Czy jest to prawda? Wiele z tego, co pisze Anna Wiejak jest prawdziwa, ale dlaczego wymienione są tylko Niemcy?
Fragment artykułu. Całość pod linkiem
Brak przygotowań do obrony kraju
W wywiadzie udzielonym Financial Times Donald Tusk powiedział, że Rosja może zaatakować członka NATO w perspektywie „raczej miesięcy niż lat”. Problem w tym, że Donald Tusk w żaden sposób nie przygotowuje kraju do potencjalnej obrony przed rosyjskim atakiem. I tak nie jest prowadzona mobilizacja, ani szkolenie obywateli, aby byli zdolni do obsługi broni. Zakłady zbrojeniowe Łucznik oraz inne produkujące broń nie pracują pełną parą, a nawet więcej – mają problem z uzyskaniem od rządu zamówień na niezbędny do działań obronnych sprzęt. Nie ma prowadzonych ćwiczeń obrony cywilnej. W kolejnych miastach wprowadzane są strefy czystego transportu i planowane jest – jak na przykład w Warszawie – zwężanie ulic, co w sytuacji zagrożenia bardzo utrudni, jeżeli nie uniemożliwi, ewakuację.
Niszczenie kluczowych dla obrony obszarów
Niszczone jest zaplecze żywnościowe. Plony polskich rolników gniją, doprowadzając gospodarstwa do bankructwa, podczas gdy sprowadza się marnej jakości żywność z Ukrainy, a teraz i z Mercosur. A przecież własne rolnictwo to podstawa bezpieczeństwa żywnościowego, nie tylko w sytuacji wojny.
Przy pomocy ideologii niszczone jest społeczeństwo. Uderza się w tożsamość i morale ludzi, aby byli niezdolni do obrony kraju. Samoobrona jest karana, a bandyci wypuszczani na wolność. Żołnierze – obrońcy polskich granic – są ścigani przez Żandarmerię Wojskową i prokuraturę za wykonywanie swoich obowiązków. Do tego dochodzi wpuszczanie na teren Polski migrantów, którzy obniżają poziom bezpieczeństwa. Działają wschodnie gangi, z którymi organy ścigania de facto niewiele robią.
Rozbrajanie Polski przez proniemieckość Tuskowej ferajny trwa. W kwestii wojny przywołam Millerowe pytanie, “o ktorej godzinie to nastąpi”? Nawet poradnik do ucieczki przygotowali, z plecakiem. Miernota, durnota i ślepota króluje na salonach obecnej RP.
Pani Wiejak, pisująca m.in. u Karnowskich wpolityce czy na portalu fronda https://www.fronda.pl/a/anna-wiejak-obalenie-putina-nic-nie-zmieni,175310.html (dodajmy: nową naczelną portalu Fronda.pl. jest Agnieszka Romaszewska) nie wydaje się wiarygodną ekspertką w sprawach dotyczących dzisiejszej Rosji. W jej artykułach aż roi się od “napaści” na upainę, “imperialnych apetytów Putina” itp. pisowsko-prawackiej narracji nie wchodzącej w istotę rzeczy, a ślepo powtarzającej obowiązującą mantrę rusofobiczną. Z taką przyprawą, nawet jej liczne słuszne obserwacje na temat proniemieckiej strategii “obronnej” herr tfuska – jadą zakalcem.
Sam ten tytuł wzywający do “obrony Polski przed Putinem” budzi śmiech (niewesoły), bo świadczy, że pani Wiejak od lat nie miała w ręku mapy Polski dla szkoły podstawowej. Jest tam widoczna 200-kilometrowa bezpośrednia granica Polski z Federacją Rosyjską, więc tylko zakładając podobne niedouctwo czytelników co jej samej, mogła p. Anna liczyć na to, że nikt dotąd nie przyszpilił jej pytaniem:
– Skoro Putin chce nas zaatakować i mamy z nim tak długą granicę bezpośrednią, do tego w terenie słabo zaludnionym, leśnym , gdzie granice można przekroczyć rowerem – to dlaczego przez tak wiele lat tego nie uczynił?
A jeszcze lansuje się do tego głupkowatą “teorię strategiczną”, jakoby upaina “broniła nas przed Putinem” – czyli że on, mając 200 km. granicy z Polską, woli od 4 lat wykrwawiać się na upainie próbując tamtędy czyli naokoło wejść do RP i nie udaje mu się tylko dlatego, że naród upaiński bohatersko broni nas przed tym “imperialnym agresorem”.
Wprawdzie pani Wiejak zaprzeczy, że nic takiego tymi słowami nie napisała, ale takie wnioski się nasuwają każdemu średnio bystremu obserwatorowi, jeśli jest wolny od codziennej dawki trucizny półprawd, sączonych z portali w rodzaju Karnowskich czy Romaszewskiej.