Cyfrowa tożsamość, Grok i wielki skandal z bikini

Równolegle rozgrywa się sztucznie wykreowany dramat wokół wizerunku Groka przedstawiającego postaci publiczne w bikini. Prasa i eksperci chętnie przedstawiają to jako „napaść na tle seksualnym” i „pornografię”, jednocześnie nawołując nas wszystkich, byśmy „pomyśleli o dzieciach!”.

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

Grok i wielki skandal z bikini to po prostu cyfrowy dowód tożsamości uzyskany tylnymi drzwiami

Boleśnie przewidywalny manewr okrążający propagandy

Dwa dni temu brytyjski rząd ogłosił zwrot o 180 stopni w sprawie proponowanej tożsamości cyfrowej i stwierdził, że długo oczekiwana karta „BritCard” nie będzie już obowiązkowa dla osób chcących pracować w Wielkiej Brytanii.

Zostało to przyjęte jako zwycięstwo zarówno przez fałszywych antysystemowców, których zadaniem jest udawanie prawdziwej opozycji, jak i przez część prawdziwego ruchu oporu, która powinna wiedzieć lepiej.

Prawda jest taka, że ​​doniesienia o śmierci tożsamości cyfrowej były mocno przesadzone. Mówiono jedynie, że nie będzie ona już obowiązkowa.

Posiadanie konta bankowego, telefonu komórkowego i połączenia internetowego nie jest obowiązkowe, ale spróbuj funkcjonować w świecie bez nich.

Jak wspomnieliśmy w artykule na X, każdy, kto zna się na rządach i ludzkiej naturze, wie, że cyfrowy identyfikator prawdopodobnie nigdy nie będzie się wiązał z koniecznością przykładania pistoletu do głowy i ryzykiem kary więzienia.

Wystarczy, że będzie odrobinę szybciej i/lub odrobinę taniej.

Oszczędność pół godziny przy składaniu zeznania podatkowego, szybszy przebieg odprawy celnej, niższe „opłaty manipulacyjne” przy wnioskach o paszport lub prawo jazdy.

Godzina dodatkowego czasu i 50 funtów zaoszczędzonych rocznie zdziałają więcej, niż drut kolczasty i pałki policyjne.

Równolegle rozgrywa się sztucznie wykreowany dramat wokół wizerunku Groka przedstawiającego postaci publiczne w bikini. Prasa i eksperci chętnie przedstawiają to jako „napaść na tle seksualnym” i „pornografię”, jednocześnie nawołując nas wszystkich, byśmy „pomyśleli o dzieciach!”.

W ciągu tygodnia X zmieniło swoją politykę, a rząd Sir Keira Starmera obiecał szybkie rozwiązanie problemu za pomocą przepisów, które (co jest wygodne) zostały uchwalone w zeszłym roku, ale wciąż nie zostały wyegzekwowane (więcej na ten temat za kilka dni).

Ta kwestia stała się „problemem”, wywołała histeryczną „reakcję” i w ciągu dwóch tygodni otrzymała gotowe „rozwiązanie”. Trudno byłoby znaleźć szybszą drogę dialektyki heglowskiej.

Mamy więc do czynienia ze skutkami odejścia od obowiązku posiadania tożsamości cyfrowej i jednoczesnym wzrostem „zagrożenia” ze strony „głębokich fałszerstw” [deepfakes] opartych na sztucznej inteligencji.

Nikt w prasie głównego nurtu nie powiązał ze sobą tych historii, ale związek jest tak oczywisty, jak nieunikniony jest kolejny krok.

Kolejnym krokiem jest wprowadzenie przez Wielką Brytanię własnej wersji australijskiego „zakazu mediów społecznościowych” dla osób poniżej 16. roku życia. W efekcie, wszystkie interakcje online na głównych platformach będą ograniczone wiekowo i zostanie zniesiona anonimowość w sieci.

Ledwie to opisaliśmy, a historia trafiła na pierwsze strony gazet, i już w ciągu kilku dni pojawiły się sugestie na jej temat. Dyskusja była boleśnie przewidywalna:

Źródło: LINK

Wdrażanie jest w toku. Zaledwie kilka godzin temu pojawiły się doniesienia, że ​​ponad 100 000 (całkowicie prawdziwych) osób „nalegało” na parlamentarzystów, aby zakazali dzieciom korzystania z mediów społecznościowych. Pulchny, mały Wes Streeting, kandydat na premiera, „wzywa do działania”, ponieważ jego specjaliści od PR twierdzą, że to przydaje mu stanowczości.

Cyfrowy dowód tożsamości nigdy nie miał być obowiązkowy… ale okazuje się, że na pewno będzie potrzebny, aby chronić biedne małe dzieci.

_________________

The Great Grok Bikini Scandal is just Digital ID via the Backdoor, Kit Knightly, Jan 15, 2026

Więcej: BritCard

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!