Komu potrzebne piekło, skoro jest Davos?

Spróbuj wyobrazić sobie świat, w którym demokracja jest całkowicie martwa i zastąpiona przez własną, celowo odwróconą symulację, powierzchowny reżim – ateistyczną, wielbiącą naukę, globalistyczną technokrację – w której okropne nieludzkie istoty kuszą upadłą elitarną klasę rządzącą do nieodwołalnego wejścia w szatańską sferę postczłowieczeństwa, możliwą dzięki pysze i osiągnięciom inżynierii przemysłowej oraz konstrukcji maszyn.

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Evoluon, budynek w kształcie UFO w Eindhoven w Holandii. Początkowo było to muzeum techniki, później centrum konferencyjne, a ostatnio przemianowano je na muzeum prezentujące „wpływ technologii na nasze życie i planetę”. Jej pierwszą wystawą był wehikuł czasu w wirtualnej rzeczywistości, w którym zwiedzający mogli doświadczyć, jak życie na Ziemi może wyglądać za miliony lat. Zdjęcie: ruddy.media na Unsplash.

 

Ta ohydna prawda: CS Lewis przewidział technokratyczny globalizm i dyktaturę naukową

Czy osiemdziesiąt lat po ukończeniu klasycznej przypowieści [parable] science-fiction CS Lewisa That Hideous Strength [„Ta ohydna siła”] i konferencji w Dumbarton Oaks, która doprowadziła do utworzenia ONZ, najgorsze totalitarne koszmary z wyobraźni Lewisa w końcu stały się rzeczywistością?

Spróbuj wyobrazić sobie świat, w którym demokracja jest całkowicie martwa i zastąpiona przez własną, celowo odwróconą symulację, powierzchowny reżim – ateistyczną, wielbiącą naukę, globalistyczną technokrację – w której okropne nieludzkie istoty kuszą upadłą elitarną klasę rządzącą do nieodwołalnego wejścia w szatańską sferę postczłowieczeństwa, możliwą dzięki pysze i osiągnięciom inżynierii przemysłowej oraz konstrukcji maszyn.

Jeśli wszystko to brzmi jak coś skradzionego z powieści science-fiction, to dzieje się tak dlatego, że tak właśnie jest — powieść, o której mowa, to „That Hideous Strength” CS Lewisa z 1945r., którą (zgodnie z harmonogramem publikacji) faktycznie skończył pisać jakiś czas wcześniej przed końcem II wojny światowej. Jest to przerażająca i satyryczna przepowiednia tego, co Lewis przewidywał, a co powojenny świat najprawdopodobniej przygotował dla niczego niepodejrzewającej ludzkości, która naiwnie myślała, że ​​demokracja zatriumfuje na zawsze wraz z wyłaniającymi się dwiema porażkami Niemiec i Japonii: mianowicie nową formą „łagodnej” dyktatury globalistycznej w przebraniu.

Lewis przewidywał, że narzędziem, za pomocą którego będzie zarządzany taki zamaskowany reżim, będzie prawdopodobnie jakaś dobrotliwie brzmiąca organizacja tego samego rodzaju, która wkrótce miała się ujawnić w rzeczywistości pod postacią Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ). Choć oficjalnie ustanowiono ją dopiero w 1945r., tuż po zakończeniu wojny, to właśnie w obecnym, 2024 roku mija 80 lat od skutecznego sformułowania podstawowego formatu ONZ podczas konferencji w Dumbarton Oaks w 1944r. Konferencja odbyła się w Waszyngtonie pomiędzy ówczesnymi wielkimi mocarstwami sprzymierzonymi, które odtąd miały stać się głównymi „czterema policjantami” rządzącymi planetą: Stanami Zjednoczonymi, Związkiem Radzieckim, Wielką Brytanią i Chinami.

Lepiej znany jako autor chrześcijańskich traktatów i fantastyki, takich jak seria Opowieści z Narnii, Lewis próbował także swoich sił w chrześcijańskim science fiction w swojej Trylogii Kosmicznej z lat trzydziestych i czterdziestych XX wieku. W tych ekscytujących opowieściach głównym wspólnym bohaterem jest dr Elwin Ransom, chrześcijański naukowiec. Podróżuje na inne planety, po czym wraca na ląd, aby walczyć z demonami zwanymi „Makrobami”, które fałszywie udają wszechmądre istoty pozaziemskie, mając na celu skuszenie ludzkich naukowców i polityków do przekształcenia całej planety w prawdziwe post-ludzkie piekło na Ziemi.

Końcowa część trylogii, ‘Ta ohydna siła‘, ma tytuł zaczerpnięty z mało znanego poematu z 1555 roku o Wieży Babel, wcześniejszym przedsięwzięciu pełnym arogancji faustowskiej, podjętym na przekór Bożej Woli. Pisząc to pod koniec II wojny światowej, myśli Lewisa w naturalny sposób zwróciły się ku światu, jaki zwycięzcy alianci będą próbowali dla siebie zbudować – mianowicie świat tak nierealistycznie utopijny w swojej naturze, że zamiast tego stanie się swoim dokładnym przeciwieństwem. Przewidział, że taki świat ostatecznie doprowadzi do powstania globalistycznego reżimu totalitarnego tak złego w skutkach, choć niekoniecznie w zamierzeniach, że sprawi, iż nowo pokonana Trzecia Rzesza będzie przypominać raj. Jak sam autor przyznał w przedmowie, książka ta była fabularyzowaną opowieścią o zasadniczym motywie jego eseju The Abolition of Man z 1943 roku, którego tytuł z pewnością jest oczywisty.

Fabuła jest prosta, ale zabójczo skuteczna. Po stracie Hitlera i Hirohito globalistyczne elity technokratyczne, które porzuciły wszelką wiarę w Boga i tradycję na rzecz kontrastującej faustowskiej wiary w naukę i postęp, wzorowane w dużej mierze na lewicowych naukowcach-reformatorach społecznych z tamtych czasów, takich jak Julian Huxley, ustanawiają nową Organizacja typu ONZ. Początkowo ma siedzibę w Anglii, ale organizacja ta zamierza zdominować świat. Z zamierzoną przebiegłością nazywa się ją „NICE” (the National Institute for Co-ordinated Experiments – Narodowy Instytut Skoordynowanych Eksperymentów).

Cóż, podobnie jak dzisiejsza internetowa społeczność #BeKind, NICE ma, całkiem dosłownie, bardzo „miłą” nazwę, więc nie może być w tym nic podejrzanego ani negatywnego, prawda? Niestety, jej działaniami kierują z daleka demoniczne Makroby. Te fałszywe istoty pozaziemskie obiecują przywódcom NICE prometejskie dary naukowe, takie jak nieśmiertelność, jeśli tylko będą postępować zgodnie ze swoimi „racjonalnymi” i „postępowymi” planami łagodnie totalitarnego Jednego Rządu Światowego. W domyśle taki reżim jest tym, co stosują same istoty pozaziemskie na swoich doskonałych, obcych światach gdzie indziej. Zatem rzeczywiście jest w tym coś bardzo podejrzanego.

Łącząc marksizm, pozytywizm, scjentyzm, inżynierię społeczną i wojujący ateizm, NICE stara się zmusić ludzkość do ewolucji w zupełnie nowy, rzekomo „ulepszony” gatunek postludzki – i zabić wszystkich tych głupich i niewdzięcznych, którzy odmówią współpracy. Sam Lewis nie był całkowicie przeciwny istnieniu na innych planetach rzeczywistego, niedemonicznego, inteligentnego życia (w swoim eseju ‘Religia i rakiety’ przewidywał nawet, że naszym ostatecznym kosmicznym zadaniem może być nawrócenie ich na chrześcijaństwo). Ostatecznie jednak poczuł, że prawdziwe zagrożenia ludzkości czyhają raczej bliżej domu i nie dotyczą inwazji wrogich kosmitów, a leżą w coraz bardziej porzucających Boga sercach i umysłach samej ludzkości.

Fantastyka naukowa, fakty teologiczne

Aby udowodnić swoją lojalność wobec Makrobów, kandydaci na wyższe szczeble NICE muszą dosłownie deptać Chrystusa, gdyż właśnie w tym celu w ich kwaterze głównej trzyma się Jego posąg. Mówiąc bardziej obrazowo, organizacja depcze Chrystusa także w swoich szerszych działaniach.

Najwyraźniej Lewis nie miał szczególnie wysokiego mniemania o socjologach, bo tacy właśnie są w istocie ludzie w NICE. Tworzą zorganizowany spisek socjologiczny, którego celem jest przede wszystkim zaprzeczanie realności natury ludzkiej, a następnie jej przymusowe, hurtowe przemodelowanie poprzez przekształcenie Ziemi w jeden gigantyczny maoistyczny obóz reedukacyjny.

Dla jednego z takich niereformowalnych technokratów „Istotą były statystyki dotyczące robotników rolnych. Każdy prawdziwy kopacz, oracz czy syn rolnika, był zaledwie cieniem.” Rzeczywiście, ta jednostka ma podświadomą tendencję, aby nigdy nie używać konkretnych terminów, takich jak „mężczyzna” czy „kobieta”, ale raczej zwykłych kolektywnych abstrakcji, takich jak „grupy zawodowe”, „klasy” i „populacje”. Dzieje się tak, twierdzi Lewis, ponieważ „na swój sposób wierzy równie mocno jak każdy mistyk w wyższą rzeczywistość rzeczy, których nie widać”.

NICE doprowadza do logicznych celów pozytywistyczną herezję zastąpienia teologii socjologią, tworząc rodzaj pozytywistycznej inkwizycji, mającej na celu utrzymanie globalnej populacji w ryzach. Według jednego z ich nowego gestapo w NICE: „Na dłuższą metę nie ma różnicy między pracą w policji a socjologią”. Podczas gdy staromodna praca policji skupiała się na tropieniu przestępców już po faktycznym popełnieniu przez nich przestępstwa, socjologiczna praca policji przyszłości będzie polegać na mentalnym programowaniu obywateli, aby przede wszystkim nigdy nie popełniali żadnych przestępstw. Można by to osiągnąć za pomocą kompleksowych programów prania mózgu i inżynierii społecznej. Zatem NICE wierzy w herezje zarówno dotyczące ludzkiej możności osiągnięcia doskonałości, jak i zniesienia Bożego daru wolnej woli.

Niezbyt mili ludzie z NICE

Inżynieria społeczna NICE obejmuje nie tylko sferę mentalną człowieka, ale także jego sferę biologiczną. Siłą przemieniając neo-Adama jutra w nowy kształt fizyczny, ci Prometejczycy dosłownie próbują bawić się w Boga. Trwają w bluźnierczej pogoni za najwyższą władzą nad stworzeniem, podobnie jak dr Frankenstein, Mengele i Moreau. Jak chełpi się jeden z nich: „Wiesz równie dobrze jak ja, że ​​władza człowieka nad naturą oznacza władzę jednych ludzi nad innymi ludźmi, przy pomocy instrumentu jakim jest natura”.

A do czego Makrobowie chcą przekonać NICE, aby na siłę ewoluowała ludzi? Na początek osoby transpłciowe. Według jednego z naukowców z NICE, podobnie jak alchemicy w starym stylu pichcący homunkulusy (małe sztuczne ludziki) w swoich laboratoriach, NICE ma na celu zrobić to samo. Ludzkość musi odtąd „pozbyć się” swoich nagle przestarzałych, seksualnych ciał za pomocą następujących środków:

Nauczyć się sprawiać, by nasze mózgi żyły z coraz mniejszą ilością ciała: nauczyć się budować nasze ciała bezpośrednio za pomocą chemikaliów, nie musieć już napychać ich martwym zwierzem i chwastami. Nauczyć się rozmnażać bez kopulacji… Nigdy nie będzie pokoju, porządku i dyscypliny, dopóki będzie istniał seks. Kiedy człowiek to odrzuci, wtedy w końcu będzie można nim rządzić.

Makrobowie obiecują nauczyć NICE, jak to wszystko robić, ale istniały autentyczne postacie z czasów Lewisa, które naprawdę pragnęły sprawić, aby ludzkość wyewoluowała w takie autotroficzne istoty, naprawdę, bez potrzeby pomocy egzoplanetarnej.

Jedną z takich faustowskich postaci, którą Lewis wyszydzał, był JD Bernal, wybitny anglo-irlandzki biolog molekularny, krystalograf rentgenowski i komunista, którego niepokojąca książka z 1929r. ‘The World, the Flesh and the Devil: An Enquiry into the Future of the Three Enemies of the Rational Soul‘ dowodziła, że aspirujący, zaawansowani posthumanoidzi, tacy jak on, mają trzech głównych wrogów: naturę, ludzkie emocje i cielesne ciało. Twierdził, że naukę należy wykorzystać do zniesienia wszystkich trzech powyższych. Następnie „naukowcy wyłoniliby się jako nowy gatunek i pozostawili ludzkość w tyle”.

Propozycja Bernala była prosta: wyjąć ludzki mózg z czaszki i umieścić go w jakimś sztucznym słoiku. Uwolniony z powoli gnijącego biologicznego więzienia swego ciała, odcięta ludzka inteligencja może nadal sztucznie funkcjonować na zawsze, czyniąc ludzi nieśmiertelnymi. Jak napisał Bernal: „Prędzej czy później człowiek będzie zmuszony zdecydować, czy porzucić swoje ciało, czy życie. W końcu liczy się mózg.”

Według fikcyjnego JD Bernalsa z NICE:

Macie wyobrazić sobie [przyszły] gatunek jako zwierzę, które odkryło, jak uprościć odżywianie i poruszanie się do tego stopnia, że ​​stare, złożone narządy i wielkie ciało, które je zawierało, nie są już potrzebne… Jednostka ma stać się w całości głową. Rasa ludzka ma stać się w całości technokracją… dzień dużej [ludzkiej] populacji minął. Spełnił swoją funkcję, będąc rodzajem kokonu dla technokratycznego i obiektywnego człowieka. Teraz Makroby i wybrani ludzie, którzy mogą z nimi współpracować, nie mają już z tego pożytku.

Te dziwne postludzkie stworzenia, które są „w całości głową”, brzmią niesamowicie niczym „Szaraki” we współczesnej ufologii, te bladoskóre istoty o czarnych oczach i ogromnych okrągłych głowach, które być może znacie z filmów takich jak „Z Archiwum X”.

Często zauważa się, że Szaraki przypominają koszmarne wizje tego, czym ludzkość może pewnego dnia stać się pod rosnącym wpływem naukowo wymuszonej „ewolucji”. Ich mózgi, o czym świadczą masywne, kopulaste czoła, są ogromne, ale ich ciała są wrzecionowate i słabe. Prawie postbiologiczne, ich nosy skurczyły się do nozdrzy, a usta do zwykłych szparek. Podobno nie jedzą ani nie wydalają. Unikają odzieży, są całkowicie gładcy na dole, bez genitaliów umożliwiających seks lub oddawanie moczu, ani odbytów do wydalania. Zamiast tego, dosłownie pozbawione krwi, w ich żyłach płynie czysty chlorofil, żywią się światłem słonecznym, emocjami lub energią kosmiczną i wydalają bezpośrednio przez swoją szarą skórę poprzez pocenie się.

Niektórzy obdarzeni wyobraźnią ufolodzy uważają, że być może wcale nie są to kosmici, ale podróżnicy w czasie z ziemskiej przyszłości – innymi słowy, oni są nami, zmienionymi w postludzką formę przez naukowców podobnych do tych z NICE w nadchodzących stuleciach. Folkloryści, czyli ufolodzy z tzw. „szkoły psychospołecznej”, wolą postrzegać ich jako wizjonerskie, halucynacyjne koszmary. W związku z tym wyrażają utajony strach przed zepsuciem nauki, który pojawia się spontanicznie w umysłach rzekomo uprowadzonych przez UFO, kiedy w nocy w łóżkach mają oni pozornie realistyczne sny na jawie. Czymkolwiek są, wygląda na to, że Lewis z powodzeniem przewidział ich ostateczne przybycie.

Adwokat diabła

Tak naprawdę książka Lewisa nie miała być przepowiednią przyszłej inwazji obcych, ale metaforą religijną i polityczną, aczkolwiek bardzo proroczą. Lewis nie do końca był przekonany, że demoniczni kosmici przejmą kontrolę nad planetą, tak jak George Orwell, pisząc „Folwark zwierzęcy”, nie sądził, że zrobią to komunistyczne świnie.

Po publikacji książki ‘That Hideous Strength‘ wybitny naukowiec JBS Haldane napisał skargę do Lewisa, w której zaprotestował, że oszczerczo przedstawił cały swój rodzaj jako quasi-nazistowskich czcicieli diabła. W początkowo niepublikowanej odpowiedzi Lewis miał profesorowi Haldane’owi do powiedzenia poniższe, wyjaśniając, że jego prawdziwe przesłanie brzmiało:

… nie „naukowe planowanie z pewnością doprowadzi do piekła”, ale „we współczesnych warunkach każde skuteczne zaproszenie do piekła z pewnością pojawi się pod postacią naukowego planowania” – tak jak faktycznie zrobił to reżim Hitlera. Każdy tyran musi zacząć od stwierdzenia, że ​​ma to, co szanują jego ofiary, i daje to, czego chcą. Większość współczesnych krajów szanuje naukę i chce, aby [społeczeństwo] było zaplanowane. Dlatego też, niemal z definicji, jeśli jakikolwiek człowiek lub grupa chce nas zniewolić, będzie to oczywiście określane jako „naukowo planowana demokracja”. Być może prawdą jest, że każde prawdziwe zbawienie, choćby hipotetycznie prawdziwe, musi opisywać siebie jako „naukowo planowaną demokrację”. To kolejny powód, aby bardzo uważnie przyglądać się wszystkiemu, co nosi tę etykietę.

Można zatem powiedzieć, że niedoszli postludzie z NICE z przypowieści Lewisa stworzyli już własną satanistyczną, antychrześcijańską, świecką kontrreligię. Ta „religia” przybrała postać ich postępowej, pozytywistycznej socjologii i scjentyzmu. I po prostu otwiera ich na późniejszą, jeszcze większą pokusę ze strony Makrobów, zamiast na pierwotny impuls dla nowych przywódców ludzkości, pochodzący od demonów jako takich, aby zgrzeszyli przeciwko stworzeniu. W swojej powieści Lewis ujmuje to następująco:

Z punktu widzenia przyjętego w piekle, cała historia Ziemi prowadziła aż do tego momentu. Teraz upadły Człowiek miał wreszcie realną szansę otrząsnąć się z ograniczeń swoich mocy, które nałożyło na niego miłosierdzie jako ochronę przed pełnymi skutkami upadku. Jeśli to się powiedzie, piekło w końcu się wcieli. Źli ludzie, będąc jeszcze w ciele, wciąż pełzając po tym małym globie… mieliby władzę i moc złych duchów. Natura na całym świecie Tellusa stanie się ich niewolnikiem. I z całą pewnością nie będzie można przewidzieć końca tego panowania przed końcem samego czasu.

Rzeczywiście ponura perspektywa. Ale przede wszystkim jak, bez wcześniejszego istnienia „złych ludzi” na Ziemi, mógłby ten piekielny scenariusz w ogóle się wydarzyć? Jeśli nie ma doktora Fausta, który początkowo pragnąłby wyczarować Mefistofelesa z własnej pychy, to z definicji nie może się też później pojawić żaden Mefistofeles.

Obecnie istnieją ufolodzy o zacięciu teologicznym, którzy wierzą, że podstawowy wątek powieści Lewisa rozgrywa się teraz naprawdę w kategoriach współczesnego zjawiska UFO, niczym coś wyrwanego ze stron Borgesa. Jedna z pobocznych ufologicznych teorii spiskowych, głoszona przez takich ludzi jak brat Seraphim Rose, nieżyjący już amerykański prawosławny hieromnich, twierdzi, że „obcy”, o których świadkowie mówią, że widzą dzisiaj śmigających po niebie w swoich spodkach, są, podobnie jak Macroby Lewisa, po prostu demonami piekła w nowym, historycznie odpowiednim, Przebraniu Ery Kosmicznej, tutaj, aby kusić głupią ludzkość do potępienia, oszukując nas wszystkich, abyśmy czcili ich i ich doskonałe cudowne technologie, a nie Boga Wszechmogącego.

Z pewnością jest to interesująca teoria, ale jestem co do niej sceptyczny. Obecna, przypominająca NICE kasta przywódców postchrześcijańskiej ludzkości Zachodu, w wystarczającym stopniu udowodniła swoją zdolność do przekształcania cywilizacji w coraz bardziej miękkiego, totalitarnego awatara piekła na Ziemi, z własnej woli, czyniąc to w imię pseudonaukowych kłamstw w rodzaju „zwalczanie kryzysu klimatycznego” czy „zakończenie ludobójstwa osób transpłciowych”. Dlatego zapytałbym, dlaczego demony w ogóle miałyby zawracać sobie głowę tak wyszukaną fasadą science-fiction? Dużo mniej wysiłku wymaga dla Screwtape’a i Mephisto leniwe leżenie w Hadesie i patrzenie z uśmiechem, podczas gdy ludzkość z radością sama się potępia, prawda? Komu potrzebne piekło, skoro jest Davos?

_______________

That Hideous Truth: C.S. Lewis Predicted Technocratic Globalism and Scientific Dictatorship, Steven Tucker, March 23, 2024

−∗−

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!