Z perspektywy moralnej, jak pisze ojciec Ślipko, śp. prof. Etyki, to napastnik odbiera sobie życie rękoma obrońcy. To jest bardzo ważne, żebyście Państwo to zapamiętali. Jeżeli ktoś napada osobę, która ma gotowość i możliwości do samoobrony, to jest to czyn samobójczy. Nie ma w tym czynie ze strony broniącego się żadnej intencji odbierania życia, radości z odbierania życia.
Jacek Hoga
Zanim udostępnię filmowy komentarz Jacka Hogi parę zdań wstępnych dla osób niezorientowanych.
Po zapoznaniu się z pierwszymi reportażami i informacjami na temat użycia broni w Bystrzycy Kłodzkiej, wyrobiłem sobie wstępną opinię na temat tych tragicznych wydarzeń. Piszę wydarzeń, bo nie chodzi tylko o śmierć agresora, lecz o to co robił on przedtem z kolegami, a co według opowieści mieszkańców spotykało się z notorycznym brakiem reakcji policji.
Napastników, mających opinię osiedlowych bandytów, było trzech. Byli pijani i pomimo widoku broni i strzału ostrzegawczego ruszyli do ataku. Jeden z napastników otrzymał śmiertelną serię pięciu pojedynczych strzałów. Zatrzymało to dwóch pozostałych.
Osobą zaatakowaną był cieszący się, wśród lokalnej społeczności, doskonałą opinią były 27- letni żołnierz, aktualny instruktor strzelectwa mający plany założenia rodziny, a w sensie zawodowym powrotu do Wojska Polskiego. Aktualnie, wsadzony na dwa miesiące do aresztu pod zarzutem zabójstwa.
Najpierw zimny i racjonalny komentarz Jacka Hogi, a potem zapowiadany reportaż Karoliny Zajączkowskiej po udostępnieniu go na YouTube
Z perspektywy społecznej opłaca się, żeby praworządni mężczyźni, którzy są gotowi do obrony życia, zdrowia i imienia, chodzili gdzie im się żywnie podoba, żeby to półświatek i bandyci schodzili im z drogi, wiedząc, że prawo w razie napaści stanie po stronie napadniętego. W ten sposób poszerzamy te jasne ulice, poszerzamy główne deptaki miasta i sprawiamy, że szczury chowają się w swoich norach, zamiast wyłazić na ulice naszych miast.
Kiedy się bronić, jak się bronić, czyli nic nie rozumiemy po pokoleniach rozbrojenia narodu
Jeżeli doszłoby do sytuacji, w której jakiś człowiek w jakimś miejscu był zaczepiany i szczęśliwie dla niego to się skończyło niczym i znalazłby się powtórnie w tym miejscu, nawet z intencją niech mnie spróbują napaść, to to jeszcze nie znaczy, że miał intencję napastniczą. Jeżeli perfidnie przedefiluje w miejscu, w którym uznają bandyci za swoje i oni go zaczepią, to to nadal będzie obrona konieczna, to nadal będzie wina bandytów, bo to oni napadną tego człowieka.
Dodaj komentarz