W tym materiale opowiem co zrobić, żeby dziecko, ważna osoba, rodzic, wnuk, przyjaciel powróciły do kościoła. Nie tylko powiem o przyczynach, ale powiem o tym, co zrobić i w jaki sposób dokonać tej zmiany. Wyobraźcie sobie niedziela, świąteczny obiad. Syn przyjechał z żoną i dzieckiem. Zupa, schabowy, ziemniaczki, suróweczka, ciasto. W pewnym momencie mama pyta, czy byli rano w kościele? Syn nagle odkłada widelec. Nie, nie byli. Nie chodzą już od dwóch lat. Wnuk nie jest ochrzczony i nie ma na razie żadnego, nawet przesłanki, że będzie. Ojciec nagle czerwienieje, a matka płacze, oczy zachodzą jej łzami i zaczyna płakać. Synowa, jak nagle miała uśmiech na twarzy, tak ten uśmiech jej zszedł, patrzy w talerz. I nagle zaczyna się temat, którego wcale nie chcieli rozwijać. Emocjonalnie zaczyna on się robić coraz głębszy i ktoś mówi o jedno zdanie za dużo. A godzinę później samochód odjeżdża spod domu, a rodzice zostają sami przy stole, może z niedojedzonym ciastem. I pytaniem, które będzie wracać przez wiele nocy: Gdzie popełniliśmy błąd?
◊
MYŚLISZ, ŻE WYCHOWAŁEŚ DZIECKO W WIERZE? Możesz przeżyć największy szok swojego życia!
◊
Więcej: Tomasz Sztreker
Trzeba zadać pytanie: dlaczego młodzi przestali chodzić do kościoła. Bo może to nie jest błąd rodziców, lecz tego co się dzieje w Kościele?
Mówię to z własnego doświadczenia – przestałam, bo po każdej mszy św. miałam wrażenie, że kazanie było przeznaczone dla jakiegoś bezmyślnego idioty.
Kiedy mi się zdarzy jednak pójść, wracam z takim samym wrażeniem. Na szczęście nie zawsze. Zdarzają się msze, kiedy kazanie wygłasza bardzo mądry ksiądz i z takiej mszy św. chyba każdy wychodzi mądrzejszy i lepszy.
Młodzi jak widać nie mają takiego kościoła pod ręką… Hierarchowie mają wielkie zadanie do wykonania – powrót do nauki Chrystusa.
Droga Alino,
Zgodnie z Katechizmem Kościoła Katolickiego (art. 2181) dobrowolne opuszczenie Mszy św. w niedzielę lub święto nakazane bez ważnego powodu jest grzechem ciężkim. Niski poziom intelektualny, nudny styl czy kontrowersyjne poglądy kaznodziei nie są uznawane za taki powód.
Msza jest ofiarą Jezusa Chrystusa. Słaba ludzka forma księdza nie umniejsza wartości duchowej samej Eucharystii ani ważności sakramentu.
Katolicka teologia przypomina o zasadzie ex opere operato – niedoskonałość, grzech czy słabość charakteru księdza nie wpływają na ważność i świętość sakramentu Eucharystii. Chrystus jest na Mszy świętej obecny niezależnie od tego, jak słaby jest Jego ziemski szafarz.
Zgodnie z Prawem Kanonicznym (kan. 1248 § 2) oraz Katechizmem Kościoła Katolickiego, z obowiązku niedzielnego zwalniają ważne przyczyny niezależne od woli wiernego:
• Choroba lub niedołęstwo: Gdy stan zdrowia utrudnia wyjście z domu lub udział we Mszy świętej wiąże się z dużym cierpieniem czy ryzykiem pogorszenia zdrowia.
• Opieka nad chorymi lub dziećmi: Gdy obecność przy osobie niesamodzielnej, chorej lub małym dziecku jest w tym czasie absolutnie konieczna i nie ma zastępstwa.
• Nagłe i nadzwyczajne okoliczności: Klęski żywiołowe (powódź, śnieżyca odcinająca drogę), awaria transportu uniemożliwiająca dotarcie do kościoła.
• Brak fizycznej możliwości dotarcia: Sytuacja, w której w promieniu wielu kilometrów nie ma żadnego kościoła ani możliwości dojazdu na liturgię.
• Wyższa konieczność zawodowa: Praca w służbach ratunkowych, szpitalach czy innych miejscach, gdzie grafik jest narzucony odgórnie, a nieobecność w pracy zagrażałaby bezpieczeństwu innych.
W takich sytuacjach zaleca się (o ile to możliwe) duchową łączność poprzez transmisję telewizyjną, radiową lub osobistą modlitwę i lekturę Pisma Świętego.
Droga Alino ,
z całym szacunkiem do Ciebie jako kobiety, i Polki, jesteś sztandarowym przykładem “katolicyzmu” w Polsce, bankructwa wiary i moralności a zarazem niewyobrażalnej głupoty.
Ile w tym twojej winy a ile rodziców,którzy jako rozumne istoty powinny ci przekazać zasady wiary a nie tylko ochrzcić…bo to nie wystarczy by wychować człowieka a nie tylko wychodować zwierzątko- to osądzi Pan Bóg na sądzie ostatecznym, gdy na nawrócenie będzie już za późno.
Poziom inteaktualny księdza czy kazania ,które głosi, nie ma związku z grzechem ciężkim, w który popadasz opuszczając niedzielną mszę św. (katechizm Piusa X).
Umierając świadomie w grzechu ciężkim trafiasz do piekła na całą wieczność, a za życia ziemskiego, otumaniony umysł grzechem ciężkim podejmuje złe decyzje, stąd Polska wygląda tak jak wygląda.
Z życzeniami nawrócenia
Dla leniwych.
_________
Widzę Katoliku, że albo nie przeczytałeś mojego wpisu, albo zupełnie niczego nie zrozumiałeś. No chyba, że wg Ciebie wiara w Boga to przestrzeganie przepisów, które samemu Jezusowi do głowy by nie przyszły?
Bardzo wartościowe treści, odnoszące się do rzeczywistości.
Z mojego punktu widzenia, wieloletniej byłej ateistki, chodzi o znalezienie odpowiedzi na pytanie “prymarne” dla młodego człowieka. To jest punkt wyjścia. Na to pytanie każdy myślący człowiek posiadający potrzebę transcendencji znajdzie odpowiedź. Jeśli nie, przyzna prymat wierze w chaos. A ten stan niszczy człowieka i już na Ziemi wtrąca go w Inferno utraty poczucia wartości i bezsens egzystencji.
Stanisław Lem w rozmowie z Grzegorzem Braunem stwierdził, że szukał w życiu transcendencji , ale jej nie znalazł. Jego geniusz przewidział rozwój technologii w kierunku cywilizacyjnego regresu – dehumanizacji. Nie dostrzegł on jednak prawdziwych przyczyn tej degeneracji, którą upatrywał w dążeniu do wygody. Nie zauważył, że świat się degeneruje na skutek notorycznego kłamstwa – manipulacji DEFINICJAMI dotyczącymi najważniejszych dla życia człowieka pojęć. Do czego zaprzęgnięto naukę, edukację, media, a nawet rozrywkę – 4 jeźdźców Apokalipsy.
Biologia jest nauką o życiu. Nie da się zmieniać genów, “naprawiać” ich. Nawet żadnej bakterii (nie mówiąc o nukleoproteinie czyli wirusie) człowiek nie stworzył. “Naprawianie” funkcji mózgu jest i pozostanie fikcją medyczno-literacką.
Lem znał się na mechanizmach, ale nie na biologicznych procesach, mimo tego że skończył medycynę.
Stanisław Lem opisał pułapkę, do której weszliśmy dobrowolnie, bo w środku jest cieplej
https://www.youtube.com/watch?v=zpATB0Mitbc
Ks. profesor Zygmunt Zieliński:
“Chrześcijanin. Kto nim jest a kto nie?“
Jan Paweł II twierdził że Msza to pamiątka i uczta. Czy to nauka niekatolicka?
Zgodnie z “Katechizmem Kościoła Katolickiego” z 1992r:
Uczta Paschalna – Msza św.
„Msza Święta jest równocześnie i nierozdzielnie pamiątką ofiarną,
w której przedłuża się ofiara Krzyża, i świętą ucztą Komunii w Ciele i Krwi Pana. Sprawowanie Ofiary eucharystycznej jest nastawione na wewnętrzne zjednoczenie wiernych z Chrystusem przez Komunię” (KKK 1382)
W 1992 roku Jan Paweł II zatwierdził Katechizm Kościoła katolickiego jako „bezpieczną normę wiary”.
„Ecclesia de Eucharistia” – Encyklika Jana Pawła II:
Msza święta jest równocześnie i nierozdzielnie pamiątką ofiarną, w której przedłuża się ofiara Krzyża, i świętą ucztą komunii w Ciele i Krwi Pana
Encyklika Papieża Piusa XII – Mediator Dei
„ jeszcze więcej błądzą ci, którzy dla udowodnienia bezwzględnej konieczności uczestnictwa wiernych wraz z kapłanem w biesiadzie eucharystycznej, twierdzą zwodniczo, że idzie tu nie o samą Ofiarę tylko,
ale o Ofiarę i ucztę braterskiej wspólnoty,
i ze wspólnie przyjętej Komunii świętej czynią punkt szczytowy całej celebry.”
A już myślałem, że się nie zgodzę, ale zgadzam się z tym:
Moim zdaniem nie można być też – nazywać się wegetarianinem niepraktykującym. Rozwinięcie wydaje się zbędne.
Czy ten Twój wpis CL wyjaśnia w jakimkolwiek stopniu dlaczego młodzi odeszli od Kościoła? Dlaczego nic sobie nie robią z nauk tylu świętych Kościoła? Dlaczego ich nie stosują?
Jeśli nie zna się przyczyn, trudno rozwiązać problem. I kto ma go rozwiązać?
Problem jest dużo głębszy i strukturalny; nie ma jednej odpowiedzi.
Powiedziawszy to, uważam jednak że kwestią zasadniczą jest banalizacja Mszy świętej po SVII, czyli jej protestantyzacja.
Młodzi ludzie w szczególności intuicyjnie wyczuwają tą infantylizację.
Msza odarta z Sacrum nie stanowi przeciwwagi dla pokus tego świata.
Za tym idzie upadek formacji kleryków w seminariach, vide: głupkowato- infantylne kazania.
Trzeba też pamiętać, że rodzice obecnej młodzieży również zostali ukształtowani w rzeczywistości nowego Kościoła, nie mieli właściwych wzorców.
Wtedy to był JP2 i kremówki, gdy tego zabrakło doświadczamy już tylko zjazd po równi pochyłej.
Polecam poszukać w pobliżu kaplicy FSSPX gdzie jest odprawiana Msza Wszechczasów i nauczana tradycyjna nauka.
Binges,krótko i konkretnie….Taka jest istota tej sprawy.
A do innych…którzy nie rozumieją spraw Bożych…to grzech ciężki tak ogłupia umysł, nawet wybitnego profesora, że nigdy tego nie pojmie…dopóki się ważnie nie wyspowiada.
Przecież jest to wierny cytat z zalinkowanego przez Panią materiału
Pani może, a ja nie? ;-)))
Domyślam się, że uznała to Pani jako ważny wątek towarzyszący. Ja też :-)
Ja mam pewne osiągnięcie, jeśli chodzi o dyskutowany problem.
Kiedyś, za życia śp. Zbyszka Łabędzkiego, twórcy i redaktora portalu ojczyzna.pl, na forum tego portalu umieściłam wpis krytykujący język jaki stosowali hierarchowie w najważniejszych homiliach. Było to po kilku takich przypadkach, kiedy z uwagą słuchałam prymasa, arcybiskupów, czy biskupów, i chociaż mówili po polsku, nie rozumiałam ani połowy. Dlaczego? Bo używali słów, których znaczenia trzeba szukać w słowniku języków obcych, a przecież nikt nie ma szans słuchać i szukać, tym bardziej, że tych słów było zbyt dużo, a nie każdy uczył się łaciny…
Jeśli ja (po studiach!) czułam się jak na tureckim kazaniu, to do kogo mówili hierarchowie i co chcieli przekazać?
Jakie było moje zdumienie, kiedy po kilku tygodniach – czyli natychmiast! – hierarchowie zaczęli mówić po ludzku. Przestaliśmy słuchać o “transcendencji” itp. wynalazkach.
Może i ta nasza dyskusja trafi do episkopatu i sprowadzi hierarchów do poziomu wiernych. Jezus nauczał wśród ludzi i posługiwał się ich językiem, aby zrozumieli Jego nauki.
Czasem pytam rodzinę, znajomych, którzy byli na tej samej mszy św. jak im się podobało kazanie? I co słyszę? A nie pamiętam o czym było… A było przecież na temat czytanej Ewangelii…