Ks. Marek Blaza – Jezuita, krytykuję ks. prof. Tadeusza Guza ….

za wykład: Jak przyjmować komunię świętą ?

 

******

Niedźwiedzia przysługa ks. profesora

Marek Blaza SJ

Marek Blaza SJ

(fot. Lawrence OP / flickr.com / CC BY-NC-ND 2.0)

W Internecie krąży wypowiedź ks. profesora Tadeusza Guza, doktora habilitowanego nauk humanistycznych, profesora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, zatytułowana “Jak przyjmować Komunię świętą?”
Po zapoznaniu się z treścią tej wypowiedzi nietrudno dojść do wniosku, że Prelegent wyświadczył niedźwiedzią przysługę zwolennikom przyjmowania Komunii św. na klęcząco. Właściwie ośmieszył swymi argumentami to stanowisko, które ma w Kościele rzymskokatolickim niemałą liczbę zwolenników. Dlatego celem poniższej analizy tej wypowiedzi jest przede wszystkim zwrócenie uwagi na to, że publiczne wypowiedzi osób duchownych, a zwłaszcza wykładowców akademickich, w sprawach doktrynalnych czy dyscyplinarnych Kościoła, takich jak chociażby sposób przyjmowania Komunii św., winny być przemyślane, rzeczowe i zrozumiałe dla przeciętnego odbiorcy. Na takich osobach ciąży szczególna odpowiedzialność za jasne i rzetelne prezentowanie nauki Kościoła katolickiego.
Paradoksalnie więc, choć sam z pewnością nie zaliczam się do zagorzałych zwolenników udzielania Komunii św. wyłącznie na klęcząco, to jednak nie mam najmniejszych wątpliwości, że w Kościele katolickim jest miejsce na prezentowanie argumentów przemawiających za zachowaniem takiej postawy liturgicznej przy przyjmowaniu Ciała Pańskiego. I nawet jeśli mnie osobiście ta argumentacja do końca nie przekonuje, to powinienem odnosić się do niej z szacunkiem. Przecież postawa klęcząca przez wiele wieków była zasadniczą przy przyjmowaniu Komunii św. przez wiernych w Kościele rzymskokatolickim. I dlatego ze względu na szacunek do tej, jak najbardziej uprawnionej i ortodoksyjnej opinii teologicznej, nie można sobie pozwolić na jej ośmieszanie, czy to ze strony jej zagorzałych przeciwników, czy ze strony tych, którzy w swojej argumentacji, choćby w sposób niezamierzony, to czynią.
Teraz pokrótce przedstawię wnioski, do których można dojść po zapoznaniu się z wypowiedzią ks. profesora Tadeusza Guza. Kursywą zaznaczono twierdzenia wypowiadane przez Prelegenta, po których następuje komentarz.
1) Jedynym, najświętszym, najdoskonalszym i adekwatnym sposobem jest przyjęcie Komunii św. na klęcząco i do ust. Wszystkie inne sposoby, jakkolwiek zatwierdzone przez prawo kościelne, są niedoskonałe. Przeciętny słuchacz może dojść do wniosku, że podczas przyjmowania Komunii św. w innej postawie niż na klęcząco i do ust, łaska tego Sakramentu zostanie pomniejszona. Należy przy tym dodać, że Kościół katolicki nie naucza o gradacji udzielania łaski sakramentalnej ze względu na postawę przyjętą podczas przyjmowania Komunii św.
2) Inne sposoby, czyli nie do ust, i nie na klęcząco, są akceptowane ze względu na osłabienie naszej wiary eucharystycznej i spłycenie myślenia eucharystycznego. Innymi słowy, Kościół zlitował się nad mniej wierzącymi. Samo założenie, że najbardziej wierzący są ci, którzy przyjmują do ust i na klęcząco byłoby uzasadnione, gdybyśmy dzięki wglądowi we wszystkie sumienia osób przystępujących do Komunii św., mogli empirycznie tę tezę potwierdzić. Postawa do ust i na klęcząco sama z siebie nie gwarantuje bycia bardziej wierzącym czy świętszym od innych. Ponadto oznaczałoby to, że w Kościołach wschodnich, gdzie zgodnie z niepamiętną tradycją udziela się Komunii św. na stojąco, z zasady przyjmujący mieliby mniejszą wiarę i byli mniej święci od rzymskich katolików.
3) Jeśli ktoś tak bardzo nie może przyjmować Komunii św. w sposób właściwy, czyli do ust i na klęcząco, to niech przyjmuje w sposób niewłaściwy. Ta wypowiedź może wprowadzić niemały zamęt w głowie u przeciętnego słuchacza. Oto bowiem wynika z tego, że Kościół katolicki zezwala na niewłaściwe przyjmowanie Komunii św., czyli na stojąco i do ust lub na stojąco i na rękę. Idąc tym tokiem rozumowania, jedni dojdą do wniosku, że w przyszłości Kościół katolicki będzie miał prawo zezwolić na inne niewłaściwe praktyki, np. dopuścić do Komunii św. każdego, kto tylko zapragnie ją przyjąć (osoby żyjące w związkach niesakramentalnych). Inni odwrotnie, zarzucą, że Kościół katolicki zezwala na grzech, akceptując niewłaściwe przyjmowanie Komunii św.
4) Te niewłaściwe postawy nie są dla was jako Polaków i katolików. To sformułowanie współgra z przypowieścią o celniku i faryzeuszu, a zwłaszcza z modlitwą zadufanego w sobie faryzeusza: “Boże, dziękuję Ci, że nie jestem, jak inni ludzie…” (Łk 18,11). Jednak to celnik zachowujący niewłaściwą postawę zewnętrzną “odszedł do domu usprawiedliwiony, nie faryzeusz. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony” (Łk 18,14). Ten “Bogoojczyźniany” argument sam w sobie jest postawą nader niewłaściwą, dyskryminującą inne narody. Każdy katolik (słowo pochodzi z greckiego katholikos – powszechny) winien przecież mieć na uwadze, że wszyscy ludzie na ziemi są powołani w takiej samej mierze do zbawienia przez Jezusa Chrystusa.
5) Stać podczas przyjmowania Komunii św. można by tylko wtedy, gdyby się przyjmowało równego sobie. W takim razie kapłani też powinni przyjmować Komunię św. na klęcząco. A co począć z papieżem, który na Mszy pontyfikalnej aż do wprowadzenia reform liturgicznych związanych z decyzjami Soboru Watykańskiego II przyjmował Komunię św., siedząc? Wychodzi na to, że papież przynajmniej jeszcze do niedawna stał w hierarchii wyżej niż Bóg! Wracając zaś do kapłanów celebrujących Mszę, można by usprawiedliwić przyjmowanie przez nich Komunii św. na stojąco w ten sposób, że działają oni podczas składania Najświętszej Ofiary in persona Christi, czyli w osobie Chrystusa lub jako alter Christus, czyli drugi Chrystus. Jednak tę linię obrony przynajmniej w sposób pośredni podważa sam Prelegent, gdy stwierdza:
6) Ludwig Feuerbach mówił, że wszyscy jesteśmy bogami. Zaś Hegel, a wcześniej Luter powiedział, że jesteśmy częściami Boga. Owszem, ks. Guz powołuje się tutaj na argumenty filozoficzne, choć nie wiadomo, dlaczego w tym dyskursie pojawia się Luter, który nie przepadał za filozofią, a Feuerbach przed Heglem, skoro ten ostatni był mistrzem poprzedniego. W kontekście tej argumentacji filozoficznej należy jednak zauważyć, że osoba nie obeznana z meandrami filozofii czy teologii będzie miała kłopot z rozróżnieniem teologicznej nauki o działaniu kapłana in persona Christi czy jako alter Christus podczas Eucharystii i wyżej przytoczonych pobieżnie filozoficznych myśli Hegla czy Feuerbacha. Jeszcze ktoś może opacznie zrozumieć, że celebrujący kapłan przyjmujący Komunię św. na stojąco, jest Bogiem. A w takiej sytuacji, w celu wykorzenienia heglizmu z liturgii trzeba będzie nakazać kapłanowi odprawiającemu Mszę przyjmować Ciało i Krew Chrystusa na klęcząco. No, chyba że przyjęlibyśmy, że Chrystus nie jest Bogiem.
7) Wróćmy jeszcze do stwierdzenia ks. Guza, iż Hegel, a wcześniej Luter powiedział, że jesteśmy częściami Boga. Otóż muszę się przyznać, że jako żywo nie słyszałem, żeby ks. dr Marcin Luter coś podobnego twierdził. Poza tym akurat powoływanie się na Lutra w kontekście sposobu przyjmowania Komunii św. jest bezzasadne. Otóż idąc za nauczaniem doktora z Wittenbergi na temat Eucharystii, luteranie przy sprawowaniu Sakramentu Wieczerzy Pańskiej podczas słów konsekracji stoją, a przyjmując Komunię św., klęczą. Gwoli sprawiedliwości należy dodać, że obecnie część luteran od tej praktyki odstąpiła i zaczęła dopuszczać Komunię św. na stojąco. W każdym razie w luteranizmie kładziono nacisk na postawę klęczącą podczas przyjmowania Komunii św., i to przy balustradzie z obrusem. A z tego wręcz wynika, że paradoksalnie luteranie mogliby się stać sprzymierzeńcami zwolenników Komunii św. wyłącznie na klęcząco.
8) Aniołowie w niebie klękają i taki jest fakt. Fakt z definicji to zaistniały stan rzeczy albo inaczej, wydarzenie, które miało miejsce w określonym czasie i miejscu. Aniołowie należą do świata niewidzialnego. Dlatego z pewnością nie da się empirycznie wykazać, że aniołowie w niebie klękają. Klękanie aniołów jest przedmiotem wiary, ale nie jest faktem.
9) Chrystus zstępuje nie tylko w momencie konsekracji eucharystycznej, ale i w innych sakramentach. Te słowa też mogą zostać opacznie zrozumiane w taki sposób, iż jakoby w każdym sakramencie, nie tylko w Eucharystii, Chrystus stawał się obecny prawdziwie, realnie i substancjalnie. A tak oczywiście Kościół katolicki nie naucza.
10) Na koniec zwrócę jeszcze uwagę na kilka kuriozalnych wręcz sformułowań. Pierwszym z nich jest wyrażenie zsatanizowano Boga. Czy Boga można zsatanizować!?  Wychodzi na to, że tak. Ponieważ szatan mimo że został stworzony przez Boga, może zawładnąć swoim Stwórcą (sic!). Czy to jeszcze jest chrześcijaństwo? A może nowa forma zoroastryzmu, staroperskiej religii dualistycznej, według której na początku było dwóch równych sobie bogów, jeden doskonale dobry, a drugi doskonale zły? Można się domyślać z kontekstu, że ks. Guz miał na myśli Boga filozofów. Z drugiej strony w filozofii Zło nie jest bezpośrednio określane słowem szatan, którym raczej posługuje się teologia. Tego typu mieszaniny pojęciowe stają się bardzo nieczytelne, a wręcz prowadzące do absurdu. Innym tego typu koktajlem pojęciowym jest fraza deteologizacja Boga. Prelegent od razu wyjaśnił, że chodzi tu o pozbawienie Boga Jego Boskości. Czy jakiekolwiek stworzenie (nawet jeśliby to był szatan!) jest w stanie pozbawić Boga Jego Boskości? Z całości wywodu wynika jednak, że w tym celu wystarczy “jedynie” przyjąć Komunię św. na stojąco (sic!).

 

Natomiast powoływanie się przez ks. Guza na słowa Adolfa Hitlera, który miał powiedzieć, iż prawdziwy Niemiec nie klęka przed nikim; to wszyscy inni mają przed nami, Niemcami klękać jako przed rasą panów, wydaje się wręcz niestosowne. Z kontekstu tych słów i następnych można by wyciągnąć bardzo niebezpieczny wniosek, że Bóg chce mieć w nas swoich niewolników, a nie swoje dzieci.
Niewątpliwie ks. profesor Tadeusz Guz jest nietuzinkowym specjalistą w swoich dziedzinach badawczych, takich jak filozofia prawa, metafizyka, antropologia, etyka, filozofia Boga, filozofia religii. Jest też znawcą filozofii lewicowej i postmodernistycznej. Jego dorobek naukowy jest wysoko ceniony nie tylko w Polsce, ale i za naszą zachodnią granicą. Wiele jego publikacji ukazało się w języku niemieckim.
I dlatego przeciętny odbiorca słuchając wywodów ks. Guza będzie później powoływać się na jego autorytet naukowy. Niestety, w dzisiejszych czasach nie sposób znać się na wszystkim i uprawiać tzw. “wszystkoznastwo”. Powyższa analiza wypowiedzi ks. Guza pokazuje, że chętnie skorzystają z niej ideolodzy udzielania Komunii św. wyłącznie do ust i na klęcząco. Zresztą wypowiedzi te już stały się dla tej ideologii niezłą pożywką. A przecież ideologia w jakimkolwiek wydaniu (choćby stwarzała pozory prawdziwości) jest śmiertelnym wrogiem filozofii. Z przykrością trzeba stwierdzić, że ks. prof. Tadeusz Guz, który sam dotąd walczył z różnymi odmianami ideologii w celu odkrywania prawdy, sam na koniec wpadł w sidła ideologii.
Za przyjmowaniem Komunii św. do ust i na kolanach przemawia niemało merytorycznych argumentów teologicznych i historycznych. Jednakże argumentacja zaproponowana przez ks. prof. Guza ma charakter ahistoryczny i ideologiczny. A tym samym z pewnością nie wywrze imponującego wrażenia na zwolennikach przyjmowania Komunii św. na stojąco. Raczej mogą oni dojść do wniosku, że ich adwersarz stracił zęby. Natomiast osoby nieprzychylne Kościołowi katolickiemu na podstawie powyższego wywodu mogą dojść do gorzkiej konkluzji, że teologia w ogóle nie jest nauką.

 

http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,1975,niedzwiedzia-przysluga-ks-profesora.html

*******

 

Odsłony: 4

O autorze: Judyta