Kurt Gödel o metafizyce

 

image

Jako czołowy logik XX wieku, Kurt Gödel jest dobrze znany ze swoich twierdzeń o niezupełności i wkładu w teorię mnogości, których publikacje zmieniły bieg matematyki, logiki i informatyki. Kiedy w 1951 roku otrzymał Nagrodę Alberta Einsteina w uznaniu tych osiągnięć, matematyk John von Neumann wygłosił przemówienie, w którym opisał osiągnięcia Gödla w logice i matematyce jako tak doniosłe, że „pozostaną widoczne daleko w przestrzeni i czasie”. Natomiast jego poglądy filozoficzne i religijne pozostają praktycznie ukryte. Gödel trzymał te kwestie w tajemnicy, nie publikując niczego na ten temat przez całe życie. I chociaż uczeni zmagali się z jego ontologicznym dowodem na istnienie Boga, który pod koniec życia rozpowszechniał wśród przyjaciół, inne zasady jego systemu wierzeń nie były przedmiotem znaczącej dyskusji. Jedną z nich jest przekonanie Gödla, że ​​przetrwamy śmierć.

Dlaczego wierzył w życie pozagrobowe? Jaki argument uznał za przekonujący? Okazuje się, że stosunkowo pełna odpowiedź na te pytania kryje się w czterech długich listach napisanych do jego matki, Marianne Gödel, w 1961 roku, którą przekonuje, że ich przeznaczeniem jest ponowne spotkanie w życiu pozagrobowym.

Czarno-białe zdjęcie starszej kobiety siedzącej na kamiennym murze obok mężczyzny w okularach przeciwsłonecznych stojącego na zewnątrz, w pobliżu drzew.
Kurt i Marianne Gödel na zdjęciu razem w 1964 roku. Dzięki uprzejmości Biblioteki Miejskiej w Wiedniu

Zanim przejdę do omówienia poglądów Gödla na życie pozagrobowe, chcę podkreślić rolę jego matki jako cichej bohaterki tej historii. Chociaż większość listów Gödla jest publicznie dostępna za pośrednictwem cyfrowych archiwów Wienbibliothek im Rathaus (Biblioteki Miejskiej w Wiedniu), żaden z listów jego matki nie przetrwał. Znamy jedynie jego wersję ich rozmowy, a z jego odpowiedzi możemy wywnioskować, co powiedziała. To tworzy aurę tajemniczości podczas czytania jego listów, jakby ktoś otrzymał platoński dialog, z którego usunięto wszystkie wersy, z wyjątkiem tych wypowiedzianych przez Sokratesa. Chociaż brakuje nam jej własnych słów, jesteśmy wdzięczni Marianne Gödel. Bez jej ciekawości i niezależności myślenia mielibyśmy o jedno źródło mniej w zrozumieniu filozofii jej słynnego syna.

Dzięki bezpośredniemu pytaniu Marianne o wiarę Gödla w życie pozagrobowe poznajemy jego dojrzałe poglądy na ten temat. Zapytała go o to w 1961 roku, kiedy był w szczytowej formie intelektualnej i intensywnie rozmyślał nad zagadnieniami filozoficznymi w Instytucie Studiów Zaawansowanych (IAS) w Princeton w stanie New Jersey, gdzie był profesorem zwyczajnym od 1953 roku i stałym członkiem od 1946 roku. Charakter tej rozmowy zmusił Gödla do szczegółowego i przystępnego przedstawienia swoich poglądów. W rezultacie mamy (z pewnym uzupełnieniem) odpowiednik pełnego argumentu Gödla na rzecz wiary w życie pozagrobowe, celowo mającego na celu kompleksowe rozwianie pytań jego matki, które pojawiają się w serii listów do Marianne od lipca do października 1961 roku.Chociaż niepublikowane notatniki filozoficzne Gödla przedstawiają przestrzeń, w której aktywnie wypracowywał poglądy i eksperymentował, często posługując się gnomicznymi aforyzmami i uwagami, Gödel chciał, aby listy te były zrozumiałe i stanowiły ostateczną odpowiedź na jego poważne dociekania. A ponieważ korespondencja miała charakter prywatny, nie czuł potrzeby ukrywania swoich prawdziwych poglądów, co mógłby czynić w bardziej formalnych środowiskach akademickich i wśród kolegów z IAS.

Archiwalne zdjęcie dwóch mężczyzn stojących na zewnątrz. Jeden ma białe włosy i niebieski sweter, drugi ma ciemne włosy i nosi garnitur.
Albert Einstein i Kurt Gödel sfotografowani w IAS przez ekonomistę Oskara Morgensterna, ok.1948 r. Morgenstern opowiadał, jak Einstein zwierzył się, że „jego własna praca nie znaczy już wiele, że przyszedł do Instytutu jedynie… po to, by mieć przywilej powrotu do domu z Gödlem”. Zdjęcie dzięki uprzejmości Shelby White i Leona Levy’ego Archives Center, IAS, Princeton, NJ, USA.

W liście z 23 lipca 1961 roku Gödel pisze: „W poprzednim liście stawia Pan trudne pytanie, czy wierzę w Wiedersehen” . Wiedersehen oznacza „ponownie zobaczyć”. W przeciwieństwie do bardziej formalnych, filozoficznych terminów „nieśmiertelność” czy „życie pozagrobowe”, termin ten nadaje wymianie zdań intymny charakter. Po emigracji z Austrii do Stanów Zjednoczonych w 1940 roku Gödel nigdy nie wrócił do Europy, zmuszając matkę i brata do podjęcia inicjatywy odwiedzenia go, co uczynili po raz pierwszy w 1958 roku. W rezultacie można tu intuicyjnie wyczuć, że matka żywiła głęboką tęsknotę za trwałym zjednoczeniem, zastanawiając się, czy kiedykolwiek będzie mogła spędzić z synem więcej czasu. Odpowiedź Gödla na to pytanie jest niezmiennie twierdząca. Jego uzasadnienie wiary w życie pozagrobowe jest następujące:

Jeśli świat jest racjonalnie zorganizowany i ma sens, to musi tak być. Jakiż sens musiałby bowiem stworzyć istotę (człowieka) z tak szerokim polem możliwości rozwoju osobistego i relacji z innymi, a potem pozwolić mu osiągnąć nawet nie 1/1000 tego wszystkiego?

Na koniec pogłębia retoryczne pytanie metaforą kogoś, kto kładzie fundamenty pod dom, a potem porzuca projekt i pozwala mu zmarnować się. Gödel uważa, że ​​takie marnotrawstwo jest niemożliwe, ponieważ świat, jak twierdzi, daje nam powody, by uważać go za przesiąknięty porządkiem i znaczeniem. Dlatego człowiek, który może osiągnąć jedynie częściowe spełnienie w ciągu swojego życia, musi szukać racjonalnego uzasadnienia tego niedostatku w przyszłym świecie, w którym ujawni się nasz potencjał.

Jego opinie są świadome i krytyczne, choć przesiąknięte optymizmem

Zanim przejdziemy dalej, warto zatrzymać się i streścić argumentację Gödla. Zakładając, że świat jest racjonalnie zorganizowany, życie ludzkie – jako osadzone w świecie – powinno posiadać tę samą racjonalną strukturę. Mamy podstawy, by zakładać, że świat jest racjonalnie zorganizowany. Jednak życie ludzkie jest irracjonalnie zorganizowane. Jest ono konstytuowane przez ogromny potencjał, który nigdy w pełni nie wyraża się w ciągu jednego życia. Dlatego każdy z nas musi w pełni wykorzystać swój potencjał w przyszłym świecie. Rozum tego wymaga.

Zatrzymajmy się najpierw na kluczowym założeniu argumentu, a mianowicie na twierdzeniu, że świat i ludzkie życie, jako jego część, odzwierciedlają racjonalny porządek. Choć nie jest to rzadkie stanowisko w historii filozofii, często może wydawać się trudne do pogodzenia z tym, co obserwujemy. Nawet jeśli jesteśmy gatunkiem racjonalnym, historia ludzkości często przeczy temu faktowi. Pierwsza połowa 1961 roku – przenikająca tło świadomości Gödla – była wypełniona narastającymi napięciami zimnej wojny, przemocą wymierzoną w pokojowych protestujących podczas ruchu praw obywatelskich oraz przypadkowymi cierpieniami, takimi jak śmierć całej amerykańskiej drużyny łyżwiarstwa figurowego w katastrofie lotniczej. Głupota i nierozsądek w ludzkich wydarzeniach wydają się historyczną regułą, a nie wyjątkiem. Jak mówi Gloucesterowi Król Lear Szekspira, rozwodząc się nad „jak ten świat się toczy”, konkluzja wydaje się brzmieć: „Kiedy się rodzimy, wołamy, że doszliśmy do tego wielkiego etapu głupców”.

Błędem byłoby jednak sądzić, że Gödel był naiwny w swoim przekonaniu o racjonalności świata. Pod koniec listu z 16 stycznia 1956 rokustwierdza: „To dziwny świat”. A jego dyskusje w korespondencji z matką pokazują, że był na bieżąco z tematami politycznymi i wydarzeniami na świecie. W listach jego poglądy są przemyślane i krytyczne, choć przesiąknięte optymizmem.

Kuszące, a być może i wyjątkowe, w jego argumencie na rzecz życia pozagrobowego jest to, że w rzeczywistości zależy ono od nieuchronnej irracjonalności ludzkiego życia w świecie, który skądinąd jest przesiąknięty rozumem. To właśnie wszechobecność ludzkiego cierpienia i naszych nieuchronnych porażek dały Gödlowi pewność, że ten świat nie może być naszym końcem. Jak trafnie podsumowuje w czwartym liście do matki:

To, co nazywam teologicznym Weltanschauung,to pogląd, że świat i wszystko, co się w nim znajduje, ma sens i rację bytu, a wręcz sens dobry i niewątpliwy. Z tego wynika natychmiast, że nasze ziemskie istnienie – skoro samo w sobie ma co najwyżej bardzo wątpliwy sens – może być środkiem do celu dla innego istnienia.

Właśnie fakt, że nasze życie składa się z niewykorzystanego lub zmarnowanego potencjału, utwierdza go w przekonaniu, że to życie jest jedynie przystankiem dla tego, co nadejdzie. Ale, powtórzę, to tylko wtedy, gdy świat jest racjonalnie ustrukturyzowany.

Jeśli ludzkość i jej historia nie przejawiają racjonalnego porządku, dlaczego wierzyć, że świat jest racjonalny? Argumenty, które podaje matce w listach, świadczą o jego racjonalistycznych skłonnościach i przekonaniu, że nauki przyrodnicze zakładają, iż zrozumiałość jest fundamentem rzeczywistości. Jak pisze w liście z 23 lipca 1961 roku:

Czy mamy powody, by zakładać że świat jest racjonalnie zorganizowany? Myślę, że tak. Bo absolutnie nie jest chaotyczny i arbitralny, wręcz przeciwnie – jak dowodzą nauki przyrodnicze – we wszystkim panuje najwyższa regularność i porządek. Porządek jest w istocie formą racjonalności.

Gödel uważa, że ​​racjonalność przejawia się w świecie poprzez głęboką strukturę rzeczywistości. Nauka jako metoda dowodzi tego poprzez swoje uzasadnione założenie, że w świecie można odkryć zrozumiały porządek, fakty są weryfikowalne poprzez powtarzalne eksperymenty, a teorie obowiązują w swoich dziedzinach niezależnie od miejsca i czasu ich testowania.

To właśnie ten wynik wstrząsnął do głębi społecznością matematyczną

W liście z 6 października 1961 roku Gödel wyjaśnia swoje stanowisko: „Idea, że ​​wszystko na świecie ma sens, jest, nawiasem mówiąc, dokładnym odpowiednikiem zasady, że wszystko ma przyczynę, na której opiera się cała nauka”. Gödel – podobnie jak Gottfried Wilhelm Leibniz, którego ubóstwiał – wierzył, że wszystko na świecie ma powód, dla którego jest takie, a nie inne (mówiąc żargonem filozoficznym: jest to zgodne z zasadą racji dostatecznej). Jak Leibniz ujmuje to poetycko w swoich Zasadach natury i łaski, opartych na rozumie (1714): „Teraźniejszość jest brzemienna w przyszłość; przyszłość można odczytać z przeszłości; to, co odległe, jest wyrażone w tym, co bliskie”. Szukając sensu, odkrywamy, że świat jest dla nas czytelny. A zwracając uwagę, odkrywamy wzorce regularności, które pozwalają nam przewidywać przyszłość. Dla Gödla rozum był widoczny w świecie, ponieważ ten porządek jest odkrywalny.

Choć jest to niewspomniane, jego wiara w życie pozagrobowe jest również przesiąknięta wynikami jego twierdzeń o niezupełności i powiązanymi z nimi przemyśleniami na temat podstaw matematyki. Gödel uważał, że głęboka, racjonalna struktura świata i pośmiertne istnienie duszy zależą od fałszywości materializmu, filozoficznego poglądu, że wszelka prawda jest z konieczności zdeterminowana przez fakty fizyczne. W niepublikowanym artykule z około 1961 roku Gödel twierdzi, że „materializm skłania się ku postrzeganiu świata jako nieuporządkowanego, a zatem pozbawionego znaczenia zbioru atomów”. Z materializmu wynika również, że wszystko, co nie ma oparcia w faktach fizycznych, musi być pozbawione znaczenia i realności. Zatem niematerialna dusza nie mogłaby być uznana za posiadającą jakiekolwiek realne znaczenie. Gödel kontynuuje: „Ponadto śmierć wydaje się [materializmowi] ostatecznym i całkowitym unicestwieniem”. Zatem materializm zaprzecza zarówno temu, że rzeczywistość jest konstytuowana przez nadrzędny system znaczeń, jak i istnieniu duszy nieredukowalnej do materii fizycznej. Mimo że żył w epoce materializmu, Gödel był przekonany, że materializm jest fałszywy, a jego twierdzenia o niezupełności dowodziły, że jest on wysoce nieprawdopodobny.

Twierdzenia o niezupełności dowiodły (w ogólnym zarysie), że dla każdego spójnego systemu formalnego (na przykład matematycznego i logicznego) istnieją prawdy, których nie da się udowodnić w ramach tego systemu za pomocą jego własnych aksjomatów i reguł wnioskowania. Zatem każdy spójny system będzie nieuchronnie niezupełny. W systemie zawsze będą pewne prawdy, które wymagają, jak to ujął Gödel, „pewnych metod dowodzenia wykraczających poza system”. Poprzez swój dowód, za pomocą niepodważalnych matematycznie standardów, udowodnił, że sama matematyka jest nieskończona i nowe odkrycia będą zawsze możliwe. To właśnie ten wynik wstrząsnął do głębi społecznością matematyczną.

Za jednym zamachem położył kres głównemu celowi wielu matematyków XX wieku, inspirowanemu przez Davida Hilberta, który dążył do ustalenia spójności każdej prawdy matematycznej za pomocą skończonego systemu dowodzenia. Gödel wykazał, że żaden formalny system matematyczny nie jest w stanie tego dokonać ani ostatecznie udowodnić, według własnych standardów, że jest wolny od sprzeczności. A spostrzeżenia odkryte na temat tych systemów – na przykład, że pewne problemy są w nich rzeczywiście nieudowodnione – są dla nas oczywiste dzięki rozumowaniu. Na tej podstawie Gödel doszedł do wniosku, że umysł ludzki wykracza poza jakikolwiek skończony formalny system aksjomatów i reguł wnioskowania.

Odnosząc się do filozoficznych implikacji twierdzeń o niezupełności, Gödel uważał, że wyniki przedstawiają dylemat albo-albo (wyrażony w Wykładzie Gibbsa z 1951 roku). Albo przyjmiemy, że „ludzki umysł (nawet w dziedzinie czystej matematyki) nieskończenie przewyższa możliwości każdej skończonej maszyny”, z czego wynika, że ​​ludzki umysł jest nieredukowalny do mózgu, który „na pozór jest skończoną maszyną o skończonej liczbie części, a mianowicie neuronów i ich połączeń”. Albo założymy, że istnieją pewne problemy matematyczne, podobne do tych, które występują w jego twierdzeniach, które są „absolutnie nierozwiązywalne”. Gdyby tak było, prawdopodobnie „obalaby to pogląd, że matematyka jest jedynie naszym własnym dziełem”. W konsekwencji obiekty matematyczne posiadałyby obiektywną rzeczywistość, niezależną od świata faktów fizycznych, „których nie możemy stworzyć ani zmienić, a jedynie postrzegać i opisywać”. Nazywa się to platonizmem w odniesieniu do realności prawd matematycznych. Ku wielkiemu rozczarowaniu materialisty, obie implikacje tego dylematu są zatem „zdecydowanie sprzeczne z filozofią materialistyczną”. Co gorsza dla materialisty, Gödel zauważa, że ​​alternatywy nie wykluczają się. Możliwe, że obie implikacje są prawdziwe jednocześnie.

Jak to się łączy z poglądem Gödla, że ​​świat jest racjonalny, a dusza przetrwa śmierć? Twierdzenia o niezupełności i ich filozoficzne implikacje w żaden sposób nie dowodzą ani nie pokazują, że dusza bezpośrednio przetrwa śmierć. Gödel uważał jednak, że wyniki twierdzenia zadały ciężki cios materialistycznemu światopoglądowi. Jeśli umysł jest nieredukowalny do fizycznych części mózgu, a matematyka odsłania racjonalnie dostępną strukturę wykraczającą poza zjawiska fizyczne, to należy poszukiwać alternatywnego światopoglądu, bardziej racjonalistycznego i otwartego na prawdy, których nie można sprawdzić zmysłami. Taka perspektywa mogłaby potwierdzać racjonalnie zorganizowany świat i dopuszczać możliwość życia po śmierci.

Załóżmy, że my – cynicy i cała reszta – akceptujemy, że świat, w tym głębokim sensie, jest racjonalny. Dlaczego zakładać, że istoty ludzkie zasługują na cokolwiek poza tym, co otrzymują w tym życiu? Możemy się domyślać, że coś podobnego trapiło jego matkę. Gödel pisze w teologicznej części swojego kolejnego listu: „Kiedy piszesz, że modlisz się do stworzenia, prawdopodobnie masz na myśli, że świat jest piękny wszędzie tam, gdzie istoty ludzkie nie mogą dotrzeć itd.” W tym miejscu Marianne mogłaby się zgodzić, że wiele w stworzeniu wydaje się uporządkowane, ale zakwestionowała założenie, że cała rzeczywistość jest tak uporządkowana, zwłaszcza jeśli chodzi o istoty ludzkie. Czy cały świat musi być racjonalny? A może istoty ludzkie są irracjonalnymi aberracjami skądinąd racjonalnego porządku?

Odpowiedź Gödla ujawnia dodatkowe niuanse w jego stanowisku. W pierwszym liście Gödel jedynie luźno wspomniał o „szerokim polu możliwości”, które pozostają niedopracowane, ale wymagają dopełnienia. W kolejnych listach szczegółowo opisuje, co w człowieczeństwie wymaga istnienia, aby mogło trwać – czyli to, co jest dla ludzkości istotne.

Najpierw ważne jest wyjaśnienie, co Gödel miał na myśli mówiąc o „istotnej” własności. Oczywiście mamy wiele własności. Mam na przykład własność pozostawania w relacji tożsamości (nie jestem tobą), bycia obywatelem USA i czerpania przyjemności z gatunku horroru. Chociaż nie ma jednomyślności co do tego, jak dokładnie rozumieć użycie przez Gödla słowa „istotny”, jego dowód ontologiczny na istnienie Boga zawiera definicję tego, co rozumie przez własność istotną. Zgodnie z tą definicją, własność jest istotna czegoś, jeśli pozostaje w koniecznym związku z resztą jego własności, tak że jeśli ktoś posiada wspomnianą własność, to koniecznie posiada wszystkie inne jej własności. Wynika z tego, że każda jednostka ma zindywidualizowaną esencję lub, jak Gödel zauważa w odręcznym szkicu dowodu: „dowolne dwie esencje x są nec. [sic] równoważne”. Gödel, podobnie jak Leibniz, uważał, że każda jednostka posiada jednoznacznie determinowalną esencję.

Jest nią ludzka zdolność uczenia się na własnych błędach w sposób, który nadaje życiu głębszy sens

Jednocześnie, nawet jeśli w dowodzie esencja jest zdefiniowana jako specyficzna dla jednostki, istnieją dowody na to, że Gödel uważał, iż esencje mogą być również specyficzne dla rodzaju. Uważał, że wszyscy ludzie są przeznaczeni do życia pozagrobowego, ponieważ wszyscy posiadają pewną cechę z racji swojego człowieczeństwa. Istnieją zestawy koniecznych cech, które są ze sobą powiązane i wzajemnie powiązane między jednostkami, tak że posiadanie tego zestawu pociągałoby za sobą, że coś jest tym, czym jest. Na przykład w swoim dowodzie ontologicznym definiuje on istotę „boską” jako taką, która musi posiadać każdą pozytywną cechę. Jeśli chodzi o istoty ludzkie, jestem istotą ludzką z racji posiadania specyficznego dla rodzaju zestawu cech, które posiadają koniecznie wszyscy ludzie, a przynajmniej niektóre z nich są całkowicie unikalne dla nas (tak jak tylko istota boska może posiadać każdą pozytywną cechę).

W liście Gödla z 12 sierpnia 1961 roku zwraca on uwagę na kluczowe pytanie, które zbyt często jest pomijane: „Nie tylko nie wiemy, skąd i dlaczego tu jesteśmy, ale także nie wiemy, czym jesteśmy (tj. istotą i postrzeganiem od wewnątrz)”. Gödel zauważa następnie, że gdybyśmy byli zdolni do rozróżniania za pomocą „naukowych metod samoobserwacji”, odkrylibyśmy, że każdy z nas ma „całkowicie określone właściwości”. Gödel żartobliwie zauważa w tym samym liście, że większość ludzi uważa inaczej: „Zgodnie z powszechnym poglądem, na pytanie »kim jestem« odpowiedź brzmiałaby, że jestem czymś, co samo w sobie nie ma żadnych właściwości, czymś w rodzaju wieszaka na ubrania, na którym można powiesić wszystko, co się zechce”. Oznacza to, że większość ludzi zakłada, że ​​istota ludzka nie ma niczego istotnego i że można przypisać ludzkości dowolną cechę. Dla Gödla jednak taka koncepcja przedstawia wypaczony obraz rzeczywistości – jeśli bowiem nie posiadamy żadnych istotnych właściwości specyficznych dla danego rodzaju, na jakiej podstawie możemy zacząć kategoryzować i określać coś jako coś?

Jaka zatem zasadniczo ludzka cecha wskazuje na przeznaczenie poza tym światem? Odpowiedź Gödla: ludzka zdolność uczenia się, a konkretnie zdolność do wyciągania wniosków z własnych błędów w sposób, który nadaje życiu głębszy sens. Dla Gödla cecha ta jest nierozerwalnie związana z cechą bycia racjonalnym. Choć przyznaje, że zwierzęta i rośliny potrafią uczyć się metodą prób i błędów, odkrywając lepsze sposoby osiągania celu, istnieje jakościowa różnica między zwierzętami a ludźmi, dla których nauka może wznieść człowieka na wyższy poziom znaczenia. To jest sedno argumentacji Gödla za przypisaniem ludziom nieśmiertelności. W liście z 14 sierpnia 1961 rokuGödel pisze:

Tylko człowiek może osiągnąć lepsze życie poprzez naukę, czyli nadać swojemu życiu głębszy sens. Jedna, a często jedyna, metoda nauki wynika z popełnienia błędu za pierwszym razem. I to oczywiście zdarza się w tym świecie w naprawdę obfitej ilości.

Wspomniana powyżej głupota ludzi jest w pełni zgodna z wiarą w racjonalność świata. W istocie, pozorna bezsensowność świata stanowi idealną sytuację do nauki i rozwijania naszego rozumu poprzez kontemplację naszych niedociągnięć, chwil cierpienia i naszej nazbyt ludzkiej skłonności do ulegania niższym skłonnościom. Uczenie się w sensie Gödla nie polega na naszej zdolności do ulepszania środków technicznych w celu osiągnięcia określonych celów. To charakterystyczne pojęcie uczenia się to raczej zdolność ludzkości do stawania się mądrzejszym. Mogę na przykład nauczyć się być lepszym przyjacielem po stracie jednego z powodu egoistycznego zachowania i mogę nauczyć się technik kreatywnego myślenia o podejściu teoretycznym po licznych niepowodzeniach eksperymentalnych. Innymi słowy, istotną cechą bycia człowiekiem jest skłonność do rozwijania naszego rozumu poprzez naukę odpowiedniego rodzaju. Nie uczymy się tylko nowych sposobów działania, ale jednocześnie zyskujemy głębszy sens w naszym życiu poprzez refleksję nad głębszymi lekcjami odkrywanymi poprzez popełnianie błędów.

Wszystko to może prowadzić do wniosku, że Gödel wierzył w reinkarnację. Byłoby to jednak pochopne, przynajmniej według pewnych standardowych koncepcji. Intrygującą cechą teologicznego światopoglądu Gödla jest jego przekonanie, że nasz rozwój w pełni racjonalne istoty dokonuje się nie poprzez nowe wcielenia w tym świecie, lecz w odrębnym świecie przyszłym:

W szczególności należy sobie wyobrazić, że „uczenie się” w dużej mierze odbywa się najpierw w następnym świecie, a mianowicie, że pamiętamy nasze doświadczenia z tego świata i po raz pierwszy naprawdę je rozumiemy, tak że nasze doświadczenia doczesne są – jeśli tak można powiedzieć – jedynie surowym materiałem do uczenia się.

I dalej rozwija tę myśl:

Co więcej, należy oczywiście założyć, że nasze zrozumienie tam będzie znacznie lepsze niż tutaj, tak że będziemy mogli rozpoznać wszystko, co ważne, z tą samą nieomylną pewnością, co 2 x 2 = 4, gdzie oszustwo jest obiektywnie niemożliwe.

Następny świat musi zatem wyzwolić nas z naszych obecnych, ziemskich ograniczeń. Zamiast powracać do innego ziemskiego ciała, musimy stać się istotami zdolnymi do uczenia się ze wspomnień, które drzemią w nas w przyszłości, w wyższym stanie bytu.

Przekonanie, że naszą istotą jest stawanie się czymś więcej, niż jesteśmy tutaj, wyjaśnia, dlaczego Gödel zainteresował się pewnym fragmentem Pierwszego Listu św. Pawłado Koryntian, co odkryłem podczas przeglądania jego osobistej biblioteki w archiwach IAS. W łacińskim, kieszonkowym wydaniu Nowego Testamentu Gödel zanotował na górze strony tytułowej słabym ołówkiem: „s. 374”.Po tym nawiązaniu przechodzimy do rozdziału 15 listu św. Pawła, gdzie Gödel zaznaczył wersety od 33 do 49 nawiasami kwadratowymi i narysował strzałkę do konkretnego wersetu. W wersetach w nawiasach kwadratowych św. Paweł opisuje nasze cielesne zmartwychwstanie. Posługując się metaforą plonów, św. Paweł zauważa, że ​​zasiane nasiona muszą zostać zniszczone, aby wyrosły na rośliny, którymi z natury rzeczy mają się stać. Tak samo będzie z nami, zauważa. Nasze życie i ciała w tym życiu są jedynie nasionami, oczekującymi na zniszczenie, po którym osiągniemy nasz ostateczny stan bytu. Gödel narysował strzałkę wskazującą na werset 44, aby go podkreślić: „Sieje się w słabości, a wskrzesza się w mocy. Sieje się ciało fizyczne, a wskrzesza się ciało duchowe”. Dla Gödla św. Paweł najwyraźniej doszedł do właściwego wniosku, aczkolwiek dzięki wizji proroczej, a nie argumentacji racjonalnej.

Pozostaje nam w dużej mierze zastanawiać się nad reakcją Marianne na poglądy syna na temat życia pozagrobowego, choć z pewnością była ona zdezorientowana. W liście z 12 września 1961 roku Gödel zapewnia matkę, że jej wątpliwości co do jego stanowiska nie mają nic wspólnego z jej wiekiem, a znacznie więcej z jego zwięzłymi wyjaśnieniami. W ostatnim liście, z 6 października 1961 roku, Gödel sprzeciwia się twierdzeniu, że jego poglądy przypominają „okultyzm”. Wręcz przeciwnie, upiera się, że jego poglądy nie mają nic wspólnego z poglądami tych, którzy po prostu cytują św. Pawła lub bezpośrednio odbierają przesłania od aniołów. Przyznaje oczywiście, że jego poglądy mogą wydawać się „nieprawdopodobne” na pierwszy rzut oka, ale upiera się, że są one całkiem „możliwe i racjonalne”. W istocie, doszedł do swojego stanowiska wyłącznie drogą rozumowania i uważa, że ​​jego przekonania ostatecznie okażą się „całkowicie zgodne ze wszystkimi znanymi faktami”. W tym kontekście przedstawia on dalszą obronę religii, uznając jej racjonalne jądro, które – jak twierdzi – jest często oczerniane przez filozofów i podważane przez złe instytucje religijne:

Należy zauważyć, że obecny program nauczania filozofii nie jest zbyt pomocny w zrozumieniu takich kwestii, ponieważ 90 procent współczesnych filozofów uważa, że ​​ich głównym celem jest wybicie religii z głów ludzi, a zatem działają tak samo jak złe kościoły.

Czy to przekonało Marianne, czy nie, możemy się tylko domyślać.

Dla nas, którzy wciąż tkwimy obiema nogami w tym świecie, argument Gödla przedstawia fascynującą perspektywę na to, dlaczego moglibyśmy nadal istnieć po zrzuceniu z siebie tej śmiertelnej powloki. W istocie, jego argumentacja emanuje optymizmem, że nasze przyszłe życie, jeśli ma być zaspokojone, musi być życiem, w którym maksymalnie rozwiniemy pewne podstawowe ludzkie cechy, które tutaj pozostają w nikłym stanie. Nasze przyszłe ja będzie bardziej racjonalne i w jakiś sposób zdolne do zrozumienia istoty cierpienia doświadczanego w tym życiu. Czy możemy założyć, że Kurt i Marianne są teraz razem? Miejmy taką nadzieję.

Autor: Aleksander T. Englert

Jest adiunktem w Institute for Advanced Study w Princeton w stanie New Jersey. Zajmuje się Kantem, Heglem i niemiecką tradycją idealistyczną, a także etyką, epistemologią i religią.

Źródło https://aeon.co/essays/kurt-godel-his-mother-and-the-argument-for-life-after-death

 

O autorze: wawel