W ostatnich czasach stało się coraz bardziej oczywiste, że przemysł rozrywkowy jest w dużej mierze kontrolowany przez klasę spod znaku Epsteina, a wiele gwiazd i wpływowych liderów branży to nic więcej niż figury na szachownicy, które architekci rodzącego się Nowego Porządku Świata przesuwają w miarę realizacji swoich planów.
◊
Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org
◊
Czy Disclosure Day jest zapowiedzią nadchodzącego wydarzenia NWO?
„Disclosure Day” [Dzień Ujawnienia] to nadchodzący hit science fiction o inwazji obcych. Opublikowano bardzo niewiele informacji na temat samej treści filmu. Jednak na długo przed premierą 12 czerwca film doczekał się bogatej strony promocyjnej i zyskał już sporą popularność – zarówno w mediach, jak i szerzej.
Kampania promocyjna obejmowała pokaz zwiastuna promocyjnego w przerwie meczu Super Bowl w USA w styczniu 2026 roku. Poza mnóstwem symboliki, kampania reklamowa ujawniła niewiele pod względem narracji i fabuły, choć slogan głosi: „Prawda należy do siedmiu miliardów ludzi. Zbliżamy się do… Dnia Ujawnienia” .
Disclosure Day | Oficjalna strona internetowa
Biorąc pod uwagę oficjalne obietnice ujawnienia zaległych dokumentów na temat aktywności UFO, film rzekomo będzie „fikcyjną opowieścią o ujawnieniu materiałów rządowych, długo owianych tajemnicą”.
W miarę jak budzące się dusze na planecie powoli zaczynają zdawać sobie sprawę, że wiele wydarzeń z ich życia mogło zostać wymyślonych, wyolbrzymionych lub po prostu zmyślonych, jak mamy postrzegać ten film, skoro nowsze polityczne akcenty nawiązujące do „ujawnienia” sugerują możliwość istnienia kolejnej ścieżki, która ma nas rozpraszać w imię „rozrywki”.
W ostatnich czasach stało się coraz bardziej oczywiste, że przemysł rozrywkowy jest w dużej mierze kontrolowany przez klasę spod znaku Epsteina, a wiele gwiazd i wpływowych liderów branży to nic więcej niż figury na szachownicy, które architekci rodzącego się Nowego Porządku Świata przesuwają w miarę realizacji swoich planów.
Na początku lat 70. XX wieku Richard N. Gardner z Komisji Trójstronnej (należący do wewnętrznego klubu, do którego należeli współzałożyciele Zbigniew Brzeziński i David Rockefeller) przedstawił pierwsze założenia długo oczekiwanego marzenia o systemie rządu światowego. Twierdził, że ostatnie etapy torowania drogi przez suwerenne państwa dla zamierzonego przez nich „nowego międzynarodowego porządku gospodarczego” zostaną odebrane przez masy jako „rozkwitające, ożywcze zamieszanie” [Trudna droga do nowego porządku świata – RN Gardner.pdf]
No cóż, żeby zrobić omlet, trzeba rozbić jajka, prawda? [gdzie drwa rąbią tam wióry lecą -AC]
To właśnie sformułowanie, którego Gardner użył do opisania późniejszych etapów tego procesu – „rozkwitające, ożywcze zamieszanie” – zostało zaczerpnięte od psychologa Williama Jamesa i jego wyjaśnienia, jak będzie wyglądał pierwszy krok noworodka w otaczający go wielozmysłowy świat. „Rozkwitające, ożywcze zamieszanie” [blooming, buzzing confusion] Williama Jamesa wydaje się dość trafnym opisem narodzin Nowego Porządku Świata i procesu, w którym masy zostaną wtajemniczone w elitarną czwartą rewolucję przemysłową.
Tak jak noworodek zostaje wystawiony na przytłaczający świat, który musi szybko poznać i do którego musi się dostosować, tak masy są siłą wtłaczane w życie charakteryzujące się innymi zasadami, zupełnie nowymi formami interakcji i nowym zestawem zasad „co robić”, a czego nie [do’s and don’ts]. Najpierw jednak muszą oduczyć się wszystkiego, co dotyczy ich przeszłości.
Pomysł stworzenia Projektu Blue Beam po raz pierwszy zaproponował kanadyjski dziennikarz Serge Monast w 1994 roku. Monast wyraził przekonanie, że NASA stoi za projektem, który w pewnym momencie zostanie wdrożony w celu „wywołania masowej transformacji w kierunku akceptacji jednego rządu światowego”. [Projekt Blue Beam: Teoria spiskowa prosto z „Star Treka”]
Monast zmarł na zawał serca dwa lata po tym odkryciu (wraz z kilkoma innymi dziennikarzami z tego samego nurtu). Monast argumentował, że wielkim finałem Projektu Blue Beam będzie wewnętrznie zaplanowana inwazja obcych, która dopełni długo planowanego przez elity zniszczenia religii, wykorzenienia dumy narodowej, unicestwienia rodziny i zniszczenia wszelkich pozorów indywidualności i kreatywności.
Monast twierdził, że Projekt Blue Beam składa się z czterech etapów. Argumentował, że jesteśmy już w trakcie pierwszego etapu – gruntownej rewizji archeologii i artefaktów historycznych, w ramach której nowe „odkrycia” zjawisk i rekwizytów religijnych są obecnie dokonywane, rewidowane i upubliczniane. Celem tego etapu było podważenie wszystkich istniejących przekonań religijnych, tj. znaczenia Boga, roli i motywacji proroków, pytań o życie pozagrobowe, roli stworzenia itd., podzielanych przez znaczną część ludzkości.
Kolejny etap ma przenieść ten plan na zupełnie inny poziom, gdzie doszłoby do „wielkiego kosmicznego widowiska na niebie”. Najpierw bylibyśmy świadkami globalnych pokazów ogromnych, trójwymiarowych obrazów dominującego Boga każdej religii. Obrazy te zostałyby następnie technicznie przekształcone w Boga teraźniejszości – najwyższą istotę Nowego Porządku Świata.
Aidan Brophilius argumentował, że innowacja technologiczna, która umożliwiłaby zorganizowanie takiego wydarzenia, to coś więcej niż tylko możliwość, ponieważ „technologia symulacji 3D pozwala tworzyć hologramy o oszałamiającym realizmie. Każde środowisko można wizualnie stworzyć lub odtworzyć za pomocą najnowocześniejszych czujników i projekcji laserowej”. Aidan Brophilius (autor książki „PROJECT BLUE BEAM – The Quest For A New World Order And The Rule Of The Antichrist”) twierdzi, że technologie te byłyby również skutecznie wspierane przez HAARP i DARPA.
Monast zasugerował, że trzeci etap Projektu Blue Beam ma objąć instalację sztucznych myśli i przekonań wokół nowego władcy bezpośrednio w podświadomości. Cel ten miałby zostać osiągnięty poprzez globalne rozmieszczenie fal elektronicznych o bardzo niskiej częstotliwości – ELF, VLF i LF – których skuteczność sprawiłaby, że obrazy te wydawałyby się przemawiać bezpośrednio do mas, zapewniając wszystkich zarówno o realności, jak i wiarygodności „Boga TERAŹNIEJSZOŚCI”.
Teoretycznie, w wykorzystaniu tej technologii pomocny byłby również fakt, że wiele osób ma już w sobie nanoodbiorniki z 5-letniego programu szczepień.
Wszystko to doprowadziłoby do ogromnej niepewności i zamętu w sferze nadprzyrodzonej i wierze. Ostatnim etapem, argumentował Monast, byłaby sfingowana inwazja obcych. Wydarzenie to bazowałoby na poprzednich krokach, ale jednocześnie utrwalałoby wizję TERAŹNIEJSZOŚCI poprzez masowy niepokój, strach i panikę.
W tej sytuacji jeszcze większego zamieszania i skrajnych emocji, nowo wybrany rząd światowy przedstawi się jako jedyny zbawca ludzkości – nie tylko przed inwazją obcych, ale także przed zainicjowanym przez elity programem konfliktu, podziałów, załamania gospodarczego i dewastacji społeczeństwa.
Mark Dice twierdzi, że wiele z tego, co uchodzi za „rozrywkę”, jest samo w sobie programowaniem predykcyjnym; stworzonym z wyraźnym celem inżynierii wyników. [Illuminati w Hollywood: Gwiazdy, teorie spiskowe i tajne stowarzyszenia]
Czy podążając śladami filmów takich jak „Bliskie spotkania trzeciego stopnia”, „Dzień Niepodległości”, „Faceci w czerni”, „Żołnierze kosmosu” i „Transformers”, jesteśmy przygotowywani na kolejny etap wielkiego resetu – Wielkie Zwiedzenie?
Przy osłabieniu przez nieustanne wprowadzanie ataków terrorystycznych wywołanych przez państwo, manipulowanie katastrofami pogodowymi, ciągłe pandemie i sytuacje kryzysowe w zakresie zdrowia publicznego oraz zbliżającą się zapaść gospodarczą, uruchomienie Projektu Blue Beam niewątpliwie podniosłoby stawkę – albo jeszcze bardziej ogłupiając masy, albo budząc je – nie w erze ujawnienia, lecz w erze oszustwa.
________________
Is Disclosure Day a preview of a forthcoming NWO staged event?, dr Shane Fudge, Mar 28, 2026
***
Dr Shane Fudge cieszył się dwudziestoletnią karierą akademicką, pełniąc różnorodne funkcje dydaktyczne, badawcze i edukacyjne. Zaczynał jako murarz, a w 2001 roku, w wieku 34 lat, rozpoczął karierę akademicką, uzyskując tytuł licencjata socjologii. Następnie odbył sześcioletni staż podoktorski na Uniwersytecie w Surrey, specjalizując się w zarządzaniu i polityce transformacji niskoemisyjnej. Następnie, przez pięć lat, wykładał na Uniwersytecie w Exeter, gdzie wykładał studentom studiów licencjackich i magisterskich politykę energetyczną, politykę ochrony środowiska oraz metody badawcze w zakresie środowiska i zrównoważonego rozwoju.
Shane zakończył karierę akademicką w 2017 roku i obecnie pisze dla brytyjskich mediów alternatywnych. Publikuje w gazetach Light Truth, The Conservative Woman i White Rose. Pracuje również dorywczo jako terapeuta EMDR/NLP.

______________
‘Dzień Ujawnienia’ to tylko moje tłumaczenie na użytek tego artykułu. Nie mam żadnej wiedzy na temat tytułu pod jakim polski dystrybutor będzie wprowadzać film na lokalny rynek.
***
A pani Ania już od dawna twierdzi, że przylecą / ujawnią się w 2027 roku! Radzę się przygotować. Chociaż to już premier Czarnek będzie ich witał… ^^
Kto się nie przebudzi, ten przepadnie? Reset świadomości
To jaki polski tytuł będzie nosił ten film jest do sprawdzenia kilkoma kliknięciami, zwłaszcza na stronach w całości poświęconych filmom, najbardziej znana u nas to oczywiście Filmweb. Produkcja w naszym kraju promowana jest jako “Dzień Objawienia”. Kinowa premiera wyznaczona w Polsce na 10.06.2026.
I chyba zbyt szybko pan klikał.
Nikt tego filmu nie promuje, bo nie ma jeszcze wyznaczonego dystrybutora. To ‘objawienie’ pochodzi z artykułów, które klepią łowcy wierszówek. To po prostu wzmianki w tematycznych mediach i to wszystko.
Na tym m.in. polegają pułapki AI. W tłumaczeniu automatycznym ‘disclosure’ pojawia się jako ‘objawienie’. A w kontekście tematyki z filmu, w języku polskim zawsze występuje jako ‘ujawnienie’. Że tak powiem “do sprawdzenia kilkoma kliknięciami“.
A na co zdecyduje się przyszły dystrybutor, to już inna sprawa.
Nawet polecany przez pana Filmweb podaje inną…
Możemy pożartować o tematyce dzieła, ale głupot ludziom proszę nie opowiadać.
Najczęściej przy wielkich projektach zwykła drobna usterka potrafi nawalić w najmniej oczekiwanym momencie. Już widzę jak w chwilach holograficznych prezentacji inwazji obcych nagle coś nie zadziała prawidłowo i niebo pokryje się błękitem w znanej od lat wersji i w różnych częściach świata na niebie pojawi się w odpowiednich językach znany nam napis ….FATAL ERROR, SYSTEM CRASHED ;-)
Sama strona jakim jest “Filmweb”, na którym już od grudnia 2025 dostępne są zwiastuny tego filmu, ma obecnie taką rangę, że jest to samo w sobie promocją, reklamą, zwał jak zwał. Nie wspominając o tym, że te trailery automatycznie są wrzucane w ramach reklam, przed filmami, obecnie granymi w kinach. Więc czy to ma jakiekolwiek znaczenie kto jest czy będzie dystrybutorem tego obrazu? Film jest zapowiadany, reklamowany, czyli promowany i to na pół roku przed premierą, co obecnie jest standardem w branży filmowej. Z moich obserwacji wynika, że tytuł podany w zwiastunie na dany kraj jest tym jaki niemal w stu procentach będzie. A datę premiery polskiej pomyliłem ze światową. W Polsce 12.06.20026
Polskim dystrybutorem filmu jest firma “United International Pictures Sp z o.o” Jednak się znalazł! To też wiem z Filmwebu. Ha Ha!
_______________
To cudownie, że znalazł pan te kluczowe dla nas informacje. Mam nadzieję, że tym razem poszło lepiej niż z datą premiery. Mam nadzieję – bo nie mam zamiaru sprawdzać, czy polski oddział amerykańskiego dystrybutora, to akurat ten właściwy.
Do tematu wrócimy w okolicach premiery. Wtedy tzw. środowiska poszukiwaczy obcych oburzą się na tłumaczenie słowa ‘disclosure’, bo oni akurat wiedzą, o czym ja tu rozprawiam [dr Steven Grear, Disclosure Project etc]. A w następnej kolejności ruszą do akcji co bardziej wyczulone środowiska katolickie krzycząc, że słowo ‘objawienie’ w kontekście ufoludków, to zawłaszczenie i obraza dla objawień Chrystusowych i Maryjnych.
Przekonamy się.
Oni muszą nam pokazać, że Obcy zainterweniują. Ta inscenizacja jest formalnie przygotowywana od czasów urodzenia Walta Disneya. A materialnie, od czasów ogłoszenia Starego Przymierza.
Najlepszy byłby bojkot tych wszystkich futurystycznych filmów, gdzie scenariusz, reżyserię, produkcję mają w rękach żydzi. No ale..
Najzwyczajniej w świecie podałem tytuł filmu na terenie Polski, który był panu nieznany. Nie wnikałem w żadne inne idee i okoliczności z tym związane. Tym bardziej byłem zdziwiony pańską reakcją i niemal oburzeniem. To żadna nowość jak inne są tytuły dystrybuowanych filmów w zależności od kraju wyświetlania i jak potrafią różnić się od oryginału. Takie zabiegi marketingowe są bardziej lub mniej udane. Najczęściej śmieszą a nie budzą protesty. Więc nawet jak ktokolwiek zacznie wyrażać sprzeciw wobec takiej polityki dystrybutora, także tego tytułu, bo nie tak przetłumaczony, to niby co? Zamkną kina?
A ja zastrzegłem, że wersja w tekście to tylko moje tłumaczenie.
Był znany. Tylko co innego wzmiankowanie w mediach, a co innego promocja, reklamy, plakaty i cała pompa, która na pewno się pojawi [pewnie gdzieś w połowie maja], bo temat chwytliwy i reżyser znany.
Nie jestem oburzony, ale raczej podejrzliwy, bo albo tłumacz nie ma wiedzy n/t historii tematu ‘disclosure’ w szerszej świadomości, albo to ‘objawienie’ to celowy zabieg.
Dziękuję za oświecenie. ^^
Casus: “Die Hard”. “Highlander” chyba musiał zostać, bo po przetłumaczeniu na polskim gruncie byłby raczej ubaw.
“Wirujący sex”. Kompletna porażka, ale jako tytuł przyciągnął widzów.
Proszę sobie przypomnieć reklamę pewnych jeansów. Plakat: chłopak w samych spodniach stoi i opiera się o ścianę, jest lekko pochylony do przodu. Do tego ostre słońce i… cień, który nagle zaczął niektórym przypominać Ukrzyżowanego. Zamknęli sklepy? No, nie.
Tutaj jest trochę poważniejsza sprawa. Nie musi się skończyć protestami, ale to tłumaczenie coraz mniej wygląda na niekompetencję.
Za jakieś dwa miesiące zobaczymy.
+
A kto dzisiaj pamięta masoński event radiowy (lektorem był tam Orson Wells) – słuchowisko o ataku “obcych”(w usa w 1938 r ) …..No i co , czyż nie udało się wówczas lud “wystrychnąć na dudka” ? Masy ludów uciekały wówczas w panice z domów (jest o tym np: film fab)….
A teraz mają znaaaacznie lepsze środki ku temu….Np wg prof. Wernera von Baruna (czyż nie lożowy ?) -tego od rakiet, więc wg niego ostatnią kartą w celu zniewolenia ludów.swiat będzie “karta obcych” (demony udające tzw. “ufo” i ich lożowi pomagierzy na ziemi)…
Ps.nie polecamy “pardwy” detekywa, jednak miewa trafne spostrzeżenia…https://detektywprawdy.pl/2026/03/30/media-pisza-o-swiatowym-planie-lockdownu-energetycznego-2-0-praca-zdalna-oraz-dni-bez-samochodu/
wg mnie raczej będzie to false flag z eksplozją głowicy atomowej na którejś z arabskich pustyń, następnie wskazanie na sprawstwo Iranu jako uzasadnienie dla podobnej odpowiedzi o charakterze rewanżu ze strony Izraela. Tylko że w odpowiedzi nie będzie to jedna głowica.
To będzie zbyt prymitywne, według mnie, to będzie inscenizowanle na naszych obszarach, w skrócie okołoeuropejskich, bo póki co, my jesteśmy najintensywniej poddawani przemianom, więc efekt musi ulec wzmożeniu. Nie będzie Mad Maxa. Uderzą w nas. Ale mogę się, przecież mylić.
Ale, ryzyko uderzenia w kraj, który jeszcze 1 stycznia 1982r. nie posiadał formalnych, międzynarodowych atrybutów samostiejnosti, a istnieje w Ameryce Północnej, też nie jest wykluczony. I nie jest to Belize.
Odczytuję,że w takiej wersji byłoby wskazanie na Rosję jako sprawcy.
W demokracji nic nie jest wykluczone, poza zmianami na lepsze, of course.
No oczywiście, że Rosja będzie wskazana jako sprawca, bo taki jest scenariusz. Jest czarny i biały Piotruś. Czarny, obecnie to Rosja, biały, to wszystko inne. Czytałem onegdaj, że wszystkie te spotkania Klubów Wałdajskich, et. etc. zaczynają się od testów na kowidka. Jeśli, to prawda, to oni są pilniejsi od diabełka.
Prawda, moim zdaniem jest taka. Wszystko to, co jawią nam za pośrednictwem mediów, jako rywalizację państw narodowych, to jest żałosna, okrutna iluzja, dawno już unieważniona. I aż wstyd mi to kolportować. No, ale scenariusze ogłoszone parę tysięcy lat temu muszą się wypełnić. Mamy Hollywood, od czasów Starego Przymierza. Nowe, być może zakłóciło tamten sygnał, ale i tak wszystko musi się zejść, w czasie właściwym. I odbywa się. A my możemy tylko obserwować. Co się urodzi, zobaczymy.
Ale brzydzę się wszelkimi typami oszustów, którzy na tej zawierusze próbują przetrwać w sposób arogancki i de facto, głupawy. Tworząc serki homosgenizowane.
Pan tam jeszcze publikuje u tego syna bigamisty. Może należy go zagłodzić, bo jest to osobnik nie rozumiejący istoty, albo tak ją rozumiejący, że należy go zignorować. Założenie moje jest takie, ten chłopiec, albo jest autystą, który nie pojmuje istoty rzeczy, z racji swej choroby, albo jest wyjątkowo bezczelnym cwaniaczkiem, który na grze w autyzm, próbuje ugrać swoje piłeczki.
I tak, normalny i zdrowy człowiek nie oferuje przez, co najmniej dwie kadencje partii, za którą bezwzględnie się opowiada – mniejsza o to, czy zasadnie, czy nie – swoich usług, głosząc, że jest lepszy od ich propagandystów i jak w końcu docenią jego talent, to będą jak Orban na Węgrzech, no tylko trzeba poczytać, zrozumieć i dać szansą. I ten chłopczyk, cały czas, nieustająco żebrze i popukje do pokoi na Nowogrodzkiej, a może i innych.
Czemu mnie to drażni.
Odwołuje się, ów osobnik do tradycji ziemiańskiej, zaś niestety jest, jak twierdzi dzieckiem chłopskim, niepiśmiennym z natury, to skoro tak, to musi zrozumieć, że najbliżej był prawdy, gdy głosił zasadność postawy niepiśmiennych baronów francuskich, a głosił.
A czemu piszę to za pośrednictwem Pana, bo mnie z istoty zablokował, a Pan tam pisuje, a czasy przyspieszają.
Tekstów nie publikuję, a jedynie od czasu do czasu coś skomentuję.
Nie żywię tak wielkiego osobistego urazu jak Pan, a ponadto komentarze odnoszą się do kwestii poruszanych przez innych użytkowników portalu.
C. ma swoje wady (jak każdy), ale niewykluczone jest posiadanie przezeń również zalet.
Poza wszystkim, jak już to wcześniej wybrzmiało, moja tak aktywność (wygasająca) to nie jest pańska sprawa i nie bardzo rozumiem sens jej roztrząsania w tym miejscu. No chyba, że Ekspedyt to pański prywatny folwark i zastosowanie embargo wobec “SN” stanowi warunek w nim uczestnictwa.
Rzeczywiście mam uraz, choć nie do niego, a do sposobu w jaki on traktuje ludzi, w sumie słabych i skołowaconych. Nie lubię, po prostu sekciarstwa, ale Pan ma rację i jest to mój osobisty problem, bo ja mając, jakieś tam zręby świadomości nie budowałbym na tym kapitału przetrwania polegającego na lansie quasiprawdy pod auspicjami wyników sprzedażowych. Są to swego rodzaju szczątki przyzwoitości, w moim, oczywiście subiektywnym odczuciu. Ma Pan rację, niemniej, że jest to, li tylko mój osobisty problem.
I tu oddaję Panu pełen szacunek dobrej diagnozy.
Ma Pan dodatkową rację, w tym obszarze, że wyczuł Pan, że ten portal jest dla mnie swego rodzaju nośnikiem przekazu.
Wycofałem się, ale i wróciłem.
Zawsze można mi z tego tytułu postawić zarzut, i słuszny.
Bo słowo, to słowo.
Niemniej, jednak dzieje się coś, co dla mnie nie jest niczym nowym, ale z racji, że to przewidziałem, a w istocie nie zaprzeczyłem przeczytaniu, to doszedłem do wniosku, że może jednak mam mentalne prawo, czasem coś tu napisać, bo być może, czasem ułamek z 0,01%, jednak może choć drgnąć ku ruszeniu lawiny.
@ stan orda & Nietytus
Obaj panowie macie rację. Naprawdę.
Stasiu ma rację, bo może pisać, gdzie chce. [Tylko Targalski wieki temu wywalał z NB za pisanie jednocześnie na Neonie, a i tak nie wszystkich]
Nietytus ma rację, bo SN jest… specyficzne. W kwestii traktowania komentatorów [i blogerów!] i niesionych treści. Pisanie tam może chwały nie przynosić w dłuższej perspektywie.
Tylko co z tego? Tracicie czas i energię. Co sobie udowodnicie? I tak pozostaniecie przy swoim. O trollowaniu materiału powyżej nawet nie wspomnę. Wojciech wcześniej dokazywał, ale przynajmniej na temat. Co akurat doceniam.
Poszukajcie wspólnych celów. Na pewno takie istnieją.
***
Tylko proszę nie pisać “Ale to tamten zaczął!”. ^^
No może nie oboje, a obaj, ale reszta ok. Przyznam się, że muszę mieć sam pewną postać autodeficytu niezidentyfikowanego, że w ogóle tym Maciejewskim się zajmuję i poświęcam mu tyle uwagi, że to trąca w pewnym sensie, obsesją.
Straszliwa głupota i słabość moja, którą Pan zasadnie obnażył.
Za to dziękuję, bo w sumie z portfela mi nie ubyło, a łepetynę obmyło :).
Oby, na dłużej.
Powiedzmy, że to parapraksja. Poprawiłem.
Koniec eskalacji. Forum pod artykułem zamknięte.