Niedziela Wielkanocna Zmartwychwstania Pańskiego

Cytat dnia

Szatan, grzech i śmierć zwalczona, przez Chrystusa zwyciężona. Alleluja!

Pieśń z XVII w.

***

Czyż nie wiecie, że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza?

Wyrzućcie więc stary kwas, abyście się stali nowym ciastem, bo przecież przaśni jesteście.

Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza Pascha.

Tak przeto odprawiajmy święto nasze, nie przy użyciu starego kwasu złości i przewrotności, lecz na przaśnym chlebie czystości i prawdy.

Słowo Boże

Okres wielkanocny, J 20, 1-9

► Posłuchaj!

Poproś dzisiaj Boga o odwagę, aby wejść w miejsca, gdzie znajdują się twoje największe rozczarowania. Poproś o łaskę wiary, która przemieniłaby owe rozczarowania w mocną nadzieję.

Dzisiejsze Słowo pochodzi z Ewangelii wg Świętego Jana
J 20, 1-9
Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono». Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.

„Gdy jeszcze było ciemno” po ukrzyżowaniu Jezusa, Jego uczniowie czuli się przegrani, bo wydawało się im, że wszystko stracili. Naraz sens życia jakgdyby zapadł się w otchłań. Czy pamiętasz momenty, kiedy ogarniał cię mrok i przychodził smak porażki?

„Zabrano Pana z grobu”, powiedziała Maria do uczniów, którzy ukrywali się po śmierci Jezusa. Zaskoczeni poszli to sprawdzić. Poszli nie dlatego, że pamiętali o zapowiedzi zmartwychwstania. Raczej chcieli się upewnić, że nie muszą już płakać. Może również ty opłakujesz w swoim życiu sprawy, które trzeba już zostawić przeszłości.

Ów drugi uczeń „ujrzał i uwierzył”. Gdy zajrzał do grobu odkrył, że miejsce rozczarowania stało się miejscem zbawienia. Czy masz odwagę wejść do swojego „grobu”, a nie tylko stać na zewnątrz? Może tam nie ma już śmierci. Może tam są już znaki nadziei.

Poświęć trochę czasu na rozmowę z Panem. Powiedz Mu o rzeczach, które sprawiają, że przeżywasz rozczarowanie, zagubienie, beznadzieję. Pomódl się do Niego o odwagę do ich przezwyciężania, o dar porannego światła, które cię z nich wyprowadzi.

______________________________________________________________________________________________________________

Wszystkie cztery ewangelie opisują, że pierwszymi świadkami pustego grobu, były wierzące kobiety, uczniowie Jezusa. Wszyscy wymieniają Marię Magdalenę. Trzy dni wcześniej stały w pobliżu krzyża i przy grobowcu. One pierwsze odkrywają fakt otwarcia grobu i brak w nim ciała Jezusa. One nie zwątpiły i nie zaparły się. Teraz wcześnie rano, Maria Magdalena kilka godzin po zakończeniu szabatu przyszła do grobowca.

Piotr wszedł do grobowca i znalazł dowody na zmartwychwstanie Jezusa. Ciała nie usunęli złodzieje, ciała nie usunęli żołnierze Piłata, ciała nie usunęli ludzie arcykapłanów. Gdyby złodzieje wykradli ciało, zabraliby je razem z płótnami, a gdyby nawet je pozostawili, leżałyby w nieładzie. Nic nie uzasadnia ułożenia pasów i złożenia chusty jak tylko ład i piękno Bożej mocy. Gdyby Jezus jedynie utracił przytomność, później zaś ją odzyskał, to nie wyjaśniałoby to, w jaki sposób uwolnił się z płócien, w które Go zawinięto i jak wyszedł z zapieczętowanego grobu. Kamień zamykający wejście do grobu był tak ciężki, że trzeba by było kilku mężczyzn, by go odsunąć.

Jan, drugi uczeń, zobaczył to samo co Piotr i czytamy, że uwierzył. Słowo wiara oznacza tu pewność czegoś, przejście od niepewności do pewności. Uwierzył więc upewnił się o wskrzeszeniu Mesjasza.

Dzieło zbawienia zostało dokonane. Zmartwychwstanie Jezusa, Syna Bożego otworzyło dostęp do skutków Jego ofiary na krzyżu. Nowy Testament opisuje je jako przebłaganie, odkupienie, pojednanie, usprawiedliwienie oraz zbawienie. Wiara obejmująca przekonanie, że Jezus umierał również za mnie, pozwala na przyjęcie w darze od Boga wszystkich skutków śmierci Jezusa na krzyżu. Ta wiara pozwala nam wyznać, że Jezus Chrystus jest Panem i Zbawicielem.

Syn Boży może wrócić do Boga Ojca. Bóg staje się Ojcem wszystkich wierzących – wszystkich Bożych dzieci. Zbawienie staje się dostępne dla ludzi z wszystkich narodów świata.

Piotr i Jan wrócili do domu. Maria pozostała przy grobie. Wkrótce Jezus stanie przed nią żywy. Uczniowie jeszcze nie zobaczą Jezusa. Piotr zaparł się Go. Uczniowie nie dali wiary wierzącym kobietom, uczestniczącym wraz z nimi w służbie misyjnej przed śmiercią Jezusa. Piotr często słyszał świadectwo Marii o uwolnieniu jej przez Jezusa z mocy siedmiu demonów. Piotr i inni uczniowie zobaczą Jezusa w drugiej kolejności.

Jezus miłuje ich nadal. Później zapyta o ich miłość do Niego.

Dz 10, 34a. 37-43 Świadectwo Piotra o zmartwychwstaniu

Czytanie z Dziejów Apostolskich

Gdy Piotr przybył do domu setnika Korneliusza w Cezarei, przemówił w dłuższym wywodzie: «Wiecie, co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan. Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On, dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła.

A my jesteśmy świadkami wszystkiego, co zdziałał w ziemi żydowskiej i w Jeruzalem. Jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się nie całemu ludowi, ale nam, wybranym uprzednio przez Boga na świadków, którzy z Nim jedliśmy i piliśmy po Jego zmartwychwstaniu.

On nam rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo, że Bóg ustanowił Go sędzią żywych i umarłych. Wszyscy prorocy świadczą o tym, że każdy, kto w Niego wierzy, przez Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów».

Kol 3, 1-4 Dążcie tam, gdzie jest Chrystus

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Kolosan

Bracia:

Jeśli razem z Chrystusem powstaliście z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadający po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi.

Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chrystus, nasze Życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale.

1 Kor 5, 6b-8 Wyrzućcie stary kwas

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian

Czyż nie wiecie, że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza? Wyrzućcie więc stary kwas, abyście się stali nowym ciastem, bo przecież przaśni jesteście. Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza Pascha. Tak przeto odprawiajmy święto nasze, nie przy użyciu starego kwasu złości i przewrotności, lecz na przaśnym chlebie czystości i prawdy.

______________________________________________________________________________________________________________

Homilia na Zmartwychwstanie Pańskie

(fot. shutterstock.com)

Liturgia Wigilii Paschalnej jest ucztą słowa i symboli. Bo tylko dzięki nim możemy przybliżyć się do tajemnicy wiernej miłości Boga do człowieka, w której już uczestniczymy.

 

 

Zaczęliśmy od wniesienia światła w procesji do ciemnego kościoła, w którym jesteśmy my  – żywe kamienie. W pierwszym czytaniu słyszeliśmy, że Bóg najpierw stworzył światło, potem całą resztę. Ciemność już istniała jako chaos, coś, w czym nie da się żyć. Ciemność dąży do destrukcji, nie chce rozwoju, niszczy relacje. Bóg światłem ujarzmił ją jak narowistego konia i jako noc włączył w rytm życia, aby służyła człowiekowi. To, co zagrażało, stało się błogosławieństwem.

 

Światło wywołało eksplozję życia. Rozwinęły się rośliny, zwierzęta, na końcu pojawili się ludzie. Możliwe stały się relacje i spotkania. Bóg stworzył ze świata dom. Nie tylko dla nas, ale także po to, aby mógł zamieszkać między nami.

 

Kiedy kobiety szły z samego rana do grobu, niczego wielkiego się nie spodziewały. Chciały nad grobem wspomnieć swego Pana. Pociągała je tęsknota. I pierwszą rzeczą, którą zobaczyły, nie był pusty grób, lecz światło – błyskawica i szaty białe jak śnieg. Podobnie jak na górze Tabor, gdzie Jezus przemienił się wobec uczniów.

 

Anioł dość swobodnie potraktował grób. Odsunął kamień, usiadł na nim i zrobił sobie z niego ambonę. Grób czyni miejscem objawienia, oknem do wieczności. W ten sposób przygotowuje kobiety do spotkania ze Zmartwychwstałym.

 

Tajemnicę tego, co się wydarzyło, anioł opisuje za pomocą dwóch metafor. Najpierw twierdzi, że Jezusa nie ma w grobie, ponieważ, dosłownie, “obudził się”. W Listach apostolskich czytamy, że to Ojciec obudził Syna ze snu jak rodzic, który z rana podchodzi do łóżeczka dziecka, bierze za rękę, budzi i mówi: “Dziecko, pora wstawać. Trzeba iść do przedszkola”.  W Ewangeliach Chrystus nazwał śmierć fizyczną snem, który przecież jest konieczny, byśmy mogli żyć. Wygląda na to, że aby osiągnąć życie wieczne konieczne jest przejście przez śmierć tak jak trzeba spać, aby żyć na ziemi.

 

Następnie dodaje, że “Chrystus powstał z martwych”. Przyzwyczailiśmy się do tego wyrażenia. Zauważmy, że nie chodzi o martwego, lecz o martwych – umarłych. Kiedy Jezus umarł na krzyżu, wszedł w stan śmierci duchowej. Wylądował w krainie ciemności, w więzieniu, w jądrze zła, gdzie ludzie w lodowatej samotności, z nikłą nadzieją, łaknęli bliskości Boga. Już podczas męki Ewangeliści bardziej podkreślają opuszczenie Jezusa przez uczniów niż Jego cierpienia fizyczne. Chrystus pragnął ich bliskości, ale jej od nich nie otrzymał. W Otchłani “przecierpiał” wszelkie ludzkie ciemności i opuszczenie aż do końca, i tak jak przy stworzeniu świata, “od wewnątrz” przeniknął je światłem, obezwładnił je. Kościół wschodni pięknie ukazuje to na ikonach, jak Chrystus z ciemności wyciąga za rękę Adama i Ewę. Jako dobry pasterz szukał owiec i rodził ludzi do nowej relacji z Bogiem. To nie śmierć cielesna jest dla nas problemem, choć się jej boimy. Prawdziwym zagrożeniem jest śmierć duchowa, to znaczy bycie poza Źródłem życia, bycie niezdolnym do relacji.

 

Jezus wyszedł stamtąd jako zwycięzca, a potem z grobu w nowym ciele. To nie był zwykły powrót do życia, po którym znowu się umiera. Gdyby tak było, nic szczególnego by się nie wydarzyło. Zmartwychwstanie to przejście przez śmierć biologiczną i duchową, po którym więcej się już nie umiera.

 

Ktoś może zapytać: Ale jakie to ma znaczenie? My się tu zmagamy z pracą, wychowaniem dzieci, kredytami, biedą, lękiem przed terrorystami, a ksiądz nam opowiada takie niestworzone historie. Właśnie dlatego je opowiadam, bo rzadko myślimy o tym, po co żyjemy, o śmierci, a jeszcze rzadziej o tym, co się stanie z nami po śmierci. Media i reklamy opowiadają nam głównie o wydłużaniu i odmładzaniu obecnego życia.

 

Słabo wierzymy też w Boga działającego dzisiaj. Jezus mówi, że jestzmartwychwstaniem i życiem“. Jeśli nie widzimy Boga w rozwijających się pąkach liści, w narodzinach dziecka, to znaczy, nie jesteśmy wdzięczni, nie będzie nas też obchodzić, co czeka nas po śmierci biologicznej. Bo za bardzo sklejamy się z tym, co widać. Paradoksalnie bardziej wpadają nam w oko ciemności i braki, czyli to, czego nie ma, niż to, co jest. A do tego sami tworzymy sobie namiastkę raju na ziemi. Przecież rośliny się modyfikuje, a dzieci się robi. Jeśli już myślimy o życiu z Bogiem, to często prymitywnie wyobrażamy je sobie jako niekończącą się nudę, jakby Bóg był tylko jedną z wielu atrakcji.

 

Po zmartwychwstaniu Chrystus ma jeden cel: spotkać się z uczniami. Bóg pragnie tego od początku stworzenia. Dlatego Chrystus powstał z martwych dla nas. Nie czeka aż do naszej śmierci, by spotkać się z nami i nas przemienić. Św. Paweł ogłasza, że my już umarliśmy, zostaliśmy pochowani i powstaliśmy z martwych dzięki mocy Ducha Świętego. I żyjemy zmartwychwstaniem. Nosimy życie Boga w sobie. Od kiedy? Od chrztu świętego. Czy jesteśmy tego świadomi? Czy to w ogóle nas jeszcze rusza? Jeśli nie popadamy w grzechy ciężkie, to nie jest to żadna nasza zasługa. To światło Chrystusa, czyli Duch Święty, który nas chroni przed złem. A jeśli jeszcze je popełniamy, to dlatego, że za bardzo polegamy na sobie, a nie na Bogu.

 

W Kościele starożytnym kandydaci do chrztu wchodzili do basenu z wodą zupełnie nadzy – zostawiali za sobą wszystko. Zanurzali się trzykrotnie. Ten gest nie odnosił się do Trójcy świętej, ale do trzech dni Chrystusa w grobie, w śmierci. Po czym wychodzili, ubierali białą szatę, a do ręki dawano im świecę. Wchodzili ze swoimi ciemnościami do wody, a wychodzili jaśniejący jak anioł stojący przed grobem. W ten sposób przeszli drogę Chrystusa, narodzili się na nowo do życia Ducha. Pod wpływem tego doświadczenia zobowiązywali się również decyzją duchową, a nie tylko pod wpływem zwyczaju czy tradycji, do postępowania według nowej tożsamości. Niełatwą Ewangelią można żyć tylko dzięki stale przyjmowanej mocy Ducha Świętego, by iść do świata, być dla niego światłem, czyli nieść nadzieję, aby ci, którzy jeszcze żyją w ciemności, zobaczyli, że Bóg mieszka w tym świecie, że dobro wciąż jest możliwe.

 

Kiedy za chwilę powrócimy do naszego chrztu, spróbujmy sobie uświadomić, że dzięki Zmartwychwstaniu naszego Pana na wieki zostaliśmy objęci przez Ojca. Odnówmy przyrzeczenia chrztu świadomie i z postanowieniem, że chcemy być podobni do Chrystusa i żyć Ewangelią. A potem przyjmijmy z wiarą wielkanocny Pokarm Chrystusa, który daje nam moc, abyśmy mogli te przyrzeczenia wypełnić. Bo w zmartwychwstaniu chodzi o jedno: o spotkanie Boga z człowiekiem i człowieka z Bogiem, a także ludzi między sobą. Już tu na ziemi. Reszta przyjdzie sama.

______________________________________________________________________________________________________________

 

 

Odsłony: 0

O autorze: Słowo Boże na dziś