To nie jest jurgielt. To nie są łapówki. To unijne dotacje. Ewentualnie, jak ktoś się wygada, jak się wyda, to wciąż nie jest kradzież, tylko: „marnowanie środków z KPO” albo „środki, które nie zostały właściwie wydane”.
Dotacje unijne służą również jako wewnętrzne rozliczenia pomiędzy Olakami „coś za coś”. Czas zapłaty nadchodzi po wyborach. Gdzieś pada kwota 1,2 mld złotych. Głos zabiera minister finansów i wszyscy zastygają w milczeniu. Oto facet, który umie dobrze liczyć do kilku miejsc po przecinku… Niestety, pan Domański zawodzi na całej linii, podając liczbę pomiędzy “jeden” a “kilka”.
Oczywiście zdarzy się, że wśród tak olbrzymiej puli pojawi się jeden, czy kilka przykładów środków, które nie zostały właściwie wydane
Żurek już się gotuje
A w ogóle po co te złośliwości? Żurek już się gotuje. W sensie prokurator Żurek już jest prawie gotowy i czeka tylko na sygnał od Donalda. Ale Donald uważa to za „marnowanie środków”, a nie kradzież. Nowomowa to też innowacja warta dotacji, nieprawdaż?
Oczywiście wiecie, że najwięcej na KPO zgarnęła Kulczykówna za nikomu niepotrzebne wiatraki duszące bałtyckie śledzie, do których pielgrzymował dziś sam Danek Tusk. 750 milionów będziecie za nią spłacali. /Tomasz Sommer/
W ramach platformianej afery KPO, znajomi królika zakupili 107 jachtów (słownie: sto siedem), w tym 2 katamarany. Razem, wyniosło to 50 mln zł /Radosław Patlewicz/
@Lemingopedia podała niektóre przykłady dotacji:
526 tysięcy złotych “na zdalne treningi personalne”. Bo przecież jak przyjdzie kryzys, to najlepiej ratować gospodarkę przysiadami przed kamerką. 521 tysięcy złotych na “ośmioosobową łódź” bo to dywersyfikuje możliwe kryzysy w branży gastronomicznej. 489 tysięcy złotych “na Muzeum Ziemniaka w Warszawie”, 532 tys. złotych na aplikację do układania planu treningowego, 261 tys. na solarium… w pizzerii, 500 tys. złotych na rozszerzenie działalności pośrednictwa finansowego o segment kredytów krótkoterminowych z wykorzystaniem innowacyjnych narzędzi oceny ryzyka i automatyzacji obsługi klienta czyli… kredyt na kredyt.
Ja tego nie wymyślam. Ja to Wam cytuję.
I teraz najlepsze: na fabrykę leków – NIC. Na linie produkcyjne, które miały nas uniezależnić od zagranicy i chronić zdrowie Polaków – nie starczyło. Zapisane w KPO czarno na białym, ale kto by tam inwestował w bezpieczeństwo, skoro fabryki stoją pod Wiedniem i Berlinem? Polaków przecież można kupić za pół bańki. Wystarczy pozwolić tym cwańszym poopalać tyłek na łajbie za pół miliona z publicznej kasy.
Jachty, kluby erotyczne, przelewy bez pokrycia na firmy krzaki. KPO to gigantyczny przekręt, który musi zostać rozliczony, a winni muszą zostać pociągnięci do odpowiedzialności. Tym bardziej, że pieniądze to w większości kredyt, który spłacić będzie musiało państwo polskie. /Włodzimierz Skalik/X
To tylko kropla w brudnym ścieku KO

No nie, to czystki wewnątrzpartyjne, przed czymś większym. Koncentracja kapitału i wpływów i eliminacja murzynków na pożarcie przez krokodylki płynące za jachtami.
Celowo krokodylki, a nie krokodyle, bo i murzynek niemały, a i krokodyl nieduży.
Taka zabawa, ale z widocznymi przetasowaniami w obrębie piaskownicy.
Podejrzewam, że największe złodziejstwo rządzącej mafii Tuska polega na kosmicznych pensjach, jakie sobie przyznali i pobierają co miesiąc. Dziura budżetowa rośnie proporcjonalnie do tych “wynagrodzeń”.
Przy ostatnich zmianach w składzie rządu nie dowiedzieliśmy się ile nas to towarzycho kosztowało, a ile kosztuje po “zmianach”.
Nie wiem ile przyznał sobie Tusk za miesięczny stres bycia polskim premierem i jak to się ma do wynagrodzenia I osoby w państwie, czyli PREZYDENTA.
Pensja prezydenta powinna być odniesieniem do wszystkich pozostałych pensji urzędniczych w Polsce, które powinny być proporcjonalnie mniejsze niż prezydencka.
Nie trzeba pensji, co zrabowali wcześniej, w tym systemie, im wystarczy.
Oni żyją nadzieją, że jak zostanie wprowadzony kredyt społeczny i CBDC, to będą exta ordinem, czyli przekładając na język seksmisji, będą widzieć bociany i jeść jabłka. Na powietrzu.
Jak to się kiedyś mówiło ludożerka powinna się o tym dowiedzieć– o kradzieży, a potem, być może o czymś więcej.
No tak, ale niestety o jakiej to kradzieży, się tu, owo rozchodzi (:zdublowane)? Niedobra dociekać.
Zwinął dziadek kostkę masła, chleb i czekoladę. No i Piwowski, no i Rewiński, chyba słaby moment, chociaż…..
Znikąd. A, tak na marginesie, jak funkcjonuje obecnie Lusia Ogińska, mamy jakąś wiedzę?
Zastanawiam się tylko, po co tyle wciąż forsy tym zwiędłym klopsom z brzuchami, pooranym obliczem, łysiejącą pałą i najczęściej, panie pardon, nędznym flakiem w gaciach. Nawet za miliony z KPO nie kupią sobie młodości, sprawności ani nowej twarzy. Nadal będą brzydkimi, coraz okropniejszymi stworami, aż w końcu charcząc padną w jakimś pięknym gabinecie, na jakimś drogim dywanie… I ciągle, w każdym pokoleniu powtarza się ta sama opowieść o ludzkiej marności nad marnościami, o głupocie człowieka, zwłaszcza utytułowanego… Jaka musi być rzeczywiście, niezmierzona miłość Stwórcy do stworzenia, że nie nudzi się w końcu tym wszystkim. Czasem wyobrażam ich sobie, jak mażąc się, jąkając będą nadzy stali przed Sądem z tymi swoimi wciąż jeszcze napchanymi ziemskim jadłem brzuchami, powtarzając, że przecież dbali o rodzinę, jacht rodzinie kupili, a kiedyś nawet rzucili datek żebrakowi.
PO-PiS won z przestrzeni publicznej. Sami siebie nawzajem nie rozliczą. Pesel nie pozwoli mi dożyć tego rozliczenia.
Ładnie Pan to ujął.
Chodorowski mówi, że “chcą się nażreć”.
Ja od lat ,że “chcą tylko żeby im było dobrze”. Własnie im. Czują się do tego stworzeni.
To jest ich światopogląd.
To ludzka rzecz kraść.
Te ekspresy do kawy (żałosne) , te jachty, te samoloty.
Te wycieczki jak najdalsze żeby postawić klocka (przepraszam) na drugim końcu świata.
To im imponuje.
Pojeść, popić, popier…pochędożyć.
A przez dopuszczenie do uczestnictwa w kradzieży czują się lepsi, sprytniejsi ,bo “dają sobie radę w życiu”.
A robaki i tak czekają…
Zresztą spontaniczne szubienice też.
Na troche inny temat.List otwarty księdza Marka Świgońskiego do ks. kard. Konrada Krajewskiego
Czcigodny Księże Kardynale, z wielką uwagą śledzę obchody Jubileuszowe w Watykanie. W tych dniach odbywa się jubileusz młodych, tych o których słyszymy często, że są przyszłością Kościoła. Z uwagą wczytywałem się w relacje z homilii ks. Kardynała w miniony czwartek. (relacje, bo pomimo wielokrotnych prób nie udało mi się dotrzeć do oryginalnego tekstu – czego bardzo żałuję). W medialnych przekazach bardzo często na pierwszy plan wysuwana była myśl o smutku ks. Kardynała, którego źródłem były niedawne protesty w naszej Ojczyźnie. Ks. Kardynał powiedział: „Nie wiem, czy wiecie, że Jezus był uchodźcą, musiał uciekać do Egiptu, by go nie zabili. Był repatriantem, bo potem powrócił. I nikt w Egipcie mu nie powiedział: Egipt jest dla nas, Egipcjan, jak słyszeliśmy dwa tygodnie temu w Polsce: “Polska jest dla Polaków”. Nie byłoby miejsca dla Jezusa, bo Polska jest dla Polaków (…) To wam muszę powiedzieć. Bardzo dotknęło mnie to, co się działo w Polsce dwa tygodnie temu.
Czy nie jest to opinia krzywdząca nas Polaków? Czy tak wyrażona opinia nie zniekształca Osoby Jezusa sprowadzając Go do kategorii uchodźcy i migranta? Jezus to nade wszystko Syn Boży, Bóg-Człowiek, który jest Panem całej Ziemi. Czy zatem wydarzenie przekazane w Biblii mamy odczytywać w świetle aktualnie obowiązujących ideologii, redukując je do naszych potrzeb. Czy w ucieczce św. Rodziny do Egiptu nie należy przede wszystkim widzieć nawiązania do wcześniejszej historii Józefa sprzedanego przez braci i po latach zbawiającego Egipt i swoją rodzinę od głodu. Na to wskazuje Ewangelista Mateusz podkreślając wagę spełniających się proroctw „z Egiptu wezwałem Syna Mego” (Mt 2, 15, por. Oz 11.1).
Skąd księże Kardynale pomysł na idealizowanie Egipcjan? Niewiele wysiłku trzeba włożyć by odkryć prawdziwy obraz Egipcjan, którzy potomków Józefa traktują jak niewolników, a wprowadzając drastyczne prawo dotyczące noworodków płci męskiej skazują ich na niebyt. To dlatego Bóg wejrzał na ich los i powołał Mojżesza by wyprowadził lud z niewoli egipskiej przy sprzeciwie faraona. Czy po kilku wiekach tak zmieniła się mentalność Egipcjan by przyjmowali św. Rodzinę z należytą czcią w przeciwieństwie do mieszkańców Betlejem?
Mówiłeś księże Kardynale do Młodych: „Mamy miasto poza Polską, gdzie jest milion Polaków, to jest Chicago. Wyjechali tam za chlebem i przyjęto ich. Nie wiem, czy wiecie, że 10 mln Polaków, czyli jedna trzecia, żyje poza Polską i w tych wszystkich krajach powinni mówić: Polacy do Polski, bo Włochy są dla Włochów, Ameryka jest dla Amerykanów”.
A dlaczego wyjechali za chlebem? Bo znaleźli się zdrajcy przez których Rzeczpospolita Obojga Narodów (a w rzeczywistości „wielu narodów”) nie mogła być dłużej bezpiecznym, suwerennym domem dla swoich obywateli rozszarpana przez sąsiadów- Rosję, Prusy i Austro-Węgry. Nasi przodkowie nie byli przyjmowani z otwartymi ramionami do zamożnej Ameryki, ale byli pośród innych biednych przedstawicieli narodów europejskich, którzy budowali to państwo od podstaw. I którzy prócz pracy wnosili wartości wyniesione z ojczystych, katolickich domów. To tacy Generałowie jak Tadeusz Kościuszko czy Kazimierz Pułaski są nie tylko naszymi narodowymi bohaterami ale również bohaterami narodu amerykańskiego. Przy tej okazji nie sposób nie zauważyć konsekwencji tego, że nie traktuje się z należnym szacunkiem gospodarzy domu. Gdyby wtedy bardziej dało się słyszeć, że Ameryka dla Indian to może do dzisiaj stanowiliby znaczącą część państw amerykańskich a nie atrakcję turystyczną w rezerwatach. Jak głośno upominamy się o nich w sposób mądry, zgodny z Ewangelią i nauczaniem Kościoła a nie ideologią WOKE. Polonia w Ameryce ma nieoceniony wkład w kulturę i zamożność tych państw. Nie byliśmy i nie jesteśmy pasażerami na gapę.
Czy ks. Kardynał mógłby pokazać drugi taki naród niosący na sztandarach hasła „Bóg, Honor, Ojczyzna” i równocześnie „Za wolność naszą i waszą”. Historia XX wieku pokazała, że nie były to puste hasła. Nie obraziliśmy się na sojuszników za ich papierowe wsparcie po wybuchu II Wojny Światowej. Nasi Ojcowie i Dziadowie walczyli na wszystkich frontach II wojny światowej. Piloci w obronie Anglii, żołnierze pod Monte Cassino, dywizja Generała Maczka, żeby wymienić tylko te najbardziej znane. Nie było zadań nie do wykonania. I jaka za to wdzięczność – Jałta, konieczność zapłaty za paliwo do samolotów na których polscy piloci bronili angielskiego nieba, konieczność powrotu do okupowanej przez Sowietów Ojczyzny gdzie spotykały ich tortury i śmierć w kazamatach albo wywózka na Syberię. Polscy generałowie w Anglii, którzy nie mogli znaleźć lepszej pracy niż kelner, portier czy pomywak. A potem gdy w latach 80-tych niektórzy z naszych rodaków mogli się wyrwać na zachód – to szczytem ambicji była praca na zmywaku bo na więcej nie pozwalano mimo wykształcenie i umiejętności. Taka to była otwartość i gościnność. A często też, żeby się na ten zmywak dostać, trzeba było przejść przez obóz przejściowy. Jako Państwo stanęliśmy przed brakiem reparacji i wiszącą niczym miecz Damoklesa groźbą spłaty mienia bezspadkowego.
To pragnienie posiadania domu, w którym wreszcie moglibyśmy poczuć się jak u siebie nie bierze się znikąd. To konsekwencja naszej historii.
Księże Kardynale, na przestrzeni ostatnich trzech wieków jak długo mogliśmy się czuć jak we własnym domu urządzanym według własnych marzeń, a nie pod butem zaborcy czy okupanta lub później, w latach 90-tych gdy pakt z partyjnymi reformatorami był ważniejszy niż wola wyborców? Proszę przyłożyć ucho do polskiego serca, które chce być we własnej Ojczyźnie, które nie chce być pogardzane przez silniejszych i zamożniejszych, które chce być wierne tradycji od Chrztu Mieszka i którego trwałym mottem jest sentencja „Gość w dom, Bóg w dom”. Nie odmawiamy prawa do godnego życia żadnemu człowiekowi. Pragnę jednak zauważyć, że gościnność – również ta ewangeliczna – nie może być przymusem ideologicznym ani nakazem zewnętrznym. W naszej kulturze „Gość w dom, Bóg w dom” nie był pustym frazesem, lecz konkretną postawą, ale zawsze zakładającą szacunek przybysza wobec gospodarza – jego języka, kultury, religii i obyczaju. To dlatego, jak uczył Jan Paweł II, integracja przybysza musi odbywać się z poszanowaniem tożsamości kulturowej i religijnej kraju przyjmującego, a nie jej odrzuceniem. Bez tego staniemy się zakładnikami fałszywego miłosierdzia, które nie prowadzi do pokoju, lecz do rozbicia i chaosu.
Czy przed powiedzeniem, że „Nie byłoby miejsca dla Jezusa, bo Polska jest dla Polaków” nie należałoby wspomnieć tych milionów Polaków, którym nie wystarczają kościoły, że stawiają przydrożne krzyże, kapliczki po to by przy nich śpiewać litanię loretańską, modlić się różańcem, którzy jeszcze nie tak dawno stawali w obronie atakowanych księży i kościołów? Polonia semper Fidelis – tak było, jest i będzie. Dlatego oczekiwali byśmy jako rodacy księdza Kardynała nauczania w ciągłości z naszymi wielkimi rodakami XX wieku O. Maksymilianem, Augustem Hlondem, Stefanem Wyszyńskim, Karolem Wojtyłą – św. Janem Pawłem II czy ks. Jerzym Popiełuszką. Proszę zrozumieć, gdy wołamy „Polska dla Polaków” to wyraz naszych aspiracji po trzech wiekach życia w rozbiorowej niewoli i okupacji. To chęć urządzania tego domu według odwiecznych, chrześcijańskich wartości, aby dalej, jak przez ponad 1000 lat mógł mieszkać tu Chrystus, abyśmy nie musieli demontować krzyży ze względu na szacunek dla innych i abyśmy mogli przyjmować i pomagać potrzebującym. Daliśmy tego dowód nie tak dawno przyjmując uchodźców z Ukrainy nie bacząc na wcześniejsze doświadczenia. Rozumiejąc to co mówią prości ludzie, wśród których żyję doskonale wiem że „Polska dla Polaków” nie znaczy to samo co „Polska tylko dla Polaków”. Cała nasza tysiącletnia historia tego dowodzi.
Jako kapłan posługujący na Mazowszu, ziemi ukształtowanej przez różne kultury, z pokorą przypominam, że nasza Ojczyzna przez wieki była domem dla wielu narodów i wyznań. Rzeczpospolita Obojga Narodów, a w istocie Rzeczpospolita wielu narodów – Polaków, Litwinów, Rusinów, Żydów, Ormian, Niemców – dawała schronienie tym, których prześladowano gdzie indziej. To w Polsce znalazła wolność religijną wspólnota żydowska, która zamieszkiwała nasze ziemie przez ponad 800 lat. Tolerancja religijna szła w parze z obroną chrześcijańskiego ładu moralnego i politycznego. Dlatego nasze dziedzictwo nie może być utożsamiane z ksenofobią, lecz z odpowiedzialnym, zakorzenionym w Ewangelii i kulturze wyborem troski o dobro wspólne.
Mówił ksiądz Kardynał u wrażliwości i pomocy dla migrantów z odległych krain a czy kiedykolwiek upomniał się o los matek, które muszą z małymi dziećmi szukać schronienia u sąsiadów przed mężem alkoholikiem? Czy dostrzega ksiądz Kardynał problem, że UE narzuca krajom członkowskim wypłacanie migrantom zasiłków w wysokości około 1000 euro podczas gdy przeciętny emeryt w Polsce za 40-letnią ciężką pracę otrzymuje emeryturę o połowę niższą?
Czy dla młodych zgromadzonych na Jubileuszu w Rzymie największym problemem jest migracja? Ale jeśli tak, to przynajmniej, że to problem złożony, bez gotowych recept z rozwiązaniami, które dopiero możemy wspólnie znaleźć. Święty Jan Paweł II, w adhortacji Ecclesia in Europa, pisał, że migracja to złożone zjawisko, które nie może być postrzegane wyłącznie przez pryzmat obowiązku gościnności. Podkreślał rolę odpowiedzialnych struktur państwowych, które mają prawo – i obowiązek – kierować się zasadą dobra wspólnego, nie zapominając o obronie tożsamości i porządku społecznego. Uczył także, że miłość wobec przybysza nie oznacza bezrefleksyjnego otwarcia granic, lecz mądrą i konkretną pomoc, która nie zagraża wspólnocie narodowej ani duchowemu dziedzictwu danego społeczeństwa. Ten głos pozostaje w harmonii z nauczaniem Kościoła o „prawej hierarchii miłości” – która zaczyna się od troski o rodzinę, parafię, wspólnotę lokalną, naród, i dopiero potem sięga dalej. Czy nie warto zastanowić się nad negatywnymi skutkami migracji – wykorzenieniem i demoralizacją? Niech ilustracją do tego będzie obrazek z Rzymu, przysłany mi przez kolegę: „W połowie listopada 2021 byłem z kolegami księżmi w Rzymie, widziałem ogromne ilości koczujących emigrantów pod większością rzymskich kościołów oczekujących na pieniądze, widziałem też kolejkę uchodźców czekających do prysznica zorganizowanego w kolumnadzie Berniniego a w tym samym czasie wyrastające chwasty na pół metra z fug między kamiennymi płytami na Placu św. Piotra, nikt nie wpadł na pomysł aby tym czekającym na kasę czy prysznic zaproponować wyrwanie tych chwastów, bo po co, oni przecież nie przyjechali do pracy…”
Czy nie jest bardziej palącym problemem niska skłonność młodych do wchodzenia w związki małżeńskie, niska otwartość na życie a co za tym idzie niska dzietność w rodzinach? Zapaść demograficzna jest już faktem i to nie tylko w naszej Ojczyźnie. To zjawisko, które dotyka całego świata a w sposób pośredni również Kościoła.
Czy w trosce o migrantów nie zagubiła się troska o obecność na Jubileuszu chrześcijan z Betlejem, z Chin (tych którzy nie akceptują koncesjonowanego przez KPCh Kościoła) czy o młodych z Gazy, choć im pewnie bardziej przydałoby się otwarcie korytarzy humanitarnych.
Dlatego z pełną świadomością stawianych pytań i problemów przyjmuję zaproszenie księdza Kardynała do modlitwy:
„Panie Jezu, daj mi tę odwagę. Żebym wszystkie problemy moje i świata… rozwiązywał zgodnie z logiką twej Ewangelii. Daj mi tę odwagę, bym się ciągle pytał, co ty byś zrobił na moim miejscu… Obym zawsze roznosił twoją woń po świecie, aby wszyscy wiedzieli, że ja do ciebie należę i tylko do ciebie należeć chcę. Amen”.
Mam nadzieję, że wielu naszych Rodaków dołączy do tej modlitwy byśmy mogli razem wzrastać w wierze, nadziei i miłości.
Z wyrazami szacunku
Ks. Marek Świgoński
Oczywiscie ten list jest takze do lodzkiego kardynala Rysia