Faszyzm jest metodą funkcjonowania państwa kontrolującego życie społeczne, polityczne i gospodarcze w sposób totalitarny. Jedną z podstawowych definicji faszyzmu jest wielokrotnie powtarzany, swego czasu, przez Benito Mussoliniego, slogan: Wszystko w państwie…
„Słynne hasło Benito Mussoliniego brzmi: „Wszystko w państwie, nic poza państwem, nic przeciwko państwu” (wł. Tutto nello Stato, niente al di fuori dello Stato, nulla contro lo Stato). Jest to esencja doktryny faszystowskiej, sformułowana m.in. w 1927 roku, oznaczająca totalitarne podporządkowanie życia jednostki, gospodarki i społeczeństwa woli państwa”.
Od faszyzmu do totalitaryzmu i satanizmu
Państwa faszystowskie bywają w sojuszach albo toczą ze sobą krwawe wojny. Tak było z totalitarnymi Niemcami z wiodącą ideologią nazizmu oraz z totalitarnym ZSRR z wiodącą ideologią komunizmu.
Tak również jest z ponadnarodową organizacją przechodzącą aktualnie do realizacji kolejnego etapu totalitaryzmu z mieszanką wiodących ideologii i doktryn: neomarksizmu oraz „wartościami Talmudu” – zgodnie z deklaracją przewodniczącej tzw. Komisji Europejskiej.
Na poziomie politycznej praktyki jest to: „Wszystko w Unii, nic poza Unią, nic przeciwko Unii”
Credere, Obbedire, Combattere, „Wierzyć, Słuchać, Walczyć”
Jak to jest możliwe, że elektorat deklarujący się jako „antyfaszystowski” oraz jako „prawicowy” i „lewicowy”, popierający centro-lewicowe PiS i radykalnie lewicowe KO, zaakceptował faszystowską praktykę swoich politycznych idoli na przestrzeni ostatnich kadencji?
Tę specyficzną schizofrenię można tłumaczyć nie tylko intelektualną i moralną dysfunkcją, ale również chęcią mimetycznego dostosowania się pod wpływem propagandowej narracji, która wymusza akceptację totalitarnych praktyk pod szyldem pozornego dobra.





Mając wsparcie od komuchów sejmowych, jest to możliwe z przychylnością eurokołchozu.
A czego innego się spodziewać od tego neobolszewizmu, którego brukselski pałac ma nad wejściem nazwisko Altiero Spinellego? Dzięki zaniedbaniom hierarchów Kościoła, komunistycznej hydrze łbów przez zawierzenie Rosji nie odcięto – o co Matka Boża prosiła w Fatimie. No i mamy, co mamy.
Dla półinteligentów z “lewicy” (baardzo szeroki front to jest) jeżeli nie ma formalnego “wodza” i monopartii to faszyzmu nie ma. Rzekomo cieszymy się “wolnościami” na których straży stoją instytucje. Generalnie opanowane przez ulepionych michnikiem. Czyli neo-komunizujący (jako “liberalowie”) w formie, faszystowscy w treści. Faszystą ma za to wg nich być Braun, który postuluje państwo minimum. Gdzie tu faszyzm? Na widok/słuch takich osobników jak gławkowski, to kulturalnemu człowiekowi cisną się do ust same brzydkie słowa. Faszyści z “lewicy” montują nam stopniowo obóz koncentracyjny-i jednocześnie aktywnie szczują na…de facto antyfaszystów nazywając ich “faszystami”. To się nie mieści w głowie. Niemrawe czyli żadne reakcje ze strony biernej, przyglądającej się “masy ludzkiej” tylko pogłębiają przygnębienie i bezradność. Widzimy budowę ustroju totalitarnego i nic nie możemy z tym zrobić, a zagadnięty przypadkowy Jaś Kowalski nawet nie będzie wiedział o co chodzi-i dobrze mu z tym. Bardzo łatwo jest sterować masami ludzi, jeżeli ma się budżet i złe intencje i zapał do “mojej walki”. Dobra szkoła prof. Diabelskiego.
Wtórni analfabeci są zdezorientowani. Coś im się tam kołacze, że włoski faszyzm zwalczał liberalną idiokrację i na tym bazują. Zwalczał. Faszyzm niemiecki zwalczał od pewnego czasu faszyzm komunistyczny, a Armia Czerwona, jak wiemy, walczyła i wygrała z faszyzmem niemieckim. Dziś faszyzm znów się cieszy poparciem wśród idiokratów. Faszyzm unijny. Kogo i co popierają prounijni faszyści? Organizacje i państwa, które uwzniośliły do państwowej doktryny neomarksizm i różne formy nazizmu, m.in. banderyzm.
A ja z innej beczki, walczą natolińczycy z puławianami, na Łazienkowskiej 3. 1 maja, zobaczymy jakie frakcje w LWP ogłoszą triumf. Może być zabawnie.
A gdzie są teraz ci, którzy zmieniali nazwy pierogów w barach, z ruskich na ukraińskie?
W NRD uczono tak. II wojna światowa to była walka faszystów z antyfaszystami i wygrali ci drudzy. Nie było mowy ani o Niemcach ani o “ludziach radzieckich”.
Wciąż w tym samym miejscu, w “Symulakrum”
Nic dodać, nic ująć. Najgorsza w tym wszystkim jest nieuchronność anihilacji. Jaka wiara musiała by być wygenerowana, aby to odwrócić. Niebywały “lockdown” wiary.
A piejo kury, piejo.