Decyzja biskupa bielsko-żywieckiego o usunięciu proboszcza parafii w Grojcu, księdza Józefa Zborka, uzasadniona prawomocnymi wyrokami watykańskich instytucji, spotkała się z protestem wiernych. Przybrał on drastyczne formy. W niedzielę 4 października biskup Roman Pindel przyjechał do Grojca, aby poinformować parafian o odwołaniu z urzędu proboszcza. Setki niezadowolonych ludzi uniemożliwiały biskupowi opuszczenie świątyni, doszło do szarpaniny, krzyków, a nawet przekleństw pod adresem hierarchy i towarzszących mu kurialistów. Biskup mógł opuścić teren parafii dopiero po północy, pod eskortą policji i z udziałem policyjnych negocjatorów. Jak doszło do tego przygnębiającego wydarzenia?
Legalizm w sprawie przyczyn odwołania
Przyczyny odwołania księdza były nieznane opinii publicznej aż do 13 października, gdy podał je sam odwołany proboszcz. Wynikało to z przepisów prawa kanonicznego. Kuria nie mogła ujawnić, przyczyn, gdyż tak stanowi kanon Nr 220 o treści “nikomu nie wolno bezprawnie naruszać dobrego imienia, które posiada inna osoba, ani też nie wolno naruszać prawa żadnej osoby do ochrony własnej intymności“. Tajemnicą kanoniczną objęte są zarówno postępowania administracyjne, jak i karne w kurii oraz w watykańskich dykasteriach. Co więcej, naruszenie prywatności – chronionej na podstawie kanonu 220 – powoduje odpowiedzialność i kary na mocy kanonu 1390 § 2. Jedynie ks. Józef Zborek miał prawo podać do wiadomości publicznej postawione mu zarzuty, gdyż jego zakaz nie obowiązuje. Zdecydował się na to dopiero po 10 dniach, co jest zrozumiałe z powodów psychologicznych, ale powstało w ten sposób pole do rozmaitych spekulacji o braku podstaw wydanej wobec niego decyzji lub możliwości jej zmiany, co nie wchodzi w rachubę z powodów proceduralnych (decyzja jest niezaskarżalna).
Ksiądz Józef Zborek posługiwał w Grojcu od blisko 30 lat i był niezwykle lubiany przez parafian. Podnoszą oni, że przez ten czas dał się poznać jako prawdziwy gospodarz, odbudował pod względem ekonomicznym zadłużoną parafię i nawet nie stronił od prac fizycznych, sam kosząc trawę wokół kościoła i sprzątając obejście, co przełamywało negatywne stereotypy o duchownych. Postrzegano go jako osobę życzliwą, otwartą, pozbawioną cechy wywyższania się, jako zaangażowanego spowiednika i kaznodzieję, na którego msze przyjeżdżali ludzie z okolicznych miejscowości. Nadto – jak podają parafianie i wójt – cechował go brak materializmu (przyjmowanie opłat „co łaska”) i troska o ubogich.
Co wiadomo w niniejszej sprawie?
Biskup bielsko-żywiecki ksiądz Roman Pindel odwołał duchownego z urzędu proboszcza w związku ze stwierdzeniem „bardzo poważnych nadużyć w wypełnianiu tej funkcji” oraz popełnieniem „poważnego przestępstwa kanonicznego”. Proboszcz odwoływał się od decyzji ordynariusza, jednak dekret biskupa został ostatecznie utrzymany w mocy przez watykańską Dykasterię ds. Duchowieństwa oraz Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej. Kuria ze względu na ochronę prywatności nie podawała żadnych szczegółów. Według niepotwierdzonych aż do 13 października ustaleń medialnych (m.in. dziennika Rzeczpospolita) ksiądz miał masowo przyjmować intencje mszalne oraz ofiary od wiernych ponad limity dopuszczane przez prawo kanoniczne. Przepisy (kanon 951) regulują wprost, że ksiądz nie może odprawiać masowo mszy dla zysku, kanon 947 stanowi, że „od ofiar mszalnych należy bezwzględnie odsuwać wszelkie znamiona, nawet tylko pozorne, transakcji lub handlu”, a kanon 905 paragraf 1 ustanawia zasadę jednej mszy dziennie, przewidując wyjątki za zgodą ordynariusza. Może on zezwolić na binację [dwie msze św. dziennie], a w niedziele i święta nakazane, z racji duszpasterskiej, nawet na trynację. Powód odwołania – zdaniem adwokatów kanonicznych – nie mógł być błahy, skoro zostało ono utrzymane przez struktury watykańskie. Były proboszcz podporządkował się decyzji Stolicy Apostolskiej, zgodził się opuścić parafię i zaapelował do wiernych o spokój. Poinformował, że został oskarżony o popełnienie przestępstwa przeciwko sakramentom, tj. bezprawnego czerpania korzyści z ofiar mszalnych (za co został karnie pozbawiony urzędu proboszcza) oraz o przestępstwo zniszczenia księgi intencji mszalnych (za co został ukarany grzywną w kwocie 5 tysięcy złotych). Podał, że uważa iż pozbawienie go urzędu jest niezrozumiałe i niesprawiedliwe, gdyż stypendia (ofiary) z mszy binowanych i trynowanych przekazywał do kurii, a Dykasteria watykańska uważa że odniósł korzyść osobistą w postaci przekazywania stypendiów na rzecz prac wykonywanych w parafii. Wobec zniszczenia ksiąg intencji twierdzenia księdza są tylko deklaratywne. W dniu 14 października kuria podała, że oświadczenie proboszcza jest niepełne i uzupełniła istotne fakty ustalone w postępowaniu kanonicznym. Mianowicie m.in., w parafii w Grojcu intencje mszalne przyjmowano w liczbie znacznie przekraczającej to, na co pozwala prawo, a przekraczanie dozwolonej liczby Mszy świętych nie było praktyką sporadyczną – lecz stałą (w niedzielę kapłan odprawiał nawet po sześć Mszy świętych). Ofiary złożone za dodatkowe Msze nie należą ani do proboszcza, ani do biskupa. Proboszcz nie może też sam decydować o ich przeznaczeniu (kan. 951 § 1 KPK). W Diecezji Bielsko-Żywieckiej służą one misjonarzom, chorym kapłanom, księżom emerytom, seminarium duchownemu. Ofiary przyjęte z ich okazji wspierają też Dom Matki i Dziecka w Bielsku-Białej. Podczas wizytacji ksiądz Zborek oświadczał, że spalił księgi intencji. Kodeks Prawa Kanonicznego uznaje zniszczenie prawdziwego publicznego dokumentu kościelnego za przestępstwo (kan. 1391 n. 1 KPK). W tej sytuacji powtarzanie przez odwołanego proboszcza, że dekret o odwołaniu jest niezrozumiały i niesprawiedliwy nie znajduje oparcia w faktach.
Mikrofony publicystów „katolickich” i nagonka na biskupa
Niestety, jest grupa publicystów, którzy traktują tą smutną sytuację jako okazję do nagonki na Episkopat. Wypowiedzieli się m.in. dr Artur Dąbrowski (prominentny działacz Akcji Katolickiej), dr Tomasz Terlikowski, dr Stanisław Krajski i Bartosz Kopczyński. Każdy z nich cynicznie opisał tą historię w sposób, który pasował do jego własnej linii ideologicznej.
Terlikowski nie poinformował o ograniczeniach wynikających z tajemnicy kanonicznej. W opinii dla „Gazety Krakowskiej” protekcjonalnie ocenił, że wydarzenia w Grojcu, to „komunikacyjna i wizerunkowa klęska diecezji bielsko-żywieckiej”, a biskupi „muszą nauczyć się, że Kościół to także wierni”. Dr Dąbrowski swoją wypowiedź zatytułował „Kościół czy korporacja? Grojec, Krzeszów, Sosnowiec i kryzys odpowiedzialności”. Oskarżył Kościół o bycie korporacją. Jeszcze dalej posunął się Stanisław Krajski, który w kilku filmikach opisał sprawę w kategoriach teorii spiskowej – jako celowe niszczenie dobrego, tradycyjnego kapłana przez kurialne układy. Sfałszował liczne fakty i pominął wszystkie bezsporne okoliczności. Twierdził między innymi, że w tej sprawie „chodzi tylko o pieniądze i to niewielkie”. To nieprawda. Z orzeczenia organów kościelnych jasno wynika, że chodzi o ochronę godności Eucharystii oraz wykluczenie jakichkolwiek podejrzeń o merkantylizm (handel intencjami). Skandalicznie wypowiedział się też Bartosz Kopczyński, który bez uzasadnienia zaatakował przy tej okazji cały Episkopat używając obelg (rabini udający biskupów, masoni, struktura mafijna, zdrajcy, itp.). Oburza mnie ta fałszywa i ordynarna „publicystyka”.
Biskup Roman Pindel jest zasłużonym duszpasterzem. Rozwija w diecezji sieć kaplic wieczystej adoracji eucharystycznej, organizuje modlitwy i marsze za ojczyznę. To wybitny biblista. Profesor nauk teologicznych, rektor Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej w latach 2011–2013. W swojej rozprawie habilitacyjnej analizował List do Galatów, rekonstruując moment odseparowania się Kościoła od judaizmu i Prawa Mojżeszowego. Jakobińskie ataki na niego zasługują na stanowczy sprzeciw.
Dlaczego kapłan powinien odprawiać tylko jedną Mszę dziennie?
https://pch24.pl/opinie/dlaczego-kaplan-powinien-odprawiac-tylko-jedna-msze-dziennie,739620
Kopczyński w rozmowie z dnia 9.10. użył m.in. takich sformułowań o Episkopacie:
„to samo mamy w kościele synodalnym, że lud Boży może gadać wszystko i w tym jest Duch Święty. Pod warunkiem, że to jest zgodne z linią partii, czyli z komunistyczną partią Watykanu, której pierwszym sekretarzem jest papież, a lokalnymi gensekami są biskupi”,
„ci ludzie tytułują się biskupami, ale czują się rabinami. I jak lud Boży mówi coś innego niż chce rabbi, no to wzywa się policję. Jest pełna komunia pomiędzy władzą duchowną i władzą świecką, czyli mamy tutaj tych zuchów Kierwińskiego, czyli służby trzeciej RP, i mamy biskupa trzeciej RP”,
„ci wszyscy rabini udający biskupów”,
„oni tworzą kompromaty na swoich. To jest taka struktura mafijna”,
„to jest jak w tej mafii sycylijskiej Cosa Nostra”,
“lewactwo jest w komunii z rabinami udającymi biskupów”,
„słuchajcie, Polacy mogą, katolicy mogą się przeciwko wam zbuntować, jeżeli będziecie wprowadzać judaizm do Polski i wszystkie ludy, a będziecie usuwać stąd Polaków”.
„Z tymi rabinami udającymi biskupów można sobie bardzo łatwo poradzić. I ta sprawa z Grojca to pokazuje, jak episkopat można łamać”,
„można bardzo sprawnie zarządzać poprzez pieniądze. Oni są bardzo przywiązani do swoich pałaców, do swoich źródeł dochodu”.
„Natomiast ja chcę, żeby ci ludzie pełniący posługę biskupią, żeby nabrali świadomości,
że kończy się tolerancja dla zdrady, dla zdrady ojczyzny, dla zdrady Chrystusa, zdrady Kościoła. To jeszcze się trzyma dzięki janiepawlizmowi”.
„Ja apeluję do nich: nawróćcie się póki czas, nawróćcie się na katolicyzm i bądźcie wiernymi synami kościoła. Bądźcie pasterzami takimi, jakimi powinniście być i bądźcie polskimi patriotami”. Itd., itp.
Treść kanonu 951: