Jacek Gniadek SVD, misjonarz werbista. Od marca 2024 w Chile. Wcześniej na misjach w Afryce. Nie dzielę człowieka na homo oeconomicus i homo religiosous. Od 2026 w Villa Alemana…
…przy okazji krytyki Raportu Grupy Studyjnej nr 9 Synodu, napisał na X:
Czytając ten wywiad, przypomniałem sobie doświadczenie sprzed ponad 20 lat z misji, kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z enneagramem (wspominam o tym w artykule “Królestwo minerałów” z 2006 r.).
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że te dwie sprawy – synodalny raport i enneagram – nie mają ze sobą wiele wspólnego.
Jednak w rzeczywistości łączy je ten sam mechanizm: osłabianie osobistej odpowiedzialności moralnej i zastępowanie walki o cnotę „akceptacją siebie”.
Enneagram wprowadza z natury determinizm etyczny, wpisując podstawową „pasję” (core passion) – czyli dominujący grzech danego typu – w samą strukturę osobowości jako coś głęboko zakorzenionego i niemal nieuniknionego. Zamiast radykalnej walki z konkretnym grzechem poprzez wolną wolę, łaskę sakramentalną i autentyczne nawrócenie, proponuje jedynie „pracę z typem”: integrację, dezintegrację, pracę z cieniem i równowagę instynktów. W praktyce enneagram jest szeroko wykorzystywany w środowiskach LGBT+ oraz w kręgach chrześcijańskich „LGBTQ-friendly”. Szczególnie typ 4 (Indywidualista) – z jego centralnymi motywami poczucia bycia „innym”, tęsknoty za tym, czego brakuje, dramatyzacji tożsamości i estetyzacji cierpienia – idealnie wpisuje się w narrację coming-outu oraz „autentycznego wyrażania swojej prawdziwej siebie”. Moje obserwacje z misji potwierdzają ten mechanizm: osoby doświadczające skłonności homoseksualnych zamiast wezwania do walki o czystość i dojrzałość w Chrystusie, otrzymywały „wyjaśnienie” swojej skłonności przez typ osobowości. Zamiast nadziei na wewnętrzną przemianę dostawały gotową akceptację: „taki już jestem i muszę z tym żyć”.
Był to klasyczny przykład niebezpiecznego synkretyzmu New Age – zamiast Chrystusa, sakramentów i ascetycznej walki proponowano typologię, która uspokaja sumienie i osłabia wierność nauczaniu Kościoła. —– W 2003 roku Papieska Rada ds. Kultury i Papieska Rada ds. Dialogu Międzyreligijnego w dokumencie „Jezus Chrystus dawcą wody życia” ostrzegły przed enneagramem. Dokument uznaje go za narzędzie New Age o gnostyckim charakterze, które, stosowane jako środek wzrostu duchowego, wprowadza niejasność w wierze chrześcijańskiej, osłabiając osobistą odpowiedzialność moralną i zastępując walkę z grzechem oraz ascezę typologią osobowości. ——- I tak oto po tylu latach wróciłem myślą do moich misyjnych zmagań z New Age, który był wówczas bardzo modny…
<<<>>>
Według New Age Chrystus nie jest postacią historyczną. Jest tylko ideą i duchem…
Tercjat pomyślany był jako kilkutygodniowy cykl wykładów z różnych dziedzin teologicznych. Przed wyjazdem do Włoch rzuciłem okiem na plan zajęć i niczego nie podejrzewałem, mimo że pierwszy tydzień miał być z psychologii, a zajęcia były zatytułowane Podróż do wnętrza samego siebie. Po uroczystym rozpoczęciu tercjatu mieliśmy kilka dni na wprowadzenie. Pierwsza wspólna Eucharystia przykuła od razu moją uwagę. Zamiast homilii, każdy z uczestników kursu otrzymał zawinięty w kolorowy papier mały kolorowy kamyczek. Główny celebrans poprosił nas o położenie kryształów na dłoni i zachowanie skupienia przez moment. Przez chwilę próbowałem wpatrywać się w zielony kamyk i za nic w świecie nie mogłem skojarzyć, w jaki sposób może on być połączony z przeczytaną wcześniej Ewangelią. Po chwili usłyszałem głos głównego celebransa: „Proszę się odprężyć, położyć kryształ na dłoni i wczuć się w wydobywająca się z niego wibrację energii. Wszechświat jest jednym oceanem energii…”. Rozejrzałem się wokoło. Wszyscy siedzieli z zamkniętymi oczyma w poważnej, medytacyjnej postawie. Mój zielony kryształ położyłem nieśmiało pod krzesłem, zamknąłem oczy i wyciągnąłem różaniec. Najgorsze było dopiero przede mną.
Enneagram
W ramach tercjatu musiałem wysłuchać również wykładu o enneagramie, czyli starodawnej nauce sufickiej, opisującej dziewięć standardowych typów osobowości oraz zachodzących między nimi związków. Każda osoba ma tylko jeden typ charakteru, który rozwija się w okresie dzieciństwa i jest niezmienny podczas naszego całego życia. Mimo że wielu psychologów uważa enneagram za pseudonaukowy, gdyż ogranicza się do przypadkowego zbioru typów osobowości, jest on w dalszym ciągu wykładany w wielu katolickich centrach duchowości na świecie.
Wykres ennegramu pojawił się po raz pierwszy u Georgija Gurdżijewa († 1949 r.), jednego z największych gnostyków naszych czasów, ale tym, który wprowadził enneagram do psychologii w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, był Oscar Ichazo z Chile. Wychodzi on od mistycznej idei, że człowiek w swojej istocie jest doskonałością i jest równy Bogu. Z jakichś powodów ta pierwotna „esencja” rozpadła się na dziewięć sposobów, którym odpowiada dziewięć typów enneagramu. Droga powrotu do pierwotnej doskonałości nie jest jednak zamknięta, gdyż prowadzi przez te same dziewięć typów osobowości, mających własną ścieżkę duchowego rozwoju.
Uzupełnieniem wykładów o enneagramie było krótkie wprowadzenie do nowej formy „modlitwy”, która w języku angielskim nazywa się kything. Jest to rodzaj komunikacji bezsłownej, polegający na wymianie myśli, podczas której duch jednej osoby wchodzi w drugą osobę, w zasadzie staje się nią, zaczyna widzieć jej oczyma i czuć jej zmysłami. Celem tej komunikacji jest pozyskanie od drugiej osoby (również od świętych i zmarłych) brakujących talentów i energii w ramach „pracy nad własnym charakterem”.
Na zajęciach nie było, oczywiście, ani słowa na temat watykańskiego dokumentu o New Age, który ostrzega, że gdy jest [on – enneagram] używany jako środek do osiągnięcia duchowego wzrostu, wprowadza dwuznaczność w doktrynę i życie wiarą chrześcijańską. Kilka lat temu Konferencja Episkopatu Stanów Zjednoczonych wydała krótki raport na temat pochodzenia enneagramu, w którym stwierdza, że najsłabszą jego stroną jest numerologia. Nazwa „enneagram” odnosi się do wykresu złożonego z koła mającego na swym obwodzie dziewięć punktów, które są połączone wewnątrz koła trójkątem i sześciokątem. Stanowi on w pewnym sensie odpowiednik kabalistycznego Drzewa Życia.
Raport zwraca również uwagę na niebezpieczeństwo determinizmu etycznego. Grzech określany jest tu w kategoriach pewnych ograniczeń, uzależnionych od danego typu osobowości, a osobista odpowiedzialność za grzech jest rozmydlona. Zadziwiająco pasuje to do New Age, gdzie nie istnieje koncepcja grzechu. Według nauki Kościoła Katolickiego grzech polega na świadomym i dobrowolnym wyborze przez człowieka czegoś złego, to znaczy, sprzecznego z Bożą wolą. New Age usiłuje przekonać człowieka, że grzech to nie jego wolny wybór, lecz niedoskonała świadomość. Taka nauka zwalnia człowieka z obowiązku i wysiłku ustawicznego nawracania się. Na tym samym kursie usłyszałem, że homoseksualizm jest wrodzony genetycznie. I znowu zauważyłem tu pewną analogię. W New Age nie ma koncepcji grzechu, a według enneagramu każdy typ osobowości ma wewnętrzne ograniczenia i grzech staje się czymś częściowo nieuniknionym. /Królestwo Minerałów/
Dodaj komentarz