Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborum.
−∗−
Ostateczna decyzja K. Nawrockiego w.s. Orderu Orła Białego! Czy to początek napięć?! B. Kopczyński u J. Gubalskiej
◊
Więcej: Bartosz Kopczyński
Na g. 18:40 pan Kopczyński zaczyna bredzić o “doktrynalnej części nauczania Jana Pawła II” jako o “gnozie i kabale”. Wprawdzie chwali Jana Pawła II za jego postulaty moralne, tu recenzent Kopczyński zastrzeżeń nie zgłasza. Ale gani jego nauczanie “doktrynalne” (a co to niby miałoby być? Niech poda jakiś cytat, choćby jeden, gdzie Jan Paweł II mówi o jakiejkolwiek innej doktrynie, niż to, co zawarte jest w nauczaniu Jezusa i historii nauczania Kościoła) – wedle którego, rzekomo, mamy wciąż bić się w piersi i wszystko wszystkim oddawać. I zestawia nauki świętego papieża z “równie szkodliwym dla Polaków” “nauczaniem” Adama Michnika.
Z takim bełkotem nawet nie ma sensu dyskutować.
Od początku czułem w wywodach pana Kopczyńskiego typową dla kogoś bez szlifu akademickiego zadzierzystość, brak skromności, czy raczej pokory, która jest przecież nieodłączną cechą mądrości. Czułem w nim skłonność do przesady, ogrom ambicji i nie ufałem wywodom, choć bystrości intelektualnej i sprawności w operowaniu narracją nie można mu odmówić. Jest w końcu prawnikiem.
Ale od zawsze byłem zdania, że prawdziwe intencje człowieka wychodzą na jaw przede wszystkim w zdarzeniu z tymi dwiema opokami Wiary i chrześcijańskiej pokory: z Maryją oraz najbardziej maryjnym papieżem, właśnie Janem Pawłem II. Maryję przez jakiś czas pan Kopczyński w swych zagajeniach obdarzał przesadną, teatralną wręcz tytulaturą zakrawającą na pastisz, bo Maryja w żadnym ze swych przekazów czegoś takiego nie żądała. Odwrotnie: Ona zawsze nawołuje do rozsądku i umiaru. (Ostatnio tego zaprzestał, może ktoś wreszcie zwrócił mu uwagę). Zaś co do Jana Pawła II – właśnie wyszło szydło z worka. Nauczanie jego jest “gnostyczne”, “kabalistyczne”… – obwieszcza prawnik z Torunia.
No dobra, wyłączam i na tego pana więcej czasu tracić nie zamierzam.
Z doświadczenia wiem, że gdy się rzuca takie hasła, to lepiej od razu powiedzieć do czego się dyskutant odnosi, bo później będzie już tylko trudniej. Nawet jeśli w kolejnym wywiadzie, artykule, prelekcji wyjaśni, o co mu chodziło, to i tak już wytracił impet.
Faktycznie, gdyby poprzestał na hierarchach i episkopacie, szczególnie z lat 20-22, to pewnie nikt by nie protestował. Tym bardziej, że wielu 2 kwietnia wieczorem może niekoniecznie otwierało szampana, ale przynajmniej odetchnęło z ulgą.
Taka teza jest poważnym nadużyciem ze strony Kopczyńskiego. Degrengolada Episkopatu przez 20 lat po śmierci JP2 miała swoje przyczyny różnorakie, SZCZEGÓLNIE W KWESTII PODEJŚCIA do NARODU I PAŃSTWA i najczęściej bez wpływu Jana Pawła II, pomimo że powołują się nieustannie na jego dziedzictwo.
Jan Paweł II był niejednoznaczny w swoich poglądach.
Z jednej strony mówił o niezdrowych i najskrajniejszych formach nacjonalizmu, ale nic nie mówił o polskim zdrowym nacjonalizmie, przeciwstawiając nacjonalizm patriotyzmowi, co jest poważnym błędem, bo miłość do narodu jest związana z miłością do ojczyzny i nie można jednego od drugiego oddzielać ani antagonizować. Ponadto jedno i drugie są, w wydaniu polskim, czyli nie np. w niemieckiej, żydowskiej i ukraińskiej wersji, zjawiskami pozytywnymi.
Poglądy dzisiejszego Episkopatu to aberracja, które osiągały swoje dno bez udziału JP2 pomimo wciągania go na sztandar.
Jednak gwoli sprawiedliwej oceny: na błędnych poglądach Jana Pawła II zaciążyły jego osobiste doświadczenia, których nie skonfrontował z obiektywnymi faktami historycznymi:
Niezmiernie ważnym czynnikiem etnicznym w Polsce była także obecność Żydów. Pamiętam, iż
co najmniej jedna trzecia moich kolegów z klasy w szkole powszechnej w Wadowicach to byli Żydzi. W gimnazjum było ich trochę mniej. Z niektórymi się przyjaźniłem. A to, co u niektórych z nich mnie uderzało, to był ich polski patriotyzm. A więc polskość to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie. Wydaje się jednak, że ten „jagielloński” wymiar polskości, o którym wspomniałem, przestał być, niestety, w naszych czasach czymś oczywistym./Pamięć i tożsamość/
Aby wyjść poza ten anachronizm proponuje zerknąć- rozpatrzyć sprawę realnie:
Sprzężenie ojkofobii z ksenofilią oraz ojkofilii z ksenofobią BO Z TAKIMI WŁAŚNIE ZJAWISKAMI MAMY WŁAŚNIE DZIŚ DO CZYNIENIA
Bardzo rozsądne uzupełnienie tła tego nadużycia, dokonanego przez pana K. Brak umiaru i poczucia proporcji – naczelny błąd filozofa. Przestrzegali już przed tym starożytni Grecy i Rzymianie. Ale być może pan prawnik z Torunia ich nie czytuje – w przeciwieństwie do świętego, papieża a także profesora teologii, Karola Wojtyły.
Dziedzictwo Jana Pawła II polega na tym, że Episkopat jest wrogiem narodu i państwa polskiego
Zagniewany nadużyciami intelektualnymi (czy raczej antyintelektualnymi) pana Kopczyńskiego (“gnoza i kabała jako elementy nauczania Jana Pawła II”) nie dotarłem do tego zacytowanego przez Ciebie fragmentu, bo już wyłączyłem mądrości tego pana. Wiec jeśli w dalszej części padły takie żałosne stwierdzenia jak powyższe, to tylko potwierdza słuszność decyzji, by już sobie głowy tym autorem nie zaśmiecać.
Po rozczarowaniach, jakich niedawno nie oszczędził nam Marek Chodorowski, teraz kolejny “tytan intelektualny prawicy” pokazuje swe dziurawe skarpetki. Wielka szkoda, bo dzieje się tak po wielce obiecującym początku i paru wartościowych książkach ich obu. Niestety, każdy z nich grzeszy po czasie dość amatorskim podejściem do tego tematu niezwykle nasączonego grozą, podłością, ale i wzniosłością i duchem jakiego nie ma nigdzie indziej na świecie, jakim są dzieje Polski i polskiej duszy oraz niezwykłe i wielkie nauki stąd płynące, zwłaszcza dotyczące olbrzymiego formatującego wpływu wiary katolickiej. Trzeba tu wielkiej znajomości rzeczy i – jak pisałem powyżej – pokory, by dając folgę emocjom czy wchodząc w za duże dla siebie buty i udając, że są w sam raz, choć spadają, nie wpaść w buńczuczną amatorszczyznę, a nawet autokompromitację.
Jakim spokojem pewnej swych rudymentów wiedzy oraz pokorą, cechą mędrca, urzekają nas do dziś wielcy polscy historiozofowie doby minionej: Feliks Koneczny, Marian Zdziechowski, Władysław Tatarkiewicz, Izydora Dąmbska, że wymienię tylko paru z legionu prawdziwych mocarzy ducha i myśli. Już dziś nie ma takich. Wszystko się skurczyło do formatu A4. Nie tylko w filozofii.
Wystarczy przeczytac ksiazki arcybiskupa Lefebvra, zeby wiedziec, ze Kopczynski ma duzo racji. Asyz to nic innego Jak Talmud I kabala. Dla sw JPII historia skonczyla sie w 1989, Sam tez widzial siebie jako postac Bialego Papieza z III tajemnicy fatimskiej. Rok 1989 to nie koniec historie, a poczatek ostatecznego starcia z wrogiem ktorego sw JPII zle rozpoznal. I to bardzo zle, wg myslal, ze walczy ze swiatem, a walczyl z mocami ciemnosci
Ja to inaczej interpretuję. Gnoza rzeczywiście stosuje dywersję w Kościele katolickim postulując ekumenizm i dialog, ale w tym przypadku skandal, którego dopuścił się JP2 w formie pocałowania Koranu i innych form zbliżenia do religii Antychrysta, m.in. do judaizmu talmudycznego – wynikało z braku powściągnięcia emocji i uczuć wyrażonych w nieodpowiedniej formie. Polegało to na chęci wyrażenia szacunku i miłości do żydów i muzułmanów, a nie pod wpływem Talmudu, bo tam takie zbliżenia nie są mile widziane.
To oczywiście nie zaprzecza temu, że gnoza żydowska próbuje miksować w jedną papkę religie dla gojów, ale nie znosi religii najwyższej kasty pneumatyków, która pozostaje ezoteryczną.
Wystarczy przeczytac ksiazki arcybiskupa Lefebvra, zeby wiedziec, ze Kopczynski ma duzo racji.
Z punktu widzenia Abp. Lefebvre’a zapewne tak, choć nie sądzę, aby posunął się on do ataku na nauczanie i dziedzictwo Jana Pawła II w tak brutalny, a nawet prostacki sposób, jak rzeczony prawnik z Torunia.
My wszakże na tym portalu staramy się utrzymywać taki punkt widzenia na sprawy Kościoła, gdzie słowa dyktuje gorąca i prosta wiara ojców, z dala od modernizmu ale i z drugiej strony integryzmu fundamentalistycznego.
ad CzL
Święci takich błędów nie robią, tak nie schodzą na manowce,a jeśli mają “wpadki” tego typu to nie zostają świętymi.JP2 jest “świętym” nowego kościoła, który w coraz większym stopniu odchodzi od swych korzeni. Przygarnia i brata się że wszystkimi, “parzy” go tylko Tradycja Katolicka, z którą wziął radykalny rozbrat.
Po owocach ich poznacie a jakie one są, każdy widzi.
JP2 jest “świętym” nowego kościoła
To jest wciąż ten sam Kościół Chrystusowy, szanowny Panie, Mistyczne Ciało Chrystusa. Ale jest on atakowany, biczowany, okrwawiony, trudny do poznania, jakim był sam Chrystus po przejściu wszystkich katuszy, które zdeformowały Mu twarz, wyrwały włosy, prawie odarły z skóry, zostawiając jedną krwawiącą ranę. Nie był to już ten piękny młodzieńczy Chrystus o miedzianozłotych włosach i szafirowych oczach, jakim Go opisują wizjonerzy, ale ktoś prawie obcy, którego trudno rozpoznać: opuchnięty, okrwawiony, zdeformowany.
Czy od takiego skatowanego Chrystusa też odwróciłby się pan, nazywając Go pogardliwie “nowym chrystusem” (z małej litery)?
Proszę nie bluźnić.
A co do świętych, którzy jakoby “błędów nie robią”, to radzę nie grzeszyć naiwnością i poczytać czasem Ewangelię. Zwłaszcza opis Męki i o zdradzie apostołów, którzy uciekli z powrotem do Wieczernika, zaledwie w Ogrodzie Oliwnym pojawili się siepacze by zaaresztować ich Mistrza. I już zostawili Go samego aż po śmierć krzyżową, trzęsąc się ze strachu, zaryglowani, bo i po nich przyjdą. A święty Piotr wrócił tylko po to, żeby aż trzy razy zaprzeć się znajomości z Jezusem, bo przestraszył się jakiejś kobiety przy ognisku, która go rozpoznała. I mimo to Chrystus mianował go Skałą, na której wzniósł Kościół.
Święci są ludźmi tak jak my i popełniają ludzkie błędy. Jednak ich wymiar duchowy zwrócony ku Bogu i nastawiony na to, co nie ziemskie, a nadprzyrodzone, zwycięża ich małość. Staje się tak wielki, że ostatecznie w rachunku ich win giną one, bledną, jak klisza fotograficzna wystawiona na światło.
Przypadki błędów, które czynili święci jako ludzie (bo świętymi ogłaszani byli po śmierci) można by mnożyć. W takiej optyce należy widzieć także Jana Pawła II i jego dzieło, więc proszę powściągnąć krytykanctwo i przyjąć sprawiedliwą miarę rzeczy.
Wszyscy robią błędy oraz nie robią wielu dobrych rzeczy z powodu braku świadomości. Łatwo nam dzisiaj oceniać z perspektywy tej ohydy spustoszenia, która się dokonała, ale wówczas Kościół wydawał się silny. Ale i dziś większość katolików śpi. To my, mniej lub bardziej zaangażowani duchowo coś tam widzimy.
Ja wyindywidualizuję się z rozentuzjazmowanego tłumu krytyków Pana Bartosza Kopczyńskiego i zgłoszę votum separatum.
Ponieważ jednak, zdaje się że również w odróżnieniu, nie czuję się ani kompetentny ani powołany ani nie mam wystarczającej wiedzy aby oceniać przeto poprosiłem o wysłuchanie audycji i pomoc w ocenie ocen mego ojca duchowego OFMCap.
Kwestie poruszane przez p.Bartosza niejednokrotnie były przedmiotem naszych rozmów.
Zauważę tylko , że to zbyt poważne sprawy aby reagować w sposób właściwy niedoważonym ,egzaltowanym pensjonarkom.
Czy to się komu podoba czy nie czas entuzjazmu kremówkowego przeminął i z pewnością nie wróci, a oceny pontyfikatów WSZYSTKICH papieży posoborowych będą poddawane coraz bardziej krytycznym analizom ponieważ
„Nie może dobre drzewo wydać złych owoców, ani złe drzewo wydać dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień rzucone. A więc: poznacie ich po owocach”(Mt 7, 17-20)
Owoce zaś posoborowia nie są niepokojące.
One są straszne !
Jeżeli komuś nie podoba się to co robi/mówi p. Bartosz to zawsze może zacząć robić to lepiej !
Tyle ,że zawsze w prawdzie !
Bez obciążenie sym- i antypatiami i rozumowaniem “co to nie ja”.
Z krytycyzmem ,ale przede wszystkim samokrytycyzmem.
Przepraszam za moje słowa, ale czuję się zobowiązany moim wiekiem do dawania świadectwa prawdzie.
ZAWSZE.
I to byłoby na tyle.
Bulba.
z.
Obrona modernizmu w czerwcu 2026 roku to wyjątkowo trudne zadanie.
nowy święty , święty nowego kościoła – proces kanonizacji za czasów św JPII uległ znacznemu uproszczeniu i świętymi zostało dużo osób , co do których były i są poważne wątpliwości. Stąd podział na “nowych” i “starych” świętych jest uprawniony.
To samo z pojęciem Kościół.
Obrona modernizmu w czerwcu 2026 roku to wyjątkowo trudne zadanie.
40 lat temu Abp Lefebvre napisał , że ” dla obecnego papieża wiara jest czymś emocjonalnym/sentymentalnym” i to właściwie wystarczy jako diagnoza problemu tego bardzo długiego pontyfikatu.
Nie sprawdzałęm tych danych , ale ostatnio bardzo wysoko postawiona osoba w Tradycji powiedziała, że 50-60 % księży z “naboru” JPII zrzuciło sutanny.
Polecam 3 książki Lefebvra : Msza Wszech Czasów , Kapłańska Świętość , Życie Duchowe.
wystarczy przeczytać 1 stronę, by wiedzieć, co jest nie tak z Novusem.
_____________
Dziękuję. :)
Tytułem dodatku.
_______________
Zamieściłem tu mnóstwo konferencji i kazań ks. prof. T. Guza. Nie pamiętam już, gdzie konkretnie to powiedział, ale jest gdzieś taki fragment, gdy opowiada jak w latach 90-93 ostrzegał hierarchów odpowiedzialnych za seminaria, że już niedługo te budynki będą puste. Nie wierzyli, bo na początku lat 90. powołań było wiele, a seminaria wręcz rozrastały się. A na pytanie dlaczego miałoby tak być, odpowiedział: ‘będą pustoszeć, dopóki nie wycofacie tych modernistycznych herezji z nauczania kleryków’.
to zbyt poważne sprawy aby reagować w sposób właściwy niedoważonym ,egzaltowanym pensjonarkom.
Uważa pan, a także Pana ojciec duchowy, u którego Pan się konsultuje, że publiczne oskarżanie Jana Pawła II o gnozę i kabalizm przez pana adwokata z Torunia a także protest, jaki wobec tego niebywałego oskarżenia pojawił się na Legionie, to są sprawy właściwe pensjonarkom? Chyba coś mocno szwankuje w Pana ocenie rzeczywistości. Nie wiem, jak u ojca duchowego. Zwracam uwagę, że nie przenosimy dyskusji na ogólne za lub przeciw posoborowiu, jak Pan i inni dyskutanci to próbują robić, a jedynie bronimy nauczania Świętego Kościoła przed niedoważonymi atakami sedewakantystów, jak się wydaje, lub pokrewnych nacji.
Widzę że frakcja sedewakantystów na Legionie trzyma się mocno… Nie wiem, ile i jak dzisiejsi oskarżyciele Kościoła modlą się za Niego i jego kapłanów. Pewnie kończy się wszystko na pretensjach i wymądrzaniu się w internecie. Ale Kościół na szczęście pozostanie Kościołem, nawet, tak samo jak Chrystus, pobity, okrwawiony i opuszczony przez apostołów i ludzi do niedawna wiernych, którzy jeszcze wczoraj wołali Hosanna gdy wjeżdżał do Jerozolimy a teraz obrzucają go zniewagami.
Szanowny panie, zamiast otwierać zbytnio swój aparat gębowy warto się douczyć. Tak na szybko – habilitacja z fenomenologii. Cóż to innego niż gnoza? Choć miał na tyle honoru, by potępić fenomenologię pod koniec życia. A wujka google też warto spytać. Hasło – herezje JPII. Znajdziesz dziesiątki pozycji ze źródłami. Zestawienia typu nauczanie JPII kontra nauczanie Kościoła.
Proszę Pana, miał Pan już nie raz zwracaną uwagę za obcesowy styl, a teraz zwrócę ją Panu ostatni raz KONKRETNIE: proszę miarkować słowa rzucane w stronę PŁ inaczej straci Pan możliwość komentowania.
A propos tego, co Pan napisał:
Wujek google czy ciocia ignorancja? Wyskakuje papka – prawda zmieszana z kłamstwami w formie bzdur. Bzdury typu:
Pochwała religii Voodoo, która jest kultem demonów i węży
JP2 twierdził, że religie niekatolickie są środkami do zbawienia
oraz nieścisłości typu
Pochwała heretyka Marcina Lutra, nazywając go człowiekiem głęboko duchowym
Tu rzeczywiści pomimo tego, że JP2 nigdy nie wycofał potępienia heretyckich tez Lutra mówił o nim “intencje Lutra wynikały z głębokiej pobożności”i pisał o go “głębokiej religijności Lutra, którą powodowany stawiał z gorącą namiętnością pytania na temat wiecznego zbawienia” co było szkodliwą dywagacją.
Niezasadnym jest nazywanie JP2 gnostykiem
Ogólnie: z większością nie różnię się w negatywnej ocenie Soboru Watykańskiego II, a Nostra aetate uważam za zaczyn herezji, który zrodził bardzo złe owoce. Pisałem też o szkodliwych błędach JP2. Domagam się jedynie sprawiedliwej oceny bez niemerytorycznych uproszczeń.
_______________________________________
Przykład jednego z zarzutów w stosunku do JP2: “Jan Paweł II napisał w oficjalnym dokumencie, że religia katolicka jest tylko „środkiem do zbawienia”, jak inne religie, i że tak powinny być nauczane dzieci”
Jest to nieprawda.
______________________________
Rzecz ostatnia. To nie my powinniśmy opuszczać Kościół, tylko moderniści. To oni powinni się nawrócić albo zostać zmuszeni do odejścia lub w jakiś sposób wyrzuceni. Nie mam pojęcia co z tym zrobi Duch Święty, ale to nasz Kościół, innego nie mamy.
Jan Paweł i Benedykt byli ostatnimi papieżami, którzy w wielu kwestiach trzymali jakiś pion. Tragedia nastąpiła podczas pontyfikatu jawnego heretyka Franciszka. A Leon XIV, jak na razie, zapowiada się na kogoś gorszego, moim zdaniem, od JP2.
Ja, na miejscu Bartosza Kopczyńskiego powiedziałbym:
1.Nauka moralna Jana Pawła II zgodna z nauką Kościoła katolickiego – ok.
2.Błędy wynikające z kontynuacji Nostra aetate – fatalne i przynoszące złe owoce. I tu mógłby podać konkretne przykłady, a nie wyskakiwać z gnozą i kabałą, o których większość nie ma zielonego pojęcia i traktuje jak fetysz.
A wujka google też warto spytać. Hasło – herezje JPII
Chyba jakiś niedorostek jesteś. Zawsze tak wstukujesz poszukiwane stronki? Z tezą, że szukasz “herezji” a nie “prawdy”? Spróbuj więc co ci wyskoczy, jeśli równie inteligentnie, chcąc na przykład określić status kobiet, wpiszesz sobie na wstępie tezę “zepsute kobiety”. Raczej wiadomo.
Z internetem trzeba ostrożnie. Każde pseudo-poszukiwanie prawdy kończy się wejściem w chlew, co również niżej ci wyłuszcza Czarna Limuzyna. Ostrzegając – do czego się przyłączam – że jeśli nadal będziesz uprawiał taką chamowatą amatorszczyznę w poważnej dyskusji, to fora ze dwora.