Niedzielny fragment z dzienniczka świętej siostry Faustyny

Nie wolno mi tu nic skopiować, ale polecam piękne wpisy od 1023 do 1027

Dzienniczek można czytać online tutaj: http://www.faustyna.pl/Dzienniczek/dostep_chroniony_prawem_autorskim.pdf

lub pobrać jako .pdf tutaj: http://www.pojdzzamna.org.pl/images/stories/dzienniczek_swietej_siostry_faustyny_kowalskiej.pdf

Znalazłem jednak kopię bez Copyright:

1023 + Dziś otrzymałam pomarańcze, kiedy odeszła Siostra, pomyślałam sobie: zamiast umartwiać się i
pokutować w świętym Poście, to mam jeść pomarańczki? Przecież już mi trochę lepiej. — Wtem
usłyszałam głos w duszy: córko Moja, więcej Mi się podobasz, jeżeli z posłuszeństwa i z miłości ku
Mnie jesz pomarańcze, aniżelibyś z własnej woli pościła i umartwiała się. Dusza, która Mnie
bardzo kocha, musi, powinna żyć wolą Moją. Ja znam serce twoje, że ono się niczym nie
zadowoli, jedynie miłością Moją.
1024 + Nie umiałabym żyć bez Pana; w tym odosobnieniu Jezus mnie często odwiedza, poucza, uspokaja,
strofuje i upomina. Sam kształtuje serce moje według swych Boskich życzeń i upodobań, lecz zawsze
pełen miłosierdzia i dobroci; zlane są serca nasze w jedno.
1025 19.III.1937. Dziś połączyłam się z adoracją,492 która jest w naszym domu, lecz dusza moja była pełna
udręki i jakiś dziwny lęk przeszywał mi serce, ale dlatego podwoiłam swe modlitwy. Nagle ujrzałam
Boże spojrzenie w głąb swego serca.
1026 Kiedy zasiadłam do śniadania bardzo smacznego — rzekłam do Pana: dziękuję Ci za te dary, ale serce
moje kona z tęsknoty za Tobą i nic mi nie smakuje, co z Ziemi; pragnę pokarmu miłości Twojej.
1027 Dziś zostałam pociągnięta jakąś dziwną mocą do czynu,493 muszę się opierać temu pociągowi, bo
inaczej poszłabym natychmiast w tym kierunku.

 

Odsłony: 3

O autorze: Asadow

Marek Sas-Kulczycki „Jesteśmy żadnym społeczeństwem. Jesteśmy wielkim sztandarem narodowym. Może powieszą mię kiedyś ludzie serdeczni za te prawdy, których istotę powtarzam lat około dwanaście, ale gdybym miał dziś na szyi powróz, to jeszcze gardłem przywartym hrypiałbym, że Polska jest ostatnie na ziemi społeczeństwo, a pierwszy na planecie naród. Kto zaś jedną nogę ma długą jak oś globowa, a drugiej wcale nie ma, ten - o! jakże ułomny kaleka jest. Gdyby Ojczyzna nasza była tak dzielnym społeczeństwem we wszystkich człowieka obowiązkach, jak znakomitym jest narodem we wszystkich Polaka poczuciach, tedy bylibyśmy na nogach dwóch, osoby całe i poważne - monumentalnie znakomite. Ale tak, jak dziś jest, to Polak jest olbrzym, a człowiek w Polaku jest karzeł - i jesteśmy karykatury, i jesteśmy tragiczna nicość i śmiech olbrzymi ... Słońce nad Polakiem wstawa, ale zasłania swe oczy nad człowiekiem...”