Nabierani na studia

Trwa nabór na studia. Rekrutacyjne banery kuszą młodych ludzi ofertą atrakcyjnych kierunków, obietnicami sukcesu ich życia. Uczelni nam nie brakuje, stały się łatwo dostępne, także pod względem logistycznym, a to dla studentów sytuacja dużo lepsza niż w PRL. W III RP uczelni i studentów przybywało lawinowo mimo zbliżania się zapaści demograficznej. Ogłaszano wielki sukces edukacyjny nawet wtedy, gdy efekty edukacyjne zaczęły przyprawiać o ból głowy. Mieliśmy niemal 2 mln młodych ludzi na kilkuset uczelniach. Czyli eksplozja edukacji, a jednocześnie coraz bardziej nam doskwierający deficyt elit. Dawniej elity były formowane na uczelniach, a te dziś nie dostarczają elit, tylko dyplomy! I to ma być sukces?! W miarę narastającego niżu demograficznego uczelnie są otwarte na studentów zagranicznych, ale zainteresowanie jest głównie ze strony Ukraińców i Białorusinów, no i Afryki. Nasze uczelnie nie są zbyt atrakcyjne. Dziesiątki tysięcy młodych Polaków wolą studiować za granicą, aby zdobyć międzynarodowe doświadczenie i zwiększyć perspektywy zawodowe. Część z nich wraca do kraju, ale wielu pozostaje za granicami. Ci, którzy pozostają w kraju, nieraz czują się nabrani na studiowanie, bo nauka kosztuje, nawet jak jest „darmowa”, a po otrzymaniu dyplomu lądują na lodzie. To już nie te czasy, gdy dyplom był w cenie i dawał dobre zatrudnienie. Utworzono wiele uczelni prowadzących nabór na studia przyjemne i wygodne, zapewniające otrzymanie dyplomów bez większego wysiłku. Pożytek z tego ma uczelnia, ale niekoniecznie mają go studenci. Dziś firmy potrzebują fachowców, a nie kolekcjonerów tytułów. Po studiach studenci otrzymują papier i, choć nie zawsze – a raczej rzadko, znajomość rzeczy potrzebnej na rynku pracy. Ale najbardziej nabierane jest społeczeństwo od lat przywiązane mimo wszystko do fetyszy tytularnych, a zobligowane do utrzymywania mało efektywnych uczelni. Dziś dyplom przestał być gwarancją sukcesu, a jest świetnym interesem dla wielu uczelni. Jak długo społeczeństwo będzie skłonne za ten interes płacić?

Tagi:

O autorze: Józef Wieczorek

W XX w. geolog z pasji i zawodu, dr, b. wykładowca UJ, wykluczony w PRL, w czasach Wielkiej Czystki Akademickiej, z wilczym biletem ważnym także w III RP. W XXI w. jako dysydent akademicki z szewską pasją działa na rzecz reform systemu nauki i szkolnictwa wyższego, założyciel i redaktor Niezależnego Forum Akademickiego, autor kilku serwisów internetowych i książek o etyce i patologiach akademickich III RP, publicysta, współpracuje z kilkoma serwisami internetowymi, także niezależny fotoreporter – dokumentuje krakowskie ( i nie tylko) wydarzenia patriotyczne i klubowe. Jako geolog ma wiedzę, że kropla drąży skałę.