Płk. MacGregor o amerykańskiej pysze, głupocie i upadku

 

Doskonała zwięzła analiza sytuacji na froncie i na zapleczu wojny usraelsko-irańskiej przeciw Iranowi. Pułkownik Douglas MacGregor, jak zawsze  z precyzją i chłodem zawodowego żołnierza, przeprowadza wiwisekcję nieudolności, głupoty, próżności i pozoranctwa “elit Epsteina” rządzących dziś USA, wespół z ich zbójeckimi szefami w Tel Aviwie. Ta szajka, po totalnej kompromitacji czterodniowego blitzkriegu  wymyślonego przez tych bywalców Wyspy Rozkoszy, nie ma dziś  żadnego racjonalnego planu jak ciągnąć tę krwawą awanturę inaczej, niż  pchając narody w III Wojnę Światową, wobec odważnej i bezwzględnej reakcji świetnie uzbrojonego Iranu. Nie mają oni innego pomysłu, jak tylko bombardować, bombardować, choćby celem były już tylko ewakuowane wcześniej w głąb Iranu opustoszałe fabryki i osiedla i choćby miliardy dolarów codziennie wyrzucane w błoto na te nieistotne cele, nie rujnowały przede wszystkim amerykańskiej gospodarki.

Taka obłąkana polityka prowadzi naczelną do niedawna gospodarkę świata do bankructwa i izolacji od głównych dzisiaj graczy, Chin i Rosji. Zwłaszcza, wobec ewidentnych głupot wygłaszanych do tego  prawie co dzień przez “głównego w  Białym Domu” (tak się teraz mówi na Trumpa, jego nazwisko już nie przechodzi dziennikarzom przez gardło) i “wojennych sukcesów” amerykańsko-izraelskiego gangu podżegaczy, otrąbianych prze kamerami z zapalczywością godną podpitego teścia na weselu, przez szefa obrony USA i amatora mocnych trunków, Petera Hegsetha.

Całość przypomina coraz bardziej słynne zdanie kończące poemat T.S. Eliota “Wydrążeni ludzie”: I tak się właśnie kończy świat, nie hukiem ale skomleniem.

O autorze: pokutujący łotr