Survivors Guide to Earth, prowadzony przez Mathew Cooke’a, to pozornie dobrze finansowana kampania, która nagle pojawiła się w mediach społecznościowych, krytykując Trumpa, Izrael i państwa narodowe w ogóle. Cooke połknął przynętę i promuje nowy Nowy Ład [New Deal], tajemniczą odmianę Nowego Porządku Świata, Wielkiego Resetu i Lepszej Odbudowy [Build Back Better].
◊
Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org
◊
Niektóre rzeczy w polityce nie mają sensu, jeśli nie są postrzegane w kontekście depopulacji
Czym jest Survivors Guide to Earth?
Nie sposób zrozumieć motywów uber-bankierów na podstawie tego, co mówią i robią ich narzędzia, nasi zwodziciele, ale skutki ich działań najprawdopodobniej zdradzają prawdziwy plan.
Mamy gardzić Trumpem za brutalność ICE, pojmanie prezydenta Wenezueli, przeznaczanie energii na centra danych AI, zbombardowanie szkoły dla dziewcząt w Iranie, głodzenie Kubańczyków i niszczenie Konstytucji USA.
Mamy ostatecznie odrzucić system dwupartyjny i zgrzytać zębami na całą klasę Epsteina. Mamy być tak przerażeni tym, co IDF zrobiło mieszkańcom Gazy, że odmawiamy Izraelowi „prawa” do istnienia jako rządowi syjonistycznemu. Podejrzewam, że mamy nawet chcieć, aby Iran wziął Jedną Zemstę za Wszystkich [One Vengeance for All] na nikczemnym imperium USA, które zwróciło się przeciwko własnym obywatelom.
Każda wojna zaczyna się od zmasowanej kampanii propagandowej, która definiuje nikczemnego wroga. Tym razem wrogiem jest suwerenność narodowa. Prawda jest wykorzystywana przeciwko nam. Zostanie nam zaproponowana nowa forma globalnego rządu – promującego „jedność” i „wartości ludzkie” – którego gospodarka nie opiera się na przemyśle wojennym, lecz na przemyśle pokoju.
Przemysł pokoju, to powinno cię przerażać.
Ograniczona wojna nuklearna
Nie ma znaczenia, czy oligarchowie rzeczywiście walczą ze sobą o władzę, czy to wszystko jest przedstawieniem w stylu World Wrestling Forum. Nie ma znaczenia, czy Pomarańczowy Megaloman naprawdę myśli, że zostanie prezesem Trumplandii zbudowanej na ruinach Gazy, czy po prostu chce pozbyć się swoich nachalnych, syjonistycznych patronów, namawiając Iran do wymazania Izraela z mapy.
Próbuję nie dać się rozproszyć codziennym kryzysom (Po co oni to zrobili? Czy już pogłupieli?), bo wiemy, dokąd to ostatecznie prowadzi (jeśli tego nie powstrzymamy). Mówią nam o tym od dziesięcioleci. Nowy Porządek Świata niszczy przemysł naftowy państw Zatoki Perskiej i wypiera Imperium USA, aby skupić się na tworzeniu Północnoamerykańskiego Technatu [North American Technate], który Orwell nazywa Oceanią w swojej powieści Rok 1984. (Wielka Brytania ma być jego pasem startowym).
Orwell oparł swoją dystopię na tym, co napisał wówczas James Burnham, prekursor zwolenników Kissingera i Brzezińskiego. „The Managerial Revolution: What is Happening in the World”, wydana w 1941 roku, dowodzi, że eksperci techniczni ostatecznie zastąpią tradycyjną klasę kapitalistyczną i przejmą kontrolę nad gospodarką poprzez scentralizowane planowanie gospodarcze. Pojawiają się Palantir, Oracle i inne firmy zajmujące się inwigilacją za pomocą sztucznej inteligencji.
Tuż przed rozpoczęciem orwellowskiej narracji świat pogrążył się w ograniczonej wojnie nuklearnej. W rzeczywistym świecie Iran zostanie zaatakowany bronią atomową, zgodnie z tym tokiem rozumowania, i dopiero wtedy nastąpią represje.
Ponad 8 miliardów barbarzyńców stoi u bram, tłukąc w kraty. Demoralizacja i dalsza depopulacja muszą być kolejnym krokiem, jeśli Nowy Porządek ma odnieść sukces.
Czym jest Survivors Guide to Earth?
Survivors Guide to Earth, prowadzony przez Mathew Cooke’a, to pozornie dobrze finansowana kampania, która nagle pojawiła się w mediach społecznościowych, krytykując Trumpa, Izrael i państwa narodowe w ogóle. Cooke połknął przynętę i promuje nowy Nowy Ład [New Deal], tajemniczą odmianę Nowego Porządku Świata, Wielkiego Resetu i Lepszej Odbudowy [Build Back Better].
Być może ma dobre intencje, ale jest w błędzie. Oto kilka głównych założeń ideologicznych tego programu:
- Nie potrzebujemy granic państwowych. Zamiast tego każdy powinien żyć zgodnie z „uniwersalnymi” wartościami ludzkimi.
_ - Mówiąc metaforycznie, wszyscy dzielimy się ziemskimi zasobami pracy w taki sam sposób, w jaki dzielimy się ziemskimi zasobami wody.
_ - Zasługujemy na rząd, który dba o prawa ekonomiczne każdego.
Cooke wspierał kampanię Berniego Sandersa w 2016 roku i nadal wydaje się być w obozie ideologicznym, który wierzy w wielki, silny i niemożliwie dobroczynny rząd. W swoich nowych filmach Cooke jest pełnoprawnym teoretykiem spiskowym, co jest teraz dozwolone po częściowym ujawnieniu akt Epsteina. Nie wskazuje jednak na koncentrację władzy jako problem. Zamiast tego argumentuje wręcz przeciwnie – że problemem są właśnie zróżnicowane ideologie narodowe i granice.
Bezsilne narzędzia, jakie oferuje „Survivors Guide to Earth” to zjednoczenie, dezinwestycje, bojkot i protest. Weźmy pod uwagę tytuł: „Survivors Guide to Earth” [dosł. Przewodnik po Ziemi dla Ocalałych]; to przewodnik po przyszłości, w której wielu ludzi nie przetrwało, bo myśleli, że mogą zagłosować, by wyjść z tego bałaganu. Cooke jest przystojny i modny, to interesujący mówca dla niezadowolonych mas. Ale nie jest on właściwym przewodnikiem.
Nie jestem pewna, czy w tym momencie potrzebujemy przewodników. To oczywiste, co musimy zrobić: założyć ogród, nauczyć się produkować etanol i biodiesel, nauczyć się naprawiać maszyny i elektronikę, albo zdobyć jakąś inną praktyczną umiejętność. Innymi słowy, spróbować przetrwać bez rządu.
Ale mamy szczęście. Technokraci nie są jeszcze gotowi na wdrożenie nowego systemu. Centra danych nie są jeszcze ukończone i jak dotąd nie udało im się przekonać opinii publicznej do zarządzania przez sztuczną inteligencję. Nie będziemy jednak w stanie oprzeć się technokracji, jeśli ludzie nie uznają, że istnieją alternatywy dla systemów, które doprowadziły nas do obecnego stanu.
Woluntaryzm, anarchizm i samoorganizacja
Socjalizm, kapitalizm, feudalizm, demokracja przedstawicielska i komunizm ostatecznie tworzą ośrodki władzy, które wyzyskują ludzi. Systemy dobrowolne, uznające najwyższy stopień wolności jednostki, mogą początkowo wydawać się chaotyczne, ale nie trwają długo. Szybko samoorganizują się, tworząc środki wymiany (walutę), infrastrukturę publiczną, zasady korzystania ze wspólnych, ograniczonych zasobów naturalnych oraz dbając o utrzymanie granic.
Gdy tylko takie systemy próbują zająć się czymś więcej – edukacją, opieką społeczną itd. – niepotrzebnie tworzą dźwignie władzy, które w pewnym momencie mogą zostać przejęte przez psychopatów. Niezależnie od tego, kto by był u władzy, nasze agencje zdrowia za wszelką cenę starają się, byśmy byli tak niezdrowi jak to tylko możliwe. Nasze agencje obronne popychają nas do wojny i sprawiają, że nie jesteśmy bezpieczni. Nasze systemy edukacyjne piorą nam mózgi. To wszystko jest aż nazbyt orwellowskie. Z drugiej strony, o wiele łatwiej jest zrezygnować z rządowej pomocy, gdy tak wyraźnie nastawiona jest ona na nasze życie.
Tak, wszyscy powinniśmy cenić programy kulturalne, edukację, badania, testy bezpieczeństwa produktów i działalność charytatywną na rzecz ubogich. Ale naszym obowiązkiem jako jednostek jest wspieranie takich programów, wolnych od rządowego przymusu i kontroli. Pomyślmy o całym tym czasie i pieniądzach marnowanych na próby wyboru Najlepszego Przywódcy, podczas gdy moglibyśmy je przeznaczyć bezpośrednio na lokalne programy socjalne i kulturalne, które sami wybierzemy.
Czy granice są rasistowskie?
Nigdy nie powstanie globalna utopia ograniczona uniwersalnymi wartościami. Korporacje będą konkurować o ograniczone zasoby naturalne, a ci, którzy zabiją i okaleczą najwięcej, zwyciężą. Najlepsze, co możemy zrobić, to zdecentralizować władzę, co nie jest możliwe bez odrębnych państw narodowych i w pewnym stopniu autonomicznych gospodarek.
Granice państwowe są funkcjonalnym odpowiednikiem półprzepuszczalnej błony żywej komórki. Błony umożliwiają zdrowe i inteligentne życie.
Chociaż postępowcy, tacy jak Cooke, uważają, że to „nacjonalizm” nastawia obywateli przeciwko przybyszom, prawda jest taka, że pracownicy migrujący zawsze służyli interesom skoncentrowanych sił, wielkich korporacji i bogaczy, którzy chcą mieć nisko opłacanych pracowników. Własność ziemska powinna być ograniczona tylko do obywateli [citizens], ale z kolei ziemia musi być dostępna dla tak wielu obywateli jak to tylko możliwe. Koniec z gromadzeniem.
Idąc śladem Benjamina Franklina, Tereza Corragio argumentuje w książce „How to Dismantle an Empire” [Jak rozmontować imperium], że lokalne banki społecznościowe powinny udzielać kredytów hipotecznych na grunty należące do społeczności, aby odsetki pozostały w społeczności. To właśnie takie proste, pragmatyczne idee uratują nas przed technokracją, a nie „uniwersalne” wartości.
Chociaż Cooke argumentuje, moim zdaniem słusznie, że zasoby naturalne i infrastruktura publiczna należą do mieszkańców danego kraju, podejrzewam, że planem uber-bankiera jest wypaczenie tych idei poprzez „tokenizację” infrastruktury publicznej, ziemi i innych zasobów naturalnych. A za pośrednictwem różnych stablecoinów, „powiązanych” z długiem państwowym, obywatele otrzymają skromne racje. Centrum danych zarządzające tokenami dokona cięć.
To nowy „kapitalizm interesariuszy”. Ale to nie jest własność, to nawet nie dorównuje członkostwu w Sam’s Club. To cyfrowe więzienie.
Zasoby naturalne, takie jak minerały, ropa naftowa i metale szlachetne, powinny być wydobywane, przetwarzane i sprzedawane obywatelom przez spółdzielnie non-profit, w których obywatele mają prawo głosu i są zainteresowani ochroną swoich ekosystemów. To nastawiona na zysk monopolizacja zasobów naturalnych i infrastruktury publicznej przez korporacje prowadzi do faszyzmu. Nie chodzi tu o fabryki ani inne korporacje. To właśnie lekcja, która leży u podstaw inspirowanej georgistami gry planszowej Monopoly. Podmioty prywatne nie mają prawa wydobywać ograniczonych zasobów, których nie stworzyły. Libertarianie, którzy temu zaprzeczają, ostatecznie odtwarzają warunki prowadzące do wojen o ropę i ziemię.
Wbrew temu, co twierdzi Cooke, musimy zlikwidować programy społeczne (te dźwignie władzy), które zostały wymyślone w celu leczenia objawów problemu korporacyjnych monopoli na zasoby naturalne i infrastrukturę publiczną.
Odwrócić piramidę władzy
W tym ujęciu w USA rząd federalny funkcjonowałby jedynie jako ministerstwo skarbu oraz departament budownictwa i terenów pięćdziesięciu stanów, dostarczając zielone dolary na budowę i utrzymanie całej infrastruktury transportowej, komunikacyjnej i energetycznej, portów i budynków publicznych (sądów, szkół, szpitali), ale nie podejmując żadnych decyzji o sposobie prowadzenia tych systemów. Tymi powinny zarządzać lokalne spółdzielnie wiejskie/miasteczkowe.
Oligarchowie obalają system, który wyniósł ich do władzy. Będą mieli niewiele czasu na zbudowanie nowego kapitalizmu interesariuszy i cyfrowych więzień. Ten czas chaosu będzie również naszą szansą na zbudowanie świata, jakiego pragniemy, lokalnie.
* * *
Tymczasem…
Dobra wiadomość: niedługo wydam nową powieść.
Ostatnio nie publikuję mojej zwyczajowej dawki esejów antytranshumanistycznych/technokratycznych, ponieważ przygotowywałam się do wydania mojej satyrycznej powieści społecznej „The Girlie Playhouse”, która ukaże się 7 kwietnia nakładem wydawnictwa Heresy Press. Choć kuszące jest, by dać się rozproszyć wojennej grozie, przypominam sobie, o co walczę – o życie, jakie chcę wieść, gdy technokracja zawiedzie, gdy będę mogła sobie pozwolić na pielęgnowanie ogrodu i delektowanie się sztuką i nauką.
Napisałam tę powieść ponad trzydzieści lat temu, wyśmiewając różne fale feminizmu w latach 90. W końcu można krytykować te bzdury. To zabawna książka, a humor działa oczyszczająco.
Proszę więc rozważyć wsparcie mojej pracy poprzez zamówienie egzemplarza. Nakarmcie bestię Amazona lub inną dużą księgarnię. Albo wesprzyjcie Oblong, małą księgarnię w mojej wiosce, która wkrótce organizuje sesję z rozdawaniem autografów.
___________________
◊
Warto porównać:
‘Build Back Better’ czyli ‘Ordo ex Chao’ na nowo?
Ta „fundamentalna transformacja gospodarcza” zostanie dokonana bez zgody suwerennych państw narodowych, dziejąc się „nawet poza rządami światowych przywódców”. (…) ta transformacja będzie kosztować „biliony, a nie miliardy dolarów” i będzie […]




Kilka uwag do tekstu.
Może niekoniecznie dosłownie, ale są kraje [np. Szwecja], które już od jakiegoś czasu przygotowują się nie tylko do utworzenia swojej Unii Skandynawskiej, ale również uruchamiają chociażby produkcję podstawowych urządzeń i narzędzi na wypadek przerwania łańcuchów dostaw czy ewentualnie ‘cofki’ technologicznej. U nas Tutsi vs Hutu.
***
Tymczasem u nas:
LINK
***
Za Wiki: Sam’s West, Inc. to oddział Walmartu, który prowadzi sieć sklepów detalicznych typu „hurt club” dostępnych wyłącznie dla członków.
***
Można zajrzeć do jakiego kombinatu [Lubin?]. Przy wydobyciu np. miedzi, w pobliżu złoża występuje również złoto, srebro. W zakładowym sklepiku na pewno mają w wolnej sprzedaży sztabki stosownych surowców… ^^