Zemsta, zemsta, zemsta na wroga,
Z Bogiem — i choćby mimo Boga!
Mimo Boga?
Grzegorz Braun: Marsz w Krakowie. Kiedy to było? Zaledwie tydzień temu. I tam została odśpiewana pieśń, której słowa brzmiały w refrenie: zemsta, zemsta na wroga, z Bogiem, a choćby mimo Boga.
Proszę Państwa, niektórzy słuchacze byli rozentuzjazmowani, a niektórzy byli zbulwersowani. Ale i ci, co się entuzjazmowali i ci, co się bulwersowali, być może nie wszyscy wiedzą, że to po prostu nasza piękna, romantyczna klasyka. Że to jest po prostu pieśń ze sceny więziennej III części Dziadów Mickiewicza…
Tylko tyle, że ta, ta pieśń, którą intonuje Konrad, o którym zaraz się dowiemy, że jest opętany, po prostu opętany. Ta pieśń jest spuentowana i skontrapunktowana przez postaci sceniczne, z których jedna – ksiądz Lwowicz mówi po prostu, to jest pieśń szatańska. To jest pieśń szatańska. / ksiądz Lwowicz „to jest pieśń pogańska”/ Kapral „to jest pieśń szatańska” – przypis red./
Inny przykład na to, jak słowa mogły być niebezpieczne. Starsi bracia w wierze…
Inny przykład na to, jak słowa mogły być niebezpieczne.Starsi bracia w wierze, starsi bracia w wierze…
W tym roku minęła czterdziesta rocznica tej tragedii, jak się miało okazać, tego tragicznego w skutkach wydarzenia w dziejach Polski przede wszystkim, ale nie tylko Polski, Europy i świata.
Papież, można powiedzieć papież z Lublina, papież z KUL-u, dzisiaj nie ma KUL-u, jest ŻUL… Państwo sobie rozwińcie ten skrót. Papież z KUL-u poszedł do rzymskiej synagogi i tam powiedział właśnie swoją piękną frazą o tym, że jego interlokutorzy są jakby starszymi braćmi w wierze dla nas katolików. I otóż ani słuchacze z rzymskiej synagogi, ani dziennikarze, ani cała reszta świata nie wiedziała tego, co my wiemy, że to po prostu wywiódł z „Ksiąg Narodu Polskiego i Pielgrzymstwa Polskiego” Adama Mickiewicza.
Tego nikt wtedy nie wiedział już, a dzisiaj nawet i większość polskiego audytorium nie ma o tym bladego pojęcia i dlatego kłusownicy, drapieżniki w rodzaju eminencji Rysia w owczej skórze mogą swobodnie grasować między Polakami, wysyłać ich do synagogi, prawda, listem całego Episkopatu i nikt nie piśnie, nie znajdzie się jeden biskup, żeby śladem świętych Atanazego i Mikołaja zajechać kogoś, może nawet i pastorałem i rzucić anatemę.
Wtedy świat tego nie wiedział, a przecież, czy miał podstępne intencje papież Wojtyła? Nie, nie przypuszczam, nie zakładam, nie zakładam, nie zakładam podstępu, wyrachowania , cienia złej woli…
Papież Wojtyła tylko i aż wprowadził do języka władzy duchownej i władzy politycznej, którą reprezentował, wprowadził słowa skrzydlate Adama Mickiewicza.
I otóż, Szanowni Państwo, czy mógł? Mógł, no mógł, bo to zrobił. A czy wolno mu było? Nie, nie wolno mu było. Dlaczego? Dlatego, że będąc człowiekiem o najpoważniejszych kwalifikacjach, intelektualnych również, no i pełniąc ten urząd tak wysoki, że aż najwyższy, miał niestety obowiązek rozumienia, że to, co jest językiem poezji zostanie przez postronnych wzięte za język prawa.
Ale wtedy jeszcze świat nie stał tak bardzo na głowie, jak stoi dziś. Więc 40 lat temu, zwracam uwagę, niewinna fraza, potoczysta, piękna, staropolska mowa w ustach polskiego papieża, doprowadziła do katastrofy antycywilizacyjnej, bo jest katastrofą antycywilizacyjną, przedstawianą Polakom i całemu światu, żydostwa współczesnego, jako tożsamego z żydostwem czasów Zbawiciela i Najświętszej Rodziny. To jest istota tego kłamstwa przez przemilczenie i niedopowiedzenie.
_____________________________________________________________________________

Czy nastąpi teraz wzmożone oburzenie tym razem wobec Grzegorza Brauna ?
Pytam dla kolegi z wojska…
______________
… :)
Ma rację Grzegorz Braun, że w przypadku wypowiedzi w rzymskiej synagodze, zawiodło Jana Pawła II wyczucie tego, co może a czego nie powinien mówić najwyższy autorytet moralny świata katolickiego, a do tego wytrawny akademik, profesor jednej z ważniejszych uczelni katolickich świata.
Zacytowaną frazę Mickiewicza o “jakoby starszych braciach w wierze” winien on poprzedzić – zgodnie ze świętymi zasadami świata nauki i dyplomacji – zaznaczeniem: „cytuję za”, lub „jak się wyraził polski poeta romantyczny Adam Mickiewicz”. I już ostrze nieszczęsnej frazy zostałoby stępione.
Jednak tak się nie stało, gdyż – co już zdarzało mi się wcześniej zaznaczać na forach Legionowych – Jan Paweł II należał całym swym mózgiem i sercem do dawnego profesorskiego Krakówka. Do tych dla jednych uroczych, czysto polskich, dla innych nieznośnych post-szlacheckich gawęd po śniadaniu w gronie podobnych sobie, gdy żarcikom, facecjom, nie ma końca. Ot, taka tradycja gawędy staropolskiej, której najdoskonalszym wcieleniem był w XVIII w. Jan Chryzostom Pasek, a najbezlitośniej wydrwił to Fredro w “Panu Jowialskim”, a po nim Gombrowicz.
„Znacie? Znamy. No to posłuchajcie…” Gadanie dla samego gadania, owszem, nawet ładne to, staropolskie, świetne językowo – co Braun też zaznacza. Ala zarazem jest tutaj zgubne dla umysłu zauroczenie samym gawędziarstwem, napawanie się frazami, czasem nawet bez ich dogłębnego zrozumienia, po co są w danej chwili cytowane. I to emocjonalne koloryzowanie, będące rdzeniem tych opowieści… To owszem, przystoi i nawet zachwyca w literaturze, ale nie na oczach cudzoziemskiego, nierozumiejącego takiej gawędy świata, w świetle kamer.
No i mamy skutki. Nie nazwałbym ich aż “tragicznymi”, bo na szczęście jeśli chodzi o zgubną rolę w obecnym ztalmudyzowanym świecie “żydów, którzy nie są żydami” (za: Ap 3,9) i których w żadnym razie naszymi „braćmi w wierze” nazywać nie można i nie należy – to poza Janem Pawłem II jest jeszcze wiele innych źródeł. Niejedno z nich przytaczaliśmy na Legionie. Ale to fakt, że w popularnym dyskursie jego nieszczęsna wypowiedź jest cytowana najczęściej.
Przytomny dyskutant, słysząc tę frazę powinien natychmiast odparować: Jest pan niezorientowany, Jan Paweł II jedynie cytuje “Księgi Narodu i Pielgrzymstwa Polskiego” Adama Mickiewicza. Zawsze to coś… I dzięki za to Grzegorzowi Braunowi.
Kryzys na linii Stolica Apostolska – Bractwo św. Piusa X, Ukraina i kulisy krajowej polityki:
Braun i Pospieszalski – dziś godz. 19-ta
No cóż, po wysłuchaniu Grzegorza Brauna, który że swadą znamionującą najwyzszej próby intelektualiste zakorzenionego głęboko w polskiej kulturze i szerzej – cywilizacji łacińskiej, posmutniałem.
Gdy widzę bowiem ilu wrogów ma G.B. na szeroko rozumianej lewicy, ale przecież i wśród prawaków, ilu wśród Polaków jest obojętnych na jego przekaz, czyt. na wartości które zbudowały naszą cywilizację, to jest mi smutno.
Czy to nie jest rzucanie pereł przed wieprze?
P.S. ad PŁ. JP2 nie powinien nigdy się znaleźć w Synagodze. Ok
W 1848 roku Święte Oficjum Kościoła Rzymskokatolickiego wpisało dzieła Adama Mickiewicza do Indeksu Ksiąg Zakazanych. Przyczyną tej radykalnej decyzji były ogłoszone drukiem tzw.”Prelekcje paryskie”, cykl wykładów poświęconych literaturze słowiańskiej, które w latach 1841-44 wygłosił poeta w College de France. Krytykował w nich Kościół Katolicki za sprzeniewierzenie się zasadom pierwotnego chrześcijaństwa, nadmierny dogmatyzm, skodyfikowanie wszystkich aspektów wiary, doraźne politykierstwo papieży. Jednocześnie jako jeden z najaktywniejszych przywódców Koła Sprawy Bożej skupiającego zwolenników Andrzeja Towiańskiego, nawoływał do odnowienia Kościoła zgodnie z ideami głoszonymi przez tę sektę, m.in: autentyczne naśladowanie Chrystusa, wprowadzenie świeckich form kapłaństwa, wiarę w odkupienie win świata przez męczeństwo narodu polskiego (mesjanizm narodowy).
W 1966 r. Kongregacja Nauki Wiary uznała, że Indeks chociaż pozbawiony został znaczenia dyscyplinarnego, zachowuje swoją wartość moralną jako ostrzeżenie przed treściami szkodliwymi dla wiary i dobrych obyczajów.
http://www.edusens.pl/edusensacje/dziela-mickiewicza-w-indeksie-ksiag-zakazanych
Pytanie dlaczego różne rysie mogą grasować, dlaczego KUl zamienił się w ŻULa? Zapewne w dużej mierze jest to skutek inwigilacji KK. Ale też bierności świeckich katolików, którzy biernie na to wszystko patrzą i patrzyli. Ich jedyna aktywnośc idzie w niebezpiecznym kierunku tworzenia jakiegoś równoległego KK z jakimiś lefebroidami, zamiast poprzepędznia różnych rysiów i odzyskania legalnych stolic biskupich. Papież Franciszek znając swoje uwarunkowania i innych ważnych w KK, miał chytry plan uruchomienia świeckich, żeby wstali z kanapy i robili raban. Synodalność albo będzie zagospodarowana przez normalnych katolików albo przejęta przez różnych zbo..w. Poważni ludzie mogą przecież wysłać list polecony do papieża Leona w sprawie grasujących rysiów i nie będzie musiał UDAWAĆ przed agenturą, że o niczym nie wie.
Siła lewaków polega na tym, że oni robią swoje, zdobywają kolejne przyczółki i nie oglądają się na nic. A nasi WIEDZĄ co oni knują i użalają się nad tym i lamentują i potrafią pokazać, że te lewa..i to niedobre są (jakby ich to coś obchodziło)
Teraz głownym sprawdzianem zaangażowania świeckich w KK i ich mocy sprawczej będzie druga godzina lekcji religii w szkole. Agentura w KK ma zadanie do tego nie dopuścić (wiadomo kasa jest potrzebna na inne sprawy a zwłaszcza na różne zagraniczne zobowiązania). I to rodzice powinni robić raban, że oni CHCĄ aby religia normalnie w szkole funkcjonowała.
Algorytm blokował Pana komentarz. Szkoda dywagować dlaczego, tym bardziej, że większość z nich działa zgodnie z instrukcjami ignorantów (mnóstwo błędów). Przywróciliśmy ręcznie ostatni komentarz, a komentarze techniczne usunęliśmy.
Polecam wciąż niedocenianą książkę Zdzisława Kępińskiego “Mickiewicz hermetyczny”, I wyd. PIW 1980. Ona jasno ukazuje uwikłanie wieszcza w nauki ezoteryczne, począwszy od iluminackich inicjacji w organizacji Filomatów po związki z Towiańskim na emigracji w Paryżu. Zresztą nie on jeden był zanurzony w tym myśleniu i w języku “tajemnym”, u wielu poetów romantycznych było to samo, np. u Byrona, Shelleya. Nasz Słowacki może najmniej, jego pasmo duchowe jest czystsze, choć i on wraz ze swym przyjacielem jeździł po mistyczne doznania na Bliski Wschód.
Skoro był na indeksie to dlaczego był powszechnie czytany (wśród piśmiennych także katolików) w Polsce do 1966 r.? Podobno przed Vat II była dyscyplina.
Pisałem ten komentarz nie jeden raz i dość istotne jest to, że pisząc o tworzeniu równoległego KK z jakimiś lefebroidami, napisałem (co się nie ukazało a jest dość ważne), że to jest taka trochę luterska zagrywka.
Nie wiem dokładnie jak to działa. Ale kiedyś (może działalność jakichś służb ;)), zaczęło się dziać coś dziwnego z komentarzami np. na fronda.pl i prawy.pl. Tak jakby ktoś to przejął. Może dlatego, że po pewnym czasie przestały być tak całkiem niszowe. Dziś już na tych portalach nie ma komentarzy.
Taka była czy jest świadomość katolików w Polsce. To chyba jasne.
Nie koniecznie jasne. W tym czasie byli też w Polsce święci, a jakoś nie było chyba widać większych protestów przeciw Mickiewiczowi. A w innych częściach katolickiego świata było lepiej?
W innych częściach katolickiego świata nie było i nie jeat lepiej…ale to nie jest pocieszające.
:))
Te eksperymenty młodego ks. Wojtyły były baaardzo modernistyczne. To braki w Bojaźni Bożej.
Prymasowi Polski kard. Wyszyńskiemu niektóre pomysły ks. bpa Wojtyły nie podobały się. I kontakty z niektórymi Watykańczykami.
Mój komentarz o starszych braciach, jako biblijnych potomkach Ezawa, Edomitach nie ukazał się. Tak uczył św. Paweł i tak należy odczytywać księgi ST w świetle NT. Np Abdiasza, gdzie mowa o Edomitach
Starszymi braćmi byli:
Kain
Ismael
Ezaw
Bracia Józefa
Nie widzę problemu ze słowami JPII, wiedział co mówi.
Ale dziedzicem obietnicy jest Izrael młodszy brat Ezawa, syn obietnicy i DZIEDZIC jak mówi św. Paweł. Chociaż co Chazarowie mają wspólnego z biblijnymi historiami…? niewiele zapewne…
Dla katolików najstarszymi braćmi w wierze są Apostołowie. Bez wiary w Chrystusa, bez Jego ofiary nie ma odkupienia i zbawienia.
Cały fragment – J 14,6-17 oraz wiele innych fragmentów.
Łopatologicznie: chodzi o wiarę w Jezusa Chrystusa i Nowe Przymierze z ludem wybranym. Mówienie osobom niewierzącym, że są starszymi braćmi w wierze, których potomkowie byli ludem wybranym, ale potem odrzucili Boga (słowa Jezusa), a ich elita -kapłani “mają za ojca diabła i nie znają Boga Ojca”, takie twierdzenie jest fałszem.
Ale ciągłość jest dłuższa. Dawniej w czasach ST Lud Boży nazywał się Izraelem od 33 r. jest to Kościół katolicki. Katolicy to potomkowie Abrahama, spadkobiercy jego wiary.
Dlaczego KUl zamienił się w ŻULa? Czy się zmienił?
Fundatorem, współorganizatorem i kuratorem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego był Franciszek Skąpski, zaufany człowiek Józefa Piłsudskiego, członek komitetu organizacyjnego polskiego oddziału YMCA, czyli masońskiej organizacji, której celem było odsuwanie młodych katolików od Kościoła i protestantyzowanie ich. Niełatwo jest odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Skąpski, który zerwał z katolicyzmem na długo przed powstaniem KUL, przeznaczył na jego założenie milion rubli w złocie?
(..)
Franciszek Skąpski był jednym z prominentnych członków przedwojennej loży “Kopernik”. Z dużym prawdopodobieństwem możemy zakładać, że współuczestniczył w jej krajowym reaktywowaniu w 1961 roku. A skoro zmarł dopiero pięć lat później, to musiał współpracować z “lożowym bratem po cyrklu i kielni”, czyli byłym premierem III RP, Janem Olszewskim.
https://zagozda.info/jan_pawel_II_pochylil_glowe_w_holdzie_zlozonym_wloclawskim_charystom.html
Katolicy to potomkowie Abrahama, spadkobiercy jego wiary.
Mówi pan już prawie jak kardynał Ryś. Pamiętajmy, że żydów tych od Abrahama jest już dziś tylko garstka. Owszem, tych na upartego można by nazwać “braćmi”. Ale zostali oni rozpędzeni przez faryzejską synagogę lub przez Rzymian i stali się diasporą, z czasem w większości ateistyczną lub nawróconą na chrześcijaństwo -raczej protestantyzm niż katolicyzm. Czy jego zasady stosują, to inne pytanie. W dzisiejszym Izraelu większość mieszkańców to są talmudyści i chazarzy, i ci naszymi “braćmi w wierze” w żadnym wypadku nie są. Ciągłość wiary uosobionej przez synagogę, została przerwana z chwilą mordu na Chrystusie.
Papież Jan Paweł II w swej wypowiedzi w rzymskiej synagodze przywołał powierzchowny, sentymentalny obraz żydów jak z przedwojennych piosenek: pracowitych krawców czy szewców w jakimś sztetlu na Kresach czy pod Krakowem – naszych współobywateli w II RP, których potem wprawdzie spotkał niewesoły los, choć z ich lojalnością wobec państwa polskiego różnie bywało. Knuli i intrygowali przeciw Polsce gdzie się dało. Na pewno więc, zarówno z powodów religijnych (byli talmudystami) jak też politycznych, “braćmi” nie udaje się ich nazwać (oczywiście, pomijam termin “braci” w “rodzinie ludzkiej”, jakimi winni być wobec siebie wszyscy ludzie).
W tym miejscu powstaje zarzut o niewiedzę lub uleganie sentymentom przez JP II, co nie przystoi głowie Kościoła ani głowie państwa. Choć zdarza się.
Gorzej, że to powszechne w Polsce mylenie pojęć (żydzi, chazarzy, talmudyści, mozaiści, także nieścisłe stosowanie terminu judaizm itp.) wykorzystują w złej woli interpretatorzy typu kardynała Rysia, by wspierać właśnie taki sielski, anielski obraz żydów jako naszych “starszych braci”. I w tej kłamliwej interpretacji, oczywiście miejsca nie ma na rzezie w Gazie, Libanie, Syrii dokonywane przez armię Izraela.
Wkurza mnie Pan strasznie, bo miesza Pan wątki w jeden galimatias.
Katolicy są dziedzicami Abrahama:
Ale co to ma wspólnego ze współczesnymi rodzajami judaizmu talmudycznego jako religiami antychrysta? Nie są oni naszymi braćmi w wierze – to logiczne!
Pierwszą ofiarą żydowskiej gnozy był mozaizm – Barbara Stanisławczyk “Bękarci judaizmu…”
Katolicy są spadkobiercami wiary Abrahama. talmudyści i Chazarzy mimo iż się za takowych uważają nie są.
No każdy tam wypowiada się po swojemu. Jeden tak a drugi inaczej…
Może i to jest religia antychrysta, ale daje jakieś podwaliny (ST) pod przyjęcie katolicyzmu. Znane są przypadki żydów, nawet ważnych rabinów którzy przyjęli katolicyzm, bo rozpoznali dzięki misyjności katolików na bazie ST zapowiadanego Zbawiciela. Różne są misyjne chwyty… ;)
Intuicja mówi mi, że ten Verizanus to zwykły troll, najprawdopodobniej zadaniowy. Wcześniej pisywał bez ładu i składu, ale w każdym wpisie musiało być odniesienie do Urzędu skarbowego. Po kilkutygodniowej/miesięcznej przerwie zaistniał na powrót jakby nie ten sam, tym razem expert d/s wiary. Jest to celowe zalewanie portalu bryją pseudofachowej wiedzy. Wyobrażam sobie jak dodatkowo takie teksty obciążają Cz.L. Przecież wszystko trzeba sprawdzić/przeczytać i do bzdur się odnieść. Uważam, że jest to celowa robota tego kręta na zamęczenie Redakcji, która prowadzi ten portal pro publico Bono – bez apanaży i nie 40h tygodniowo.
A może Binges to zwykły troll. Według niego są sprawy nie podlegające krytyce (np US) a w niektórych sprawach swoje zdanie mogą wyrażać TYLKO zatwierdzeni eksperci. I pewnie tylko w takli sposób jaki jemu u jego kolegom pasuje (no bo myślą właściwie i nie obciążają innym myśleniem niż zatwierdzone).
Ks. prof. Chrostowski prostuje:
https://idziemy.pl/kosciol/jan-pawel-ii-nie-nazwal-zydow-rabinicznych-starszymi-bracmi-ks-prof-chorstowski-o-trudnym-dialogu-z-zydami/91663
Dziękuję za okazane współczucie. Mój interlokutor rzeczywiście jest uciążliwy- najbardziej w sensie braku logiki. Potrafi napisać sensowne zdanie do PŁ, a za chwilę pod tym komentarzem walnąć piramidalną bzdurę:
1. religie antychrysta ugruntowały się po odrzuceniu Chrystusa
2. ST stanowi integralną część naszego dziedzictwa
3. Skojarzenie jednego z drugim czyli proroctwa o Mesjaszu (ST) z odrzuceniem Chrystusa przez twórców judaizmu rabinicznego jest niedorzeczne
Niestety, JP II powtórzył potem wielokrotnie te słowa, do których fałszerze zawsze dodają “w wierze”, ale fakt miał miejsce:
/link/
Dlatego intuicyjne przypuszczenie, że to troll. Jego pisania kupy się nie trzyma.
Dopóki wątkiem przewodnim był Urząd skarbowy i niemoc wobec władzy, był monotonny jak flaki z olejem, ale przewidywalny.
Wszystko negował m.in. dr Leszka Skulskiego.
Teraz śpiewa z innego klucza, tak że, zacząłem podejrzewać że jest to ktoś inny. Tego nie wiem.
Ale co do jednego mam pewność: jest to zaśmiecanie portalu bryją fałszu zmieszaną z prawdą. Od takiego dziadostwa najtrudniej się opędzić, dlatego moje współczucie dla Redaktora, ale przecież i obniżanie poziomu portalu, twierdzę że celowe. Żeby nie używać wulgarnej polszczyzny, to powiem: “pain in the ass”.
P.S.
I jeszcze jedno.
Jeśli wpłaci na portal 500zł miesięcznie, to można by wchodzić z nim w dyskurs i traktować jak osobę specjalnej troski.
A tak, to szkoda czasu i atłasu na ten “specjalny przypadek”.
Pozdrawiam Redakcję, komentatorów i czytelników.
Zadaniowani mają funduszy pod dostatkiem i to ich ma uwiarygadniać. Zawsze tak było. Chyba, że ujawniła się mentalność naszego noblisty Bolesława Wałęsy, który ze zdziwieniem (chyba autentycznym w takich przypadkach) miał stwierdzić: “Miała być wolność słowa a tu każdy gada co chce”.