Odpowiedź Marka Tomasza Chodorowskiego na artykuł Krystyny Górzyńskiej „Bojkot wyborów, czyli droga donikąd!”, opublikowany w „Gazecie Warszawskiej” 13.08.2026.
◊
Artykuł, którego dotyczy polemika: Bojkot wyborów, czyli droga donikąd
◊
Wybór mniejszego zła, czyli droga donikąd!
Odpowiedź Marka Tomasza Chodorowskiego na artykuł Krystyny Górzyńskiej „Bojkot wyborów, czyli droga donikąd!”, opublikowany w „Gazecie Warszawskiej” 13.08.2026.
Autor odpowiedzi: Marek Tomasz Chodorowski
Moja odpowiedź stanowi polemikę z artykułem sygnowanym przez panią Krystynę Górzyńską, zamieszczonym w Gazecie Warszawskiej 13.08.2026.
“Bojkot wyborów, czyli droga donikąd!”, to przykład tekstu, w którym zbitka nieprawdziwych stwierdzeń, pozbawionych wystarczającej argumentacji założeń i tez pomocniczych, doprowadziła Autorkę do całkowicie błędnych wniosków.
♦
Część pierwsza
Najpierw sprostowania
01
Marek Tomasz Chodorowski proponował delegalizację partii politycznych.
Zaproponował wyłącznie konstrukcję polityczną (w pełni demokratyczną) opartą na nowej Konstytucji, w której partie polityczne okażą się niepotrzebne.
A skoro niepotrzebne, to zostaną przekształcone w dobrowolne stowarzyszenia pozbawione budżetowego zasilania. Bez możliwości deklarowania “przejęcia władzy”, jako celu organizacji.
02
Marek Tomasz Chodorowski “sugerował alternatywną strukturę opartą na sejmikach i samorządzie regionalnym”
Nie tak. Alternatywna propozycja Salonu Ludzi Wolnych oparta została na niezwykle silnej roli Prezydenta, wybieranego przez wszystkich Polaków oraz jego rządzie autorskim, opisanym szczegółowo w nowej Konstytucji.
Na niezwykle silnej roli Senatu – jako ciała ustawodawczego niższego stopnia; Rady Mężów Zaufania – jako ciała regulującego od strony społecznej wymiar sprawiedliwości; ale także nadzorującego wszelkie instytucje kontrolne w państwie oraz … Zgromadzenia Narodowego – najwyższego ciała ustawodawczego i kontrolującego państwo.
Sejmy Regionalne i samorząd regionalny mają za zadanie wyłącznie państwo wzmocnić. Także rolę odgrywaną w nim przez obywateli.
Dodajmy, że państwo nowe stanie się nieporównanie bardziej efektywne, silniejsze, odchudzone i tańsze, niż dotychczasowa III RP. Polityków dożywotnich i zawodowych po prostu w nim nie będzie.
03
Salon Ludzi Wolnych nie ma rzekomo “planu na dzień po”. Zarówno po bojkocie udanym, jak i nieudanym.
Otóż Salon Ludzi Wolnych taki plan posiada. Choćby dlatego, że bojkot nie stanowi celu samego w sobie. Celem jest odzyskanie przez Polskę i Polaków podmiotowości. Ostateczny rezultat bojkotu wyniknie z wielu czynników.
04
Bojkot wyborów będzie wzmacniał największe systemowe partie polityczne.
O tyle nie, że każda z partii systemowych już rządziła. Wszystkie z fatalnym rezultatem. Wyborcy każdego z takich ugrupowań mają w związku z tym prawo szukać alternatywy.
Jedną z możliwych opcji stanie się w tej sytuacji bojkot. Zazwyczaj po to, by uniknąć odpowiedzi na pytanie – któremu liderowi mielibyśmy tym razem zaufać?
W aktualnej sytuacji niemała część każdego z elektoratów partii systemowych wybierze bojkot.
05
Bojkot wyborów poprą przede wszystkim dotychczasowi wyborcy “antysystemowi”.
O tyle nie, że system nad taką grupą wyborców wyjątkowo intensywnie pracował, promując wśród nich “nonkonformistycznych” liderów, dokonujących widowiskowych niejednokrotnie wyczynów. Liderów, w których określona grupa wyborców uwierzyła.
Kategoria wiary odgrywa wśród “wyborców antysystemowych” rolę szczególną, dlatego to właśnie oni na wybory w swojej zdecydowanej większości pójdą. Bojkot wyborów sprzyja zatem liderom partii “antysystemowych”.
06
Najbardziej na bojkocie straci Braun.
O tyle nie, że Grzegorz Braun był najsilniej promowany wśród wyborców “wierzących”. Sterowanych emocjami, happeningami oraz eventami. Wyborcy Brauna z pewnością na wybory pójdą.
O ile tylko jego zaplecze nie przesadzi z “walką z bojkotem” i “walką z Chodorowskim”. Zamiast walki koncentrując się na zaletach osobistych kandydata Brauna.
07
Z winy Salonu Ludzi Wolnych, organizowanego przez Marka Chodorowskiego, Grzegorz Braun zostanie odcięty od swojego najbardziej lojalnego i ideowego zaplecza.
Gdy tymczasem wokół Salonu Ludzi Wolnych zbierają się środowiska, które Grzegorzowi Braun nie ufają. Nie widzą w związku z tym powodu, żeby wikłać się w rozgrywki partyjne prowadzone według utrwalonych, niemerytorycznych paradygmatów III RP.
Dlatego unikają wyboru pomiędzy Braunem, Mentzenem, Bosakiem lub Korczarowskim. Nie widzą w takim wyborze – dokonywanym w ciemno – sensu.
Część druga
Argumenty wymagające odpowiedzi
Pozbawione rzetelnego uzasadnienia są również argumenty typu:
01
“aby bojkot wyborów parlamentarnych przyniósł sukces polityczny musi dojść do masowości takiego zjawiska oraz do jedności opozycji”
O tyle nieprawda, że bojkot wyborów nie stanowi w omawianym przypadku środka ostatecznego. Nie jest też celem samym w sobie.
Okazuje się wyłącznie niewielkim fragmentem drogi do celu, mającym wskazać społeczeństwu na największe tamy w rozwoju Polski:
– słabą Konstytucję III RP oraz wynikające z niej błędy strukturalne i prawne,
– kiepskie “elity polityczne III RP” stanowiące siedliska największej demoralizacji,
– fałszywą świadomość obywateli III RP, zbyt łatwo ulegających fragmentarycznym i nieprawdziwym narracjom; ulegających tym samym zorganizowanemu oszustwu.
Związanemu z “niedoskonałą demokracją” oraz z rzekomym wpływem “wyborów” na cokolwiek.
02
“aby bojkot wyborów przyniósł sukces polityczny musi być powiązany z aktywnym oporem, zamiast bierności”
Otóż powinien być powiązany z aktywnością. Salon Ludzi Wolnych, propagujący ideę bojkotu najbliższych wyborów parlamentarnych, to środowiska aktywne. W stopniu nieporównywalnym z jakąkolwiek partią polityczną.
Co do oporu – aktywność intelektualna i organizacyjna chwilowo wystarczą.. Przyjęliśmy zasadę działania konstruktywnego, dopóki jest ono możliwe.
03
“bojkot musi być powiązany z masowymi protestami i strajkami generalnymi”
Nie musi. Wystarczy, że bojkot jest aktywny; że zwiększa społeczną świadomość na temat systemu.
Walczymy zatem o społeczną świadomość – m.in. w sprawie kiepskiej kondycji polityków III RP. Mówimy tu o kondycji obywateli wybieranych, bądź decydujących o tym, kto znajdzie się na listach wyborczych.
04
“bojkot musi być skuteczny”
Nie musi. Wystarczy, że aktywizuje i integruje najbardziej świadomą część społeczeństwa; że łączy i jednoczy duże grupy Polaków.
Bojkot sam w sobie niczego przecież nie załatwia. W roku 2027 stanie się przejawem świadomości sporych grup społecznych. Dzisiaj nie wiemy, na ile dużych.
05
“bojkotujący oddają rządzącym pełną kontrolę nad państwem bez walki”
Wprost przeciwnie – bojkotujący podejmują dodatkową aktywność, ponieważ dążą do zaktywizowania, zjednoczenia i zorganizowania Polaków.
Wystarczy zauważyć, że zanim rozpocznie się jakakolwiek “walka”, należałoby ją przygotować.
06
“kontestatorzy tracą argument …, a ich koncepcja zostanie uznana przez główne siły polityczne za niszową”
Podczas gdy my zmierzamy do sytuacji, w której to społeczeństwo uzna główne siły polityczne w III RP za niszowe i pozbawione realnego znaczenia. Do sytuacji odwrotnej, niż zakładana przez Autorkę.
07
“obywatele odzwyczają się od aktywności politycznej”
W jaki sposób ” się odzwyczają”, skoro do takiej aktywności są przez organizatorów bojkotu na każdym kroku motywowani?
Zachęcani też będą do unikania jakichkolwiek partii politycznych, do unikania działalności pozornej oraz do zwiększania własnej aktywności na każdym polu. Nie tylko politycznym.
Część trzecia
Tezy przyjęte przez Autorkę
Autorka przyjęła, bez głębszego namysłu, tezy następujące:
01
“Klasa polityczna nie odbierze żadnego impulsu do likwidacji systemu partyjnego”
W jaki sposób miałaby taki impuls odebrać, skoro naszym postulatem jest likwidacja “klasy politycznej”, jako grupy pasożytniczej i zbędnej?
Kto miałby polską “klasę polityczną” pytać w tej sprawie o zdanie? Przede wszystkim – po co?
02
Postulowanie bojkotu w roku 1989, jako przykładu adekwatnego do sytuacji dzisiejszej.
Pamiętajmy, że w roku 1989 znajomość systemu “zachodniego” była zerowa, głód zmiany po 44 latach komunizmu gigantyczny, a społeczeństwo żywiło głębokie przekonanie, że ma na kogo głosować i komu zaufać.
Znakiem rozpoznawczym dla mas stała się w tamtych czasach “Solidarność”.
Dzisiaj jest odwrotnie. Znajomość systemu “zachodniego” w wielu kręgach rośnie, nikt partiom i politykom III RP już nie wierzy, gdy tymczasem coraz większe grupy społeczne przekonują się, że nie mają tak naprawdę na kogo głosować.
Z prostego powodu – nie mamy już komu zaufać.
03
Porównywanie partii politycznych finansowanych z budżetu, z fenomenem społecznym, jakim staje się Salon Ludzi Wolnych.
Otóż my niczego w ramach systemu politycznego III RP dotychczas nie kontrolowaliśmy. Nie mieliśmy takich ambicji, nie odczuwaliśmy też takiej potrzeby.
Nie chcielibyśmy jedynie z patologicznym systemem Polski postkomunistycznej mieć cokolwiek wspólnego.
Zmierzamy do jego całkowitej zmiany – do likwidacji partii politycznych bez pytania ich w tej sprawie o zdanie. Ponieważ partii politycznej, której moglibyśmy zaufać, nie widzimy. Wytyczyliśmy w związku z tym drogę odrębną.
04
Stosowanie podczas analizowania propozycji Salonu Ludzi Wolnych kategorii “walki o władzę”.
Tymczasem będziemy w “walce o władzę” o tyle nieskuteczni, że my o władzę nie walczymy.
Walczymy wyłącznie z tymi, którzy o władzę walczą. Uważamy ich za największych hamulcowych rozwoju Polski, ponieważ władzę w państwie powinien przejąć Naród.
Z naszego punktu widzenia wszystkie partie polityczne wymagają likwidacji. Właśnie dlatego, że nieustannie będą próbowały walczyć z Narodem. Także pomiędzy sobą. Za każdym razem o władzę.
05
Salon Ludzi Wolnych zniknie po nieudanym bojkocie, ponieważ nieskutecznie “walczył o władzę”.
Wystarczy zauważyć, że SLW o żadną władzę nigdy nie walczył. Dlatego ewentualny, nieudany bojkot będzie diagnozował wyłącznie stan świadomości społecznej w Polsce.
Nie Salon.
Na zakończenie
Podsumowanie
Pani Krystyna Górzyńska pominęła w swoim tekście ważną dla nas wskazówkę – skoro w Salonie Ludzi Wolnych zbierają się aktywiści, którzy Grzegorzowi Braun nie ufają, na kogo powinni zagłosować?
I drugą – dlaczego tym razem miałoby się głosującym Polakom udać?
Po prawie 40 latach nieudanych, stale powtarzanych prób i licznych rozczarowań Skąd miałaby się wziąć ta nagła erupcja polskiej, trafnej intuicji, jednomyślności i optymizmu oraz partyjnej uczciwości?
Wreszcie – czy nie lepsze byłoby sprawdzenie całkowicie nowej metody?
Salon Ludzi Wolnych nie proponuje bojkotu rozumianego, jako wyłącznie bierna absencja. Proponuje bojkot, jako fragment znacznie większego, w pełni legalnego planu budowy alternatywy ustrojowej.
Nigdy przy tym nie twierdząc, że niska frekwencja automatycznie odbierze wybranej władzy kompetencje prawne.
Jesteśmy bowiem przekonani, że nic w tej sprawie nie stanie się automatycznie.
Salon nie tylko stworzył projekt nowej Konstytucji, opartej na precyzyjnie zdefiniowanym postulacie państwa bezpartyjnego, wytyczył także ścieżkę jej uchwalenia.
Dodając do niej cierpliwe tworzenie infrastruktury społecznej umożliwiającej przeprowadzenie zmiany.
Mówiąc krótko – Salon zanurzył się w aktywności i w pracy.
Bojkot, to zaledwie pierwszy etap na drodze do odzyskania przez obywateli podmiotowości.
Pomimo tego jego skala będzie miała znaczenie. Wskaże nam aktualne tempo inicjowanego przekształcenia. Także wielkość społecznego mandatu, jaki posiada jeszcze władza.
Podkreślamy – mandat społeczny nie jest równoznaczny z mandatem prawnym definiującym jego legalność. Nie należy tych dwóch mandatów ze sobą zlewać.
Podsumowanie fenomenu, jakim staje się Salon Ludzi Wolnych, możliwe będzie w kilka lat po najbliższych wyborach. Nie teraz.
Wyniknie z jakości naszych diagnoz i podejmowanych przez nas działań.
Marek Tomasz Chodorowski
_______________
Polemika, Salon Ludzi Wolnych, 2026-08-20
◊
Warto porównać:
Frekwencja wyborcza
Już przy 10% frekwencji, także przy minimum 19 partiach o podobnej sile wchodzących w skład Sejmu, system Bestii miałby potężne problemy z uzasadnieniem własnego istnienia. Przy ponad 30 partiach o […]
*
Więcej publikacji SLW – tutaj.

Wszystkie podkreślenia w tekście są zgodne z oryginałem na stronie źródłowej.
____________
Nie wiem czy Autorka zechce kontynuować polemikę w komentarzach, czy może w formie oddzielnego tekstu, ale pozostałych Czytelników zachęcam do podzielenia się swoimi uwagami.
Może ktoś dostrzega słabe strony projektu bojkotu wyborów w formie zaproponowanej przez SLW, a może zgadza się z tymi założeniami? Czy należy dążyć do likwidacji wszelkich partii politycznych, a jeśli tak, to co w zamian? Jak ustrzec się przed powstawaniem form zastępczych takich ugrupowań? Czy JOWy na pewno są rozwiązaniem bez połączenia tego trybu wyborczego z szybką ścieżką umożliwiającą odwołanie kłamliwego posła/senatora?
A może ktoś ma zupełnie inną wizję?
Spróbuję zamieścić polemikę tutaj, chociaż jest to trudne ze względu na sposób dyskusji zaproponowany przez pana Chodorowskiego. Przede wszystkim zarzuca on mi jakieś rzekome wypowiedzi na temat Salonu Ludzi Wolnych, gdy w moim tekście ani jedno zdanie nie jest poświęcone temu Salonowi. Odnosiłam się wyłącznie do pomysłu pana Chodorowskiego, aby zbojkotować najbliższe wybory parlamentarne. Mój tekst jest tutaj:
https://ekspedyt.org/2026/08/19/bojkot-wyborow-czyli-droga-donikad/
Odniosę się do poszczególnych zarzutów w oddzielnych komentarzach.
Pan Chodorowski twierdzi, że nie chce delegalizować partii politycznych, bo one wg nowej Konstytucji będą niepotrzebne i “zostaną przekształcone w dobrowolne stowarzyszenia pozbawione budżetowego zasilania”.
Czyli z nowej Konstytucji trzeba będzie wyrzucić art. 11 o treści?
Czyli zamiast partii pojawi się zapis “dobrowolne stowarzyszenia” i zostanie usunięty punkt 2?
Ubocznie zwracam uwagę, że wolność tworzenia stowarzyszeń zapewniają obecne artykuły 12 i 58 Konstytucji.
Czyli partie mają być w nowej Konstytucji zabronione. Czyli “konstytucyjnie zdelegalizowane”. Czy dobrze to rozumiem?
Odrębną kwestią jest, jak dojść do tej nowej Konstytucji. Bojkot wyborów przy obecnej ordynacji na pewno nie wystarczy.
Napisałam:
To ma – zdaniem pana Chodorowskiego – wymagać sprostowania. Nie rozumiem, co wymaga sprostowania. To sejmiki i samorządy regionalne nie będą jednak wskazywały kandydatów w wyborach? Być może ktoś jeszcze. Proszę o sprecyzowanie, kto.
Ad sprostowanie 03.
Nie pisałam o Salonie Ludzi Wolnych, a więc tym bardziej o nieznanym mi planie “dzień po”. Trudno go zresztą wywieść z takiego sprostowania pana Chodorowskiego:
“Celem jest odzyskanie przez Polskę i Polaków podmiotowości. Ostateczny rezultat bojkotu wyniknie z wielu czynników”.
Ad 04.
Podtrzymuję swoje stanowisko i jego uzasadnienie. Bojkot przy obecnej ordynacji wyborczej przekłada się na konkretne korzyści w postaci liczby zdobytych mandatów dla głównych sił politycznych.
Ad 05.Pan Chodorowski pisze:
Nie rozumiem. To antysystemowi w końcu pójdą, czy nie pójdą?
Poza tym, w tym przypadku możemy mówić tylko o prognozach. Sprostowania dotyczą faktów, a nie przewidywań.
Ad 06 i 07. Nie pisałam nic o Salonie Ludzi Wolnych ani o jego “winach”.
Przedstawiłam swoją prognozę dotyczącą skutków bojkotu, którą podtrzymuję.
Nikt niczego nie będzie wyrzucał z Konstytucji z 1997r. Polska zerwie ciągłość prawną z IIIRP . W związku z tym Konstytucja przestanie obowiązywać z mocy prawa jak i wszelkie inne “bezprawia”. Oraz cała “stara” struktura państwa. Umowy międzynarodowe zostaną zawieszone, a po nowych wyborach prezydenckich, prezydent powoła rząd, swój autorski. Zostaną rozpisane nowe wybory lokalne/gminne, a gminy te będą desygnować swoich najlepszych przedstawicieli do Zgromadzenia Narodowego.
Ad Część Druga. Brak rzetelnych uzasadnień?
Podobno nierzetelna jest moja teza:
Moja teza ma być nierzetelna, bo zdaniem pana Chodorowskiego:
Sorry, ale pod wpływem bojkotu społeczeństwo nie zobaczy “największych tam w rozwoju Polski”.
Odnośnie pozostałych zarzutów. Bezsporne jest:
że aktywność musi dotyczyć jak największej liczby wyborców, a nie tylko Salonu Ludzi Wolnych,
świadomość wyborców nie wystarczy, musi być z ich strony także działanie,
nieskuteczny bojkot jest nie tylko bezsensowny, ale i szkodliwy, bo oznacza utratę mandatów,
bojkot nie jest skuteczną metodą perswazji wobec społeczeństwa, należy i przekonywać i walczyć o mandaty dla godnych zaufania kandydatów.
Ad część trzecia.
Podtrzymuję swoje tezy o skutkach bojkotu i o warunkach jego skuteczności, których aktualnie w Polsce nie ma.
A poza tym mój tekst nie jest o Salonie Ludzi Wolnych, o jego planach, czy ambicjach politycznych, tylko o bezsensowności bojkotu w najbliższych wyborach parlamentarnych.
Krótkie podsumowanie z mojej strony.
Wygrana w wyborach parlamentarnych lewaków i liberałów grozi bardzo poważnymi skutkami. Od dalszego niszczenia Polski w wymiarze gospodarczym po dramatyczne skutki w sferze obyczajowej (dalsze ułatwienia rozwodów, niszczenie rodzin, demoralizację dzieci i dorosłych, manifestacje gender, małżeństwa jednopłciowe, etc.), ataki na życie (aborcja, eutanazja, protokoły terapii daremnych, etc.), zagrożenie całkowitą utratą suwerenności politycznej, etc.
Nie możemy zajmować się tylko edukacją nieświadomej części społeczeństwa i odpuścić walkę o mandaty w parlamencie. To byłby niewybaczalny błąd. Bojkot to zła koncepcja.
A tak na marginesie, Chodorowski rozpoczął swoją “polemikę” od wstępu, który cytuję:
To klasyczna manipulacja, która nosi nazwę poisoning the well (zatruwanie studni). Polega na podaniu negatywnej, skrzywionej informacji o rozmówcy lub idei na samym początku, by każde kolejne słowo było oceniane przez pryzmat tej oszczerczo-manipulacyjnej bazy.
Ciekawe jest tylko, czy Chodorowski to szkolony manipulant, czy osoba o skłonnościach dyssocjalnych. Czyli, czy mamy do czynienia z sofizmatem (świadomym oszustwem logicznym), czy paralogizmem (nieświadomym błędem w rozumowaniu).
Zwraca uwagę dalszy ciąg “polemiki” ze strony Chodorowskiego, z techniką erystyczną Galop Gisha (ang. Gish gallop), polegającą na zasypaniu odbiorcy masą niepotwierdzonych tez, półprawd i kłamstw w krótkim czasie. Ich weryfikacja wymaga mnóstwa czasu, przez co końcowe błędne wnioski polemisty Chodorowskiego mogą się jawić jako “podparte wieloma argumentami”.
Podtrzymuję swoją tezę: Bojkot wyborów parlamentarnych to bardzo zły pomysł.
Po ostatnim wybryku Chodorowskiego dorzucę złośliwie:
Ludzie w zdecydowanej większości ulegają narracjom. Co to znaczy ulegają narracjom? To znaczy każdy w coś tam uwierzył w warunkach trzeciej RP. Jeden uwierzył w Chodorowskiego, drugi uwierzył w Kaczyńskiego, trzeci uwierzył w Tuska
1. Społeczeństwo w kraju skolonizowanym nie dysponuje innym środkiem protestu i zdystansowania się do systemu, niż bojkot.
W komunistycznym PRL-u przekonaliśmy się o tym aż nadto.
2. Wybory w III RP są nieuczciwe z kilku powodów:
– ordynacja wyborcza pozbawia wielu obywateli biernego prawa wyborczego (prawa do bycia wybranym);
– rzetelność liczenia głosów budzi przy każdych wyborach liczne wątpliwości;
– partie polityczne nie próbują (z nieznanych powodów) owej rzetelności weryfikować;
– metoda D’Hondta prowadzi niejednokrotnie do całkowitego wypaczenia wyników;
– metoda D’Hondta krzywdzi mocnych kandydatów ze słabszych partii;
– nie istnieje w III RP swobodny dostęp do mediów;
– nie istnieje w III RP obiektywny przekaz;
– prawa do wizerunku medialnego w III RP okazują się ekstremalnie nierówne;
– mowy nie ma o istnieniu takich mediów masowych, których zadaniem byłoby dochodzenie do prawdy;
– ordynacja wyraźnie preferuje partie polityczne obecne już w Sejmie, tzn.posiadające stałe dofinansowanie z budżetu państwa.
etc.
3. Argumentacja, jakoby wybór mniejszego zła – poprzez udanie się na wybory w kraju skolonizowanym – miał być jedyną sensowną strategią dla społeczeństwa skolonizowanego, o tyle nie wybrzmiała, że jej w zasadzie nie ma.
W każdym razie w tekście pani Górzyńskiej argumenty na rzecz takiej tezy nie padły. Mimo to pani Górzyńska wytrwale broni obecnego systemu.
4. Z faktu, że pani Górzyńska uwierzyła (na zabój) w Grzegorza Brauna nie wynika zbyt wiele. Każdemu wolno w coś lub w kogoś uwierzyć.
5. Nie da się obecnego systemu III RP bronić przez wysuwanie zaprezentowanej argumentacji – “skoro w coś uwierzyłam, wy również powinniście w to uwierzyć”.
6. Wiara, pozbawiona argumentów, nie wystarczy do przekonania kogokolwiek.
Proszę mówić o źródłach swoich przekonań, w tym o źródłach własnej pewności co do działalności pana Brauna w dzień po wyborach.
7. Proszę nie zapominać o niezliczonych przykładach prawicowych, katolickich, nonkonformistycznych działaczy zachodnich partii politycznych, zmieniających swoją strategię o 180 stopni po osiągnięciu sukcesu wyborczego.
Na koniec – partia Grzegorza Brauna wybory może wygrać.
Bojkot, zmniejszający frekwencję w elektoratach partii dotychczas rządzących, takiej opcji będzie sprzyjał.
Oby tylko pan Braun i jego zwolennicy aktywnie się postarali.
Panie Chodorowski, znowu Pan manipuluje. Poprzednio napisał Pan “replikę” rozpoczynającą się od manipulacji typu poisoning the well i kontynuowaną przy pomocy techniki Galop Gisha. Teraz wkłada mi Pan znowu w usta tzw. chochoły (ang. straw man), przypisując mi poglądy i słowa, których nigdy nie wypowiedziałam. Mój tekst nie był polityczną promocją Brauna, bo nie taki był cel mojego artykułu i nie uważam za potrzebne ujawnianie moich osobistych preferencji wyborczych. To była wyłącznie analiza wskazująca na fakt, że bojkot wyborów parlamentarnych przy obecnej ordynacji wyborczej premiuje ugrupowania mające największą liczbę wyborców i to w postaci tzw. twardego elektoratu. Doprecyzowując, jeśli pojawi się koalicyjna lista liberalno-lewicowa, co jest wysoce prawdopodobne, to będzie miała ona przy bojkocie ze strony antysystemowców dodatkową premię z powodu metody D’Hondta. Jeśli nie potrafi Pan dokonać tej symulacji, to wystarczy przypomnieć sobie Jagodno z poprzednich wyborów.
Poza tym, z jakimś nadzwyczajnym zapałem, pisze Pan banały, których nikt nie kwestionuje. Oczywiście, że żyjemy w kraju „skolonizowanym”. I z tego w sposób oczywisty wynika, że musimy „walczyć” o nasze prawa różnymi metodami. Nb. Ma Pan wyjątkowy tupet twierdząc, że ja rzekomo bronię obecnego systemu. Niby skąd to wynika? Czytać Pan nie umie, czy celowo Pan zmyśla? W jakim celu?
A wracając do wyborów. Zaleca Pan, aby na wybory nie szli antysystemowcy, bo przecież do nich Pan apeluje. I to ma niby zwiększać wyniki wyborcze opozycji? Jakim cudem?
Niech Pan już da spokój z dalszymi próbami lansowania bojkotu pod pretekstem, że to rzekomo najlepsze rozwiązanie. To wyjątkowo szkodliwa brednia. To jest moja ostatnia wypowiedź w tej dyskusji. EOT!!!
Pani nie odpowiedziała przeciez na pytanie, na kogo powinniśmy głosować, skoro nie na Grzegorza Brauna? Na kogo?
Jaką korzyść miałoby to przynieść i komu?
Obawiam się, że Pani nie odpowiedziała, ponieważ tak prostego pytania Pani nie rozumie. Co dyskwalifikuje Panią w roli publicystki.
Najlepsze, co mogła Pani w tej sytuacji zrobić – braku zrozumienia dla przebiegu dyskusji, którą Pani wywołała – to debatę opuścić.
Dobra decyzja.
Odpowiem Panu jako osoba, która prawdopodobnie zagłosuje na Grzegorza Brauna. Jest szansa na korzyść większą od tej, którą daje obecność Nawrockiego na fotelu prezydenta trzeciej eeRP, Nawrockiego, którego notabene nie znoszę za kłamliwy narracyjny bełkot, a który od czasu do czasu coś zawetuje.
KKP Brauna razem z Konfederacją Mentzena, którego także nie lubię mogą mieć również taką możliwość, a poza tym większy dostęp do mediów, a może i Panu dostanie się jakieś okienko. :-)
Zasadniczy cel, którym jest restytucja polskiej państwowości macie Panowie wspólny – Pan i Braun, nieprawdaż?
Dla ostudzenia nieco emocji.
Tekst Pani rebeliantki zaczął się od tego, że jest spora liczba osób, które rozczarowane obecną patologią polityczną zamierzają zbojkotować wybory.
Autorka później połączyła tych wyborców z innymi wyborcami, którzy mieliby ulec hasłu bojkotu w jedno. Potem była krytyka idei bojkotu.
O Braunie nie było mowy.
Ja wpisałem swój komentarz dotyczący tych wyborców, którzy bez wezwania do bojkotu, sami z siebie już teraz nie chcą pójść na wybory.
Mój komentarz: idźcie i skreślcie wszystkich, bo to wzmacnia wasz głos.
Spotkało się to z krytyką.
Pan Ch. ma o tyle rację, że wyborcy Brauna pójdą na wybory.
Pani Rebeliantka o tyle się myli, że wyborcy niezdecydowani i rozczarowani, jeśli zrezygnują z bojkotu to zagłosują różnie i raczej nie na Brauna. Braun ma jednak spory elektorat negatywny.
Doszło do pewnego zacietrzewienia z obu stron i żadna już nie odpuści.
Z jakiegoś dziwnego powodu sama idea bojkotu a bojkotu poprzez oddanie nieważnego głosu jest zaciekle zwalczana.
Proponuję, żeby pan Chodorowski jeszcze raz dobitnie (a już to padało z jego ust) wypowiedział, że wyborcy Brauna są zwolnieni z wezwania do bojkotu.
Druga strona odetchnie z ulgą, ale powinna też publicznie zadeklarować, że jeśli Braun okaże się ulepszoną wersją JKM to sami będą wzywać do bojkotu.
PAX.
,,1. Społeczeństwo w kraju skolonizowanym nie dysponuje innym środkiem protestu i zdystansowania się do systemu, niż bojkot.,,
oczywiście jest to błędna teza. oczywiście, że dysponuje. Społeczeństwo skolonizowane czy nie. Nie ma to znaczenia. Jeśli jest podzielone jest słabe. Kto wie co by było gdyby okrągły stół się nie wydarzył a społeczeństwo jeszcze chwile pocierpiało ale się umocniło, zjednoczyło.. Tak jak Gietrzwałd..
Polska PRL jako społeczeństwo bardzo skolonizowane ( nie mówię że teraz nie jest) potrafiła się zjednoczyć i stanowić pewną siłę, górnicy, stoczniowcy… zjednoczeni. Siłą narodu jest jego jedność. Zjednoczeni wokół Wyszyńskiego, Wojtyły… to była siła. i mimo skolonizowania z tą siłą władza się liczyła. A bojkot jedni poprą p. Kaczyńskiego, inni p.Tuska, inni p.Chodorowskiego a jeszcze inni może coś zmienią. Czy bojkot bardziej dzieli niż łączy?? Polska będzie katolicka albo żadna. W strefie zgniotu rady innej nie ma. Dobrze że jest jeszcze ktoś kto walczy, walczy o prawdę.. Polska musi się zjednoczyć czy lewica (w rozumieni niedzisiejszym) czy prawica ale razem jako naród wtedy dopiero coś można zmienić. Świetnie to pokazała zbiórka na dzieci onkologiczne. Drugie co to Polska musi być świadoma rzeczywistości inaczej znów postawią jakiegoś elektryka. Trzecie co Polska musi być wierząca aby wszystko z Bożej łaski przemieniło się w coś pięknego. I tego wszystkim życzę.
Bojkot przez oddanie głosu nieważnego ma następujące konsekwencje:
Procentowy wynik partii w wyborach to: głosy ważne oddane na tą partię podzielone przez sumę wszystkich głosów ważnych razy 100%. Głosy nieważne zmniejszają liczbę ważnych.
Finanse partii zależą od liczby głosów ważnych oddanych na tą partię, a nie “w ogóle”.
Proszę sobie policzyć na dowolnych danych, co to oznacza.
Bardzo Pani dziękuję za odpowiedź, ale wg mnie tylko potwierdziła Pani słuszność mojego postulatu!
Zarówno procentowy wynik partii jak i finanse partii zależą wg definicji podanej przez Panią od głosów ważnych!!!
Głosy nieważne zwiększają frekwencję, ale nie powodują wzrostu wartości procentowej i wartości dotacji. To powodują tylko głosy ważne!
29 mln uprawnionych, rekordowa frekwencja 74%.
Wysoka frekwencja versus ilość głosów ważnych to informacja pokazuje wielkość sprzeciwu i niezadowolenia. Im mniej głosów ważnych tym mniej pieniędzy dla partii!. Procentowo nic się nie zmienia.
Przy stałej liczbie głosów oddanych na obie Konfederacje, mniejsza liczba głosów ważnych na KO PIS PSL MORAWIECKI LEWICA daje lepszy wynik Konfederacjom.
Owszem. Im mniej głosów ważnych dla partii prawicowych, tym gorszy ich wynik w wyborach (mniej mandatów) i mniej dla nich pieniędzy. Czy o to chodzi? Takie działanie nie uderza w liberałów i lewaków.
Czemu ma służyć taka strategia? Zwalczaniu opozycji?
Zamiast bojkotować lub oddawać głosy nieważne należy walczyć o jak najlepszy wynik tej części opozycji, która najlepiej rokuje i tych kandydatów, którzy są godni zaufania.
Ps. Głosy nieważne nie zmieniają nic. Pokazują tylko sprzeciw wobec wyborów.
Najwięcej wyborców jest centrowych, ok. 10-15% jest niezdecydowanych.
KKP ma także elektorat negatywny.
To kampania Konfederacji i KKP ma za zadanie przekonać ich do głosu na siebie.
Ci którzy nie chcą pójść nie pójdą, a jak pójdą nie oddadzą głosów tylko na KKP.
To dlatego odpalono po raz enty tym razem “Mateusz plus”.
Jasno i wyraźnie: nie jest celem odebranie głosów patriotom, wręcz przeciwnie.
Jeszcze jedno podsumowanie.
Głosy nieważne nie zmieniają wyniku żadnej partii, nie podwyższają ani nie obniżają wyników procentowych, nie wpływają na podział mandatów czy wysokość subwencji. Wyniki w wyborach i wielkość subwencji zależą tylko od liczby zdobytych przez daną partię głosów ważnych.
Pisząc, że “głosy nieważne zmniejszają liczbę ważnych”, wskazywałam wyłącznie na sytuację, gdy wyborca zastanawiał się nad wyborem: oddać głos ważny czy nieważny.
Pani robi sztuczne rozróżnienie pomiędzy twierdzeniem Pana Marka Chodorowskiego a Salonem Wolnym. Jeżeli Pani pisała artykuł o Panu Marku to jest Pani znany fakt, że jego poglądy są tożsame z Salonem Ludzi Wolnych w ramach którego głosi omawiane przez siebie poglądy i który utworzył w tym celu. W związku z tym uczynione przez Panią rozróżnienie, pomiędzy tezami Marka Chodorowskiego a Salonem Ludzi Wolnych traktuje jako unik publicystyczny i próbę manipulacji czytelnikiem. To co wcześniej można by potraktować jako inny punkt widzenia, po takim wpisie nosi znamiona dyskwalifikujące z poważnej dyskusji.
To bardzo dziwne, co się Panu wydaje. Nie był mi znany fakt, że pan Chodorowski i jakiś Salon to jedno i to samo. Poza tym z logicznego punktu widzenia, Chodorowski to osoba, a ten Salon to zapewne jakaś grupa ludzi. Więc jak to może być “tożsame”?
Dyskwalifikujące Pana – używając Pańskiej retoryki – jest ponadto Pańskie przekonanie, że wszyscy muszą znać ten Salon. To jakaś powszechnie znana organizacja? Ja tej struktury nie znalam.