Słowo dialog weszło na stałe do zestawu słów używanych do manipulacji.
Warto przypomnieć, że pierwotne znaczenie słowa „dialog” było kojarzone z filozoficzną rozmową, której celem było znalezienie prawdy.
Dziś słowo dialog jest „zaklęciem” wzywającym do bierności, do rezygnacji z działania wobec środowisk patologicznych układających swoje roszczenia w piramidę eskalacji – od bezkarności poprzez tolerancję do przywilejów i władzy.
Z kim nie warto i nie należy prowadzić dialogu
Dialogu nie należy prowadzić z oszustami, pasożytami, złodziejami, gwałcicielami, terrorystami, mordercami. Nie należy mylić dialogu z negocjacjami z terrorystami, które w swojej istocie zawsze są grą psychologiczną.
Nie należy prowadzić dialogu z tymi, którzy mają diabła za ojca. Każde odstępstwo jest porażką prawdy i zwycięstwem kłamstwa.

Dialogować – nie, ale modlić się o nawrócenie – tak.
https://krolowa.pl/maria-z-agredy-2/
https://www.ksiegarniaswpawla.pl/pl/p/Mistyczne-Miasto-Boze.-Maria-z-Agredy/2622
Cyt.”Mistyczne Miasto Boże” to fascynująca podróż przez odwieczną walkę dobra ze złem, przedstawioną za pomocą potężnych metafor i głębokiej symboliki. Autorka, Maria z Agredy, z niezwykłą pasją opisuje, jak legiony anielskie walczą, aby obronić Niebiańskie Jeruzalem – miejsce nie do zdobycia, gdzie dobry Bóg zawsze zwycięża.
W pierwszej kolejności lub przynajmniej równocześnie – wyeliminować jako zagrożenie
Dobrze limuzyna prawi. Co prawda te prawdy są oczywiste dla normalnych, wykształconych nie koniecznie z wielkich miast. Ale do końca nie wiadomo kto tu bywa więc warto je głosić.
Dialog to brzmi dumnie natomiast mamy jeszcze rozmowę, polemikę.
O sprzeczkach, utarczkach, konfrontacjach nie wspomnę, bo tam z reguły chodzi o wykazanie, że adwersarz jest głupi i z gęby mu śmierdzi.
Osobną kategorią jest wywiad z (głównie) przodującymi dziennikarkami. Tu pacjent jest traktowany pytaniami z teza i gdy próbuje się wywinąć z krzyżowego ognia pytań i nie odpowiada jak należy to jest pryncypialnie strofowany lub zagdakany.
Wracając do polemiki, rozmowy czyli wymiany zdań z osobami z którymi mamy zbliżony kod pojęciowy, bardzo ważna jest umiejętność przekonania do swoich racji.
Porażką w rozmowie jest kiedy obiektywnie mamy rację a nie potrafimy jej przekazać lub co gorsza zrażamy do niej.
Porażką w rozmowie jest kiedy obiektywnie mamy rację a nie potrafimy jej przekazać lub co gorsza zrażamy do niej.
“Stańcie więc, przepasawszy wasze biodra prawdą, przywdziawszy pancerz sprawiedliwości; I obuwszy nogi w gotowość ewangelii pokoju. A przede wszystkim weźcie tarczę wiary, którą będziecie mogli zgasić wszystkie ogniste strzały złego.” (Efezjan 6:14-16)
Z tych słów wynika, że owszem, we wszelkim dialogu, ewangelizowaniu, nawracaniu należy mieć argument w postaci: przepaski prawdy, puklerza sprawiedliwości i gotowości pokoju.
Jednak to wszystko na nic, gdy brak tarczy własnej Wiary.
Tu leży źródło nieskutecznej argumentacji, podejrzliwości którejś ze stron, napastliwości i w końcu konfliktu. Kiedy ktoś przekonuje drugiego, nie mając ku temu prawa w postaci mocy własnej wiary. Wtedy druga strona najczęściej to czuje i pojawia się opór, a potem wojna.
dialog -rozmowa dwóch osób, szereg rozmów, negocjacji i innych działań mających doprowadzić do porozumienia.
,,Dialogu nie należy prowadzić z oszustami, pasożytami, złodziejami, gwałcicielami, terrorystami, mordercami.,,
Dialog w sensie rozmowa być może nie tyle z takimi osobami określanymi w taki sposób. Bo czyż nie oszuści, złodzieje, terroryści, mordercy nie zostali właśnie świętymi… A niektórzy zdrajcy nawet posiadają klucze do nieba… Nie winni są ludzie a grzech… Słowo jako dialog ma moc… Wszakże jesteśmy dziećmi Boga więc i słowo wypowiedziane do tych grzeszników ma moc… czasem na skutek wypowiedzianego słowa trzeba poczekać, czasem dziesiątki lat by gdzieś na dnie życia grzesznika wydźwignęło go na szczyt i przyniosło owoc obfity.
Tutaj proponowałbym rozważyć inną rzecz a mianowicie zdolność do przyjęcia słowa i prawo do prawdy.
Nie każdy ma prawo do prawdy i nie każdy jest wstanie ją przyjąć.
Tak samo jak ze słowem samym w sobie czasem można mieć zamknięte serce, zatwardziałe gdzie żadne słowo nie dotrze wówczas jedynie łaska Boża może skruszyć zatwardziałe serce.
Dialog w sensie wymiana argumentów nie ma sensu z głupcem bo wymagana jest analiza, zrozumienie i skalkulowanie danego argumentu do czego wymagany jest rozum, niekiedy również brak świadomości własnej grzeszności może również przeszkadzać.
Dialogu w sensie wymiany argumentów nie należy prowadzić z zatwardziałym grzesznikiem którego serce już nie zamierza przyjąć prawdy i ze świadomej decyzji pragnie żyć w kłamstwie. Ale i tutaj może warto dać dobre słowo które może da kiedyś owoc, a nas nic nie będzie kosztować lub nawet jeśli będzie kosztować to da możliwość ofiarowania tego trudu Bogu.
Czasem jedyną drogą dotarcia do kogoś jest mówienia w przypowieściach, czasem rozmowa w czynach nie słowach a czasem przyjęcie ciosu na klate lub inaczej nadstawienie drugiego policzka…
,,Porażką w rozmowie jest kiedy obiektywnie mamy rację a nie potrafimy jej przekazać lub co gorsza zrażamy do niej.,,
Racja jest jak z dupą, każdy ma swoją. A czasem nawet jeśli udowodnimy że mamy racje i prawda wyjdzie na wierzch to możemy ponieść klęske… i zatracić jakąś duszę w piekle.
Nie zawsze dana prawda na dany moment jest najważniejsza bo i ona w pewnych okolicznościach może przynieść szkodę.
Pozdrawiam i dziękuje za wątek
Posiadanie prawdy niesie za sobą odpowiedzialność. A nie każdy jest wstanie ją udźwignąć.
Tak. Słowo wypowiedziane ma moc. W tym kontekście- Słowo prawdy. W tym sensie nawiązując do wątku o racji- satysfakcja z jej posiadania (posiadania racji) powinna ustąpić na rzecz dbałości o prawdę i o człowieka, co jest nieraz bardzo trudne.
Przy okazji:
Jest coś czemu wyznawcy antychrysta nadali specjalną rangę i jest to “dialog międzyreligijny”. Chrystus posłał Apostołów z misją do wszystkich narodów świata. Nie było misji dialogowania. Może być rozmowa z powołaniem się na słowa Chrystusa i Jego uczniów (w sprawach wiary), a co nadto jest od diabła pochodzi.
Kościół katolicki nie jest od tego, aby szukać części wspólnych, lecz aby głosić Całą Prawdę. Tego typu ekumeniczny synkretyzm, jak słusznie podkreśliła B.Stanisławczyk, jest formą gnostyckiej destrukcji.