Sprawująca władzę w Watykanie, prawdopodobnie jako dopust Boży, rozpanoszona sekta modernistów, od wielu lat daje zgodę na zapoczątkowane przez Jana Pawła II obchody dni judaizmu w Kościele katolickim – praktykowane jako dni bez Jezusa i Maryi. Obchodzone są również, mniej lub bardziej regularnie, inne bachanalia z udziałem przedstawicieli religii Antychrysta.
Czy w takim razie doczekamy się obchodów dni „Lefebrystów” w Kościele katolickim, o wiele bardziej właściwych, a gwoli ścisłości – najwłaściwszych i najbliższych naszej wierze?
Następca heretyka Franciszka-papież Leon XIV, który – notabene – nie odwołał żadnej z minionych herezji i nie reaguje na ohydę spustoszenia w Kościele, wykorzystał pretekst nieposłuszeństwa, mniemam że z premedytacją, i ogłosił ekskomunikę nałożoną na członków Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X z powodu wyświęcenia nowych biskupów bez zgody „Tronu Piotrowego”. Miał do tego prawo.
Miał do tego prawo jako papież. Z drugiej jednak strony czy stan wyższej konieczności w jakim znajduje się Kościół katolicki po Soborze Watykańskim II uzasadnia samowolę Bractwa w obronie wiary? Napiszę szczerze: Nie wiem, chociaż serce i rozum podpowiadają mi, abym stanął po stronie Bractwa. Natomiast jestem pewien jednego. Od wielu lat jako katolik i Polak doświadczam zgorszenia wywołanego postępowaniem Watykanu i Episkopatu.
Nie sądzę, abym kiedykolwiek zaakceptował, urągające wierze i logice, brednie i herezje wypowiadane pod przewodnictwem, dotychczas nie ekskomunikowanych, Grzegorza Rysia et consortes.
Jeden z wielu przykładów:
Chcemy być takim Kościołem – matką w którym wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami i w którym jest miejsce dla każdego bez względu na wyznanie, a nawet więcej: bez względu na religię. /link/
Komentarze
Jedną z najbardziej zdumiewających sytuacji na świecie jest fakt, że Watykan akceptuje i popiera praktycznie każdy rozpowszechniony na świecie zbiór przekonań „religijnych” poza tradycyjnym katolicyzmem, który jest niczym innym jak przekonaniami wszystkich dobrych katolików przed Soborem Watykańskim II.
Ukryte pocieszenia tradycyjnego katolicyzmu w obliczu trwającego kryzysu
Dlaczego Leon XIV nie chciał spotkać się z kapłanami Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X ?





Zacznijmy od tego, czy NOM jest legalna, skoro:
1/ łamie się odwieczną Tradycję, skodyfikowaną na Soborze Trydenckim;
2/ nastąpiło wykroczenie poza decyzje SW2, albowiem… Wszystkie zmiany, których życzył sobie Sobór objęte były reformą mszału i zrealizowane w jego edycji z 1965 r. Tym sposobem wprowadzony był do liturgii język narodowy (za wyjątkiem Offertorium i Kanonu), zniesione „modlitwy u stóp ołtarza” (na początku Mszy św.) oraz czytanie „Ostatniej ewangelii”,
3/ SW2 nie życzył sobie: a/ oddzielenia ołtarza od tabernakulum; b/ postawienia kapłana “przodem do ludzi”, jako wodzireja rzekomej “wspólnoty eucharystycznej” (a tyłem do Pana Jezusa w tabernakulum), c/ likwidacji łaciny!
4/ NOM powoduje homocentryzm Mszy, w miejsce Chrystocentryzmu.
Reasumując:
A/ “Rzym straci Wiarę i stanie się siedzibą Antychrysta” (przepowiedziała to Matka Boża w La Salette, 1846 r.). I stało się!;
B/ NOM jest bezprawną inicjatywą papieża Pawła VI (z inspiracji /…/);
C/ w stanie schizmy są chyba papieże (od Pawła VI począwszy), a próba odwrócenia rewolucji Pawła VI przez Benedykta XVI zakończyła się jego wypędzeniem.
Omnia instaurare in Christo, Rege Poloniae.
Tekst ten (za który bardzo dziękuję) jest swoistym suplementem do , zapewne zapomnianego w bieżączce ,tekstu i audycji Bartosza Kopczyńskiego, który wywołał tyle oburzenia i “kontrowersji”.
https://pch24.pl/wiadomosci/droga-pojednania-oto-co-stolica-apostolska-zaproponowala-bractwu,724799
Co zrobi Braun?
W moim kościele parafialnym, duże miasto wojewódzkie, centralna Polska, po odejściu starszego proboszcza pojawił się nowy narybek. Obecny proboszcz ma niespełna 40 lat, bardzo jest miły, pobożny w modlitwie, dobrze spowiada. Jego wikary w tym samym wieku, pracowity, pokorny. Ale pojawiły się zmiany w tekstach modlitewnych, na razie w Koronce, i Komunia św. choć jest na klęcząco (jak za poprzednika) ale i też na dłoń, podawana także z rąk szafarzy. Doszła Komunia podawana pod dwiema postaciami. Szafarze nie za często udzielają Komunii, bo parafia to głównie starzy ludzie i aż takiej frekwencji nie ma. Czyli – zmiany bezsensowne, bo ze wszystkim nowi księża poradziliby sobie bez trudu, na przykład w zakresie działań szafarzy. Nie da się jednak inaczej tego wytłumaczyć, jak głodem nowinek, ta potrzeba zmieniania modlitw na jakieś jakby “bardziej nowoczesne”, np. zamiast “Najmilszego Syna Twego” mówią “Twego Najmilszego Syna”. Ignorują też oryginalny zapis słów św. Faustyny o tym, że Krew Jezusa “wytryska” – zamiast tego ma “wypływać”. A Komunia św. podawana przy balaskach również w postaci wina (opłatek umaczany w kielichu) – na co to jest to potrzebne, skoro przez 2 tys. lat uważano w Kościele sam Opłatek za pełne Eucharystyczne Ciało Jezusa? Wino Eucharystyczne było dla kapłana a także ewentualnie dla tych, którzy z powodów anatomicznych czy jakichś medycznych nie mogą przyjąć opłatka. Teraz jest wino dla każdego. I również – podobnie jak przy podawaniu opatka na stojąco – nie ma tu u kapłana troski, że odrobina Eucharystycznego Ciała może spaść na ziemię. Jest to nawet jeszcze bardziej prawdopodobne w przypadku płynu, niż opłatka.
Re… Rebeliantka 4 lipca 2026 godz. 10:50
W moim przekonaniu Grzegorz Braun (jako duży chłopiec) będzie robić to, co dotychczas, aby odzyskać polskim Polakom Polskę z rąk Bandy Czworga+, idąc Drogą, Prawdą i Życiem.
Okazuje się, że w tej misji jest roztropniejszy (i wiarygodny) od uzależnionych od opinii/wytycznych ambasad, sanhedrynów i poręczycieli, jak chociażby Kaczor Kaczor i Ojciec Ryzyk.
Nie o to pytałam.
Rebeliantce chodzi zapewne o to, że ekskomunika dotyczy katolików, którzy uczestniczą we Mszach tradycyjnych, którzy korzystają z posługi kapłańskiej FSSPX.
Historia się powtarza… link
Re… Rebeliantka 4 lipca 2026 godz. 12:57
Re… CzarnaLimuzyna 4 lipca 2026 godz. 15:45
Wg mojej wiedzy Grzegorz Braun korzysta z posługi Instytutu Dobrego Pasterza.
Ja natomiast chodzę na Msze Trydenckie indultowe w moim mieście. Ale rozważam wyjazdy raz w miesiącu do innych miejscowości, do kaplic FSSPX, na znak solidarności z tamtejszymi Tradycami i kapłanami Bractwa św. Piusa X.
Ekskomunika Bractwa i ich zwolenników, to “odważna” w swojej wielkości nierozwaga decydentów z Watykanu, ze skutkami wyobrażalnymi i namacalnymi. Ekskomunika Bractwa to zamach na istotę wiary. Watykańscy decydenci nie widzą i nie czują głębokiego nurtu religijnego Bractwa. Zasada nieomylności papieskiej otwiera początek krytycznej oceny swoich skutków w duszach i rozumie milionów katolików. To oni są fundamentem kościoła. Szczęść Boże Bractwu.
Twoja wiedza jeśt nieaktualna. GB korzysta z posługi FSSPX. Jest to zasługą pani M.Cz.
Przy każdej okazji zapraszam pana Grzegorza do odwiedzenia kolegiaty św. Krzyża we Wrocławiu, gdzie przenieśliśmy się z kościoła NMP na Piasku. Pan Grzegorz był tam z nami od prawie samego początku.
Sprawująca władzę w Watykanie, prawdopodobnie jako dopust Boży, rozpanoszona sekta modernistów, od wielu lat daje zgodę na zapoczątkowane przez Jana Pawła II obchody dni judaizmu w Kościele katolickim – praktykowane jako dni bez Jezusa i Maryi.
Tak zmienia dla nierozumiejących czarna limuzyna, narrację o JP II z ekskomuniki jaką na lefebrystów JP II jako pierwszy nałożył i nie zmienił, na nie mającą z tym nic wspólnego dniami judaizmu, też przez niego zapoczątkowanym wejściem i uczestnictwem w „liturgii” judaistów. Robi to po to aby ukryć znaczenie pierwszej ekskomuniki lefebrystów nałożonej przez JP II i jego w tym roli, to jest JP II, a także w innych modernistycznych podejściach jaką JP II realizował przez 26 lat będąc na Watykanie. Tak właśnie krypto moderniści oszukują i mącą w faktach słabo znających prawdę prawdziwych katolików. Dla osłody skupia się na innych „hierarchach” watykańskich i krajowych, których JP II wcześniej wyznaczył jako rękojmię dalszej kontynuacji jego myślenia i postępowania. Efekt ten trwa do obecnych czasów i będzie dalej kontynuowany.
To uspokajająca wiadomość, gdyby była aktualna. Instytut funkcjonuje w pełnej jedności ze Stolicą Apostolską jako stowarzyszenie życia apostolskiego na prawie papieskim.
Historycznie Instytut został powołany do życia w 2006 roku przez papieża Benedykta XVI. Współczesny pontyfikat Leona XIV kontynuuje dialog z tymi środowiskiem.
Kto to jest pani M.Cz.? Czy to Marta Czech?
Dopuściłem Pani/Pana komentarz jako corpus delicti. Kolejny raz mamy do czynienia, w Pani/Pana przypadku, przede wszystkim, z atakiem na moją osobę. Nie wiem czy to jest wynikiem jakiejś dysfunkcji czy zamierzonej złośliwości, bo modernistą ani krypto modernistą nigdy nie byłem, a używanie za każdym razem tej inwektywy świadczy, że mamy do czynienia albo z debilem albo z kimś głupio złośliwym lub prowokatorem. Gdyby było inaczej komentator na poziomie robi kwerendę i sprawdza wpisy swojego adwersarza. Poza tym felieton rządzi się innymi prawami niż artykuł.
Nie zmieniłem też narracji. Przedostatnio naświetliłem sprawę w innym aspekcie zazwyczaj nie poruszanym i zazwyczaj niedostrzeganym przez osoby tępe, zawzięte i mało wrażliwe. Ten aspekt jest poza Pani/Pana percepcją i był potraktowany jako antagonistyczny do modernizmu JP II. Tak rozumują osoby tępe widząc sprzeczność jednego prawdziwego aspektu z drugim, również prawdziwym.
Użycie w komentarzu sześć razy „JP II” świadczy o zaślepiającej obsesji. Nie widzę pola do normalnej dyskusji.
______________
Zacietrzewienie nie pomaga. Nawet w przypadku ataku na modernistę, czy krypto modernistę, warto unikać pleonazmów. Obniża to powagę zamierzonej tyrady. :)
O Instytucie Dobrego Pasterza (z jego strony internetowej)
http://instytutdobregopasterza.pl/nasz-instytut/
Biskup Atanazy Schneider o “schizmie”. Wklejam, bo wielu katolików ma bardzo słabe pojęcie o tym, co się dzieje i są nasączeni jak bibułka posoborową ględą. Ani schizma ani tym bardziej herezja. Jest nieposłuszeństwo.
Pod dokumentem z ekskomuniką nie ma podpisu Leona IV, jest natomiast podpis Fernandeza.
Czy to jakieś niezdrowe pobudzenie? Podobnie jak u red. Chmielewskiego z pch24 w ostatnich dniach.
A cóź ma zrobić jeśli jest przekonany o swoim wyborze? O sondaże obawiał się na pewno nie będzie.
Tak
To już nie wolno pytać polityków o ich przekonania? Pytania są “niezdrowe”?
Można. Empatia mi podpowiada, że czuje się jak zbity pies, gdy potępia go “szalony” ojciec.
Proponuję wszystkim wysłuchanie tej debaty
1. Wrzuciłem ją do wpisu
2. Albo na YouTube – link
Bardzo ciekawa i kompetentna debata dwóch znawców tematu, naświetlająca sprawę tzw. „ekskomuniki” Bractwa Św. Piusa X (dlaczego to określenie jest przesadne – o tym też mówią) aż z trzech punktów widzenia: teologicznego, prawnego (prawo kościelne – o tym fachowo mówi Sergiusz Muszyński) oraz trzeciego, bodaj dla nas dziś najcenniejszego: czyli jak to się przekłada na nasze codzienne myślenie o praxis religii, o Kościele i o roli papieża, która jest kolejny raz publicznie kontestowana. Obecny jest ten aspekt zwłaszcza w wypowiedziach Pawła Chmielewskiego. Coraz bardziej podoba mi się ten głos – poważny, skromny i zawsze – nie tracąc głębi – mocno osadzony w realiach ludzkiej praktycznej wiedzy i przeżywania religii “na codzień”. Pan Chmielewski jak się zdaje, wyciąga nauki oraz nawyki myślowe i językowe z prostoty i dosadnej realności przypowieści Chrystusa. Pozwalają one sięgać wprost do głębi najbardziej skomplikowanych ludzkich spraw, zarazem je wyjaśniając a nie plącząc jeszcze bardziej popisami erudycji i zaciemniając emocjonalnym blekotem.
Tak samo jest i z tym poważnym, bardzo poważnym jak zaznaczają obaj dyskutanci, sporem wewnątrz Kościoła. Narastające od dekad w łonie Kościoła posoborowe nieposłuszeństwo staje się na naszych oczach schizmą, gdyż pojawia się już praktyczna niemożliwość jakiegokolwiek dalszego dialogu czy choćby milczącego kompromisu między Stolicą Apostolską a Bractwem. Zbyt fundamentalne sprawy zaczynają funkcjonować (mianowanie kolejnych biskupów) jako strukturalna już rozbieżność ruchu z rozumieniem Wiary oraz wolą Stolicy Apostolskiej.
Wobec niemożliwości ustąpienia choćby o krok przez kapłanów Bractwa, a z drugiej strony usztywnienia postawy wobec niego przez Papieża (Roma locuta, causa finita), liczyć możemy już tylko na to, że sam Bóg zechce rozwiązać ten zaplątany węzeł – jak niegdyś, posługując się mądrością św. Atanazego, rozwiązał śmiertelne zagrożenie dla Kościoła w postaci arianizmu (do czego zresztą obaj dyskutanci parokrotnie się odnoszą). Bardzo ważna dysputa, niezwykle istotne rozjaśnienie tła i istoty sporu. Wszyscy zaperzeni – tak po jednej jak i po drugiej stronie „barykady” – winni ten filmik potraktować jako lekturę obowiązkową.
Panowie komentatorzy Muszyński i Chmielewski nie powiedzieli nic nowego, chociaż nie można kwestionować wartości “materiału”, jako pewne uporządkowanie wiedzy.
Muszę jednak poruszyć bardzo ważną kwestię wypowiedzianą przez red. Chmielewskiego w 12 min.- to że dla Watykanu Sobór Watykański II jest niekwestionowalny.
Chodzi o to, że Sobór to jedno, a rewolucja posoborowa, to drugie (broniona powszechnie przez modernistów watykańskich).
Trzeba zrozumieć, że NOM nie jest legalna, skoro:
1/ łamie się odwieczną Tradycję, skodyfikowaną na Soborze Trydenckim;
2/ nastąpiło wykroczenie poza decyzje Soboru Watykańskiego II, albowiem… Wszystkie zmiany, których życzył sobie Sobór objęte były reformą mszału i zrealizowane w jego edycji z 1965 r. Tym sposobem wprowadzony był do liturgii język narodowy (za wyjątkiem Offertorium i Kanonu), zniesione „modlitwy u stóp ołtarza” (na początku Mszy św.) oraz czytanie „Ostatniej ewangelii” (ale Paweł VI dokonał potem bezprawnych zmian),
3/ Sobór nie życzył sobie: a/ oddzielenia ołtarza od tabernakulum; b/ postawienia kapłana “przodem do ludzi”, jako “przewodniczącego” rzekomej “wspólnoty eucharystycznej” (a tyłem do Pana Jezusa w tabernakulum), c/ likwidacji łaciny!
4/ NOM powoduje homocentryzm Mszy, w miejsce Chrystocentryzmu.
Reasumując: 1/ NOM jest bezprawną inicjatywą papieża Pawła VI (z inspiracji /…/)!
2/ każdy ksiądz katolicki powinien zacząć odprawiać Mszę Trydencką z Mszału z r. 1962, a więc z przywróceniem Chrystocentryzmu Najświętszej Ofiary Pana Jezusa.
“Omnia instaurare in Christo”
Omnia instaurare in Christo, pro Rege Poloniae!
Bractwo zapewnia zachowanie (nie zdeformowanego) depozytu wiary dla przyszłych pokoleń. Jesli nie będzie biskupów, nie będzie księży, Bractwo wygaśnie. Trzeba szczególnej niechęci aby nie dostrzec to stanu wyższej konieczności.
W tym wątku chciałbym poruszyć jeszcze jedną kwestię, którą nazwę “poprawność eklezjalna” (vide: poprawność polityczna).
Przed dwoma laty komentowałem nieco ma pch24.pl, w tym i artykuły Pawła Chmielewskiego. Ceniłem (i cenię) jego głęboką wiedzę, oczytanie i znajomość stanu religijności terenu Niemiec i Włoch.
Ale tym wnikliwym analizom nie towarzyszyły logiczne wnioski. Kiedyś zarzuciłem red. Chmielewskiemu, że nieroztropne jest nazywanie “Ojciec Święty” papieża Franciszka (który dokonuje strasznych rzeczy, właśnie przez P.Ch. komentowanych).
Kiedy napisałem coś więcej, o konieczności katolickiego nieposłuszeństwa świeckich wobec watykańskich herezjarchów, to moje komentarze zaczęły być usuwane. Wtedy przeniosłem się na “Do Rzeczy” (a PCh24 zacząłem omijać). A zaczynam cenić bardzo Legion św. Ekspedyta.
Proponuję więc ustanowienie określenia “poprawność eklezjalna” (lub “poprawność antykatolicka”), wobec treści niezgodnych z katolicką Tradycją i Dogmatami, powszechnie lekceważone… Przez Watykan totalnie, a w konsekwencji na parafiach.
“Omnia instaurare in Christo”
Omnia instaurare in Christo, pro Rege Poloniae!
Trzeba szczególnej niechęci aby nie dostrzec to stanu wyższej konieczności.
Nieposłuszeństwo jest nieposłuszeństwem, brakiem pokory. A pokora jest jedyną cechą chrześcijanina, której diabeł nie potrafi naśladować, dlatego jest tak fundamentalnie ważna. Ojciec Pio w swej bezgranicznej pokorze przez ponad 10 lat posłusznie przyjmował zakaz swego biskupa, sprawowania posługi kapłańskiej. Niejednego z nas Bóg w ten sposób poddaje próbie i niektórzy jej nie wytrzymują. Np. ex-ksiądz Jacek Międlar, choć czyni w stanie świeckim pożyteczne rzeczy. Ale faktem jest, że próby nie wytrzymał i już nie dowiemy się, jakie plany wobec niego miał Bóg. Tak samo Kościół, doświadczany dziś ciężko posoborowiem, powstanie z tego kryzysu jeszcze piękniejszy i potężniejszy. Bo Kościół jest jeden i nie mamy innego. Nawet biczowany, wyszydzany jest nadal Mistycznym Ciałem Chrystusa i musimy trwać przy nim wbrew wszystkiemu. Dać się ubiczować razem z Nim i czekać, bezgranicznie wierząc w Jego Zmartwychwstanie. Kto tego nie zrozumie, ten nic nie zrozumie.
Posłuszeństwo w każdej sytuacji jest głupotą. Nie można traktować papieża w sposób mistyczny. Nie można zakładać, że nie może wyrządzić szkody Kościołowi. Św. Robert Bellarmin w jednym ze swoich dzieł nie wykluczał, iż kiedyś papież może niszczyć Kościół, i wówczas sprzeciw jest usprawiedliwiony.
Można liczyć na cud ale cudów nie można zakładać jako planu działania. Powinno się więc wykorzystać wszystkie możliwości, aby stawić czoła kryzysowi. Sama świadomość problemów nie wystarczy, jeśli jednocześnie brakuje konkretnych środków pomocy dla dusz. A zapewnienie tych środków (sakramentów, księży, więc i biskupów) jest misją Bractwa, zgodnie z wolą Najwyższego i misją Kościoła.
Zapamiętałem też, że iż w ustaleniach soborowych był zapis, że miała zostać zachowana muzyka organowa. Tymczasem po Soborze stało się odwrotnie – zamiast dostojeństwa i wzniosłości muzyki organowej do Mszy Świętej przyszły szarość i smutek. – Bez niej nawet śpiew Kościoła zanika.
A ksiądz w czasie mszy w roli przywódcy wspólnoty religijnej? To bzdura. Przecież to jest wprost sprzeczne z Ewangelią. To skandal uzurpacja – postawienie się uzurpatora w miejscu wyłącznie należnym Jezusowi Chrystusowi. – Przecież w czasie Mszy Świętej fizycznie widzimy księdza, a duchowo Jezusa Chrystusa. – Jego Głowę, Jego Słowo, Jego Ciało Eucharystyczne.
Przecież Kościół został zbudowany na Świętym Piotrze – zarazem pierwszym papieżu, na skale tego co niezmienne, skale wiary Chrystusowej. Dlatego więc Kościół, papież, czy ksiądz nie mogą przychodzić do ludu wiernych jako ich władza, bo nie są przywódcami dla ludu. Przywódcą, a więc Głową Kościoła suwerennie, niezmiennie, niezbywalnie i niepodzielnie pozostaje sam Jezus Chrystus.
Poza tym jest w tym i kłamliwa sugestia skupiająca uwagę ogółu na tym, że Kościół to organizacja z jej przywódcą. – Niestety istnieje tutaj zarazem kłamstwo które przemilcza, zaciera świadomość, że Kościół to przede wszystkim wspólnota wiernych w duchu wiary Chrystusowej, i to dla niej odbywa się ma Msza i wznoszenie serc wiernych ku Panu, a przy tym i umacnianie wspólnoty ducha.
Za tymi kłamstwami idzie i kłamstwo że jakoby idzie tutaj o religię. Tymczasem religia to tylko sposób wyznawania wiary. – Wiara jest i musi pozostać ważniejsza, zwierzchnia. To ona określa nasze cele.
Konsekwencją tych kłamstw jest i kościół synodalny w praktyce stawiający Synod biskupów ponad Sobór – władzę wykonawczą ponad władzę zwierzchnią, rozporządzenia ponad ustawy, to co bieżące, chwilowe ponad to co dalekowzroczne i wieczne, fakty dokonane tu i teraz ponad to co być powinno.
Poza tym to wszystko ma wymiar satanistycznych odwrotek. – Tutaj nieposłuszeństwo, a nawet zorganizowany bunt w obronie wiary i prawdy są konieczne i pilne.
Jest jednak różnica, o której nie należy zapominać – znoszenie w pokorze osobistych prześladowań to jedno, a troska przyszłość i ratowanie Kościoła drugie.
Porównanie do Ojca Pio w obecnej sytuacji jednak nie jest takie oczywiste jak na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać.
Sprawa Ojca Pio dotyczy hierarchii służbowej, a więc władzy wykonawczej w warunkach gdy ta władza działa prawidłowo, a więc w szczególności w dobrej wierze i w zakresie jej funkcji, oraz funkcjonując w przestrzeni moralności dobrze rozumianej jako moralność życia i osobistego i wspólnotowego, oraz nie mylonej z prawością (np. Przykazania Boże to sprawa prawości a nie moralności). Moralność dobrze rozumiana zaczyna się od obrony koniecznej nie tylko własnej, ale i społeczności ideowych i wspólnot w których się żyje aż po warunki do ich dalekowzrocznego, bezpiecznego i międzypokoleniowego funkcjonowania w przyszłości, a na co dzień dotyczy trwania moralnego ładu życia publicznego społeczności.
Biskup ojca Pio niewątpliwie powołał się na ten aspekt codziennego trwania moralnego ładu życia publicznego społeczności. – Nie było bowiem stanu obrony koniecznej, ani zagrożenia dla przyszłości.
Jednak sprawa nieposłuszeństwa Bractwa dotyczy sprawy moralnej bardziej podstawowej – obrony koniecznej Kościoła, jego trwania w prawdzie, wierze i duchu Chrystusowym w sytuacji ataku zewnętrznego wspieranego zdradą wewnętrzną hierarchii kościelnej rozumianej jako władza wykonawcza, a jako taka, ta obrona i postawa Bractwa musi mieć pierwszeństwo.
Poza tym, jak powyżej pisałem, podstawową, nadaną przez Chrystusa rolą papieża jest najpierw być strażnikiem wiary Chrystusowej. W tej sytuacji (gdy modernizmy posoborowe ingerują w wiarę Chrystusową, oraz w strukturę organizacyjną Kościoła, wynosząc Synod nad Sobór) Leon XIV musi podać się do dymisji albo zrobić porządek z modernistami. Niestety uderzył jeszcze w obrońców Kościoła ostatecznie potwierdzając swój modernizm i zdradę Kościoła Chrystusowego.
Widocznie takie właśnie Pan Bóg miał plany wobec Jacka Międlara.
Pan Bóg nie ma obowiązku informować nas o swoich planach.
Czas pokazał, że to Jacek Międlar miał rację.
A ile to słyszałem oburzenia z powodu jego “nieposłuszeństwa”.
„Po owocach ich poznacie” w Ewangelii wg św. Mateusza (Mt 7,16-20)
Jakie zaś są owoce Jacka Międlara i jego “nieposłuszeństwa”, a jakie posłuszeństwa ob. Rysia Grzegorza (aktualnie na etacie kardynała)?
“A Duch wieje, kędy chce” z Ewangelii wg św. Jana (J 3,8)
Kilkukrotnie też , zamiast uduchowionych dywagacji i niekończących się rozważań,zastosowałem wobec napominających mnie w “duchu posłuszeństwa” prostą metodę.
Grzecznie acz stanowczo poprosiłem o opuszczenie mego domu.
W ten sposób pozbyłem się też pewnego samozwańczego “biskupa miejsca” , który sam się obwołał na mędrca.
Jak napisał Arthur Schopenhauer :
[…] jedna jest tylko droga, aby pokazać głupcom i durniom własny rozum, a polega ona na tym, by z nimi nie mówić.

Widocznie takie właśnie Pan Bóg miał plany wobec Jacka Międlara.
Pan Bóg nie ma obowiązku informować nas o swoich planach.
Napisał Pan te słowa w odpowiedzi na to, co ja stwierdziłem o Międlarze – że „próby nie wytrzymał i już nie dowiemy się, jakie plany wobec niego miał Bóg” .
Warto więc przypomnieć prawdy głoszone jeszcze na naszych lekcjach religii dla szkół podstawowych. Bóg tworzy każdego człowieka w jakimś Swoim własnym zamyśle, jako część Swego Planu. Jakiego? Tego nie wiemy, choć Bóg daje każdemu z nas swe Przykazania i w ciągu życia niezliczone sygnały, zdarzenia, lektury, ludzi napotykanych, fakty symboliczne a nawet zwiastunów (np. Archanioł Gabriel, zwiastun Maryi) byśmy Jego Plan mogli odczytać i by człowiek wypełnił Jego Wolę – bo człowiek żyjący w Łasce, w kontakcie modlitewnym ze Stwórcą, ma umiejętność odczytywania „Bożych szyfrów” i kieruje swym losem zgodnie z Jego wolą.
Bo Bóg dał człowiekowi coś drogocennego i zarazem trudnego: wolną wolę, cząstkę Siebie i człowiek dobrowolnie może wybierać swoje poczynania. Bóg nie wymusza niczego na nas, szanuje tę wolność wyborów, choć często patrzy na nie z rozczarowaniem, bo prowadzą nas do błędu a nawet zatracenia. Człowiek bowiem o wiele częściej korzysta ze swej woli aby słuchać Szatana, który też robi co może, by odwieść nas od planów Boga (patrz: grzech pierwszych rodziców).
W tym sensie obstaję przy tym, że były ks. Międlar sprzeciwił się zamysłowi Boga, bo trudno jest przypuszczać, aby Bóg kierował go do romansu z kobietą, rzucenia kapłaństwa i spłodzenia potomka (choć to dopuścił, w ramach tej właśnie trudnej wolności człowieka). Nie mnie go oceniać, zostawiam to Bogu. Pan jednak oznajmia, iż ten wybór eks- kapłana świadczy o tym, że to „on miał rację”! Bo czyni teraz taką masę pożytecznych rzeczy i sukienka kapłańska nie jest mu w tym do niczego potrzebna.
Owszem, nie jest w działaniach ojca rodziny, blogera czy publicysty, lecz już nie dowiemy się – co zaznaczyłem – jaką masę rzeczy jeszcze bardziej pożytecznych, bo w nadprzyrodzonym Planie Bożym, uczyniłby, gdyby kapłaństwa NIE odrzucił. Patrz: dzieła takich księży wiernych Bogu i zarazem oddanych Ojczyźnie, jak ks. Bukowiński w Kazachstanie, o którym pamięć pozostanie na wieki, niezliczeni księża męczennicy Rosji Sowieckiej i 2 wojny światowej w Polsce, czy najnowszej daty ks. Isakowicz-Zaleski. Oczywiście, jest też masa innych, których z braku miejsca nie wymienię.
Trudno powiedzieć co by było. Jest faktem że Jacek Międlar był szykanowany w swoim zgromadzeniu ZA PATRIOTYZM. Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że ten zakon (jego przełożeni) był inwigilowany, albo i też było tam przy władzy trochę użytecznych id… Miał jechać do USA. W pierwszym odruchu można by pomyśleć- super, będzie tam ożywał Polonię, ale jak głebiej się zastanowić- pozwolono by mu? Może jakieś możne tamtejsze lobby jeszcze bardziej by go próbowało zgnoić. A tak mamy np JEDYNE tego typu opracowanie dotyczące wołyńskiego ludobójstwa, bo przecież IPNy itp. nie za to biorą kasę ;).