Wodzu, prowadź na Pekin!

Tekst pod takim tytułem opublikowałem ponad 7 lat temu, z okazji afery autostradowej rządu Tuska (był taki rząd, naprawdę), kiedy to zawalająca budowę chińska firma COVEC została wyrzucona z hukiem przez GDDKiA, a minister Nowak (był taki minister, naprawdę) zapewniał, że firma ta zostanie puszczona w skarpetkach.

Tyle, że wtedy chodziło o jakąś podrzędną w skali chińskiej firmę, a dziś pisowcy porwali się na chińskiego giganta, bo Huawei wg chińskiej agentki wpływu Wi Ki Ped Ii „…od roku 2012 jest największym na świecie producentem urządzeń telekomunikacyjnych.”

Kolejny chiński agent wpływu Mo Ney Pl jątrzy, że

„partnerstwo przy budowie Jedwabnego Szlaku, sfinansowanie chińskimi juanami Centralnego Portu Komunikacyjnego czy wreszcie miliony wpakowane w fabryki w naszym kraju – te wszystkie kluczowe dla polsko-chińskich interesów kwestie właśnie stanęły pod wielkim znakiem zapytania” (…)

A sprawę można było przecież załatwić po cichu. Chińczykom zasugerować, żeby pan Weijing W. po prostu wrócił do Pekinu, rozliczyć Piotra D., a Orange ostrzec przed współpracą z Huawei. Zdecydowano inaczej. W piątek informacją z Polski żyły wszystkie najważniejsze media na świecie.”
Ja agenturze wpływu daję odpór zdecydowany, bo skoro Rosję już sprowadziliśmy do parteru, to logiczne, że teraz przyp… Chińczykom, bo z nimi jeszcze nie wojowaliśmy.

Co dwa atomowe mocarstwa na rozkładzie – to nie jedno!

A jak już te Chiny podbijemy, to prosiłbym, żeby nasi transatlantyccy sojusznicy swoim zwyczajem nie przyznawali nam w nagrodę jakiejś wielkiej strefy oku… pardon – stabilizacyjnej, bo ze stabilizowaniem 300, a nawet 200 milionów Chińczyków mógłby sobie nawet nasz Premier nie poradzić, choć jest zdolny niesłychanie.

Moim zdaniem, dla zadowolenia Ciemnego Ludu wystarczy maleńkie Macau, z całą jego, od ponad stu lat znaną ofertą rozrywkową, przy której nawet kurski Sylwester w Zakopanem wymięka.

No to co – deal?

A teraz tekst z 2011 roku:

***
„Będzie wojna z Chińczykami…

O autostradę…

Rząd postawił ultimatum…

Jezus Maria !

Przecież oni nas nie przysłowiowymi czapkami, a kapslami od piwa nakryją! Wiecie, ile się piwa w tych Chinach pije ?!
Ja o piwie, bo przed wyruszeniem na bój, trzeba sobie kurażu (stare, piękne, choć zapożyczone od obcych słowo) dodać.

Inna sprawa, że jako obywatel kraju, który zieloną wyspą był, powinienem się czuć dumnym z tego, że zaatakujemy największą na świecie wyspę, która jest (i proszę się nie obruszać, bo taka prawda) wyspą żółtą.

Ale, że tych Chińczyków jest troszkę, to dodanie sobie kurażu piwem może nie wystarczyć…
Coś mocniejszego? Szampana?

Ach, jak mawiają Rosjanie: jak pić to szampana, jak kraść – to miliony!

Ja niczego nie sugeruję, ale podobno, ostatnio widziano kilku ważnych macherów od autostrad z lampkami szampana w rękach…
To może nie szampana, a wódeczki?

Bo do tego Pekinu daleko, to piechty (też po staropolsku) dłuuuuuuuuugo trzeba będzie iść.

Na koń zatem! A jak na koń – to strzemiennego (zapomniane, kolejne słowo…)

A jak strzemiennego – to tylko wódką !

Czystą, oczywiście ! Bo budowa autostrad w Polsce, to czysty interes…
Czy coś na koniec optymistycznego mógłbym napisać? Tak ku pokrzepieniu serc, przed wyprawą pekińską?

Oczywiście, że mógłbym!

Najpierw, dla dodania nam wszystkim otuchy, trzeba sobie coś (masowo) krzyknąć:

może „Wodzu, prowadź na Pekin!” Hm?

No tak, ale wódz, jakby to powiedzieć, mały duchem (i do tego ciałem spory). Nie poprowadzi…

No to, przynajmniej, zaśpiewajmy sobie:

Jak w pieśni z czasów Powstania Listopadowego, na nutę mazura (taka zapomniana w Polsce nuta, cóż…) śpiewanej:

a Grabarczyk na przedzie, na Chińczyka nas wiedzie !

Ufff….”
https://www.salon24.pl/u/ewarystfedorowicz/313639,wodzu-prowadz-na-pekin

https://www.money.pl/gospodarka/jeden-szpieg-wszystko-zmienia-dlaczego-zatrzymanie-pracownika-huaweia-to-znacznie-wieksza-sprawa-niz-ci-sie-wydaje-6337526883559553a.html

 

O autorze: Ewaryst Fedorowicz