Grzegorz Braun o tragicznych w skutkach słowach Jana Pawła II – „starsi bracia”

Zemsta, zemsta, zemsta na wroga,
Z Bogiem — i choćby mimo Boga!

Mimo Boga?

Grzegorz Braun: Marsz w Krakowie. Kiedy to było? Zaledwie tydzień temu. I tam została odśpiewana pieśń, której słowa brzmiały w refrenie:  zemsta, zemsta na wroga, z Bogiem, a choćby mimo Boga.

Proszę Państwa, niektórzy słuchacze byli rozentuzjazmowani, a niektórzy byli zbulwersowani. Ale i ci, co się entuzjazmowali i ci, co się bulwersowali, być może nie wszyscy wiedzą, że to po prostu nasza piękna, romantyczna klasyka. Że to jest po prostu pieśń ze sceny więziennej III części Dziadów Mickiewicza…

Tylko tyle, że ta, ta pieśń, którą intonuje Konrad, o którym zaraz się dowiemy, że jest opętany, po prostu opętany. Ta pieśń jest spuentowana i skontrapunktowana przez postaci sceniczne, z których jedna – ksiądz Lwowicz mówi po prostu, to jest pieśń szatańska. To jest pieśń szatańska. / ksiądz Lwowicz „to jest pieśń pogańska”/ Kapral „to jest pieśń szatańska” – przypis red./

Inny przykład na to, jak słowa mogły być niebezpieczne. Starsi bracia w wierze, starsi bracia w wierze…

Adam Mickiewicz i Jan Paweł II _AIX

 

W tym roku minęła czterdziesta rocznica tej tragedii, jak się miało okazać, tego tragicznego w skutkach wydarzenia w dziejach Polski przede wszystkim, ale nie tylko Polski, Europy i świata.

Papież, można powiedzieć papież z Lublina, papież z KUL-u, dzisiaj nie ma KUL-u, jest ŻUL… Państwo sobie rozwińcie ten skrót. Papież z KUL-u poszedł do rzymskiej synagogi i tam powiedział właśnie swoją piękną frazą o tym, że jego interlokutorzy są jakby starszymi braćmi w wierze dla nas katolików. I otóż ani słuchacze z rzymskiej synagogi, ani dziennikarze, ani cała reszta świata nie wiedziała tego, co my wiemy, że to po prostu wywiódł z „Ksiąg Narodu Polskiego i Pielgrzymstwa Polskiego” Adama Mickiewicza.

Tego nikt wtedy nie wiedział już, a dzisiaj nawet i większość polskiego audytorium nie ma o tym bladego pojęcia i dlatego kłusownicy, drapieżniki w rodzaju eminencji Rysia w owczej skórze mogą swobodnie grasować między Polakami, wysyłać ich do synagogi, prawda, listem całego Episkopatu  i nikt nie piśnie, nie znajdzie się jeden biskup, żeby śladem świętych Atanazego i Mikołaja zajechać kogoś, może nawet i pastorałem i rzucić anatemę.

Wtedy świat tego nie wiedział, a przecież, czy miał podstępne intencje papież Wojtyła? Nie, nie przypuszczam, nie zakładam, nie zakładam, nie zakładam podstępu, wyrachowania , cienia złej woli…

Papież Wojtyła tylko i aż wprowadził do języka władzy duchownej i władzy politycznej, którą reprezentował, wprowadził słowa skrzydlate Adama Mickiewicza.

I otóż, Szanowni Państwo, czy mógł? Mógł, no mógł, bo to zrobił. A czy wolno mu było? Nie, nie wolno mu było. Dlaczego? Dlatego, że będąc człowiekiem o najpoważniejszych kwalifikacjach, intelektualnych również, no i pełniąc ten urząd tak wysoki, że aż najwyższy, miał niestety obowiązek rozumienia, że to, co jest językiem poezji zostanie przez postronnych wzięte za język prawa.

Ale wtedy jeszcze świat nie stał tak bardzo na głowie, jak stoi dziś. Więc 40 lat temu, zwracam uwagę, niewinna fraza, potoczysta, piękna, staropolska mowa w ustach polskiego papieża, doprowadziła do katastrofy antycywilizacyjnej, bo jest katastrofą antycywilizacyjną, przedstawianą Polakom i całemu światu, żydostwa współczesnego, jako tożsamego z żydostwem czasów Zbawiciela i Najświętszej Rodziny. To jest istota tego kłamstwa przez przemilczenie i niedopowiedzenie.

_____________________________________________________________________________

 

O autorze: Redakcja