Tak więc Panowie, dajcie sobie spokój

z pouczaniem Kościoła i papieży, troską o Kościół i wiernych, obroną liturgii i dzieleniem włosa, bo w Kościele działa z mocą sam Jezus. Wy zaś dbajcie o własne dusze, byście na końcu nie żałowali. Kościół sobie poradzi jak zawsze sobie radził , ale co z Wami?

 

Tu mamy ciała świętych które nie uległy zepsuciu (jest ich 151). W trzeciej minucie widzimy ciało Wielebnej Marii de Jesus de Agreda (1602-1665)

https://www.youtube.com/watch?v=i8DlxyUNRis

W 1623 roku misjonarze franciszkańscy z Nowego Meksyku zaczęli przyjmować przedstawicielstwa wodzów Ksumanasów przybywające z odległości ponad 500 km ( obecny Teksas), a położonego na wschodzie, które domagały się misjonarzy dla swoich ziem. Poselstwa te przysyłali przez kilka lat; ich prośby nie mogły być jednak spełnione ze względu na brak ojców misjonarzy.

W lipcu 1629 roku wysłannicy Ksumanasów przybyli znów prosząc o naukę chrześcijańską i chrzest. W sprawozdaniu wysłanym do króla Hiszpani, Filipa IV, przełożony Alfons de Benavides pisał: Postanowiliśmy wysłać ojca Jana z Sala, razem z ojcem Diego Lopezem do ludu Kumanasów (…) Zapytani dlaczego z takim uporem i zapałem zwracają się do nas, odpowiedzieli, że jakaś Pani podobna do tej której malowany  obraz ( był to portret matki Luizy z Carrion) u nas się znajduje ” poucza nas często w naszym języku mówiąc, że powinniśmy wezwać ojców, by pouczyli nas i ochrzcili, nie ociągając się w tej sprawie”. Dodali też, że jest obrana jak ta kobieta z obrazu , jednak posiada twarz piękniejszą i młodszą. To samo stwierdzili ci z tego ludu, którzy przybywali do naszych ojców i widzieli tenże obraz.

Benavides  dalej pisze, że Ksumanasowie nie wiedząc o tym, że misjonarze byli już w drodze do nich, zniechęceni próżnymi prośbami kierowanymi przez sześć lat, a także z braku bizonów na ich terytorium i z powodu suszy, postanowili opuścić owe ziemie, porzucając też myśl zostanie chrześcijanami. Otrzymali już od swoich wodzów rozkaz by zwinęli namioty i wyruszyli, gdy oto kobieta w niebieskiej szacie zjawia się każdemu z nich (każdemu z wodzów?)…., zwiastując im nowinę, że zakonnicy tak oczekiwani i upragnieni są już w drodze. Nie powinni się więc oddalać od miejsca w którym przebywali. Zwoławszy naradę postanowili wysłać dwunastu zaufanych wodzów by zbadali, czy rzeczywiście sprawy tak się mają. Po trzech dniach drogi spotkali zakonników których poprosili by pokazali im wizerunek kobiety która ich pouczała. Ojciec pokazał im obraz matki Luizy który niósł z sobą. Ujrzawszy to powiedzieli, że kobieta którą widzieli była tam samo ubrana ale piękniejsza i młodsza. Następnie powrócili do swoich zwiastując im nowinę. Cały lud usłyszawszy to powstał i wyszedł im na spotkanie niosąc dwa krzyże i wypełniając w ten sposób słowa dane im w zjawieniu”.

Tak rozpoczęło się dzieło nauczania i nawracania Ksumanasów. “Ponadto przybyli wysłannicy innych ludów: Japiesów, Ksabatoasów, Kwiwirasów, Aiksaosów, uporczywie nalegających by misjonarze udali się do nich, oświadczając jednocześnie że i u nich zjawiała się i nauczała wymieniona służebnica Boża.

Co Matka z Agredy widziała podczas swoich podróży w duchu.

Ojciec Benavides w liście do misjonarzy tak opisuje swoje spotkanie tak opisuje swoje spotkanie z Matką z Agredy (1631): Przybyłem do miasta Agreda w ostatnim dniu kwietnia (…) Wśród wielu cnót jakie Matka Maria od Jezusa otrzymała od Pana było pragnienia zbawienia  dusz. (…) Ojcowie duszy mojej, nie wiem jakimi słowami określić wam wzruszenie i wielką moc mego ducha, kiedy ta błogosławiona dusza powiedziała mi, że asystowała przy chrzcie jakiego udzielałem ludowi Pirosów, i że mnie rozpoznała. Asystowała również przy chrztach udzielanych przez dobrego ojca Chrystobala z Quiros. Opisała cechy charakterystyczne jego postaci i twarzy mówiąc nawet to, że chociaż był stary niewiele miał białych włosów, że miał pociągłą i czerwoną twarz. Ze pewnego razu gdy ten ojciec chrzcił w kościele, weszło wielu Indian i skupiło się wokół drzwi. Ona sama zaś , swoimi rekami dzieliła ich i usadzała by nie przeszkadzali. Indianie patrzyli i dziwili się kto ich tak rozprowadza, gdyż nie widzieli nikogo.

Opowiedziała mi również-pisał dalej w swym liście Benevides- o tym wszystkim co zdarzyło  się naszym braciom i ojcom, Janowi z Salas i Diego Lopezowi w dniu Ksumanasów których ona przez tak długi czas  zachęcała i którym radziła by wezwali misjonarzy, co też uczynili. Podała mi cechy charakterystyczne ojców i znała bardzo dobrze ślepego kapitana, Opowiadała mi o wielu szczegółach tamtej ziemii, że ja nawet nie uświadamiałem ich sobie aż do momentu gdy ona zaczęła mi je przypominać. I pytałem ją dlaczego nie była łaskawa nam się ukazać tylko Indianom. Odpowiedziała, że nie nam była potrzebna ale Indianom i że wszystkim kierował Pan.

Odpowiedzi Matki udzielona Inkwizycji ilustrują nieco pewne zjawiska; “Podczas innych okazji -oświadczyła- ujrzałam wyraźnie owe obszary, ich właściwości, obyczaje i cechy charakterystyczne owych ludów, rysy twarzy mężczyzn i kobiet (…) I zdawało mi się, że ich upominam i proszę, by wezwali sługi Ewangelii, ażeby ich katechizowali i ochrzcili (…) Co do sposobu jak to się działo, nie wiem co powiedzieć, czy udałam się rzeczywiście z ciałem (…) tego nie mogę stwierdzić (..)

Trudno mi to pojąć, jak udawałam się, czy też byłam przeniesiona w owe miejsca (…) W każdym razie przypominam sobie, że czasami widziałam całą ziemię : w niektórych stronach była noc, w innych dzień; W pewnych relonach było pogodnie, w innych padało; widziałam morze i jego piękno. Do stwierdzenia, że rzeczywiście tam się udawałam skłania mnie fakt, że rzeczywiście widziałam te kraje i znałam ich nazwy (…) odróżniałam różnorodność ziem; klimat był bardziej gorący niż u nas, pokarmy proste, oświetlano łuczywami (como de tea) (…) podczas bitew walczyli procami, kuszami na kamienie, nożami na rzemieniach (de fuste) (…) a potem ich uczyłam i katechizowałam, oni zaś przyjmowali moje nauki z okrzykami podziwu i na klęczkach (…) Podczas innej okazji zdaje mi się, że dałam owym Indianom kilka różańców: miałam je ze sobą a oni podzielili je między siebie. Różańców tych (po powrocie do Hiszpani) już nie odnalazłam.

z książki “Oni byli poza ciałem” ks. Martinettiego

 

 

Mistyczne Miasto Boże, czyli żywot Matki Bożej– Maria z Agredy to jedna z bardziej ulubionych książek Jana Pawła II ,o której kiedyś powiedział ,że powinna być w każdym katolickim domu,  wydana za pozwoleniem władz duchownych przez MICHALITÓW.
Maria z Agredy -wielka mistyczka z Hiszpanii uznana przez Kościół Katolicki. Jest w trakcie procesu beatyfikacyjnego.

 

http://www.oredzia.strefa.pl/booki/mistyczne_miasto_boze.pdf

 

 

 

Odsłony: 0

O autorze: circ

Iza Rostworowska