, że będzie w niczym przeszkadzał w operacji NATO na Ukrainie. Poza tym już wczesniej wojażował kilkakrotnie do Szat. Zjedn. na stosowne przeszkolenie.
Ten drugi realizował by wytyczne sanhedrynu jeszcze gorliwiej.
Zastanawianie się nad tym kto wykazuje się większym serwilizmem wobec rzydostwa (pis.zam.) nie jest bez sensu, jest kompletnie bez sensu.
Tzw. wojna hybrydowa czyli wojna poniżej progu kinetycznego, co jest nieprecyzyjnym uproszczeniem, bo Polacy są napadani i uderzani kinetycznie przez intruzów z zachodu i wschodu- tę wojnę prowadzą przeciw nam: Rosja, Białoruś, a w szerszym zakresie Niemcy, Żydzi i Ukraińcy.
Na początek opłacałaby się nam normalizacja relacji z Rosją, co odciążyłoby front, ale nie da się tego przeprowadzić bez odbicia państwa z łap okupantów, których słudzy ogłosili dziś, że zwiększyli głębokość bagna nazywanego zadłużeniem.
Możliwe, ale ważne jest zachowanie pozorów wobec tzw. elektoratu. Po tym drugim nikt by się niczego innego nie spodziewał i nie mógłby on zaintonować na patriotyczną nutę, bo nikt by się na to nie nabrał. Natomiast ten pierwszy szczurołap może takim właśnie zaśpiewem uwieść wielu Czyli wykalkulowano, iż zdoła ich uwieść na tyle dużo, aby cała maskarada z wyborami była warta fatygi.
USA – United Synagogues of America