Czasy Ochlokracji Walczącej to wymarzony okres dla karłów. Otoczenie przestaje nazywać ich karłami – to po pierwsze, a po drugie szybka ścieżka kariery i awansu pozwala im na regularne wywyższanie się, co lubią najbardziej. Ja jednak skupię się na wydarzeniach, które wydały mi się śmieszne.
Tajemnicze zniknięcie Grzegorza Brauna – rozpłynął się w powietrzu
Przypadek Grzegorza Brauna nie jest odosobniony. Kilka dni temu zniknął wiceminister Zmarzły z Ministerstwa Energii. Zmarzły, a gwoli ścisłości zmarznięty wiceminister postanowił się rozgrzać wieczorową porą w budynku wynajmowanym przez resort. Jak doniosły złośliwe media poprzedniego dnia miał nieudaną próbę z alkoholem. Nieudaną do tego stopnia, że został nierozpoznany przez Ochroniarza i niewpuszczony do ciepłych pomieszczeń. Wiceminister Zmarzły przedstawił się jako Zmarzły, lecz Ochroniarz nadal nie chciał go wpuścić.
— Podawał się za Zmarzłego, a nie wyglądał… był z kobietą.
— Był kobietą? – spytał z niedowierzaniem Komisarz
— Nie – Ochroniarz zaprzeczył – był zy, z kobietą
— Acha – Komisarz był wyraźnie rozczarowany. Przez chwilę miał nadzieję na bardziej barwne okoliczności, a tu, jak zwykle, nic ciekawego.
— Mówi Pan, że nie wyglądał na zmarłego? – włączyła się do rozmowy podkomisarz Arleta
— Nic takiego nie mówiłem – Ochroniarz był zdziwiony pytaniem
— No przecież pan mówił – nie ustępowała podkomisarz
— Na Zmarzłego nie wyglądał. Na Zmarzłego… w sensie nazwiska.
— Sprawdź nagrania z monitoringu – rzucił do podwładnej zirytowany Komisarz
Ostatecznie, jak się potem okazało, korzystając z resztek energii, Zmarzły wdarł się siłą do swojego gabinetu.
A tak opisał sytuację portal w postpolityce:
Wchodzący tłumaczył, że jest wiceministrem w Ministerstwie Energii i chce się dostać do swojego pokoju wypoczynkowego
— zaznaczył wspomniany pracownik.
W drodze do wind zaczął wyzywać mnie od chamów i zażądał mojego nazwiska. (…) Po wyjściu z windy (…) ponownie wyzywał mnie od chamów i prostaków i naruszył moją nietykalność cielesną, odpychając mnie ręką
— przekazał ochroniarz.
Dwa dni potem ekipa gończa PiS próbowała wytropić wiceministra, a poseł Jabłoński podsłuchiwał nawet po drzwiami
…słyszeliśmy bardzo wyraźnie, że za tymi drzwiami są jakieś osoby, coś tam się w środku działo, ale zamknęli się na klucz, udawali, że ich tam nie ma, ale udawali dość słabo, bo można to było usłyszeć. Kilka osób nam wskazało, że to jest właśnie ten pokój, z którego korzystna pan minister Zmarzły. /tajemniczy pokój wiceministra…/
Ogólnie z opisu wynikało, że prawie wszystkie pomieszczenia były puste… tak jakby wszyscy nagle poznikali, a ci którzy się pojawiali sprawiali wrażenie pozbawionych energii, co wyraźnie kontrastowało z nazwą Ministerstwa.
To nie jedyne dziwne wydarzenie w polityce. Wspomniany na początku Grzegorz Braun zniknął w Prokuraturze, a potem pojawił się na jedną krótką chwilę i tylko po to, aby z niej wyjść.
Z relacji osób, które go widziały, wynika, że Braun, po raz kolejny, powiedział prawdę. Fakt ten wytrącił z równowagi ministra „Żurka z podwórka”. Podwórka zwanego ochlokracją. “Zamknąć!, Zatrzymać!, Zamknąć!, Zatrzymać!” — tak podobno miał wrzeszczeć w swoim gabinecie, minister.
Wyobraźmy sobie inne podwórko – mały dziedziniec otoczony ze wszystkich stron murami starych warszawskich kamienic. Stoi tam odrestaurowana stara przedwojenna kapliczka z Matką Boską. Na jednej z bocznych ścian kamenicy można odczytać napis przypominający mały sabotaż z czasów okupacji:
Pałka, kajdanki, wódka, ogórek
Stalin powrócił? Nie, tylko Żurek
— Panie, jak tyć? Jak tu przytyć w takich czasach – pyta chudzielec stojącego w bramie grubasa.
Dodaj komentarz