Tolerancja dla zbrodni

Jest w Polsce wyraźna. Zdałam sobie z tego sprawę, gdy przeczytałam w artykule Jerzego Haszczyńskiego opublikowanym w “PlusMinus” z 17-18.2018 {TUTAJ (link is external)}, o sprawie Jana Kuciaka, słowackiego dziennikarza. Został on zamordowany pod koniec lutego 2018 [wraz ze swą narzeczoną] w czasie gdy pisał właśnie tekst o związkach premiera Słowacji, Roberta Fico z włoską mafią {TUTAJ (link is external)}. Zabójstwo dziennikarza wywołało gwałtowną reakcję na Słowacji. Jak czytamy w portalu Niezalezna.pl {TUTAJ (link is external)}:

“Dotychczasowy wieloletni szef słowackiego rządu Robert Fico, lider Smer-SD, zrezygnował w czwartek w efekcie poważnego kryzysu politycznego, spowodowanego zabójstwem pod koniec lutego dziennikarza śledczego Jana Kuciaka i jego partnerki Martiny Kusznirovej. Rezygnację zapowiedział też minister spraw wewnętrznych. (…)
Śmierć Kuciaka wywołała największe w kraju protesty od aksamitnej rewolucji w 1989 roku. Demonstranci domagali się ustąpienia premiera, dokładnego wyjaśnienia sprawy śmierci dziennikarza przez nowego ministra spraw wewnętrznych, który byłby fachowcem, a nie partyjnym nominatem.”.

Wielotysięczne manifestacje trwały długo i spowodowały upadek rządu Roberta Fico. A co w podobnych sytuacjach działo się w Polsce? Na ogół nic. Tygodnik “Do Rzeczy porównał {TUTAJ (link is external)} sprawę Kuciaka do zabójstwa poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary w 1992 roku. Nie wywołało ono żadnej szerszej społecznej reakcji. Tylko uporowi garstki znajomych Ziętary zawdzięczamy to, że w 2016 rozpoczął się proces Aleksandra Gawronika, byłego senatora, oskarżonego o zlecenie tej zbrodni. Proces ten trwa do dziś, ostatnie informacje pochodzą ze stycznia br. {TUTAJ (link is external)}.

Dziś [19.03.2018], w notce Waw75 {TUTAJ (link is external)} można przeczytać o analogiach miedzy morderstwem Kuciaka, a zabójstwem Jolanty Brzeskiej. Warto też wspomnieć, że w okresie od śmierci Zientary do 2015 roku w Polsce działał “seryjny samobójca” odpowiedzialny za co najmniej kilkanaście zgonów, m.in tak znanych osób jak Andrzej Lepper czy Sławomir Petelicki. Nikomu jednak nie przychodziło jakoś do głowy, by zaprotestować przeciw skrytobójstwom. Wszyscy siedzieli cicho. Słowacy są jednak inni.

O autorze: elig