„Nie chcę już myśleć o Katyniu. Nie zbudujemy niczego dobrego na nienawiści do Rosjan”

Geografia Zbrodni Katyńskiej. Grafika z teki edukacyjnej IPN Zbrodnia Katyńska

 

Tytułowa wypowiedź jest manipulacją. Zawiera w sobie deklarację renegata połączoną z ogólną prawdą, że na nienawiści niczego dobrego się nie zbuduje.

Identycznie jest z poglądami emerytowanego generał Skrzypczaka, który je wypowiedział dla Gazety Prawnej w wywiadzie pod następującym tytułem:

Nie chcę już myśleć o Wołyniu. Nie zbudujemy nic dobrego na nienawiści do Ukraińców.

Manipulacja polega na tym, że porzucenie Wołynia w wymiarze bieżącej polityki jest rzekomym warunkiem pozbycia się nienawiści. Dwuzdaniowa zbitka sugeruje, że pamięć o Wołyniu oraz myślenie historyczne i polityczne oznacza nienawiść. Tymczasem historia niezmiennie nas uczy, że podstawowym warunkiem zbudowania dobrych relacji jest prawda.

Cytat jest wspomnianym tytułem wywiadu ze Skrzypczakiem. Być może Skrzypczak nie manipuluje. Być może tak mu niefrasobliwie „wyszło”. Podobnie jak z jego przewidywaniem w marcu tego roku, w którym zapowiedział rychłe zwycięstwo Ukraińców nad Rosjanami w przeciągu 3 dni.

Konkluzja Skrzypczaka, skrót jego myśli w tytule jest typowym proszkiem do prania mózgu. Chodzi wypranie pamięci Polaków. Porównajmy to z tym:

“Nie chcę już myśleć o II Wojnie Światowej. Nie zbudujemy niczego dobrego na nienawiści do Niemców”. Podobnie byłoby: “nie chcę już myśleć o obozach koncentracyjnych, o Auschwitz, przestańmy mówić o żydowskim holocauście”.

Ględa Skrzypczaka ma służyć relatywizacji ukraińskiego ludobójstwa. Dokładny cytat brzmi:

Skupiać się trzeba na tym, co tu i teraz, oraz na przyszłości. Na budowaniu wspólnej przyszłości Polski i Ukrainy. Rozpamiętywanie Wołynia służy już nie historykom, lecz histerykom, bo to oni żyją resentymentami. Pani ma dzieci, ja mam dzieci i patrzę w przyszłość. Na pewno nie zbudujemy nic dobrego na nienawiści do Ukraińców.

Skrzypczak nie myśli o przyszłości, lecz skupia się na krótkotrwałej przemijającej teraźniejszości. Wojny zaczynają się i kończą. Podobne głupie myślenie było obecne w polskojęzycznej polityce w stosunku do Związku Socjalistycznego Republik Sowieckich. Co tam Katyń– mówili politrucy- Rosjanie biją się z naszym wrogiem, Niemcami i nas wyzwalają. Szybko okazało się, że jednym ze smaków tego wyzwolenia był smak ziemi w dołach śmierci, do których Sowieci i ich sojusznicy wrzucali zamordowanych Polaków, smak krwi obficie broczącej z ran, które odnosili podczas tortur zamordowani: Witold Pilecki i inni nasi bohaterowie.

Nie tak niedawno dzisiejsi relatywiści historii, zwolennicy dozgonnej przyjaźni z Ukraińcami mówili i pisali w ramach ówczesnej “mądrości etapu” o przyjaciołach Rosjanach (Jarosław Kaczyński. w ramach retoryki wyborczej), a syn Ozjasza Szechtera, członka Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, Adam Michnik gromił rusofobię:

Oczywiście, część naszego społeczeństwa jest chora na rusofobię i ksenofobię. Cóż, wolność jest dla wszystkich, dla zdolnych, mądrych, głupców i dla swołoczy. Są idioci, którzy twierdzą, że niepodległej Polski nie ma, a jest niemiecko-rosyjski projekt. To ludzie z ogrodu zoologicznego i szaleńczym kompleksem antyrosyjskim.

A tak wyglądała tresura Polaków tuż po tragedii Smoleńskiej w 2010 roku. Poniżej Andrzej Wajda na cmentarzu żołnierzy Armii Czerwonej w internacjonalistycznej zadumie.

Kiedyś stręczono nam Rosjan, a dziś Ukraińców…  poziom fałszu i absurdu, taki sam.

Na razie ani Niemcy, ani Rosjanie, ani Ukraińcy, ani Żydzi, ani nawet nasi sojusznicy w NATO, Amerykanie nie byli i nie są naszymi przyjaciółmi. Tej prawdy nie należy zakłamywać, bo inaczej pod lawiną podobnych bredni oraz fałszów całkowicie zawali się nam fundament, a oto właśnie chodzi naszym wrogom.

 

O autorze: CzarnaLimuzyna